Ankieta o zaświatach

JÓZEF MAJEWSKI

 


Przed laty, gdy uczęszczałem do szkoły podstawowej, całą klasą udaliśmy się do muzeum. To, co się wtedy wydarzyło, nie tylko sprawiło, że przez kilka kolejnych nocy bałem się zasnąć, ale również w decydujący sposób wpłynęło na moje wyobrażenia „tamtego świata”.
Wówczas po raz pierwszy zobaczyłem „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga – obraz iście traumatyczny. Mówiąc delikatnie, byłem wstrząśnięty i przerażony... Kiedy (po latach) doszedłem do siebie, po drodze oglądając „Sądy Ostateczne” Jana van Eycka, Michała Anioła, Williama Blake’a i innych wielkich mistrzów przerażającej wyobraźni, raz na zawsze zdałem sobie sprawę, że eschatologiczną wyobraźnię człowieka trzeba trzymać na uwięzi, tak mocno, jak to tylko możliwe. Doprawdy, nie ma potrzeby w taki sposób wystawiać wiary wielu ludzi na próbę i pokuszenie...
Z zasady, ze wszystkich swoich wątłych sił, usiłuję nie wyobrażać sobie kształtu tego, co czeka nas po śmierci. Nie oznacza to, że „tamten świat” jest dla mnie zupełnie bezkształtny. Oczami wiary dostrzegam jednak zaledwie jego zarysy, kilka wątłych kresek. Wyznaczają one przestrzeń pełną pokoju i nadziei, silniejszych od przerażenia, lęku i strachu.
W Ewangelii Mateusza pierwsze słowa zmartwychwstałego Jezusa, skierowane do niewiast u Jego grobu, brzmią: „Witajcie. Nie bójcie się!” (28, 9-10). U Łukasza Zmartwychwstały na przywitanie zwraca się do grupy wylękłych uczennic i uczniów słowami: „Pokój wam!” (24, 36). Ufam, że właśnie tymi słowami Chrystus wita każdego człowieka stającego w śmierci wobec Jego oblicza: „Nie bój się! Pokój ci!”
Tak jak tylko potrafię, staram się żyć nadzieją, ufając w moc modlitw Kościoła, że wszyscy ludzie ostatecznie dostąpią zbawienia: „W liturgii eucharystycznej i w codziennych modlitwach swoich wiernych Kościół błaga o miłosierdzie Boga, który nie chce »niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do zbawienia« (2 P 3, 9). (...) Kościół modli się, by nikt nie ściągnął na siebie potępienia (...). Jeżeli jest prawdą, że nikt nie może zbawić sam siebie, to jest również prawdą, że Bóg »pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni« (1 Tm 2, 4)” (Katechizm Kościoła Katolickiego, nr. 1037 i 1058).
Resztę usiłuję i uczę się na co dzień pozostawiać – jak mówi ks. Wacław Hryniewicz – eschatycznemu zdumieniu. Bo nasz Bóg, Bóg Jezusa Chrystusa jest nie tylko „bogaty w miłosierdziu swoim” (Ef 2, 4), ale również zdumiewający.



Autor jest doktorem teologii, członkiem redakcji miesięcznika „Więź” i stałym współpracownikiem „TP”.

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl