Nr 7, 17 lutego 2002

 

On-line: Obraz tygodniaKronika religijnaKomentarze Medytacja BiblijnaLiturgiczne czytania tygodnia

 


 

                     

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

REKOLEKCJE WIELKOPOSTNE

 

Kiedy pościcie,
nie bądźcie posępni 

jak obłudnicy. 

Przybierają oni 

wygląd ponury,
aby pokazać ludziom,
że poszczą. 
Zaprawdę powiadam 

wam: już odebrali 

swoją nagrodę.
Ty zaś, gdy pościsz, 

namaść sobie głowę
i umyj twarz, 

aby nie ludziom pokazać,
że pościsz, 

ale Ojcu twemu, 

który jest
w ukryciu.
A Ojciec twój,
który widzi w ukryciu, 

odda tobie.


     Ewangelia
     według św. Mateusza 6, 16-18

 


 


Jesteście solą dla ziemi

S. Małgorzata Chmielewska

 

Małpka mojego przybranego, chorego syna, niejaki „Koleś”, uwielbia cukier: potrafi dojrzeć i ukraść garstkę z najlepiej schowanej cukiernicy. Kiedyś jednak w pośpiechu nie przyjrzał się dobrze białym kryształkom i wpakował sobie do pyszczka całą garstkę soli. Pluł przez dobre pół godziny.
Deseru się nie soli. Soli się chleb, ziemniaki, mięso... Soli potrzeba bardzo mało, cukru dodajemy zawsze więcej.
Jakże trudno pozostać solą. Każdemu z nas z osobna i całej wspólnocie Kościoła. A przecież Pan Jezus nie mówi: wy będziecie... Mówi: wy jesteście...   WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

Czy nowy minister zdrowia przygotowuje akt zgonu reformy?

 

Mylna diagnoza, błędna terapia

Janusz A. Majcherek

 

Potrzeba zmian w systemie ochrony zdrowia jest wskazywana od początku przemian polityczno-ekonomicznych w Polsce, czyli od ponad 10 lat. W tym czasie o lęk przed wprowadzeniem stosownej reformy oskarżano kolejne ekipy. Dziś widać jednak, że był on uzasadniony, bo ci, którzy wreszcie zdecydowali się na podjęcie reformy, ponieśli klęskę. Tyle że niezależnie od popełnionych przez nich błędów, są też inni winowajcy: lekarze, pacjenci, politycy innych orientacji, dziennikarze.   WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

 

Głosy o projekcie ministra Łapińskiego

 

Kontrreforma służby zdrowia?

 

 

 

Marek Balicki

 

Resort chce m.in. likwidacji kas chorych. Ma to być realizacja jednego z głównych zobowiązań wyborczych koalicji SLD i Unii Pracy. Jednak kiedy spojrzeć na propozycje ministerstwa, okazuje się, że owa likwidacja ma być dokonana w sposób maksymalnie łagodny – przy ograniczeniu kosztów i zachowaniu tych mechanizmów, które się sprawdziły.    WIĘCEJ

 

 

 

 

Elżbieta Hübner

 

Program ministra Łapińskiego ma swoje plusy, np. pomysł stworzenia centralnego rejestru usług medycznych. Bez tego żaden płatnik – kasa chorych czy instytucja o innej nazwie – nie sprawdzi efektywności ponoszonych nakładów i rzetelności zawieranych kontraktów. Druga kwestia, która mnie ucieszyła, to zgoda ministra na prywatyzację szpitali. Do tej pory nie było o tym mowy. Obawy budzi natomiast pomysł przekształcenia 17 kas chorych w jeden fundusz.   WIĘCEJ

 

 

 

 

Prof. Jacek Musiał

 

Reforma przeprowadzona przez ekipę Jerzego Buzka była konieczna – w żadnym kraju sterowana centralnie służba zdrowia nie działa dobrze. Jednak zamiast stopniowych zmian, chcieliśmy zmienić wszystko na raz. 1 stycznia 1999 r. mieliśmy się obudzić w nowym, wspaniałym systemie. Tymczasem obudziliśmy się w systemie, który nie był ani wspaniały, ani skuteczny.   WIĘCEJ

 

 

 

 

Konstanty Radziwiłł

 

Środowisko lekarskie krytycznie ocenia mechanizmy funkcjonujące w służbie zdrowia i widzi potrzebę ewolucyjnego wprowadzania zmian. Opowiada się jednak za kontynuacją ubezpieczeniowego sposobu płacenia za usługi medyczne. Obecna sytuacja ma bowiem także dobre strony: przede wszystkim nastąpiło trwałe, ustawowe oddzielenie większości funduszy na ochronę zdrowia od budżetu. Tymczasem system proponowany przez resort, czyli powierzenie zarządzania ochroną zdrowia ministrowi, zlikwidowanie niezależnej instytucji, którą mimo wszystko były kasy chorych, oznacza odwrót od przyjętych rozwiązań i „powrót do budżetu”.   WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KRAJ I ŚWIAT

 


Polscy biskupi rozmawiali z urzędnikami Unii Europejskiej na temat rolnictwa

 

Potrzebna rzetelna informacja

Z biskupem koszalińsko-kołobrzeskim Marianem Gołębiewskim rozmawia Artur Sporniak

 

ARTUR SPORNIAK: – W jakim celu sześciu polskich biskupów pojechało do Brukseli?
KS. BP MARIAN GOŁĘBIEWSKI: – Sesja, na którą zostaliśmy zaproszeni, dotyczyła rolnictwa, a więc zagadnienia, które żywo interesuje wielu związanych z rolnictwem Polaków. Integracja z Unią Europejską wymusi zmiany strukturalne w rolnictwie, a to rodzi różne obawy. Teraz potrzebna jest przede wszystkim rzetelna informacja, która odpowiadałaby na rodzące się pytania i niepokoje.


 

 

 

 

 

Obrazy z życia polskiej wsi

 

Czekając na Unię

Tomasz Potkaj

 

Polska wieś niepokoi się i czeka: na tanie kredyty, na paliwo, na pieniądze od rządu, na pieniądze z Unii Europejskiej. Tych ostatnich będzie chyba mniej niż obiecywali ludowi działacze. 

 

 

 

 

WIEJSKA SZKOŁA, CZYLI POCZĄTEK EDUKACJI OBYWATELSKIEJ
 

 

 

 

 

 

 

Meksykański „rok Foxa”

 

Nadzieja matką prezydentów

Marcin Żurek z Meksyku

 

Kiedy rok temu prezydent Meksyku Vicente Fox obejmował swój urząd, wydarzenie to interpretowano jako przełom po 71 latach niemal autorytarnych rządów jednej partii. Z Foxem wiązano ogromne nadzieje. Ale prezydent nie spełnił swych obietnic gospodarczych i socjalnych – bo też spełnić ich nie był w stanie. Nie znaczy to jednak, że w Meksyku nic się nie zmienia. 


 

 

 

 

Po 11 września, nowojorskim „Davos” i konferencji w Monachium

 

(Nie)bezpieczeństwo międzynarodowe

Roman Kuźniar

 

Atak na Stany Zjednoczone był zaskoczeniem, jeśli chodzi o sposób jego przeprowadzenia i liczbę ofiar. Natomiast zagrożenie jako takie przewidywano, a wręcz go oczekiwano – z poczuciem pewnej bezradności. Po serii zamachów terrorystycznych w latach 1995-96 wysoki przedstawiciel administracji USA oświadczył: „Niestety, cokolwiek byśmy uczynili, i tak nie unikniemy kolejnych ataków”. 

 

Atak na WTC ani nie zakończył zimnej wojny, ani nie otworzył nowej ery w stosunkach międzynarodowych. W ostrzejszym świetle postawił jednak schorzenia obecnego ładu światowego.

 

 

 

 

 

 

19 lutego Władysław Bartoszewski kończy 80 lat

 

Pół wieku życia w teczkach opisane

Opowieści prof. Władysława Bartoszewskiego wysłuchał Krzysztof Burnetko

 

Pierwszy dokument w moich teczkach pochodzi z września 1945 r. Ostatni: z końca roku 1989. Przez 44 lata byłem więc obiektem rozpracowań komunistycznych służb specjalnych. Najpierw Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a potem różnych departamentów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych: II, czyli zajmującego się wywiadem, III – od opozycji i IV – od Kościoła. Albo wymiennie, albo naraz. I przez te wszystkie dziesięciolecia – aż do upadku systemu w 1989 r. – byłem wrogiem najwyższej kategorii. 
Jak dotąd Instytut Pamięci Narodowej zdołał zgromadzić 15 metrów bieżących – czyli na sztorc ustawionych teczek – akt sygnowanych „Bartoszewski”.  

 

 

 

 

 

 

 

Jazłowiec

Adam Płociński – tekst, Maciej Skawiński – zdjęcia

 

Florence Wills urodziła się na morzu, w 1875 r. Ojciec Anglik, matka Irlandka, z domu O’Brien. Rodzina była wyznania anglikańskiego. 
Jako dziecko – i później, kiedy mieszkała w Paryżu – Florence miała wizje senne. Widziała górę, na szczycie klasztor, w nim kobietę w bieli „wiedzącą wszystko”. W Paryżu porzuciła anglikanizm i przeszła na katolicyzm. Rodzina przestała dostarczać jej środków utrzymania. 
Wtedy przyszedł list Marceliny; poszukiwała nauczycielki angielskiego. Florence Wills wyjechała najpierw do domu Niepokalanek w Jarosławiu. „Ce n’est pas ici” – stwierdziła i pojechała dalej, do Jazłowca, by w jego murach i w osobie Marceliny rozpoznać przedmiot swoich wizji.

 

 

 

 

 

 

 

 


WIARA

 

 

 

Dwanaście koszy ułomków

 

Bez kija

Ks. Stanisław Musiał SJ

 

Rok 1208. Franciszek z Asyżu – jak podaje jego najstarszy biograf, Tomasz Celano – jest w trzecim roku swego nawrócenia. Prowadzi pustelniczy tryb życia na obrzeżach swego rodzinnego miasta: „Nosi habit eremity, przepasany pasem skórzanym, w ręku kij, na nogach obuwie”.

 

 

 

 

 

 

Ojciec i córka

Józefa Hennelowa

 

Ona – dwudziestoparoletnia dziennikarka. On – filozof i teolog, ceniony w świecie autorytet, pisarz i wykładowca w wielu krajach, także w Polsce. Razem napisali książkę, która jest rozmową – pytaniami zadawanymi przez nią, odpowiedziami ojca. Sedno pytań jeszcze lepiej niż polski przekład oddaje oryginał: „Powiedz mi – dlaczego?” Wychowana w tradycyjnie katolickim domu, świadoma wiary ojca, przyznająca się do przynależności wyznaniowej, ale już nie praktykująca, Jana postanawia któregoś dnia zapytać go o umotywowanie jego wiary – i to nie dlatego, by uczuciowy związek z ojcem prowokował ją do lepszego zrozumienia najbliższej osoby, lecz w imię najgłębszej potrzeby osobistej.

 

 

 

 

 

 

 

 

KULTURA

 

 

 

Poeta mniej znany

Czesław Miłosz

 

Sto lat temu, dokładnie 6 lutego 1902, urodził się Władysław Sebyła. Rzadko się zdarza, żeby data czyjejś śmierci była niecenzuralna, ale tak się stało w jego wypadku. Więcej: www.milosz.pl

 

 

 

 

 

 

Wiersze Władysława Sebyły (1902–1940)

w wyborze Czesława Miłosza

 

 

Z „Ośmiu nokturnów”

         N. Micińskiej


             6
Powiesili szatani dzwon na szklanej górze
i serce zeń wyjęli,
by nie mogli grać na nim śpiewający w chórze
anieli.

Nakryli się skrzydłami, usiedli u stóp góry
i siedzieli kamieniem,
zadumani nad nocą, nad milczeniem natury
i nad dzwonu milczeniem.

Wtem wiatr, górą idący, krawędź dzwonu poruszył
szklanym jękiem rozpaczy.
Usłyszeli szatani, porozsiadani w głuszy –
dzwon płacze.

„Zet” 1933 nr 4

 

 

 

 

 

 

 

Wajda o „szkole polskiej”

Tadeusz Lubelski

 

Im boleśniej rzuca się w oczy mizeria i znijaczenie dzisiejszego polskiego kina, tym ważniejsze staje się przywoływanie jego świetnej tradycji. Andrzej Wajda czyni to z podziwu godną konsekwencją. 

 

„Lekcja polskiego kina” Wajdy to okazja przyjrzenia się najważniejszemu nurtowi w dziejach naszego kina z perspektywy jego czołowego twórcy, przeżycia go na nowo wraz z nim.

 

 

 

 

 

 

Lustra Haliny Poświatowskiej

Adam Poprawa

 

Status Haliny Poświatowskiej jeszcze do niedawna przedstawiał się dość (nie)szczególnie. Były mianowicie jakby dwie Poświatowskie. Jedna cieszyła się sporym wzięciem. Niewątpliwa popularność łączyła się jednak z pozostawaniem w cieniu dojrzewających dziewcząt. Przeznaczeniem Poświatowskiej numer dwa też wydawał się cień, tyle że literaturoznawczy.  

 

 

 

 

 

 

Emma

Tomasz Cyz

 

Emma Kirkby oraz Lars Ulrik Mortensen przypominają i pokazują, że (czerpiąc raz jeszcze z Darta) „żadna muzyka nie może być grana biernie i nudnie, ponieważ muzyka była zawsze pisana po to, by radować tak grającego, jak i słuchającego”. Więc: „If music be the food of love / Śpiewaj w nieskończoność, aż zostanę napełniony radością / (...) Twe oczy, twoja myśl, twój język oświadczają / Że jesteś cała muzyką”.

 

 

 

 

 

 

 

FELIETONY

Odwaga reformowania

Marcin Król

 

Każdy, kto pracuje w jakiejkolwiek redakcji, wie, że gruba koperta z nie zamówionym tekstem, zawiera najczęściej projekt zasadniczej reformy wszystkiego. Ludzie listy piszą. Piszą na przykład, że gdyby znieść wszelkie podatki i cła, to od razu byłoby wszystko świetnie, albo – inny – gdyby podwyższyć o dwieście procent podatki i cła, to też byłoby od razu idealnie.

 

 

 

 

 

 

 

O wszystkim

 

Rojenia szalonej głowy

Andrzej Dobosz

 

Gdy już, dzięki dochodom z „Rejsu 2”, staniemy się polską klasą średnią, część naszych zasobów moglibyśmy – ostrożnie – inwestować w przedsięwzięcia niekonwencjonalne. Ja, który od paru lat nie mam szczęśliwie w domu telewizora, wyobraziłem sobie nawet telewizję, którą gotów byłbym oglądać. Jej program byłby nadawany jedynie w soboty, powiedzmy od dziesiątej rano do dziesiątej wieczór, i w niedziele od południa, także do dziesiątej.

 

 

 

 

 

 

 

Pigułki Krummeliusa

Jacek Podsiadło

 

A mój syn lubi ostatnio poczytać do poduszki „Dzieci z Bullerbyn”, więc kiedy dowiedziałem się o śmierci Astrid Lindgren, mogłem zaraz sprawdzić, czy razem z nią umarli Anna, Lisa, Olle, Bosse i reszta.   WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

 

Strusie a sprawa ubezpieczeń

Michał Komar

 

Ponieważ nikt mnie nie chwali, to sam to zrobię, przy czym pochwała nie będzie dotyczyć ani mej urody, ani wdzięku, ani innych cnót. Pochwała dotyczyć będzie mej niepospolitej przenikliwości ekonomicznej.

 

 

 

 

 

 

 

Nowa władza

Ewa Szumańska

 

Uczuciem, jakie pozostawiła we mnie ostatnia Wielka Afera, która jak burza przeleciała przez wszystkie media – jest lęk. Ach nie, nie chodzi mi o jakieś konkretne zagrożenia, związane z wezwaniem Pogotowia, bo te sprawy trzeba dopiero wyjaśnić i uwiarygodnić. Jest to lęk o j a k o ś ć naszego życia, którą zmienia Król Szmal.

 

 

 

 

 

 

Votum separatum
 

Podobne do życia

Józefa Hennelowa

 

Zaczęło się od Matysiaków i Jezioran, słuchowisk cotygodniowych, z którymi zaprzyjaźniały się miliony Polaków w PRL, chociaż w scenariuszu życiowym bohaterów z Dobrej i owej umownej wsi tylko częściowo odnajdować mogli swoje życie, jako że cenzura czuwała.    WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 7, 17 lutego 2002

Szczegółowe omówienie


Obraz tygodnia


Kronika religijna


Komentarze

Medytacja Biblijna

 

Liturgiczne czytania tygodnia

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl