A poezja jest prawda

Andrzej Franaszek



1. Powiada Marian Stala, komentując wiersze Czesława Miłosza ze zbioru „To”: „Nie ma w nich absolutnej pewności, nie ma przekreślenia rzeczy nierozstrzygalnych, jest jednak nadzieja, która może liczyć tylko na siebie. Ta nadzieja, podpowiada poeta, musi nam wystarczyć”. W tych słowach można też zobaczyć esencję namysłu nad człowiekiem, który odnajdujemy w „Trzech nieskończonościach”, najnowszym dziele krakowskiego krytyka.

2. To już piąta książka Mariana Stali. Tematy debiutanckiej „Metafory w liryce Młodej Polski” (1988), wnikliwej analizy języka poezji przełomu wieków, której autor w tropach poetyckich potrafił odczytać ukrytą wizję świata, podejmował „Pejzaż człowieka” (1994), esej z podtytułem „Młodopolskie myśli i wyobrażenia o duszy, duchu i ciele”. W obu pracach twórczość Kazimierza Tetmajera czy Antoniego Langego, zachowując artystyczną suwerenność i niepowtarzalność, stawała się drogą do zrozumienia obrazu człowieka – jego uwikłania w cielesność, jego wychylenia w stronę tego, co metafizyczne, dramatu zawartego w tym rozdarciu – jaki pozostawili nam w spadku twórcy polskiego modernizmu.
Dwa zbiory: „Chwile pewności” (1991) oraz „Druga strona” (1997) przynosiły szkice o twórczości poetów różnych tradycji i pokoleń: od Mickiewicza, poprzez Miłosza, Białoszewskiego, Szymborską, Różewicza i Herberta, następnie Krynickiego, Barańczaka, Maja aż do „młodych” – jak Świetlicki i „najmłodszych”, jak Dariusz Sośnicki czy Tomasz Majeran. Rekonstruowały też własną genealogię krytyka, przywoływały mistrzów: Kazimierza Wykę i – przede wszystkim – Jerzego Kwiatkowskiego.
Biblioteczną półkę dopełniają m.in. antologia „Strona Lemanu” (1998), zbierająca utwory inspirowane lirykami lozańskimi oraz najważniejsze ich odczytania, obszerny wybór wierszy Czesława Miłosza (1999) czy tegoroczna księga pamiątkowa dedykowana prof. Marii Podrazie-Kwiatkowskiej. Koniec lat 90. i początek nowego stulecia to w zawodowej biografii Stali czas intensywnej pracy, a zarazem dobry czas owocobrania.

3. Oba nurty zainteresowań autora „Pejzażu”, nazwijmy je umownie XIX- i XX-wiecznym, nie są czymś od siebie oddzielonym, przeciwstawnymi stronami „historii literatury” i „krytyki literackiej”. Przeciwnie, dopełniają się i przenikają, ponieważ u ich podstawy stoją te same pytania zadawane poezji: o duchowość człowieka, o jego egzystencjalną sytuację, o stosunek do świata i Boga.
Widać to wyraźnie w „Trzech nieskończonościach”, zbiorze szkiców o poezji Adama Mickiewicza (w pierwszym rzędzie jako autora liryków lozańskich), Bolesława Leśmiana i Czesława Miłosza. Artykuły pisane w różnych latach (nieraz też publikowane we wcześniejszych książkach) zostały tu zebrane w przekonującą i konsekwentną całość, harmonijne połączenie różnych form. Od precyzyjnych analiz poszczególnych wierszy po przekrojowe syntezy, jak rekonstrukcja Leśmianowskiej antropologii, jego niepokojącego, wyjątkowego, odmiennego od młodopolskich klisz sposobu rozumienia człowieczeństwa, czy też wnikliwe studium o sensach kilku tematów (takich jak rzeka, ogród, obłok, ptak...), powracających uparcie w dziele Miłosza.
Stala jasno wyznacza poetycką hierarchię, wskazuje trzech twórców arcydzieł, bez których poważny namysł nad polską literaturą nie jest możliwy, trzy poetyckie nieskończone światy, których krytycznoliteracki komentarz nigdy nie zdoła w całości ogarnąć. „Spotkanie z nieskończonością jest lekcją cierpliwości i pokory – wyznaje we wstępie. – I jest także źródłem radości, jaka towarzyszy zbliżaniu się do tego, co wartościowe. Stąd podwójna tonacja tej książki, zapisującej z jednej strony kłopoty i wahania interpretatora, z drugiej zaś – chwile, kiedy sens wydaje się osiągalny, bliski.”
Mając wybrać szczególnie ważne fragmenty tej książki, wymieniłbym przede wszystkim piękny szkic poświęcony „Nad wodą wielką i czystą”, wierszowi interpretowanemu (podobnie jak inne lozańskie liryki) jako zapis zetknięcia się z rozpaczą, ale i przekroczenia jej, odczucia nicości, ale też umocnienia w wierze w sens i prawdziwość świata. A także „Szukając tego, co jest Rzeczywiste”, esej wskazujący kluczowe tematy Miłosza: wygnanie, refleksję nad czasem i historią, mit Księgi oraz wielokrotnie ponawiany gest przejścia od „nie” do „tak”, odnalezienie nadziei ponad zwątpieniem. Jak dopowie krytyk w innym miejscu: „ważne jest w obrębie Miłoszowskiego dzieła przekonanie o możliwości (a nawet konieczności) budowania wartości pozytywnych na czymś, co w zasadzie jest negatywne. Na doświadczeniu samotności, cierpienia, pustki. Na poczuciu własnej grzeszności”.
U obu, to jest u Mickiewicza i Miłosza, Stala wskazuje fundamentalny ruch: od doświadczenia pustki do odnalezienia nowego sensu; od postrzegania siebie jako martwego za życia, jako trupa – do odnalezienia w sobie żyjącej duszy, od rozpaczy – nie do pewności, ale do nadziei i obietnicy. Oba te poetyckie światy wzajem się dopowiadają. Miłosz jawnie i wielokrotnie odwołuje się do Mickiewicza, zaś lozańskie wiersze czytać można także poprzez twórczość autora „Notatnika: Bon nad Lemanem”: „Miłosz pomaga dostrzec w nadlemańskim liryku poezję pytań metafizycznych... A także: poezję przekraczającą przestrzeń klęski, rozpaczy, negatywnego doświadczenia świata”.

4. Stala posiada umiejętność dla krytyki literackiej podstawową, co bynajmniej nie oznacza: często spotykaną. Nie zamyka się w suchym azylu „fachowości”, nie pisze przyczynków przeznaczonych dla wąskiego grona „badaczy owadzich nóg” – by przywołać frazę Gałczyńskiego, tak chętnie używaną przez Miłosza. Nawet z zagadnień z pozoru specjalistycznych potrafi wysnuć obserwacje istotne dla czytelników, wskazać w wierszu (pojedynczym wersie, metaforze...) problemy dotykające bezpośrednio nas wszystkich. Uważne słuchanie poetyckiego języka prowadzi go do badania duszy.
Dla „Trzech nieskończoności” najbardziej istotna jest zapewne problematyka zwątpienia i nadziei, niepewności i poszukiwania Boga, wyraziście widoczna w przywoływanych przez Stalę wierszach, także tych, które expressis verbis wskazuje jako najważniejsze dla samego siebie. Ponawiany jest gest przezwyciężania rozpaczy, sprzeciw wobec nihilizmu, który określa myślenie Stali od dawna, obecny już choćby w polemice z wierszem Juliana Kornhausera „Formy”, który przekonywał o rozpadzie dotychczasowego systemu wartości, a więc zapisywał sąd znamienny dla naszych czasów, częsty np. w dziele Tadeusza Różewicza.
W swym myśleniu o ludzkiej kondycji Stala wskazuje konieczność duchowej dzielności, mimo tego (a raczej: właśnie dlatego), że wie dobrze, czym jest wołanie otchłani, poczucie zagubienia, rozpacz. Naszym zadaniem – powiada krytyk za wybranymi przez siebie poetami – jest jednak opowiedzenie się po stronie bytu, po stronie wartości, przeciwstawienie się pustce. Tym, co autor „Chwil pewności” chce odnaleźć w wierszu, nie jest krzyk odrzucenia i negacji, raczej ściszony głos męstwa, momentalne potwierdzenie sensowności życia, szept (ciągle wątpiącej, chybotliwej) modlitwy.
Nie oznacza to zawężenia; jako czytelnik Stala otwarty jest na bardzo różne (nieraz krańcowo od siebie odmienne) idiomy poetyckie i egzystencjalne doświadczenia. Oznacza natomiast mocny fundament, jasną aksjologię. Poezja nie jest dlań grą, zabawą, pochodną technicznej sprawności. Jest dążeniem do prawdy: o sobie samym, o innych, o świecie.
Jest to oczywiście postawa bardzo bliska myśleniu Czesława Miłosza i nie przypadkiem w książce kilkakrotnie przywoływany jest cytat z „Toastu”: „A poezja jest prawda. I kto ją obedrze / Z prawdy, niech jej kupuje trumnę kutą w srebrze”.

5. Rozumienie poezji jako prawdy sprawia, iż niemożliwe jest pozostawienie jej na marginesie życia. W „Trzech nieskończonościach” nietrudno dostrzec obecność autora – dyskretną, acz mocniej zaznaczoną niż w książkach poprzednich. Daty stawiane pod tekstami, przypisy przypominające inne miejsca, w których autor dotyka podobnych zagadnień, a nawet polemiki z własnymi interpretacjami sprzed lat – to nie dowód pedantyzmu, ale swego rodzaju duchowy pamiętnik. Lokując w czasie powstanie tekstu, krytyk wyjaśnia: wówczas czytałem w taki sposób i fakt ten mówi też coś o mnie samym, o innych lekturach, a nawet intelektualnym klimacie, któremu byłem poddany. Odczytując, zapisujemy siebie samych, przypomnienie odczytań jest szkicem duchowego horyzontu, czego przywoływanym w książce przykładem są dzieje recepcji liryków lozańskich: od lekceważenia przez pierwszych czytelników, aż po uznanie za arcydzieła, które dokonało się w II połowie XX stulecia.
Dla Stali próby odczytania poezji nie są czymś dodatkowym, jedynie towarzyszącym codziennemu życiu. Przeciwnie: znajdują się w centrum świata. Poezja jest dlań faktem o podstawowym znaczeniu egzystencjalnym, jeśli traktujemy ją serio – mógłby powiedzieć – żyjemy w niej, nie zaś obok. Warto więc poświęcić lata ponawianym lekturom, ponawianemu namysłowi, by osiągnąć „chwilę pewności”, dosięgnąć sedna poetyckiego świata, a w efekcie samemu się przemienić.

6. Powiedzmy to dobitnie. Pośród głosów krytyki literackiej, która komentuje dziś współczesną polską poezję, głos Mariana Stali jest z całą pewnością jednym z najwyrazistszych.
Dla wielu z nas: najważniejszym.


Marian Stala, „Trzy nieskończoności. O poezji Adama Mickiewicza, Bolesława Leśmiana i Czesława Miłosza”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl