A mój syn

Śmierć i igrzyska

JACEK PODSIADŁO

 

A mój syn od rana bawił się z Kubą. Gdy my odsypialiśmy jeszcze nocne skutki wieczornej wizyty w sklepie „Żabka w Wiadomym Celu”, oni już szaleli. Słychać było galopadę, strzały, charczenie duszonego miłośnie Kuby i coś, co wyglądało na dubbing bitwy pod Austerlitz. Kiedy zwlokłem się z łoża boleści w celu wypicia kawy, odstawiali właśnie w kuchni scenę ataku na World Trade Center. Od razu poznałem. Dawid ze śmiechem wbijał się w Kubę powyżej kolan, a Kuba trzęsąc się i dbając, żeby nie obalić się na bok, majestatycznie się zawalał. Nie zwróciłem im uwagi na niestosowność takiej zabawy. I nie tylko dlatego, że przed wypiciem kawy trudno skonstruować zdanie.
Dla nich nowojorski dramat jest już tym, czym dla nas będzie może dopiero za pięćdziesiąt lat. Jedną z wielu ikon kultury masowej, równie bezduszną, jak dziś obraz dymiącego Hindenburga albo idącego na dno Titanica. Oburza Was, że niektórzy zdolni są wysyłać SMS-y z obrazkiem samolotu i dwu charakterystycznych wież? Oburza. A oburza Was, że w sklepach z zabawkami można kupić grę planszową „Austerlitz”? Nie słyszałem, żeby oburzało. W czym różnica? Jeśli sądzicie, że w upływie czasu, ilości ofiar lub ogromie ich cierpienia, to zamiast Austerlitz możemy wziąć Czeczenię albo Chiny. Tam i rany świeższe, i śmierci więcej, i niejednokrotnie zadawanej w sposób o wiele okrutniejszy, czasem po życiu będącym jednym pasmem tortur. Nie słyszałem, żeby Was oburzyły plany Kwaśniewskiego i Putina dotyczące dalszego rozwoju dobrosąsiedzkich stosunków, choć dla mordercy chyba nie powinno się być dobrym sąsiadem. A nie oburzyło Was, że o „prawa człowieka” w Chinach będzie się walczyć za pomocą olimpiady? A jesteście pewni, że MKOl zaakceptuje jako maskotkę igrzysk zakutą w dyby postać z pałką elektryczną w dowolnym otworze ciała? I czy w takim razie zamiast bombardowania Afganistanu nie można by zorganizować w Kabulu choć olimpiady specjalnej? Sportowców specjalnego rodzaju niechybnie znów tam przybędzie. I co byście powiedzieli na pomysł olimpiady 1942 w Bielsku-Białej albo Breslau, w każdym razie nie za daleko od Oświęcimia? Aaa, tu Was boli. Więc czemu nie boli Was tam?
Myślę, że to kwestia reklamy. To, co udało nam się w przypadku Chin i Czeczenii, choćby uchronienie dzieci przed tamtymi strasznymi obrazami, nie mogło się udać w przypadku Nowego Jorku. Ten sam obraz setki razy w TV, ten sam obraz na przystankach oklejonych reklamówkami „Polityk” i „Wprostów”, ten sam obraz w internecie... Reklama ma to do siebie, że tę samą sekwencję czy slogan powtarza sto razy, a prawda powtórzona sto razy automatycznie zamienia się w fałsz. Redukuje się do martwego banału, a obraz redukuje się do ikony. Tę akurat formułę zapamiętałem z kursu komputerowego, nasz nauczyciel wielokrotnie powtarzał: „Teraz redukujemy ten obraz do ikony” – i klik! Złożony, barwny świat rzeczywiście kurczył się natychmiast do uproszczonego, maleńkiego obrazka. Nad nadużyciem, jakim jest używanie nazwy „ikona” w odniesieniu do logo czy postaci kultury masowej, nie będę się rozwodził, przyzwyczaiłem się.
Myślę też, że to kwestia żałoby. Żałoby, czyli okresu przeczekiwania bólu. Mass-
-media rozdrapały nam ranę pod tytułem WCT do tego stopnia, że nawet na filmy katastroficzne ustał popyt. A wcześniej, wręcz przeciwnie, kolejna hollywoodzka wersja tragedii Titanica po raz kolejny świetnie się sprzedała. No, ale tamta rana już dawno się zabliźniła. Ta też się zabliźni, choć może to potrwać dłużej niż zwykle. Mylą się ci, co twierdzą, że świat po terrorystycznym ataku nigdy już nie będzie taki sam. Zaprawdę, powiadam wam, jeszcze w tym życiu spotkamy się w multipleksie na „World Trade Center II”. Może nawet przyjdziemy z dziećmi. Na razie, kiedy syn pytał w dniu ataku, co to się dzieje na ekranie telewizora, przekazywałem mu obraz zredukowany: „A, nic takiego, jakieś łobuzy znowu jakąś bombą walnęły w ten duży dom”. Wolę dziecko, które się bawi, niż dziecko w żałobie. 

Jacek Podsiadło
 

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl