Nr 6, 10 lutego 2002

 

On-line: Obraz tygodniaKronika religijnaKomentarze Medytacja BiblijnaLiturgiczne czytania tygodnia

 


 

                     

 

 

 

 

 

Unia, Polska – spór o dopłaty 

Klaus Bachmann

 

Polskim negocjacjom z Unią od początku towarzyszyły przesadne nadzieje, wybujałe ambicje i wygórowane żądania. Zgodnie z zasadą „Jak spaść, to z wysokiego konia”. Poprzedni rząd liczył jeszcze na to, że to nie jemu, lecz jego następcom przyjdzie z tego konia spaść. Rząd Millera ma dwie możliwości: albo iść w zaparte i zlecieć z konia, albo z niego zejść dobrowolnie, póki czas. Radykalny odwrót z nierealistycznych postulatów poprzedników dotyczących okresu przejściowego na sprzedaż ziemi był krokiem we właściwym kierunku, ale z drugiej strony zakończył się medialną katastrofą.   WIĘCEJ

 


 


KOŚCIÓŁ I ROZWODY

 

 

Papież i rozwody

Ks. Adam Boniecki

 

Kościół broniąc zasady nierozerwalności małżeństwa nie przekreśla ludzi, których udziałem stał się rozwód.

 

 

 

 

 

 

Koniec złej tradycji

Z ks. Janem Pałygą SAC, duszpasterzem związków niesakramentalnych, rozmawia Jarosław Makowski

 

JAROSŁAW MAKOWSKI: – Czy Ksiądz potępia rozwody?
KS. JAN PAŁYGA: – A niby dlaczego miałbym potępiać?
W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy, że „małżeństwo zawarte między dwojgiem ludzi i dopełnione nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci”.
– To przecież nie znaczy, że mam się od ludzi rozwiedzionych odwracać plecami. Przeciwnie: po to jestem księdzem, aby pomagać ludziom, którzy się pogubili w życiu, którym rozsypało się życie rodzinne. Jan Paweł II w adhortacji „Familiaris consortio” pisze, że takich ludzi mamy obowiązek otoczyć duszpasterską opieką, pomagać im w zachowaniu wiary i rozwoju religijności. Zachęcać do angażowania się w działalność społeczną i charytatywną Kościoła, a przede wszystkim do religijnego wychowywania dzieci. W cytowanym dokumencie nie ma ani słowa o potępianiu; przeciwnie, Papież takie rodziny nakazuje otoczyć szczególną opieką. Potępienie! – nie daj Boże, bym kiedykolwiek miał kogoś potępiać.   WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

 

Rozwody w Polsce

 

Bez orzekania o winie

Tomasz Potkaj

 

W ubiegłym roku w Polsce rozwiodło się ponad 40 tys. małżeństw – jedna trzecia wszystkich zawartych. Polacy rozwodzą się coraz częściej, a małżeństwa trwają coraz krócej. Po spadku na początku lat 90., od kilku lat tendencja jest znowu rosnąca.

 

 

 

 

 

 

 

Rozwody w USA

 

Niechciany spadek po rodzicach

Joanna Petry Mroczkowska z Waszyngtonu

 

W Stanach Zjednoczonych rozwodem kończy się 45 proc. pierwszych małżeństw i aż 60 proc. drugich. W 80 proc. przypadków następuje to w pierwszych dziewięciu latach istnienia związku. Aż 25 proc. Amerykanów między 18. a 45. rokiem życia ma rozwiedzionych rodziców. Gdy jednych te dane zmuszają do bicia na alarm, inni uspokajają, że nie ma powodów do obaw.

 

 

 

 

 

 

Rozwody w Rosji

 

Do rozwodu jak na bal

Anna Łabuszewska

 

W 2000 roku w Rosji na sto zawartych małżeństw odnotowano aż 70 rozwodów. To najwyższy wskaźnik w ostatnich 60 latach. W świadomości społecznej rozwód funkcjonuje jako „rzecz normalna”, która może się przydarzyć każdemu. Trudno się temu dziwić, skoro ponad połowa Rosjan przeżyła takie doświadczenie we własnej rodzinie, a niemal wszyscy stykają się z nim na co dzień. Rozwodnikiem jest nawet patriarcha Moskwy i Wszechrusi Aleksy II.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KRAJ I ŚWIAT

 


Diagnozy i prognozy Leszka Balcerowicza

Zapis spotkania w redakcji „TP”

 

LESZEK BALCEROWICZ: – Stan polskiej gospodarki jest dużo lepszy niż wskazywałaby na to większość wypowiadanych publicznie opinii.

Zanotowaliśmy też spowolnienie gospodarcze, ale trzeba je porównać z sytuacją, która by zaistniała, gdyby owe zagrożenia utrzymały się na poprzednim poziomie. Sytuacja polskiej gospodarki w dalszej perspektywie byłaby o wiele trudniejsza. Spowolnienie to byłoby mniejsze, gdyby lepiej działały inne elementy polityki gospodarczej, zwłaszcza polityka budżetowa i idące za nią reformy strukturalne.

 

 

 

 


Przeciw „kulturze załatwiania”

Z Grażyną Kopińską, dyrektorką Programu Przeciw Korupcji Fundacji Batorego, rozmawiają Agnieszka Sabor i Michał Okoński

 

TYGODNIK POWSZECHNY: – Czy rzeczywiście żyjemy w państwie skorumpowanym?

GRAŻYNA KOPIŃSKA: – Poważne światowe instytucje przygotowują raporty i „rankingi korupcji”. Jesteśmy w nich mniej więcej w połowie stawki. Oczywiście taka sytuacja nigdy nie jest stabilna: każda władza, jeżeli nie jest kontrolowana, ma tendencje do ulegania korupcji. A recepta na to jest wszędzie taka sama: rozwój społeczeństwa obywatelskiego, uaktywnienie ludzi, żeby chcieli się interesować, co dzieje się z ich podatkami i jak zachowuje się wybrana przez nich osoba. W przypadku krajów skandynawskich dochodzi jeszcze 200 lat hodowania apolitycznej, identyfikującej się z państwem i mającej wielki prestiż klasy urzędniczej. Urzędnik jest mianowany, można go odwołać tylko kiedy się sprzeniewierzy zasadom swojego zawodu, a nie np. w przypadku zmiany rządu, jest dobrze opłacany i ma bardzo wysoką emeryturę: jemu nie opłaca się przyjąć łapówki. Niestety to, co dzieje się wokół naszej służby cywilnej po każdych wyborach, skłania do wniosku, że budowanie jej w Polsce potrwa 400 lat.

 

 

 

 

„PRZECIW KORUPCJI”

 

 

 

 

 

Już ponad 10 mln Polaków ma telefon komórkowy – to więcej niż liczba telefonów tradycyjnych

 

Pokolenie SMS-ów

Michał Kuźmiński

 

Przez SMS-a można robić wszystko – umówić się na spotkanie, zażartować, pomóc czy zainteresować sobą przyszłego partnera. Pokolenie dzisiejszych uczniów i studentów zyskuje miano „pokolenia SMS-a”. Od kiedy nastąpił komórkowy boom, krótka wiadomość tekstowa (Short Message Service – SMS) zmienia obyczaje, zapewniając użytkownikom poczucie łączności i mobilności. Kontakt międzyludzki przez SMS-y staje się zjawiskiem powszechnym – i precedensowym.
 

 

 

 

 

 

 

Ślepy tunel (pod Tatrami)

Jacek Woźniakowski

 

Jeden z bywalców „Nosalowego Dworu” powiedział (cytuję za „Gazetą Wyborczą”): Nieważne, kiedy projekt tunelu itd. uda się zrealizować, „z tego będą przecież korzystać kolejne pokolenia, to chcemy im zostawić.” Przykro mi, ale widzę sprawę akurat odwrotnie. Nie to, wcale nie to chcemy im zostawić. Najmądrzejsi przedstawiciele kilku minionych pokoleń zdołali wielkim trudem doprowadzić do tego, że Polacy odziedziczyli Tatry wprawdzie podgryzane z różnych stron, ale przecie cudowne, pełne pięknej i rzadkiej roślinności i dzikich zwierząt, a przede wszystkim otwarte dla ludzi.


 

 

 

 

Po „Davos” na Manhattanie

 

Antyglobalizm zwyżkuje

Wojciech Giełżyński

 

Włodarze naszej planety, którzy w ubiegłym tygodniu spotkali się w Nowym Jorku na Światowym Forum Gospodarczym (przeniesionym ze szwajcarskiego Davos) zdawali się lekko łagodzić swój globalistyczny entuzjazm. Znamienne, że równocześnie ton zmienili też ich alternatywni kontestatorzy, zgromadzeni w tym czasie na Światowym Szczycie Społecznym w Porto Alegre.

 

 

 

 

 

 

 

Kaliningrad – poligon doświadczalny współpracy Rosji z UE

 

Europejski eksperyment Putina

Tomasz Teluk z Kaliningradu

 

Podczas niedawnej wizyty w Warszawie prezydent Putin zaproponował wraz z prezydentem Kwaśniewskim, by w Kaliningradzie odbyło się spotkanie przywódców Rosji, Polski i Litwy z szefami Unii Europejskiej. Temat obrad: przyszłość tego rosyjskiego obwodu po rozszerzeniu Unii. Jak na razie skończyło się na kurtuazji, a problem Kaliningradu pozostał. 

 

 

 

 

 

 

 

 


WIARA

 

 

 

Odpowiedź na uśmiech Sfinksa

Z prof. Stefanem Swieżawskim rozmawia Wojciech Bonowicz

 

WOJCIECH BONOWICZ: – Odbierając w czerwcu Nagrodę im. ks. Tischnera, wygłosił Pan Profesor wielką pochwałę wolności myślenia – nie tylko w filozofii, ale i w teologii. Wiemy jednak, jak z tym bywa – wydaje się, że to raczej pragnienie, marzenie, które chyba nigdy się nie ziści. Każda instytucja z natury swej stawia opór wolności poszukiwań.
STEFAN SWIEŻAWSKI: – Trzeba ten fakt w jakimś sensie akceptować, ale przechodzić poza to. Mimo wszystko powinniśmy się upominać o wolność. Bardzo sobie cenię pod tym względem postawę uczonych średniowiecza. Wydaje się nam, że to był okres nie wiadomo jakich restrykcji, a w istocie było ich o wiele mniej niż później. W średniowieczu było bardzo wiele rozmaitych teologii – jednorodność wcale nie była wówczas żadnym ideałem. Ma być unitas, owszem, ale in varietate. Nie jednorodność, która prowadzi do totalizmu. Kościół nie ma być totalizmem. I ludzkość nie ma być totalizmem. Jedność może być osiągnięta tylko przy zachowaniu różnorodności, pluralizmu.

 

 

 

 

Drogiemu Jubilatowi,
Współzałożycielowi, Mistrzowi i Przyjacielowi „Tygodnika” 
składamy z okazji 95. urodzin słowa wdzięczności
za to, że jest, za mądrość, za młodość ducha.
Życzymy, by jeszcze długo dzielił się Pan,
Drogi Mistrzu-Przyjacielu z nami tym, czym sam żyje,
dzięki czemu i nam łatwiej iść przez życie.
Redakcja „TP”



 

 

Kobiety w Biblii

Nie!

Elżbieta Adamiak

 

Dom króla Dawida, dom wielu żon i dzieci, miejsce życia rodzinnego i sprawowania władzy, był nie tylko miejscem harmonii, ale też konfliktów, zerwanych więzi, walki o władzę, przemocy. Biblia przedstawia je tak otwarcie, że we względów przyzwoitości zakazywano niekiedy publiczne czytanie mówiących o tym fragmentów. Należy do nich historia Tamar.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KULTURA

 

 

 

Podróż

Andrzej Stasiuk

 

Jest połowa listopada i nie ma jeszcze śniegu. Od dwóch miesięcy wybieram się na Węgry i nie mogę wybrać. Chcę pojechać na północny wschód, do Sabolcs Szatmar, i pewnie w końcu zrobi się zima, a ja będę rozmyślał o przejściu w Hidásnemeti i o tym, jak prawie rok temu dzień przed sylwestrem przekraczaliśmy w deszczu granicę. Mokry grudzień przesłaniał Zemplén jak firanka. Węgry były nagie.

 

 

 

 

 

 

 

Nowe wiersze Jacka Podsiadły

 

 

Dzikie jabłko, trochę głogu 

                 Śliwie


Te słowne wyczyny, te niemęskie rymy, 

te osobiste wycieczki
rozbite w puch.
Tak, wieczne posągi i przypory katedr, 

płótna, że ho-ho,
ale tutaj
dwaj murarze przez trzy piętra 

głośno marzą o flaszce.
Pojedli. Betoniarka startuje i
świat rusza swoim torem, 

świat rusza swoim torem.

 

 

 

 

 

 

 

Kandyzowanie pamięci

Piotr Gruszczyński

 

Najgorzej, gdy wszyscy mają dobre chęci, szlachetne intencje i szczere zamiary, a z ich połączenia niewiele wynika. Komunikat klarowny, ale oczywisty, przesłanie słuszne, ale banalne. Tak stało się z „Hanemannem” w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku.

 

 

 

 

 

 

 

Z punktu widzenia dokumentu

 

Taniec trzcin

Jan Strzałka

 

Andrzej Fidyk, podobnie jak Ryszard Kapuściński, od lat wędruje po upadających imperiach totalitarnych, po krajach ogarniętych religijnym szaleństwem i po slumsach Trzeciego Świata. Jego filmy o dyktaturze Kim Ir Sena, o obłędzie spadkobierców Chomeiniego, o zabawiających się na śmierć uczestnikach karnawału w Rio pozostają w pamięci tak samo jak „Szachinszach”, „Imperium”, „Heban” czy inne książki Kapuścińskiego. Najnowszy film Fidyka opowiada o małym państewku w południowej Afryce. Królestwo Suazi jest ostatnią na Czarnym Kontynencie monarchią absolutną.

 

 

 

 

 

 

 

Czarodzieje i mugole

Joanna Olech

 

Ekranizację „Harry’ego Pottera” wrzucam na tę samą półkę, na której tkwią „Titanic” i „Jurassic Park” – jest to półka imponujących skalą przedsięwzięć filmowych, które niewiele mnie obeszły.

 

 

 

 

Film „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” zrobił na mnie duże wrażenie, chociaż w niektórych scenach brakowało kilku szczegółów. Prawdę mówiąc, wolę książkę. Film był straszny, było dużo efektów specjalnych. W kinie było bardzo głośno, więc po powrocie do domu wydawało mi się, że wszędzie latają miotły. Były takie sceny, że dziwię się, że rodzice przyprowadzają na niego małe dzieci. Teraz czytam „Czarę ognia” (drugi raz).


Marcin Bonowicz, lat 10

 

 

 

Do kina na film o Harrym Potterze zaprowadziła mnie ciekawość. Z zapartym tchem przeczytałam wszystkie cztery tomy „Harry’ego Pottera” wydane w Polsce. Chciałam porównać swoje wyobrażenie wyniesione z książki ze światem magii na ekranie. Reżyser filmu starał się wiernie pokazać to, co stworzyła wyobraźnia Pani Rowling. Jednak okazuje się, że nie jest to takie łatwe. Zawiodłam się, kiedy zauważyłam brak tak ważnych przecież rozważań Harry’ego nad światem magii i zagadką śmierci rodziców. Ekranowy Harry nie cieszył się tak mocno ze swojego nowego domu i nie bał się tak bardzo spotkania z groźnym czarnoksiężnikiem Voldemortem, jak książkowy. Brakowało mi także psotnego duszka Irytka Poltergeista, który psikusami ubarwiał i komplikował życie uczniom tajemniczego Hogwartu. Film jest dość wesoły, ale książka rozbawiała mnie skuteczniej.
Pierwszy tom przygód nastoletniego czarodzieja sprawiał, że pełna napięcia, niecierpliwie pochłaniałam coraz to nowe zdania lektury. Film aż takiego zaangażowania nie spowodował. Są jednak i dobre strony filmowej wersji przygód Harry’ego. Do nich należy scenografia. Tajemnicze miejsca jak: ulica Pokątna, Wielka Sala w Hogwarcie czy też Zakazany Las wydają się przepełnione czarami i jednocześnie bardzo realne. Ogromne wrażenie zrobiły na mnie sceny „ceremonii przydziału” z zaczarowanym sufitem i gadającą tiarą, a także poranna, sowia poczta. Rewelacyjnie pokazano również mecz quidditcha. Rozbawiła mnie sytuacja w pociągu, kiedy czekoladowa żaba ucieka przez okno. Przestraszył natomiast rozpadający się profesor Quirrell.
Kolejnym plusem filmu jest muzyka: pełna zagadek i psot. Na pewno nadaje się do tego filmu. Aktorzy też spisali się na medal: ci mali i ci duzi pokazali nam, że aby ożywić magiczny świat, trzeba tylko chcieć. Myślę sobie, że filmowa wersja pierwszego tomu Harry’ego Pottera to nie to samo, co może pokazać czytelnikom przygód tajemniczego chłopca ich własna wyobraźnia. Ale czy to takie ważne? Tak czy siak, film jest ładny i zasługuje na setki widzów.


Adela Węgiel, lat 11

 

 

 

 

 

 

 

„Przedwiośnie. Sztuka polska 1880–1920” w salach Zachęty

 

Specyfika polska

Bogusław Deptuła

 

Sztuka polska od wielu lat znajduje się w paradoksalnej sytuacji: nam się podoba, ale innym wyraźnie mniej. Chyba winna temu „polska specyfika”.

 

 

 

 

 

 

 

Portrety wspólnoty

Agnieszka Sabor

 

Kiedy oglądamy kolejne wystawy World Press Photo, przestajemy wierzyć, że fotografia nie zawsze podporządkowana jest przemysłowi informacyjnemu, że nie zawsze chodzi w niej o szybkość, dosadność i reklamową atrakcyjność. Zapominamy, że fotografia bywa – i to bardzo często – sztuką wysoką. Przypominają o tym dwie krakowskie wystawy fotograficzne: Andrzeja Kramarza i Elżbiety Lempp.


 

 

 

 

 

 

FELIETONY

Dwanaście koszy ułomków

 

Św. Franciszek przed sułtanem

Ks. Stanisław Musiał SJ

 

Trzy razy wyprawiał się św. Franciszek z Asyżu za morze, żeby głosić Ewangelię „Saracenom”. Niestety z pierwszej wyprawy, do Syrii w 1212 r., musiał zrezygnować, bo burza morska rzuciła statek, którym płynął, na brzegi Dalmacji. Drugą, do Maroka w 1214 r., był zmuszony przerwać w Hiszpanii na skutek choroby. Dopiero trzecia podróż, tym razem do Egiptu i Ziemi Świętej, doszła do skutku. Z wszystkich trzech ta właśnie jest najlepiej udokumentowana. Mówią o niej świadectwa krzyżowców, jak również i współbraci zakonnych. Stosunkowo niedawno odkryto także, że podają o niej i źródła islamskie.

 

 

 

 

 

 

Jakub i anioł

Stanisław Lem

 

Putin to dla mnie postać Janusowa: inne, serdeczne oblicze pokazuje na eksport, inne do wewnątrz – niedawno zlikwidował ostatnią niezależną stację telewizyjną. Jest przy tym aideologiczny, żadne marksizmy go nie interesują, jego prawzorem będzie raczej Piotr, który obcinał brody swoim bojarom. A w ogóle świat wygląda trochę tak, jak to opisał kiedyś Hemar:

Historia toczy się kołem
Walczy Jakub z aniołem
Jakub niestety Szela
Anioł niestety strzela.

 

Więcej www.lem.onet.pl

 

 

 

 

 

 

 

O wszystkim

 

Po przerwie

Andrzej Dobosz

 

Zawarta w mojej książce „Generał w bibliotece”, w rozdziale „Uczeni, profesorowie” informacja o istnieniu w Polsce kategorii profesorów domowych, wśród których wymieniałem Kazimierza Kąkola, Mariana Dobrosielskiego i Tadeusza Walichnowskiego, rzetelna w roku ’98, straciła swą aktualność. Prof. zw. dr hab. a zarazem generał Tadeusz Walichnowski jest obecnie kierownikiem Katedry Dokumentacji i Techniki Pracy Administracji Publicznej w Prywatnej Wyższej Szkole Businessu i Administracji rektora Koźluka. Nie wątpię w wyniesione z ulicy Rakowieckiej doświadczenie w dziedzinie dokumentacji i pewnych technik pracy.

 

 

 

 

 

 

 

Człowiek z legitymacją

Michał Komar

 

W ostatnich miesiącach dałem sobie zrobić trzy zastrzyki, ażeby otrzymać legitymację potwierdzającą zaszczepienie przeciw żółtaczce typu B i D, chorobie poważnej, która powoduje marskość wątroby i pierwotnego raka tego narządu, roznoszona jest zaś za pośrednictwem systemu ochrony zdrowia. Mówiąc krótko: najłatwiej można się nią zarazić u lekarza. Z tego powodu szpitale nie przyjmują osób, które uprzednio nie poddały się szczepieniu. Ubezpieczają się w ten sposób szpitale przed dramatycznymi skutkami własnej działalności i – zarazem – zaświadczają o swej niezłomnej chęci walki z chorobą. 

 

 

 

 

 

 

 

Bankructwo rolnika

Marcin Król

 

Wśród wielu argumentów – zapewne słusznych – przeciwko ostatnim propozycjom Unii Europejskiej w sprawie dotacji dla polskiego rolnictwa pada jeden, który wydaje mi się co najmniej dziwny, jeżeli nie po prostu śmieszny. Otóż zaciekli zwolennicy obecnego stanu polskiej wsi zapowiadają, że w rezultacie niskich dotacji unijnych wiele polskich gospodarstw – małych, czyli „rodzinnych” zbankrutuje, a prowadzący je zasilą szeregi bezrobotnych. Jest to argument niesłuszny i demagogiczny z kilku powodów.

 

 

 

 

 

 

 

 

Votum separatum
 

To źdźbło przyzwoitości

Józefa Hennelowa

 

Niedawno osobną ustawą sejmową zredukowano różne rodzaje ulg w przejazdach środkami komunikacji publicznego transportu zbiorowego. Różnie je zredukowano różnym grupom i było o to wiele oburzenia, żalu i protestów. Każda dotknięta redukcją grupa poczuła się pokrzywdzona. Dziś w opublikowanym w prasie („Rzeczpospolita”) zestawieniu widać jaskrawo, jak ogromna to była lista ulg, z jak różnorodnymi uzasadnieniami – i rzec by można, iż jeśli okazała się nie do udźwignięcia, jakieś retusze musiały stać się koniecznością. Ale to tak generalnie. A rozpatrzenie się w tabelach wszystkich grup społecznych objętych pomniejszonymi od dziś ulgami rodzi, niestety, refleksję zupełnie innego rodzaju.    WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

 

ARCHIWUM JERZEGO TUROWICZA

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 6, 10 lutego 2002

Szczegółowe omówienie


Obraz tygodnia


Kronika religijna


Komentarze

Medytacja Biblijna

 

Liturgiczne czytania tygodnia

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl