Nr 3, 20 stycznia 2002

 

On-line: Obraz tygodniaKronika religijnaKomentarze Medytacja BiblijnaLiturgiczne czytania tygodnia

 


 

                     

 

 

 

 

 

 

 

 

 Niedziela z Owsiakiem 

 

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy jest czymś więcej niż organizacją zbierającą środki na zakup sprzętu medycznego. Przez 10 lat nie tylko zebrała 140 mln zł
(w tym roku blisko 20), wyposażyła w sprzęt ponad 400 szpitali, ale także wpłynęła na zmianę postaw społecznych. 
Co roku w pracę na jej rzecz angażuje się kilkadziesiąt tysięcy ludzi – jeżeli tę liczbę pomnożyć przez liczbę finałów, wkrótce dojdzie do miliona.
A Jerzy Owsiak ma 49 lat i ciągle czuje się młody. 

O fenomenie Orkiestry: Janina Ochojska i Tomasz Potkaj

 



 

 

Kościół, lewica, rozejm

Z ks. biskupem Tadeuszem Pieronkiem rozmawiają Michał Okoński i Marek Zając

 

TYGODNIK POWSZECHNY: – Czy Jan Paweł II przyjedzie w tym roku do Polski?
KS. BP TADEUSZ PIERONEK: – Mam nadzieję, że tak. Wskazywałaby na to ostatnia wypowiedź księdza kardynała Franciszka Macharskiego, że Papież mógłby poświęcić Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.

 

Jaką rolę odgrywa tu zaproszenie Papieża przez Leszka Millera, wyrażone podczas niedawnej wizyty premiera w Watykanie? Czy było uzgodnione z Kościołem?
– Nie, było jednostronną inicjatywą rządu. Zaproszenie ze strony premiera i – za jego pośrednictwem – prezydenta, jest niewątpliwie miłym gestem, ale wypływa z potrzeb właściwych rządowi.  WIĘCEJ

 

 




 

 

KRAJ I ŚWIAT

 


Zobaczyli inny świat

Anna Mateja

 

Polska wieś przestaje być monolitem. Sąsiadami rolników stają się zamożni przedstawiciele klasy średniej, zwykle dojeżdżający do pracy w mieście. Osiedlają się tam także ludzie z wyższym wykształceniem, którzy świadomie rezygnują
z wielkomiejskiego hałasu i wyjeżdżają na głęboką prowincję. Ale czy wieś potrafi na tej migracji skorzystać?

 

 

 

 


HISTORIA

 

 

To były wybory bez wyboru: 55 lat temu komuniści formalnie przejęli władzę w Polsce

 

Dzień, w którym złamano naród

Łukasz Kamiński

 

Prawdziwych wyników wyborów z 19 stycznia 1947 roku nie poznamy najprawdopodobniej nigdy, po prostu ich nie było. Część protokołów sfałszowano wcześniej, a większość sterroryzowanych wyborców zmuszono do zbiorowego i jawnego oddawania głosów na listę komunistów.

 

Przed „wyborami” z 1947 roku po raz pierwszy w dziejach „Polski Ludowej” pojawiły się instrukcje 
dla sił represji w warunkach walk ulicznych, przewidujące jako „skuteczne zwłaszcza w porze zimowej” oblewanie tłumu wodą. Zadebiutowała też wtedy pałka jako oręż przeciwko obywatelom.

 

 

 

 

 

 

 

Spór o Kaszmir ciągnie się od pół wieku i potrwa jeszcze długo

Psychologia nienawiści

Tadeusz Biliński z New Delhi

 

20 lat temu Kaszmir był spokojnym i sennym stanem Indii, żyjącym z turystyki. Sytuacja zmieniła się wraz ze zmianami w świecie islamu. Dziś problem Kaszmiru to nie tylko spór między Indiami a Pakistanem, ale część większego, islamskiego problemu.

 

Spór indyjsko-pakistański: może doprowadzić do wojny jądrowej. A to oznacza miliony ofiar: rakieta wystrzelona z granicy indyjsko-pakistańskiej osiągnie indyjskie Delhi lub pakistańskie Karachi w ciągu sześciu minut. 
 

 

 

 

 

 

 

W rytm cacerolazos

Andrzej Żurek z Buenos Aires 

 

Z plakatów przemawia jeszcze do narodu Rodriguez Saa, ale Saa ustąpił już trzy tygodnie temu. Teraz prezydentem Argentyny jest Eduardo Duhalde i to jego zdjęcie – o ile utrzyma stanowisko... – będzie teraz na pierwszych stronach. Bo od 20 grudnia, czyli od ustąpienia prezydenta Fernando de la Rua, funkcję tę zdążyły już pełnić cztery osoby. Tutaj życie polityczne toczy się w rytm cacerolazos – demonstrantów, bijących w puste garnki. 

 

 

 

 

 

 

Afgańska lekcja dla Europy

Edward N. Luttwak z Waszyngtonu

 

Wojna przeciw reżimowi talibów to nie tylko ważny etap w rozprawie z międzynarodowym terroryzmem. Dla polityków i strategów armii świata doświadczenia Afganistanu to pole do obserwacji, które mogą okazać się istotne z punktu widzenia reformy sił zbrojnych oraz strategicznego myślenia i planowania. Jaką naukę kraje Europy mogą zatem wyciągnąć z operacji w Afganistanie?

 

 

SZYBKIE ZWYCIĘSTWO

 

 

 

 

 

 

 

KULTURA

 

 

O późnej twórczości Gustawa Herlinga-Grudzińskiego

 

Świat z Pierwszych Elementów

Ewa Bieńkowska

 

Wybór tradycji, coraz bardziej świadomy, jest dla Herlinga również formą polemiki ze współczesnymi, dumnym potwierdzeniem swojego ja, stwierdzeniem,
że nie ma z nimi nic wspólnego i drwi z anatemy, jaką obłożyli przeszłość. Formy tradycyjne żyją i są niewyczerpane, ponieważ są spadkobierczyniami mitu. Za ich pomocą pisarz może utrafić w sam rdzeń ludzkiego losu.

 

 

 

 

 

 

Listy Czytelników „TP” o „Traktacie teologicznym” Czesława Miłosza
 

Zawdzięczam mu nawrócenie

 

Publikując „Traktat teologiczny” Czesława Miłosza („TP” 2001, nr 47), rozpoczęliśmy jednocześnie dyskusję na jego temat. Wzięli w niej udział ks. Adam Boniecki, Jan Błoński, Stefan Chwin, Aleksander Fiut, ks. Wacław Hryniewicz, Ireneusz Kania i Marian Stala. Wkrótce kolejna wypowiedź – prof. Tadeusza Sławka.
Dziś zaś publikujemy kilka z kilkudziesięciu głosów, nadesłanych przez Czytelników „Tygodnika”. Wszystkim autorom serdecznie dziękujemy, przepraszając jednocześnie, iż ograniczona ilość miejsca zmusza nas do bezwzględnej selekcji i redakcji (a więc skracania!) otrzymanych tekstów.
Mamy nadzieję, że debata wokół „Traktatu” przyczyni się do opisu współczesnej wiary, ukaże, czy słowo poety może lepiej oddać rozterki człowieka religijnego niż język dogmatów i oficjalnej teologii.

 

 

„Niewysłowiowa śliczność”

Bogusław Kierc

 

Czesławowi Miłoszowi zawdzięczam nawrócenie po chłopięco-młodzieńczym odstąpieniu od Kościoła.

 

 

 

Współczucie, litość, zrozumienie

Przemysław Dakowicz

 

Inne są intencje Mickiewicza, inne Miłosza. Pierwszy podaje do wierzenia prawdy objawione, drugi daje świadectwo własnej niewiedzy i zagubienia pośród sprzecznych wizji świata, Boga i człowieka.

 

 


Pragnienie wytchnienia

Tomasz Cieślak-Sokołowski

 

„Traktat teologiczny” należy do tekstów, wobec których nie można pozostać obojętnym. Nie chodzi o jednoznaczną ocenę. Wymaga głębokiego namysłu, sięgnięcia do istoty swych przekonań.


 

Pokora i uczciwość

Tomasz Knopik

 

W „Traktacie” uderzyła mnie pokora, z jaką Miłosz mówi o życiu, twórczości, kontaktach z ludźmi.

 

 

 

Kto to będzie czytał?

Mieczysław Kowalcze

 

Tak zapytał mnie mój uczeń, kiedy „Tygodnik” wydrukował „Traktat”. Odpowiedziałem: przed laty Miłosz napisał, że nie wierzy, iż jego współwyznawcy potrafią wyobrazić sobie „żywot wieczny”, gdy odmawiają Credo. Nie dał jednak odpowiedzi, co z jego własnym przeżyciem tej tajemnicy. Oto wyznanie poety.

 

WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

 

Pan Konwicki

Marta Wyka

 

Dotąd był Tadzio, rzadziej Tadeusz, wileński Tadzia, ja Konwicki, natomiast pan Konwicki, jeżeli w ogóle występował, to sporadycznie. Konwencja mówienia pisarza o sobie samym podległa znaczącej zmianie. Czy to na pewno coś znaczy?

 

Konwicki został upchnięty i, jakby powiedział Gałczyński, zapeklowany, nie tyle w słoju, co w kącie, który sobie sam zagospodarował, w niszy pod oknem, ze wspomnieniem kota, ale już w sprywatyzowanej kamienicy. Nie odzywał się długo, aż po rozmowy zatytułowane „Pamiętam, że było gorąco”, które dotyczą w zasadzie jego filmów.

 

 

 

 

 

 

Józef Czapski opowiada

Joanna Guze

 

Jest to opowieść o sobie opowiedziana przez siebie.
Ale nie całkiem: bo jest jeszcze ktoś, kto stawia pytania. Książka nazywa się „Świat w moich oczach” i jako autor podany jest Józef Czapski. Pytający – choć spiritus movens – pozostaje w cieniu dyskretnej notatki: „Rozmowy przeprowadził Piotr Kłoczowski”.

 

 

 

 

 

 

 

The Cracow Klezmer Band wędruje do nieba (i jeszcze dalej...)

Bartłomiej Dobroczyński

 

Otóż od niepamiętnych czasów było tak, że, gdy znajomi z zagranicy, tak jak i ja zwariowani na punkcie muzyki, prosili mnie o jakieś płyty „reprezentatywne” dla naszej lokalnej, środkowoeuropejskiej afektywności, a więc tutejszego pojmowania kosmosu, duszy, męskości, kobiecości, narodzin, śmierci, Boga w końcu – to stawałem w obliczu takiej prośby całkowicie bezradny, a przynajmniej poważnie skonfundowany.

 

Zbawienie przyszło z najmniej przeze mnie oczekiwanej strony, choć przecież nie kto inny, jak Pan nasz powiedział w Ewangeliach, ze zbawienie przychodzi od Żydów.

 

 

 

 

 

 

 

W krakowskich galeriach

 

Ekspresja materii

Agnieszka Sabor

 

Dwie najciekawsze wystawy, które w styczniu mogli zobaczyć krakowianie – pozornie bardzo różnorodne, bo przedstawiające różnych artystów, różne epoki, a nawet różne dziedziny sztuki – obejmują w gruncie rzeczy podobne obszary twórczych poszukiwań. Zarówno Erichowi Mendelsohnowi – światowej sławy architektowi, którego twórczą sylwetkę zaprezentowało właśnie Międzynarodowe Centrum Kultury, jak i przypomnianym ostatnio przez galerię „Zderzak” polskim malarzom, którzy na przełomie lat 50. i 60. stworzyli w Warszawie i Lublinie ważne ośrodki artystyczne, chodziło bowiem o to samo. O znaczenia tkwiące w materii. O dynamikę, ekspresję i siłę jej języka. 

 

 

 

 


 

 

WIARA

 

 

 

17 stycznia obchodzimy w Kościele katolickim „Dzień judaizmu”

 

„Dziękuję, że ksiądz tu był”

Ks. Wojciech Lemański

 

Co zmieni się w naszym polskim Kościele po tegorocznym „Dniu judaizmu”? Zapewne niewiele. Wierzę jednak, że tam, gdzie kapłani i wierni nazwą ten dzień po imieniu, tam zrobimy krok w dobrym kierunku. Krok trudniejszy niż te „przed Jedwabnem”,
bo bardziej świadomy i mniej obrzędowy. 

 

Co w tym dniu powiedzą do wiernych Ci, których zabrakło na pogrzebie w Jedwabnem? Jak wytłumaczą
swą nieobecność pośród tych, którzy po latach opłakiwali najbliższych?



 



Dyskusja o wystawie „Irreligia”

 

Nie o „cenzurki” chodzi!

Ks. Stanisław Musiał SJ

 

Nie zgadzam się z opinią Katarzyny Bik, wyrażoną w „Gazecie Wyborczej” z dnia 11 stycznia br. w artykule „Cenzurki dla Irreligii”, że dyskusja w krakowskim Bunkrze Sztuki w dniu 9 stycznia „była równie absurdalna jak protesty jej przeciwników przed wejściem do galerii. Ani bowiem uczestnicy spotkania, ani protestujący pokazu w Brukseli nie widzieli”. Dla przypomnienia: chodzi o głośną (tylko w Polsce!) wystawę „Irreligia. Morfologia tego, co niesakralne w XX-wiecznej sztuce polskiej”, pokazaną w Brukseli w ramach „Europaliów – Polska 2000”.

 

 

 

 

 

 


Wszyscy zmierzamy do prawdy

Z o. Jaquesem Dupuis, teologiem, rozmawia ks. Adam Boniecki

 

Ks. ADAM BONIECKI: – Czy to, że zajął się Ojciec kwestią pluralizmu religijnego, jest związane z długim pobytem i pracą Ojca w Indiach?
O. JACQUES DUPUIS: – Jasne, nie może być inaczej. Kiedy się żyje 36 lat w kontekście wielości religii, nie może to nie mieć wpływu na myślenie teologiczne. Niestety, rzymscy teologowie znają ten problem tylko teoretycznie. Dla mnie punktem wyjścia jest widzialna rzeczywistość.

 

Naszym problemem jest umieścić razem wiarę w Jezusa Chrystusa, Zbawiciela uniwersalnego, z sensem pozytywnym innych tradycji religijnych w jedynym planie Bożym – dla całej ludzkości.

 

KOŚCIÓŁ A WIELOŚĆ RELIGII

 

 

 

 

 

 

 

 

FELIETONY

Votum separatum
 

Diariusz (2)

Józefa Hennelowa

 

Najbliższa niedziela powinna pomóc nam wszystkim: będzie grała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Każdy będzie miał prawo do udziału w czymś zarówno dobrym, jak zabawnym, każdy będzie mógł choć na chwilę odnaleźć wspólnotę. Byle zapomnieć o zawistnikach, którzy już teraz, na wejściu, koniecznie chcą jeszcze raz „przyłożyć” Owsiakowi.  WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

A mój syn
 

Nie rozdzierać zasłon

Jacek Podsiadło

 

A mój syn nie całkiem jeszcze pojmuje naturę sekretu. Idziemy na przykład w gości, wkładamy buty i zauważa: „O, masz dziurę w skarpetce!” „Tak, ale umówmy się, że to będzie nasz sekret, ok.?”. „Ok.”

 

 

 

 

 

 

 

Kłopoty prezydenta

Stanisław Lem

 

Do prezydentury Bush przyszedł z programem republikańskim, który miał utwierdzić tak zwaną fortress America, twierdzę amerykańską. Po 11 września wszystko to stanęło na głowie. 

Więcej: www.lem.onet.pl

 

 

 

 

 

 

 

Cuda, niewidy

Marcin Król

 

Od pewnego czasu, dobry rok, śledzę w mojej lokalnej prasie („Słowo Podlasia”) kolejne informacje i interwencje w sprawie wielce interesującej. Otóż turecki inwestor, który już zresztą zbudował w Warszawie dwa wieżowce, chce zainwestować pod Białą Podlaską, zależy od wersji z danego dnia, od 4 do 8 miliardów dolarów w wielkie lotnisko przeznaczone głównie dla celów transportu i handlu, w trasę dla wyścigów formuły jeden oraz w coś w rodzaju disneylandu oraz hotele, szybki pociąg z Warszawy i parę innych drobiazgów. Inwestycja podobno już dawno by ruszyła, gdyby nie sprawa lasu, który w tym celu trzeba wyciąć.

 

 

 

 

 

 

 

Wymagania

Ewa Szumańska

 

Kiedy na początku lat dziewięćdziesiątych przytrafił nam się cud gospodarczy, który zmienił Polskę w tygrysa Europy Środkowej – uwierzyliśmy, że tak już będzie zawsze, niezależnie od popełnianych błędów czy światowych recesji i zawirowań.
Kiedy po serii nienormalnie łagodnych zim przyszła zima ostra, zachłysnęliśmy się ze zdziwienia i oburzenia, że nie mamy tylu pługów śnieżnych i takich służb drogowych, jak kraje leżące blisko Koła Polarnego.
Kiedy po dziesięcioleciach wyjątkowego nieudacznictwa w sportach zimowych niezwykły chłopiec z Wisły zapewnił nam rok wielkich emocji i triumfów, uznaliśmy go za robota, zaprogramowanego tylko do zwycięstw, a jego czwarte, trzecie czy drugie miejsce – za narodową katastrofę.
Czy my przypadkiem nie mamy za dużych wymagań? Jeżeli szybko nie spuścimy z tonu, mogą nas czekać znacznie większe rozczarowania...

 

 

 

 

 

 

 

Rzeczy prawdziwe i fantasmagorie

 

Symbol: Pewex

Jadwiga Żylińska

 

Oglądałam film angielski „Neandertalczyk – Szkoła przetrwania”. I przyszło mi do głowy, że byliśmy w PRL jak ci neandertalczycy – cały wysiłek był zwrócony na to, aby przetrwać. Ażeby się nie dać zniszczyć: nie przez naturę, lecz przez régime. Ta refleksja mówi więcej o PRL niż wszelkie opisy... Że nie wszystko było złe, że ludzie mieli pracę, że odbudowywano Warszawę, skasowano analfabetyzm. Tak jakby na Zachodzie czas stanął. Tymczasem z każdym rokiem dystans się zwiększał. A ludzi ogłupiano. Ogłupiano do tego stopnia, że już nie wiedzieli, nie rozumieli, co to jest normalność.
(Niektórzy wiedzieli.)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 3, 20 stycznia 2002

Szczegółowe omówienie


Obraz tygodnia


Kronika religijna


Komentarze

Medytacja Biblijna

 

Liturgiczne czytania tygodnia

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl