Głosy o projekcie ministra Łapińskiego

Kontrreforma służby zdrowia

KONSTANTY RADZIWIŁŁ

prezes Naczelnej Rady Lekarskiej 

 



Środowisko lekarskie krytycznie ocenia mechanizmy funkcjonujące w służbie zdrowia i widzi potrzebę ewolucyjnego wprowadzania zmian. Opowiada się jednak za kontynuacją ubezpieczeniowego sposobu płacenia za usługi medyczne. Obecna sytuacja ma bowiem także dobre strony: przede wszystkim nastąpiło trwałe, ustawowe oddzielenie większości funduszy na ochronę zdrowia od budżetu. Tymczasem system proponowany przez resort, czyli powierzenie zarządzania ochroną zdrowia ministrowi, zlikwidowanie niezależnej instytucji, którą mimo wszystko były kasy chorych, oznacza odwrót od przyjętych rozwiązań i „powrót do budżetu”. Teraz, kiedy brakuje pieniędzy, a Sejm zamroził uchwalony wzrost składki na ubezpieczenie zdrowotne, głównym celem działania ministerstwa powinno być szukanie dodatkowych środków. Tymczasem rewolucja, którą zapowiada minister, może okazać się bardzo kosztowna.
Jednym z najpoważniejszych błędów poprzedniej ekipy było wprowadzanie zmian w systemie opieki zdrowotnej bez konsultacji z jego pracownikami, a nawet wbrew ich uwagom. Obawiam się, że i dziś ministerstwo nie zamierza pytać o zdanie środowiska lekarskiego. Świadczy o tym choćby terminarz zmian, który nie pozwala na żadne konsultacje czy publiczną debatę. Ten pośpiech jest nieuzasadniony i oznacza powrót do starej i błędnej metody: niekoniecznie dobrze, byle szybko.
Kasom chorych zarzuca się upolitycznienie – o składzie ich rad decydowały sejmiki w samorządach wojewódzkich, a te odzwierciedlają układ polityczny w regionie. Ale przecież rady będą o wiele bardziej upolitycznione, kiedy o nominacjach będzie decydować minister. 
Wszyscy krytykujemy wprowadzony w styczniu 1999 r. model kas chorych, a zapominamy, że poparły go wówczas wszystkie orientacje polityczne i środowisko lekarskie. Sytuacja sprzed reformy – nie negując osiągnięć ochrony zdrowia w Polsce – była po prostu zła. Mało kto pamięta tamtą mizerię; już wtedy trudno było się dostać do lekarza, a na niektóre zabiegi oczekiwało się latami. Chyba więc nie należy wracać do tego, co już przerabialiśmy. Rewolucyjne propozycje ministra Łapińskiego można by zawrzeć w zdaniu: „To my teraz zaczniemy eksperyment od nowa”. Nawet jeśli ich cele są słuszne, to możliwe, że nigdy ich nie osiągniemy, bo w tym czasie – zacytuję słowa ministra z pierwszych dni po objęciu urzędu – „kolejnej reformy pacjent może nie przeżyć”. 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl