Może to dobry pomysł?

JÓZEFA HENNELOWA

 

Pani Ewa M. (nazwisko i adres znam) napisała do mnie ostatnio: „Wiele lat temu w rodzinnym domu na jednej z półek znalazłam »Powołanie i przygodę« z Pani wstępem. Były to wypowiedzi rodziców i nauczycieli i ksią±żka ta stała się dla mnie, zaledwie dorastaj±ącej, pierwszym podręcznikiem mą±drego rodzicielstwa. Teraz po latach znowu wróciłam do tej ksią±żki, czytanej już inaczej, bo sama mam dwie córki (Natalia – sześć lat, Judyta – dziesięć miesięcy). Znowu zachwycam się darem macierzyństwa, ale już inaczej. Spotykają± mnie porażki i radości. Proszę Boga: pomóż mi je wychować, na pożytek Kościoła i Twoją chwałę. I chciałabym zachęcić Panią± do drugiej edycji ankiety, z której powstała tamta ksią±żka. »Czego nauczyły mnie moje dzieci?« Może znowu warto pochylić się nad tym pytaniem, nad refleksj±ą, od której uciekamy nieraz, tak jak uciekamy i od naszych dzieci – czasem w pracę, czasem w bezradność...” 
To tylko fragment listu. Zaskoczył mnie, nie wiedziałam, że ksi±ążka sprzed tylu lat ma jeszcze i dziś czytelników, i to młodych (inny list, też bardzo miły, zapytuje o materiały tworz±ące jeszcze dawniejszą± pozycję, o „Moich rodziców”, też oczywiście przez Znak wydanych). Wtedy, ogłaszają±c ankiety rodzinne (zapoczą±tkował je Marek Skwarnicki) chcieliśmy przeciwstawić się socjalistycznemu nihilizmowi, sprawy rodziny traktują±cemu jako nie tylko nieważne, ale wręcz podejrzane. Dziś czas inny, słowo „rodzina” odmieniane jest przez wszystkie przypadki, może aż za często... Tyle że problemy rodzice-dzieci wypływają± głównie wtedy, gdy dzieją± się dramaty. A w jednym w ostatnich numerów kobiecego magazynu znalazłam uczoną± analizę przyczyn, dla których macierzyństwo i ojcostwo odkładane jest na później z coraz większym zapasem niby przekonują±cych argumentów. 
Więc może pomysł Pani Ewy jest pomysłem dobrym? Może s±ą i dziś rodzice, którzy chcieliby o tym opowiedzieć? Nie rz±ądzą±c się zanadto w zamysłach redakcyjnych, proponuję na razie małą± inicjatywę na poziomie mojego własnego ką±cika na ostatniej stronie. Jeśli otrzymam takie listy, jeśli zbierze sie ich choć gromadka, będzie to temat do szerszej rozmowy. Obiecuję. Coś przecież trzeba czasem robić pogodnego i krzepią±cego, nawet w takich czasach, jak dzisiejsze.

Józefa Hennelowa 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl