Nr 2, 13 stycznia 2002

 

On-line: Obraz tygodniaKronika religijnaKomentarze Medytacja BiblijnaLiturgiczne czytania tygodnia

 


 

                     

 

 

 

 

 

 

 

 

 Kraków bez wizji 

 Agnieszka Sabor

 

Średniej wielkości niezamożne miasto w mozolnie dźwigającym się z kryzysu państwie nie zacznie nagle konkurować z metropoliami nowoczesności. Nie chodzi więc o potężne inwestycje. Ani o konkretny – lepszy lub gorszy – projekt architektoniczny. Chodzi o nowy sposób myślenia o tym, czym może, czym powinna być przestrzeń miasta. Jakie możliwości będzie ono dawać mieszkańcom i czego będzie od nich wymagać? Jak zamierza prezentować się przybyszom? W jaki sposób chce się bogacić? Jak będzie wyglądać za lat kilkadziesiąt? Na wszystkie te pytania padają w Krakowie mgławicowe odpowiedzi.   WIĘCEJ

 



 

 

Wspólna waluta nie wystarczy,

aby założyć wspólną cywilizację

 

Pytania o duszę Europy

Abp Hernyk Muszyński

 

W orędziu do Europy skierowanym z Gniezna, z okazji Milenium śmierci św. Wojciecha w roku 1997, Jan Paweł II powiedział: „Nie będzie jedności Europy, dopóki nie będzie ona wspólnotą ducha”1. Papież zdaje się sugerować, że pluralistyczna Europa przestała być tym, czym była od wieków, mianowicie jednością wartości i ducha. Europejczykom u progu XXI wieku wskazuje nowe zadanie: podjęcie wysiłków dla budowania coraz pełniejszej europejskiej wspólnoty.

 

Kościół a integracja europejska 

 

 




 

KRAJ I ŚWIAT

 


Inwestorzy do domu

Z TADEUSZEM SYRYJCZYKIEM rozmawia Marek Zając

 

MAREK ZAJĄC: – W grudniu Polska przegrała przetarg na budowę fabryki Toyoty-Peugeot; zakład powstanie w czeskim Kolinie. Kilka dni temu na włosku zawisło kolejne przedsięwzięcie – Nowe Miasto, kompleks usługowo-biurowy przy krakowskim dworcu. Stracić możemy inwestycje warte w sumie ponad 2 mld dolarów oraz kilkanaście tysięcy nowych miejsc pracy. Czy można mówić o kryzysie w dziedzinie inwestycji zagranicznych w Polsce? 
TADEUSZ SYRYJCZYK: – Jeśli chodzi o inwestycje związane nie tyle z prywatyzacją, co z zupełnie nowymi przedsięwzięciami, to Polska jest wbrew pozorom w nienajlepszej sytuacji. Jeśli podliczymy globalną wielkość inwestycji, to zajmujemy pierwsze miejsce w Europie Środkowej – ale tylko dlatego, że jesteśmy największym krajem w regionie.

 

 

Czy mamy na tyle kapitału, by inwestować bez udziału firm zagranicznych? Czy chcemy, by środki budżetowe przeznaczone na służbę zdrowia przeniesiono na modernizację hut? Czy zrezygnujemy z prywatyzacji kosztem płynności wypłacania emerytur i rent?

 

 

 

 


 

Stan polskiej demokracji

 

Obszerne fragmenty dyskusji zorganizowanej przez Fundację im. Stefana Batorego i redakcję „Tygodnika Powszechnego”. Pełny tekst będzie wkrótce dostępny na stronie internetowej www.batory.org.pl 

 

 

Krzysztof Kozłowski: Wyniki ostatnich wyborów i zachowanie polityków, partii oraz parlamentu sugerują, że z polską demokracją jest źle. Z drugiej strony jej konstrukcja jest jednak dosyć stabilna: nikt nie podważył Konstytucji, a przekazywanie władzy przebiega bez zgrzytów.

 

 

Aleksander Smolar: Problem polskiej demokracji to asymetria systemu politycznego. Na lewicy mamy silną, jednolitą partię. Jej wpływy rosną – dominuje na lewej stronie i zajmuje sporą część środka sceny politycznej. A centrum i prawica?

 

 

Mirosława Grabowska: Skoro demokracja w sensie proceduralnym i partycypacyjnym jest u nas tak ceniona, to dlaczego Polacy nie uczestniczą w wyborach? 
Moim zdaniem ta absencja nie jest skutkiem odrzucenia czy niedoceniania demokracji. Jedną z przyczyn są bariery poznawcze. Wzrosła skala i złożoność życia publicznego – coraz trudniej ogarnąć i zrozumieć ogromną ilość skomplikowanych informacji.

 

 

Aleksander Hall: Skąd takie rozmiary przewagi lewicy? Polska prawica jest definiowana prawie wyłącznie przez antykomunizm, tymczasem jej politycy reprezentują całą gamę postaw: od wrogów Unii Europejskiej po euroentuzjastów, od zwolenników interwencji państwa w gospodarkę po liberałów. To koalicja oparta na niechęci do starego systemu i jego spadkobierców, ale z trudem określająca się przez spójne programy.

 

 

Lech Kaczyński: Polską prawicę może zjednoczyć przeciwdziałanie negatywnym tendencjom w polskiej demokracji związanym z przewagą jednej partii. Aleksander Smolar mówił o jednej partii dwupartyjnego systemu – to określenie niezmiernie delikatne, bo w rzeczywistości to po prostu partia zdecydowanie dominująca.

 

 

Ryszard Kalisz: Z zaciekawieniem wysłuchałem wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego o dalekosiężnych planach opanowania państwa przez SLD. Każda partia wygrywa wybory po to, żeby sprawować władzę. Po to również władzę sprawuje, aby sprawować ją jak najdłużej.

 

 

Jakub Boratyński: Kryzys uczestnictwa w demokracji wydaje mi się ważniejszy niż dekompozycja czy nawet zrujnowanie sceny politycznej.

 

 

Teresa Liszcz: Nasze „elity” polityczne są byle jakie; powstały w większości nie dzięki intelektowi czy wykształceniu, tylko przez sprawowanie urzędów. I są solidarne: jeżeli ktoś traci stanowisko, bo zachował się nieprzyzwoicie, to i tak pomogą mu koledzy. Nie ma żadnej odpowiedzialności. Czy w takiej sytuacji możemy mieć pretensje do ludzi, że nie uczestniczą w wyborach?

 

 

Włodzimierz Pańków: Tak, Polacy cenią demokrację. Czy jednak cenią demokrację, w której dzisiaj żyją? Skonstruowaliśmy demokrację dla 25, może 30 proc. obywateli. Dlaczego zatem Polacy wciąż uczestniczą w wyborach, skoro większość z nich uważa, że nie ma instytucji reprezentujących ich interesy? 

 

 

Tadeusz Mazowiecki: Nastąpiło jakościowe obniżenie standardów demokratycznych. Odrzuceniu dotychczasowej klasy politycznej towarzyszy zwiększenie wpływów partii radykalnych. Jedna z nich mówi dwuznacznym językiem o demokracji, a druga niedwuznacznym językiem o tolerancji, elementarnym szacunku dla przekonań innych.

 

 

Tomasz Żukowski: Europa Środkowo-Wschodnia znajduje się w podwójnej opresji transformacyjnej. Stoi przed nią „wyzwanie dwóch wielkich rzek”. W ostatniej dekadzie przechodziliśmy od komunizmu do kapitalizmu. I ta przeprawa udała się nad podziw dobrze. Dzięki potężnemu kapitałowi „Solidarności” sprawnie sforsowaliśmy – jako regionalni prymusi – „rzekę czerwoną”. Społeczeństwo zaczęło rozbijać namioty na, wydawałoby się, bezpiecznym, upragnionym brzegu przyjaznego państwa dobrobytu. I nagle okazało się, że grunt na tej ziemi nie jest stabilny, a przed nami kolejna rwąca rzeka – „niebieska” rzeka globalizacji. I stąd szok.

 

 

Jakub Boratyński

 

Mirosława H. Grabowska

 

Aleksander Hall

 

Lech Kaczyński

 

Ryszard Kalisz

 

Teresa Liszcz

 

Tadeusz Mazowiecki

 

Włodzimierz Pańków

 

Aleksander Smolar

 

Tomasz Żukowski

 

 

 

 

 

 

Karta 77 po dwudziestu pięciu latach

Spory pozagrobowe

Václav Burian z Pragi

 

Patrząc na dzisiejszą czeską scenę polityczną, na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że Karta 77 odniosła sukces. Z czterech stanowisk, traktowanych przez Konstytucję jako najwyższe w państwie, dwa zajmują dawni jej sygnatariusze, i to bez wątpienia z pierwszego szeregu działaczy. 

 

Karta 77

 

 

 

 

 

 

 

Świeczka dla Artura

Reuven Zygelbojm 

 

Reuven Zygelbojm jest najmłodszym bratem Szmula, aktorem i działaczem kulturalnym. Po wojnie wyjechał do Palestyny, stamtąd do RPA. Niedawno powrócił na stałe do Polski. Pod patronatem Kancelarii Premiera wygłasza odczyty połączone z projekcją filmu „Śmierć Zygelbojma” w reżyserii Dżamili Ankiewicz. Oto jego historia...

 

„Ja nie jestem Żydem z Polski. Ja jestem polskim Żydem. Jeżeli jestem tym, kim jestem, to dlatego, że jestem właśnie polskim Żydem”.

 

 

 

 

 

 

Apel

Niezwykły rozwój nauki, jakiego jesteśmy świadkami, prowadzi do zadziwiających odkryć otwierających nowe, nie dające się przewidzieć możliwości we wszystkich dziedzinach działalności ludzkiej.
Przeważająca liczba tych osiągnięć przyczynia się zdecydowanie do dobra i szczęścia człowieka, obiecując w niedalekiej przyszłości zapobieganie klęskom żywiołowym, likwidację nierównej dystrybucji dóbr, skuteczną walkę z chorobami. WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

 

WIARA

 

 

Czy w kontekście zagrożeń na skalę świata, bezpardonowej wojny z terroryzmem,

głos Papieża nie brzmi jak utopia?

 

Nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia

Ks. Adam Boniecki

 

Orędzie Jana Pawła II na Światowy Dzień Pokoju (1 stycznia 2002), różni się od poprzednich. Różni się odwołaniem – już na wstępie – do własnych doświadczeń i refleksji: „To, co zdarzyło się ostatnio” i zaraz: „...wspomnienie wydarzeń historycznych, które naznaczyły moje życie, szczególnie w latach młodości...”, „cierpienia narodów i jednostek, wśród nich także wielu moich przyjaciół i znajomych, spowodowane przez totalitaryzm nazistowski i komunistyczny... zawsze rodziły w mojej duszy pytania i pobudzały do modlitwy. Wiele razy zatrzymywałem się nad pytaniem: jaka droga prowadzi do przywrócenia pełnego porządku moralnego i społecznego, tak barbarzyńsko pogwałconego?...”

 

 

 

 

 

 

O Kalendarzu Ekumenicznym 2002
 

Słowo

Ks. Andrzej Luter

 

Po raz trzeci został wydany Kalendarz Ekumeniczny. Redaktorzy tomu kierują go do tych, którzy poszukują refleksji nad życiem w wierze. Adresatami są zatem „nieuprzedzeni wobec siebie – chrześcijanie różnych wyznań i tradycji, chrześcijanie otwarci na inne religie, w których odkrywamy wspólne ziarna Prawdy”.



 

 


KULTURA

 

 

 

W odpowiedzi na „Traktat teologiczny” Czesława Miłosza

 

Traktat o dłoniach i rzeczach

Stefan Chwin

 

Pytanie: Unde malum? zacząłem sobie zadawać dość wcześnie. Z moją skłonnością do przepastnych rozmyślań w ogrodzie pod czarną czereśnią, gdzie dumałem nad tym, co mi się przytrafiło na Ziemi i co mi się jeszcze na Ziemi przytrafi, wkrótce – i chyba nie mogło być inaczej – wkroczyłem na szlak myśli zbuntowanej, dobrze znany gnostykom wszystkich czasów, nie bardzo zresztą wiedząc, co czynię. Sprawił to widok cierpienia moich rodziców – permanentnej, trwającej przez całe lata, wyrafinowanej tortury, którą ktoś w niepojętym dla mnie celu na nich zesłał.
Klasyczny paradoks Bożej wszechmocy i miłosierdzia poznałem zatem już na początku drogi, co zraniło moją duszę do głębi i chyba na zawsze. WIĘCEJ



 



Susan Sontag o Modrzejewskiej

 

Pochwała bezdomności

Jerzy Jarniewicz

 

Od ostatniej powieści Susan Sontag, znanego z polskiego przekładu „Miłośnika wulkanów”, minęło osiem lat. Z wywiadów z pisarką wiadomo było, że jej nowa, czwarta powieść będzie zbeletryzowaną historią Heleny Modrzejewskiej.
I rzeczywiście, „In America”, która ukazała się w zeszłym roku w Stanach Zjednoczonych, spełnia tę zapowiedź. 

 

Sontag nie udaje obiektywnego historyka, kształtuje Modrzejewską po swojemu. Trudno oprzeć się wrażeniu, że powieściowa Modrzejewska tak naprawdę mogłaby nazywać się nie Zalężowska, ale Sontag.

 

 

 

 

 

 

TEATR

Sen bez śnienia

Piotr Gruszczyński

 

„Sen nocy letniej” się nie ziścił. Nowe przedstawienie Jerzego Grzegorzewskiego wystawione na dużej scenie Teatru Narodowego zaczyna się tak naprawdę dopiero po przerwie. Druga czterdziestominutowa część jest bardzo żywa i frapująca, ale co zrobić z pierwszą, obejmującą prawie cały tekst dramatu?

 

 

 

 

 

 

 

Widok z mostem w tle

Wojciech Lipowski

 

Nowy tom opowiadań Kazimierza Orłosia utrwala doświadczenia ludzi wpisanych w niepokojącą codzienność, którą trudno im zrozumieć i wyjaśnić, gdyż są w niej po prostu uwięzieni.

 

 

 

 

 

 

Kino dla Gulczasa

Ks. Andrzej Luter

 

Właśnie podjęto próbę likwidacji miesięcznika „Kino”. Pismo to jest dla polskiego filmu tym, czym „Dialog” i „Teatr” dla polskiej sceny.

 

 

 


 

Jiřina Hauková

W przekładach Leszka Engelkinga

 

Kiedy milczymy
Długo siedzimy
Długo milczymy.
Wokół jest mrok
ślepe dziewczynki
pytają
o swoje przeznaczenie
księżyca

A potem łapiemy się na tym:
ciągle razem
w jeden punkt
patrzymy.

(z tomu „Cizí pokoj”)

 

 

 

 

 

 

 

 

POŻEGNANIA

Marian Kornecki 1924–2001
 

Na odejście przyjaciela

Tadeusz Chrzanowski

 

Przychodzi taki czas, że raz po raz kogoś z najbliższych się żegna. To nie jest radosne zobowiązanie, ale wywiązać się z niego trzeba. Myśmy sobie z Marianem wielokrotnie wypominali, kto na czyim pogrzebie przemówi; teraz, kiedy to już wiadomo, czuję się wyjątkowo fatalnie. W ostatnim dniu 200l roku Marian odszedł od nas niespodziewanie, zostawiając po sobie wiele smutku i wiele sympatii. Ogólnie lubiany, chociaż był z niego złośnik i nerwus i miał swoje święte zasady ochroniarskie, na które ja już dawno spuściłem kotarę wyrozumiałości.

 

 

 

 

 

 

 

Maria Borowska (1921–2001)
 

Pamięci Tusi

 

Odeszła Maria Borowska – Maria z wierszy i opowiadań Tadeusza Borowskiego.

 

Jadwiga Sawicka i Tadeusz Drewnowski z gronem przyjaciół

 

 

 

 

 

 

 

Jan Kott 1914–2001

Andrzej Dobosz

 

Jesienią 1953 Jan Kott przeniósł się z Wrocławia do Warszawy. Stałem się jego studentem.

 

I polszczyzna, do której nas przyzwyczajał. Gdy dookoła panował żargon marksistowski, Kott uczył nas zdań krótkich, jasnych, przejrzystych. Zachwycał nas styl rozpoznawalny niezawodnie po dwu, trzech linijkach. Wydawał się tak prosty, a jednak niemożliwy był do podrobienia. Wiem coś o tym, bo przez kilka lat próbowałem pisać Kottem.

 

 

 

 

 

 

 

FELIETONY

Dwanaście koszy ułomków
 

Przed świątyniami pogańskimi nie było żebraków

Ks. Stanisław Musiał

 

Ilu ludzi w Polsce zamarzło tej zimy? Ponoć już ponad 200. Zresztą na próżno szukać w naszych mediach dokładnych danych na ten temat. Milczenie ze wstydu? Z poczucia winy? Zwykła znieczulica? Wystarczy powiedzieć, że ani władze, ani Kościół w naszym kraju nie mają woli, a może i odwagi, by temu problemowi spojrzeć prosto „w oczy”.

 

 

 

 

 

 

Akademie szkolne: nowe wraca?

 

Drętwa mowa i disco

Joanna Olech

 

Z kalendarza szkolnego zniknęły peerelowskie święta, w ich miejsce pojawiły się nowe. Tylko wyśmiany przez Gombrowicza ton picu i tromtadracji pozostał. Patetyczne górne „C”, na które uczniowskie uszy są głuche.

 

 

 

 

Votum separatum
 

Zima w zimie

Józefa Hennelowa

 

lekroć czytam albo słucham o ratowanych 
w górach turystach, zawsze na nowo doznaję zdumienia: że ciągle są tacy ludzie jak goprowcy. Że idą ratować każdego, w każdych warunkach, w każdej porze doby, w każdą pogodę.  WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

A mój syn
 

Luksembur górą

Jacek Podsiadło

 

A mój syn płynie właśnie kajakiem. Ponieważ palę, większość moich felietonów powstaje w łazience.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 2, 13 stycznia 2002

Szczegółowe omówienie


Obraz tygodnia


Kronika religijna


Komentarze

Medytacja Biblijna

 

Liturgiczne czytania tygodnia

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl