Komentarze
Józefa Hennelowa TVP się wycofuje
Wojciech Pięciak Skutki wojny:
nowa rola Japonii
Krzysztof Burnetko Spodziewane, ale
przerażające
TVP się wycofuje
Telewizja Polska SA oświadczyła ostatnio, że – po
pierwsze – wycofuje się z Konferencji Mediów Polskich, a
– po drugie – przestaje tym samym respektować oceny
powoływanej przez Konferencję Rady Etyki Mediów, ponieważ do
rozstrzygania dylematów moralnych wystarczyć ma jej własna
wewnętrzna komisja etyczna. Dodajmy, że o ocenach komisji wewnętrznej
opinia publiczna dowiadywać się nie musi (natomiast oświadczenia
Rady były często publikowane w prasie). W ten sposób nawet w
wypadkach drastycznego naruszenia zasad dziennikarskiej etyki
TVP może mieć święty spokój (zresztą również dotąd nikt
nie mógł i nie chciał zmuszać TVP do podjęcia decyzji odnośnie
konsekwencji zachowań medialnych, łamiących te zasady).
Najwyraźniej telewizji publicznej –
najpopularniejszemu medium – nie zależy na procesie wspólnego
tworzenia elementarnego bodaj ładu moralnego w dziennikarskim
świecie. I to w warunkach, gdy do stworzenia tego ładu zdaje
się być nam coraz dalej, nie coraz bliżej.
Józefa Hennelowa
Skutki wojny: nowa rola Japonii
W cieniu wojny z reżimem talibów i globalnej pogoni za
terrorystami z Al Kaidy (mniej spektakularnej, ale dla bezpieczeństwa
obywateli w USA czy Francji równie ważnej) japoński parlament
przyjął w błyskawicznym tempie pakiet ustaw
antyterrorystycznych, które – zezwalając na ograniczony
udział armii (formalnie armią nie będącej i noszącej nazwę
„Siły Samoobrony”) w operacjach wojskowych poza
granicami kraju, zrywają z paradygmatami tokijskiej polityki,
obowiązującymi od roku 1945 aż do wydarzeń z 11 września.
Zmiana wydawać się może mało rewolucyjna: trzy japońskie
okręty wojenne, które w minionym tygodniu wypłynęły w
morze, aby przyłączyć się do sił międzynarodowych w
basenie Oceanu Indyjskiego, nie mogą uczestniczyć w działaniach
bojowych (poza wyjątkowymi sytuacjami). Zgodnie z nowymi
ustawami, wolno im tylko udzielać wsparcia logistycznego,
transportowego i humanitarnego. Ale z japońskiego punktu
widzenia – dotychczasowej polityki tego kraju, kultury
politycznej i samoświadomości – to zmiana kolosalna.
To początek drogi, na którą Niemcy, kraj z racji
historycznych doświadczeń z Japonią tutaj porównywalny,
wkroczyły 10 lat temu. Wtedy to, podczas wojny w Zatoce
Perskiej, Niemcy i Japonia były krytykowane za „uprawianie
dyplomacji z książeczką czekową” i unikanie udziału w
działaniach zbrojnych. Niemcy w ciągu minionych lat przeszły
swoją „drogę do normalności”, aż po wojnę o Kosowo
– a dziś przygotowują 3900 żołnierzy do wysłania na
antyterrorystyczny „front” (choć większość to
jednostki pomocnicze, a tylko stu ludzi z sił specjalnych może
być użytych w walce). Japończycy natomiast dotąd wysyłali
swoich żołnierzy jedynie na misje wyłącznie pokojowe. W porównaniu
z Niemcami jest też istotna różnica: zmiana polityki
bezpieczeństwa Niemiec dokonała się w ramach szerszych
struktur (NATO, UE, sojusz z USA) i przy akceptacji, jeśli nie
zachęcie ze strony ich otoczenia, także Polski. Inaczej
Japonia: jej nowa rola, choć popierana przez Amerykanów
(najbliższego sojusznika Japonii), budzi niepokój w Chinach
oraz w obu Koreach, gdyż zmienia mało stabilny układ sił w
tym regionie, gdzie ostra konkurencja polityczno-gospodarcza i
cichy wyścig (także zbrojeń) jest chlebem powszednim.
Wojciech Pięciak
Spodziewane, ale przerażające
„Jeden z nas, nasz przyjaciel i działacz SKS Lesław
Maleszka (...) współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa”
– ogłosili w liście otwartym niektórzy z rzeczników
Studenckiego Komitetu Solidarności, jednego z najważniejszych
ruchów opozycji demokratycznej lat 70. Tłumaczą, że
postanowili podać ten fakt do wiadomości publicznej, bo „dotyczy
on całej opozycji przedsierpniowej”, a nadto Maleszka
jest „publicystą, który niejednokrotnie wypowiadał się w
mediach na tematy polityczne”. Dzień później Maleszka
przyznał publicznie: „Informacja ta jest zgodna z prawdą”.
Poprosił wszystkich, którym wyrządził krzywdę, o
wybaczenie.
Historia Leszka Maleszki niesie z sobą
– bądź przypomina – wiele pytań. Pierwsze dotyczą
naszej wizji przeszłości. W jakim stopniu antykomunistyczna
opozycja była infiltrowana przez PRL-owską służbę bezpieczeństwa?
Przecież w samym SKS-ie nie tylko TW Ketman współdziałał z
SB – sami sygnatariusze listu otwartego znają kilka
innych pseudonimów tajnych współpracowników w swoim środowisku.
A podobne historie – czy to inwigilacji, czy też
sterowania przez SB przy użyciu różnych metod – dotknęły
też , jak się okazuje, wielu innych grup opozycyjnych tak z
lat 70., jak z 80.
Kto i jak ma opisać dziś klimat PRL:
atmosferę strachu, metody działalności policji, wyobcowanie
działaczy opozycji w społeczeństwie itd.? Czy i jak publikować
dokumenty z tamtych czasów, by nie nakręcić spirali pomówień
i oskarżeń?
Wreszcie: jak ludzie, którzy wtedy odważyli
się sprzeciwić władzy, będą teraz – gdy dowiadują się
o skali wpływów SB – oceniać ten często najważniejszy
i najpiękniejszy okres swego życia?
Zarazem wracają pytania dotyczące teraźniejszości.
Mają one dużo szerszy wymiar: odnoszą się nie tylko do współpracy
ze służbami bezpieczeństwa PRL, ale i do innych form
kolaboracji z reżimem oraz funkcjonowania demokratycznego już
państwa polskiego. Chodzi o zakres odpowiedzialności za
zachowania sprzed lat.
Co dziś dyskwalifikuje – 12 lat po
odzyskaniu przez Polskę wolności? Co było niedopuszczalną już
uległością wobec władz PRL, a co nie? Na ile liczą się
motywy i okoliczności? Jakie zawody i funkcje wymagają
zaufania społecznego rozumianego jako „przezroczysta”
przeszłość? Czy jeśli dziennikarz, to i nauczyciel? Co z
duchownymi? Czy problem dotyczy jedynie zatrudnionych w
instytucjach publicznych, czy także w prywatnych? Kto miałby głos
decydujący? Jak uniknąć lustracji prywatnych? Czy procedury
kwalifikacyjne miałoby określać prawo państwowe, czy też
normy obyczaju publicznego?
Niezależnie jednak od tych wszystkich, tak
istotnych pytań, fakt potwierdzony przez Leszka Maleszkę jest
głęboko tragiczny i przerażający.
Krzysztof
Burnetko
|