Nr 41, 14 października 2001
On-line: Obraz tygodnia
• Kronika religijna
• Komentarze •
Medytacja Biblijna • Liturgiczne czytania tygodnia
Pontyfikat,
rok dwudziesty trzeci
Jan Paweł II wyznał, że 16 października 1978 roku myślał o „ludziach nieodwracalnie chorych (...) nieraz młodych, a przecież świadomych wyniszczającej działalności choroby, umierających w ciągu tygodni, miesięcy, lat”. Miał wtedy lat 58 i był w pełni sił. Co myśli teraz, po 23 latach pełnienia Urzędu następcy Piotra, Głowy Kościoła, pełnienia go we dnie i w nocy, wśród tłumów i w samotności, nieustannie? Utożsamiony już na zawsze z Urzędem, niejako unicestwiony w „prywatnym” istnieniu, nadał Urzędowi tyle własnych rysów, że nie tylko dla równolatków pontyfikatu, ale także dla starszego pokolenia stał się synonimem Urzędu – on, człowiek, nie Urząd synonimem człowieka. Stało się tak dlatego, że 16 października myślał o swoich nieuleczalnie chorych przyjaciołach. I stąd to zaufanie, poczucie bezpieczeństwa i wdzięczność.
„Pontyfikat, rok XXIII”
Janusz
Poniewierski
WIĘCEJ
KRAJ i ŚWIAT
Uderzenie, nie
odwet
Edward N. Luttwak
z Waszyngtonu
To było nie do uniknięcia: kiedy
talibowie odmówili spełnienia amerykańskich żądań, rozpoczęły się naloty.
O tragedii w Nowym
Jorku i wojnie z terroryzmem czytaj w nr 38:
MICHAŁ KOMAR, BARTŁOMIEJ
SIENKIEWICZ „Krwawiąc ziemię,
zdobyć niebo”
PAWEŁ ŚPIEWAK
„Nowa twarz świata”
WIKTOR OSIATYŃSKI
„Licencja na zabijanie”
Rozmowa z prof. ADAMEM
DANIELEM ROTFELDEM „Nie tylko terroryzm”
ZYGMUNT BAUMAN
„Imiona cierpienia, imiona
wstydu”
STANISŁAW
RADECKI „Pięć mil
kwadratowych wojny”
MARCIN
FABJAŃSKI „Wspólnota
ludzi i wieżowców”
nr 39:
OLAF OSICA „Między Sarajewem, Kosowem a
Nowym Jorkiem”
Joachim
Trenkner „Wojna asymetryczna”
Stanisław
Lem „Gdy opadnie kurz”
Maciej Wierzyński
„Zapomniany strach”
Tadeusz Biliński
„Likwidacja? Sprzeciwu brak”
Anna Łabuszewska
„Operacja Zaskoczenie”
Leszek Wołosiuk
„Afganistan, poletko Allaha”
Anna Krasnowolska
„Bajka o smoku”
System partyjny po wyborach 2001
Trzęsienia
ziemi nie było
Tadeusz Szawiel
SLD ma dwie możliwe strategie: rządzenia lub administrowania. Rządzić, tzn. podejmować decyzje strategiczne i dalej reformować kraj. Administrować, tzn. niewiele zmieniać, dbając jedynie o zachowanie równowagi gospodarczej i społecznej.
To, czym stanie się Samoobrona,
zależy w dużej mierze od tego, czy łamanie przez nią prawa będzie dalej tolerowane. Pytanie brzmi:
czy Sejm ucywilizuje Samoobronę,
czy Samoobrona zbrutalizuje Sejm?
W parlamencie i
poza nim
Marcin Król
Po czym poznać wroga demokracji: nie tego działającego na jej obrzeżach czy też marginesach, bo to, wbrew pozorom, jest niezbyt groźne, lecz takiego, któremu udało się zagnieździć w parlamencie? I co z nim zrobić?
Lekceważenie opozycji pozaparlamentarnej jest polityczną głupotą, zaś brak takiej opozycji jest groźny dla kraju.
Wraca nowe, w
nowych czasach
Michał Zieliński
Po czterech latach znowu mamy koalicję SLD-PSL (z Unią Pracy na przyczepkę). Znowu zatem „wróciło nowe”. To stare powiedzonko jest tym bardziej aktualne, że „obydwie trzy partie” twierdzą, że są „nowe” i całkiem inne niż przed 1997 rokiem. Nowa i całkiem inna jest także sytuacja gospodarcza.
WIĘCEJ
Europejska
wokanda
Maciej Warbiński
Dwie Polki i cztery Czeszki chcą legalnie podjąć pracę, a raczej rozpocząć w Amsterdamie działalność gospodarczą w najstarszym zawodzie świata. Panie powołują się na swobodę zatrudnienia, gwarantowaną przez umowę międzynarodową. Sprawa dotyczy cokolwiek niechlubnego procederu, ale jej rozstrzygnięcie będzie ważne dla wszystkich, którzy będą chcieli pracować w krajach Unii.
Krowy spod
Lenino
Artur Pałyga z
Lenino (Białoruś)
Mauzoleum w Lenino jest zamknięte na trzy spusty. Duże stado krów popija wodę z Mierei – rzeki, która stała się grobem. Lenino, białoruska wieś, przestała się liczyć. Teraz liczy się pobliski Katyń. Teraz tam, w Katyniu, sprząta się i składa wieńce.
„Nie miał
dokąd pójść”
Z gen. Garym
Prado Salomonem, który w 1967 r. pojmał
Ernesto Che Guevarę,
rozmawia Marcin Żurek
Marcin Żurek: –
Dziennikarze zadają Panu zwykle pytanie, co Pan czuł, gdy stał twarzą w twarz z Che...
Gary Prado Salmon: – Smutek i żal. Che był brudny, rozczochrany, nie wyglądał jak bohater. Wtedy nie był jeszcze legendą. Ci, którzy tej propagandzie-legendzie ulegli, sądzą dziś, że powinienem się wówczas czuć, jakbym spotkał Chrystusa.
Ernesto Guevara Lynch de la
Serna, „Che”
– urodził się 14
czerwca 1928 r. w argentyńskim miasteczku Rosario. Gdy miał 13
lat, zaczął studiować dzieła Marksa i Engelsa. Na początku
lat 50. wyruszył w podróż po Ameryce; w Chile spotkał się z
Salvadorem Allende, późniejszym prezydentem tego kraju.
Odwiedził też Peru, Kolumbię, Wenezuelę, USA. W 1953 r. ukończył
studia medyczne na uniwersytecie w Buenos Aires. Później
wyjechał do Boliwii i Gwatemali. W Meksyku poznał braci Raula
i Fidela Castro i przyłączył się do ich oddziału
partyzanckiego. Nadano mu pseudonim „Che” – to
wyraz, który w Argentynie i Urugwaju zastępuje nieraz
wykrzyknik, którego Guevara chętnie używał.
W 1956 r. partyzanci wylądowali na Kubie. „Był
najbardziej agresywnym, sprytnym i zwycięskim z oficerów
partyzantki. (...) ponad wszystko cenił dyscyplinę, potrafił
bez wahania zastrzelić zdrajcę” – czytamy na
jednej z licznych stron internetowych poświęconych Guevarze.
Po zwycięstwie rewolucji kubańskiej Che był m.in. prezesem
Banku Narodowego i ministrem przemysłu, drugą osobą na wyspie
po Fidelu Castro. Chciał jednak kontynuować swoją
„rewolucyjną misję”: w 1965 r. wyjechał do Konga,
ale tamtejsza rewolta komunistyczna szybko upadła. W 1966 r.
wyjechał do Boliwii, gdzie zorganizował partyzantkę, by obalić
rządy prezydenta Barrientosa. 8 października 1967 r. oddział
boliwijskiej armii pojmał Che. Następnego dnia por. Mario
Teran zastrzelił Guevarę.
Che stał się symbolem antykapitalistycznego buntu. Napisał
„Wojnę partyzancką” – Biblię i podręcznik
lewackiej partyzantki. Jego imię skandowali protestujący w
1968 r. studenci, a postać Che obrosła mitem i legendą. Taki
opis śmierci Guevary można znaleźć na stronie
www.cheguevaraonline.prv.pl: „Z tych, którzy walczyli u
boku Che, nikt nie przeżył. Sam Che został ranny w nogi.
Willi próbował go wynieść osłaniając go własnym ciałem,
ale i on został złapany. Gdyby nie zniszczony M-2 i brak
pocisków do pistoletu, Che z pewnością nie zostałby wzięty
żywcem. Następnego dnia, 9 października, Che został
przewieziony do La Higuera, gdzie żył jeszcze ok. jednego
dnia. Tam zaraz po przybyciu spoliczkował jakiegoś pijanego żołnierza
za to, że z niego drwił. Na samym Guevarze wyrok wykonać miał
podoficer Mario Teran. Ten jednak wahał się i Che widząc
zaistniałą sytuację powiedział bohatersko: »Strzelaj!
Nie bój się!«. Po wyjściu i ponownym wejściu na salę
Teran władował w Guevarę serię z karabinu maszynowego.
Jednak Che nie zginął od tych kul, dobił go dopiero pijany
sierżant strzałem w bok”.
Dzieje głupoty:
ciąg dalszy
Czekając na
„Mądrego Brata”
Wiktor Osiatyński
„Big Brother” jest programem, na który można oczywiście narzekać. Można go jednak oglądać albo nie oglądać. Osobiście nie jestem zwolennikiem takich widowisk. Znam jednak wielu ludzi, którzy uwielbiają reality shows i uważają, że nareszcie telewizja pokazała coś nowego. Zgadzam się z Wojciechem Sadurskim, który niedawno podał w „Rzeczpospolitej” poważne argumenty przeciwko cenzurze prewencyjnej i represyjnej.
O dziejach głupoty,
Big Brother, pokemonach i innych zjawiskach kultury masowej
czytaj:
JOANNA
OLECH „Uciechy statystycznego Polaka”, nr 32
MARCIN
KRÓL „Telewizja i inteligencja”, nr 33
Ks.
ANDRZEJ LUTER „Terror miernoty”, nr 34
MICHAŁ
NAWROCKI „Kłopoty z myśleniem”, nr 36
KOŚCIÓŁ
W Waszyngtonie działa Centrum Jana Pawła II
Rozmowa w
katedrze high tech
Paweł Strojny z
Waszyngtonu
Centrum Jana Pawła II nie jest – jak można by sądzić – pomnikiem na cześć żyjącego papieża. Jedyny osobisty papieski akcent – oprócz odlewu dłoni Ojca Świętego eksponowanego obok podobnych odlewów zwykłych katolików – to
„Sala Papieskiego i Polskiego Dziedzictwa”.
Przemówienie prezydenta USA na poświęceniu
Centrum Jana Pawła II
Centrum
sumienia i refleksji
George W. Bush
Centrum, które dzisiaj poświęcamy, jest oddaniem czci dla przesłania Papieża, jego otuchy i wyzwania. To miejsce stoi dla uczczenia godności osoby ludzkiej, wartości każdego życia i wspaniałości prawdy. Przede wszystkim stoi – mówiąc słowami Papieża – dla „radości wiary w strudzonym świecie”.
WIĘCEJ
Z auli Synodu Biskupów (1)
Niespodzianki
Zbigniew Nosowski
z Rzymu
Synod obraduje, gdy po terrorystycznych atakach na USA w gruzach legły marzenia współczesnych o pokojowym świecie. W takiej sytuacji światu na nowo potrzebne są
„gaudium et spes”, radość i nadzieja.
Ekumeniczny przekład Nowego Testamentu
Burząc Wieżę
Babel
Jan Turnau
Chrześcijanie polscy z 11 Kościołów
mają już wspólny przekład Nowego Testamentu i Psalmów. Wydarzenie tym większe, że długo oczekiwane.
Reportaż
Kościół w obronie praw człowieka
Anna Husarska z
Harare (Zimbabwe)
Zdawać by się mogło, że Zimbabweńczycy to religijny naród – przecież
co niedzielę w Harare po brzegi wypełnia się katolicka katedra oraz kościoły protestanckie i anglikańskie. Jednak średnia wieku w katedrze na Czwartej ulicy, szczególnie na mszy po angielsku (celebrowana jest też w językach Shona i Ndebele) jest wysoka. W katedrze jest nieproporcjonalnie dużo białych, choć stanowią oni mniej niż 1 proc. obywateli.
Pogrzeb ks. Andrzeja Bardeckiego
„Jestem do dyspozycji”
Artur Sporniak
W słoneczny dzień 3 października odbył się pogrzeb ks.
Andrzeja Bardeckiego, wieloletniego asystenta kościelnego i kierownika działu religijnego
„TP”.
Jan Paweł II
,,Sprawiedliwi posiądą ziemię i będą mieszkać na niej na zawsze. Usta sprawiedliwego głoszą mądrość i język mówi to, co słuszne. Prawo jego Boga jest w jego sercu, a jego kroki się nie zachwieją” (Ps 36, 29-31).
Te słowa Psalmu przychodzą mi na myśl, kiedy wspominam osobę i życie księdza Andrzeja Bardeckiego, którego Pan wezwał dziś do swej chwały.
WIĘCEJ
O ks. Andrzeju Bardeckim czytaj:
Janusz Poniewierski „Lubi Go Pan Bóg”
Ks. Adam Boniecki „Niebieski
asystent”
Józefa Hennelowa „Sługa wierny i dobry”
Stanisław Stomma „Odszedł ks. Bardecki”
KULTURA
9 października
Taduesz Różewicz obchodzi 80. urodziny
Fragment i całość
Z MIECZYSŁAWEM
PORĘBSKIM rozmawia Tomasz Fiałkowski
Marmurowy posąg, po którym spływa strumień krystalicznej wody – to dla mnie klucz do Różewiczowskiej wyobraźni. To wyobraźnia oczyszczona, spływająca łzami tej poezji, która była możliwa po katastrofie, po Oświęcimiu. Skamieniała Niobe, która płacze.
Różewicz w
teatrze
Dramaturg
potrzebny
Łukasz Drewniak
O wartości każdego dramaturga decyduje współbrzmienie z kolejnymi epokami. Nie wiem, czy potrzebujemy w tej chwili Mrożka, Witkacego, nawet Gombrowicza. Różewicz –
w minionym sezonie dzięki spektaklom Kutza i Miśkiewicza – okazał się niezwykle potrzebny.
Batalia o Zachętę
Czy to już
koniec?
Andrzej Pieńkos
Spór, któremu początek dały wydarzenia w warszawskiej „Zachęcie”, zamienił się w niezwykle ważną dziś dyskusję o kondycji polskiej kultury oraz o skutecznych sposobach jej wspierania. „Tygodnik Powszechny” stał się jednym z miejsc, w których ścierały się opinie i kształtowały poglądy. Na naszych łamach głos zabrali:
Elżbieta Grabska (nr 28), Joanna Sosnowska (nr 28 i 36),
Agnieszka Morawińska (nr 29),
Stanisław Rodziński (nr 32). Teraz nadszedł czas na podsumowanie dyskusji
i wyciągnięcie wniosków.
Dyskusję o Zachęcie zdominowała walka o drobiazgi, podczas gdy wielka choroba społeczna pozostała niezauważona. Choroba ta polega na świadomym zarzynaniu nauki i kultury.
Film
Pusty młyn
Anita Piotrowska
Wybierając się na film „Moulin Rouge”, warto zobaczyć wcześniej całkiem inny musical, przemykający jeszcze przez ekrany naszych kin: „Stracone zachody miłości” Kennetha Branagha. Oba filmy – oprócz gatunku – dzieli właściwie wszystko.
Krytyki
literackiej zmagania z Miłoszem
...ale by gonić
go
Łukasz Tischner
Kiedy przed kilkoma laty Jan Błoński porównał dzieło Miłosza do świata, wydawało się, że składa po prostu hołd poezji, olśniewającej swym bogactwem i rozmachem. Ale słowa te niosą też inne przesłanie. Są hiobową wieścią dla tych, którzy usiłują przeniknąć sekrety „Świata” czy „Nieobjętej ziemi”.
FELIETONY
Zmiana
dekoracji
Stanisław Lem
Francis Fukuyama, który od dawna jest
moim negatywnym bohaterem, w ostatnim „Financial Times” beztrosko ćwierka, jakby zapomniał, co wcześniej napisał. Zupełnie się nie poczuwa do tego, żeby choć w dwóch słowach wyjaśnić, dlaczego tak się pomylił. Jak już odzywa się ktoś, kto przedtem trąbił na cały świat o końcu historii, powinien się wytłumaczyć. Zwłaszcza że zamach na Nowy Jork wywrócił wszystko na nice.
Przegrana SLD?
Marcin Król
SLD stoi przed niesłychanie trudną sytuacją wygranej, która bardzo szybko może okazać się przegraną. Nie byłoby powodu do załamywania rąk, gdyby nie fakt, że każda wersja następnych wydarzeń po tej przegranej jest o wiele gorsza.
Votum separatum
Może to dobry
pomysł?
Józefa Hennelowa
Pani Ewa M. (nazwisko i adres znam)
napisała do mnie ostatnio: „Wiele lat temu w rodzinnym domu na jednej z półek znalazłam »Powołanie i przygodę« z Pani wstępem. Były to wypowiedzi rodziców i nauczycieli i ksią±żka ta stała się dla mnie, zaledwie dorastaj±ącej, pierwszym podręcznikiem mą±drego rodzicielstwa.
WIĘCEJ
|