Trzy lata po rozpoczęciu reformy edukacji, we wrześniu 2002 r., rozpocznie się reforma szkolnictwa ponadgimnazjalnego. W planach rządu Jerzego Buzka młodzież miała uczyć się w trzyletnich liceach profilowanych, które dawały możliwość kontynuacji nauki na studiach, albo dwu – trzyletnich szkołach zawodowych. Absolwenci zawodówek mogliby uzyskać wykształcenie średnie w liceach uzupełniających. Najpoważniejszą zmianą miała być jednak likwidacja techników oraz liceów zawodowych – szkół, których największa liczba absolwentów nie znajduje zatrudnienia. Już na kilka miesięcy przed wyborami ówczesna wiceprzewodnicząca sejmowej komisji edukacji, a dzisiejsza minister edukacji – Krystyna Łybacka, nie zgadzała się z tym pomysłem argumentując, że rozwiązanie tych placówek „byłoby zubożeniem oferty kształcenia dla uczniów oraz rezygnacją ze sprawdzonych placówek”. Zamiast rozwiązywać szkoły, obiecywano opracowanie dla nich nowej formuły istnienia, np. przewidziano możliwość zdawania matury przez uczniów techników nie w czwartej klasie (zgodnie z programem nauki w tej szkole), ale w trzeciej. W ten sposób uczniowie, którzy stracili zainteresowanie wykształceniem technicznym, a chcieliby rozpocząć studia, nie musieliby tracić roku w technikum. Jednak po spotkaniu z przedstawicielami kuratoriów, samorządów i dyrektorami szkół, obawiających się, że takie zmiany zagrożą ciągłości nauki w szkole, minister edukacji zapowiedziała podpisanie rozporządzenia pozwalającego zdawać maturę wyłącznie w ostatniej klasie. 
Jak dotychczas nie opracowano podstaw programowych ani zasad rekrutacji do szkół ponadgimnazjalnych. Nie wiadomo też, na czym będzie polegać nowa formuła utrzymanych średnich szkół zawodowych. 

AM

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl