Nr 47, 25 listopada 2001

 

On-line: Obraz tygodniaKronika religijnaKomentarze Medytacja BiblijnaLiturgiczne czytania tygodnia

 


 

                     

 

 

 

 

 

 

 Studenci kontra System

W czasach, kiedy do podporządkowanego partii komunistycznej SZSP należy 3/4 polskich studentów, kilkudziesięciu ich kolegów – nie chcąc pogodzić się z kłamstwem i szarością systemu – zakłada w Krakowie opozycyjny ruch: Studencki Komitet Solidarności. Organizują niezależne wykłady, wydają pozacenzuralne książki, bronią represjonowanych. Sami są szykanowani i inwigilowani, ale starają się żyć pełnią młodości: bawią się, spierają, przyjaźnią. Dla jednych stają się bohaterami, inni mają ich za prowokatorów. Większość jest obojętna. Wyróżniają się na tle PRL-owskiej szarości: są barwni i wolni... WIĘCEJ



O SKS i Stanisławie Pyjasie „TP” nr 28/2001 r., czytaj tutaj.


 



 

Co z Afganistanem?

Opcji dużo, wszystkie złe

Wojciech Giełżyński

 

Może talibowie przepadną jutro – pojutrze, może parę miesięcy ostoją się w partyzantce? A bin Laden? Jeśli nie czmychnie do Somalii lub na Mindanao, to polegnie jak szahid – męczennik za wiarę i pójdzie do Raju bisurmańskiego, pełnego cudnych hurys; a fama jego po wiek wieków będzie fascynowała wiernych! Choć raczej palnie sobie w łeb, a to już śmierć mniej chwalebna.
Ale Afganistan?...
WIĘCEJ

 





Wojna w Afganistanie zmienia międzynarodową pozycję Iranu

Czas na otwarcie

Anna Krasnowolska z Teheranu

 

Jak na państwo, dla którego wrogość wobec USA zawsze była jedną z racji bytu, Iran zachowuje się po 11 września niezwykle powściągliwie. Nie tylko dlatego, że likwidacja reżimu talibów leży w irańskim interesie. WIĘCEJ

 

Więcej o islamie i terroryzmie tutaj









KRAJ I ŚWIAT

 

 


Rządy nerwowe

Marcin Król

 

Kiedy poprzedni minister finansów Jarosław Bauc nagle zobaczył dziurę w budżecie, zrobiło się strasznie. Wszyscy stali się ogromnie nerwowi, zwłaszcza rząd. Ale ówczesna opozycja była spokojna. Teraz jednak SLD i PSL stały się nerwowe, bo to one rządzą i oszczędzają. Nerwowość zresztą towarzyszy nowym rządom od początku. 

 

 


 

 

 

 

Polska przyspiesza w drodze do Unii, ale wynik referendum jest niepewny

 

Cywilizować eurosceptyków?

Witold Tarczyński

 

Czy wejście do Sejmu silnej grupy eurosceptyków wpłynie pozytywnie na jakość politycznej debaty o członkostwie w Unii Europejskiej? Ci, którzy mają taką nadzieję, wierzą w cywilizujące działanie władzy. Ale jeżeli pasywne oczekiwanie na „ucywilizowanie eurosceptyków” ma być jedynym pomysłem naszych zwolenników integracji z Unią, ich klęska w referendum jest gwarantowana.

 

 





Jakie to uczucie, gdy dowiadujesz się, że donosił na ciebie twój brat?


Dwanaście segregatorów życia

Joachm Trenkner z Berlina

 

Ponad rok minął od chwili, gdy czytając akta „Stasi” stwierdziłem, że mój brat był zdrajcą. Od tego czasu relacje między nami, braćmi, są zamrożone. Po krótkiej wymianie listów na temat stanu faktycznego zapadło długie milczenie. Kilka dni temu – nieoczekiwanie – telefon: prośba o spotkanie. 
Powstaje pytanie: czy można wybaczyć zdradę? Odpowiedź brzmi: tak! Ale dopiero, gdy zdradzający uzna, że zdradził – swojego brata. Dopiero gdy zdrajca opowie otwarcie o motywach i okolicznościach, w jakich doszło do uwikłania we współpracę ze „Stasi”. Wtedy będzie można spojrzeć sobie w oczy, szczerze. To bolesna droga. Ale innej nie ma.

 







„Do przebaczenia potrzeba dwóch stron”

Z dr URSULĄ PLOG, psychologiem i terapeutką, rozmawia Joachim Trenkner

 

TYGODNIK POWSZECHNY: – Punktem wyjścia do tej rozmowy jest fakt, który wzbudził w Polsce wiele emocji: okazało się, że jeden z działaczy opozycji był przez wiele lat współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL. Dla wielu jego przyjaciół był to cios i szok. Pani doktor zajmowała się po 1989 roku „tajnymi współpracownikami” Służby Bezpieczeństwa NRD, prowadziła grupy terapeutyczne z ich udziałem. Co czuł w NRD ktoś, kto współpracował ze „Stasi”?
URSULA PLOG: – Większość z tych, których poznałam, była zadowolona. Mieli wrażenie, że „Stasi” jako instytucja jest pożytecznym instrumentem, gdyż służy postępowi i państwu.








Gruzińska smuta

Wojciech Górecki

 

Dziewięć lat temu rządy w pogrążonej w chaosie Gruzji objął Eduard Szewardnadze. Prezydentowi, cieszącemu się poważaniem na Zachodzie, nie udało się jednak stworzyć takiej państwowości, która zaspokajałaby ambicje mniejszości narodowych
i gwarantowała stabilność. Dziś Szewardnadze jest osamotniony, a krajowi grozi rozpad i uzależnienie od Rosji. 





Kłopoty wodzów z inteligencją

Anna Łabuszewska

 

Grupa rosyjskich psychologów i psychiatrów z organizacji „Lekarze na rzecz Praw Człowieka”, Instytutu Psychologii Rosyjskiej Akademii Nauk i Wydziału Psychologii Uniwersytetu Moskiewskiego postanowili iść w ślady amerykańskich kolegów i określić IQ czołowych postaci życia politycznego Federacji Rosyjskiej. 

Wiktor Czernomyrdin może się wykazać zaledwie 70 punktami, co odpowiada inteligencji Moniki Lewinsky.


 




KOŚCIÓŁ

 

 

Wielcy teologowie współczesności – Rudolf Bultmann

 

Głosiciel czy burzyciel Ewangelii?

Ks. Michał Czajkowski

 

Rudolf Bultmann otworzył Niemcom oczy na niebezpieczeństwa nazizmu. Wielu chrześcijan zachęcił do karmienia się Biblią, aby w jej świetle rozumieli problemy swego życia. Prowadził nie tylko wykłady, ale także różne grupy biblijne, formował duszpasterzy i świeckich, udzielał się w duszpasterstwie robotników, promował nową muzykę w kościołach... Przez jednych był uwielbiany, przez innych znienawidzony.

Rudolf Karol Bultmann wywodzi się z rodziny ewangelickiej. Urodził się 20 sierpnia 1884 roku w Wiefelstede, w Dolnej Saksonii. Jego ojciec i dziadkowie byli pastorami. Zgodnie
z tradycją rodzinną Rudolf też postanowił oddać się na służbę Kościołowi luterańskiemu. Po skończeniu gimnazjum w Oldenburgu studiuje – pod kierunkiem wybitnych reprezentantów teologii liberalnej – filozofię i teologię w Tybindze, Berlinie i Marburgu; w tym ostatnim mieście rozpoczyna (i zakończy) karierę dydaktyczną i naukową.
Jego najważniejsze dzieła powstały w latach 1920–1960. Po II wojnie światowej stał się najwybitniejszym badaczem Nowego Testamentu. Za swój radykalizm bliski był potępienia przez Synod Zjednoczonych Ewangelicko-Luterańskich Kościołów Niemiec w 1952 roku. Otrzymywał od współwyznawców listy, w których zapewniano go o modlitwach w intencji jego nawrócenia. Ale też był słuchany z uwagą i doceniany – wyróżniany odznaczeniami akademickimi i politycznymi. 
Jego bibliografia liczy ponad 600 pozycji. Do najważniejszych jego prac należy „Die Geschichte der synoptischen Tradition” (Historia tradycji synoptycznej); w dziele tym opracował prehistorię trzech ewangelii przy pomocy metody historii form (Formgeschichte), której stał się twórcą pospołu z M. Dibeliusem. Tak uzyskał obraz Jezusa, który zaprezentował w książce pt. „Jesus”.
W licznych czasopismach publikował artykuły z dziedziny biblijnej hermeneutyki; wydał je w czterech tomach pt. „Glauben und Verstehen” („Wierzyć i rozumieć”). Zmarł 30 lipca 1976 r. w Marburgu.

 

O innych teologach współczesności czytaj tutaj








Ks. Władysław Wanags (1931–2001)

 

Eksaltylerzysta

Ks. Adam Boniecki

 

11listopada rano zmarł na Ukrainie człowiek-legenda: marianin, ojciec Władysław Wanags. Będą o nim pisane książki, w kościele w Gródku Podolskim, który postawił i w którym do końca pracował, zostanie wmurowana tablica. Może miasto wystawi mu pomnik. Bo ojciec Wanags był z tych, których choć się podziwia, to czasem trudno z nimi wytrzymać, a którym po śmierci stawia się pomniki.

 

 

 

 

 


 

REPORTAŻ


W podlubelskiej wsi działa jedyna w Polsce wspólnota Emaus

 

Abbé Pierre z Krężnicy Jarej

Tomasz Potkaj

 

Wszystko zaczęło się we Francji, w roku 1949. Wtedy to 37-letni ksiądz i deputowany do francuskiego parlamentu Henri Grouez – zwany Abbe Pierrem – wynajął zniszczony dom w miejscowości Neuilly-Plaisance, z myślą o stworzeniu w nim wspólnoty. Pierwszym jej członkiem został Georges, były więzień-galernik i niedoszły samobójca, któremu ojciec Pierre mówi: „Jesteś nieszczęśliwy. Ja niczego nie mogę ci dać. Ale ty, ponieważ chcesz umrzeć, czy nie chciałbyś mi pomóc pomagając innym?”. 
Wspólnota zostaje nazwana Emaus. 

 

Manifest Emaus

 







 

KULTURA

 

 

Herberta pisma rozproszone

 

Pochwała komplikacji

Jacek Łukasiewicz

 

W opowiadaniu Herberta „Węzeł gordyjski” Arystoteles gani swego ucznia Aleksandra Macedońskiego za to, że używając miecza zniweczył na zawsze tajemnicę węzła zamiast ją wyjaśnić. Winien był rozwikłać misterne sploty. Jest to zatem pochwała komplikacji i konieczności liczenia się z nimi. Ostrzeżenie, by nie zastępować mieczem rozumu. 

Dbałość o rygory każdego gatunku była odpowiedzią na prostactwo. Niedbałości, nonszalancji dziennikarsko-literackiej Herbert przeciwstawiał i tutaj jeśli nie
– jak ujął to Jerzy Kwiatkowski – dążenie do doskonałości, to na pewno dobrą robotę. 

 

 

 

 

 


Film

 

Położenie warszawskie

Wojciech Kuczok


Mariusz Front diagnozuje tzw. syndrom warszawski, naszą nową chorobę społeczną, szczególnie żywotną wśród tych wrażliwców, którzy uparli się wystartować w branży filmowej. Jak ćmy do światła ciągną z wszystkich stron w okolice Pałacu Kultury, przepłacają za wynajęte klitki, obnoszą swoje talenty po targach i wierzą w szczęśliwą kartę.
 

 

 

 

 



Czyż nie dobija się wiedźminów?

Michał Nawrocki

 

Film „Wiedźmin” w reżyserii Marka Brodzkiego jest szczególnego rodzaju fenomenem. Jest to bowiem po pierwsze film sam w sobie wybitnie słaby, po drugie, w sposób bezlitosny zarzyna prozę Andrzeja Sapkowskiego, która stanowi jego kanwę.






Obce, nikczemne, nieprawdziwe

Stanisław Ermann

 

Paweł Huelle w swej najnowszej powieści „Mercedes-Benz” nie tylko odwraca się plecami do Gdańska, którego literacki mit współtworzył, ale też daje wyraz swojemu rozczarowaniu czasem, w jakim przyszło nam żyć.

 

 

 

 



 

FELIETONY

 

 

 

 

A mój syn

 

Problemy osobiste i światowe

Jacek Podsiadło

 

A mój syn ma dziś wolne, bo od czasu do czasu przysyłacie listy komentujące moje poczynania w tej rubryce i dziś zajmę się dwoma z nich. Tylko dwoma, bo piszecie długie epistoły. WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

 

O podciąganiu się

Michał Komar

 

Czytajcie „Baudolino” Umberto Eco! Czytajcie – bo to powieść pouczająca, groźna i śmieszna.

A pełno w niej żartobliwych zwrotów akcji, podniosłych myśli i scen mrożących krew w żyłach. Bawiłem się świetnie.

Bawiłem się świetnie aż do chwili, gdy w tygodniku „Wprost” nr 46 z 18 listopada 2001 ukazał się artykuł Jacka Borowskiego pt. „Antypowieść Eco”. Zapamiętajcie, drodzy Państwo, to doniosłe wydarzenie: po raz pierwszy w dziejach literatury polskiej przedmiotem krytyki stał się nie brak wiedzy pisarza, lecz jej nadmiar. Jest to przewrót na miarę kopernikańską.   WIĘCEJ

 

 

 




Votum separatum

 

A właśnie najpotrzebniejsi

Józefa Hennelowa

 

Wśród wielu prognoz, wyliczających, w jakich zawodach najrychlej i najdotkliwiej dotknie ludzi bezrobocie, wymieniana jest grupa, w której malejącą potrzebność uwierzyć wręcz nie podobna: nauczyciele i wychowawcy. WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 47, 25 listopada 2001

Szczegółowe omówienie


Obraz tygodnia


Kronika religijna


Komentarze

Medytacja Biblijna

 

Liturgiczne czytania tygodnia

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl