Kościół a wielość religii

Ojciec Jacques Dupuis jest niewysoki, ma łagodne spojrzenie, 
wygląda raczej niepozornie i nic nie wskazuje, że to jeden z najbardziej kontrowersyjnych i głośnych teologów współczesnych. Urodził się w Belgii w 1923 roku, wstąpił do jezuitów, doktorat z teologii zdobył na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W latach 1948–1984 przebywał w Indiach, gdzie od 1959 roku nauczał teologii na wydziale teologicznym w Delhi. Od 1984 roku jest profesorem Uniwersytetu Gregoriańskiego i dyrektorem pisma „Gregorianum”. Był konsultorem Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego i Komisji ds. Misji i Ewangelizacji Światowej Rady Kościołów w Genewie. Nawet najwięksi przeciwnicy ojca Dupuis przyznają, że jego dzieła odznaczają się ogromną erudycją.
Opublikowana w końcu lat 90. książka „Ku chrześcijańskiej teologii pluralizmu chrześcijańskiego” spowodowała interwencję Kongregacji ds. Nauki Wiary. W piśmie skierowanym do belgijskiego teologa napisano, że niepokój budzi jego teologia pluralizmu religijnego, która poszukuje wspólnej przestrzeni, umożliwiającej dialog z wielkimi religiami świata, jak buddyzm i hinduizm. Wykłady ojca Dupuis zostały zawieszone do czasu wyjaśnienia sprawy, a on sam bodaj dwukrotnie stawał przed teologami Kongregacji. O ile w liście domagano się wyjaśnień dotyczących rozumienia roli teologa i mocy wiążącej orzeczeń Urzędu Nauczycielskiego, to rezultat konsultacji z Kongregacją odnosi się do samej treści książki. Kongregacja postanowiła (a ojciec Dupuis to zaakceptował), że do książki będą dołączone noty wyjaśniające sprawy, zdaniem Kongregacji, nie dość jasno ujęte, a odnoszące się do niepowtarzalnej i wyjątkowej roli Chrystusa w dziele zbawienia. Po opublikowaniu not Kongregacja wycofała swe zastrzeżenia.
Ojciec Dupuis w ubiegłym roku gościł w Polsce – na II Międzynarodowym Kongresie Teologii Fundamentalnej w Lublinie wygłosił odczyt, będący syntezą jego poglądów. Integralny tekst znajduje się w wydanych przez Towarzystwo Naukowe KUL materiałach Kongresu pt. „Przyszłość chrześcijaństwa”. Poniżej prezentujemy niektóre zawarte tam idee, do których nawiązuje zamieszczona obok rozmowa z autorem.

*


Czy inne niż chrześcijańska religie mają własne znaczenie w Bożym planie zbawienia ludzkości, czy też po prostu stanowią przeszkodę w rozpowszechnianiu się chrześcijańskiej misji w świecie? Czy znamienna dla współczesnego świata wielość religii, które nie znikną w przyszłości, to rzeczywistość, z jaką tylko należy się liczyć, czy też pozytywny dowód niezmiernej hojności Boga, który siebie objawił ludzkości na różne sposoby w obrębie różnych kultur? Mówiąc najkrócej, czy teologia katolicka może przypisać pluralizmowi tradycji religijnych pozytywne znaczenie w złożonym planie Bożym wobec rodzaju ludzkiego?
Parametry tego pytania muszą być jasne. Nie można zrezygnować z tego, co stanowi centrum chrześcijańskiej wiary: z Jezusa Chrystusa, Zbawiciela wszystkich ludzi i jedynego Pośrednika pomiędzy Bogiem a człowiekiem, którego historyczna tajemnica życia, śmierci i zmartwychwstania zawiera pełnię objawienia Bożego w historii i w pełni realizuje Boży plan zbawienia całej ludzkości. To, że plan zbawienia całej ludzkości jest jeden, że w jego centrum znajduje się wydarzenie Jezusa Chrystusa, nie znaczy jednak, że jest ono jedyną instancją samoobjawienia Boga i jedynym wydarzeniem zbawczym w historii. Plan Boży jest jeden, ale złożony z różnych elementów, pozostających we wzajemnej relacji. Ta organiczna struktura planu Bożego – jednego, lecz złożonego – jest podstawą wartości pluralizmu religijnego w oczach Boga. Warto przypomnieć tu historyczny rozwój refleksji teologicznej na temat relacji między chrześcijaństwem a innymi religiami. Najpierw za konieczny warunek zbawienia uznawano wyznawaną w Kościele wiarę w Jezusa Chrystusa. Później oficjalna doktryna Kościoła przyznała, że w przypadku ludzi, którzy nie poznali wydarzenia Jezusa Chrystusa, do zbawienia wystarczy wiara implicite – to znaczy postępowanie za głosem sumienia. Zawsze jednak zajmowano się losem osób indywidualnych, podczas gdy teologiczna ocena samych religii była bardzo negatywna. Nie mogły one mieć nic wspólnego ze zbawieniem swych wyznawców. Przed Soborem Watykańskim II rozwinęło się przekonanie o obecności w innych religiach pozytywnych wartości ludzkich, naturalnych i nadprzyrodzonych.
Pytanie o pluralizm religijny to pytanie o rolę innych niż chrześcijańskie tradycji religijnych w misterium zbawienia ich wyznawców, pytanie o pozytywne znaczenie tych religii w jedynym Boskim planie Zbawienia. W wydanej w roku 1997 książce „Verso una teologia cristiana del pluralismo religioso” („Ku teologii chrześcijańskiej pluralizmu religijnego”) o. Jacques Dupuis wyodrębnił wiele elementów, które wzięte razem przemawiają za przyjęciem pluralizmu religijnego. Wszak historia zbawienia, czyli historia osobowych relacji nawiązanych przez Boga z ludzkością nie zaczęła się z historią Abrahama i przymierzem Mojżeszowym, lecz od początku stworzenia jest obecna w dziejach ludzkości. Bóg już wcześniej w jakiś sposób objawiał się ludziom, a święte księgi różnych religii mogą zawierać jakieś skierowane do człowieka słowo Boże. Bóg zawierał wiele przymierzy z ludzkością, od stworzenia – przymierze kosmiczne, przez przymierze z Noem, przymierze z ludem wybranym aż po definitywne przymierze z całą ludzkością w Jezusie Chrystusie.
Podstawową sprawą dla pluralizmu religijnego jest wzajemna relacja między osobowymi interwencjami Boga wobec ludzi w ciągu historii a wydarzeniem Chrystusa, w którym cała historia samoobjawienia Boga ludzkości osiąga swój szczyt. Nie można jednak pozwolić, by uniwersalność Jezusa Chrystusa pomniejszyła partykularny wymiar Jezusa z Nazaretu. Jego ludzkie istnienie poprzez Jego zmartwychwstanie i uwielbienie przekroczyło czas i przestrzeń stając się „transhistoryczne” – ale to właśnie historyczny Jezus stał się „transhistoryczny”. 

ABo

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl