Czynniki obiektywne

MARCIN KRÓL

 

Ze smutkiem i pewnym rozbawieniem przyglądamy się próbom utworzenia rządu w Polsce, ale bardzo niewiele myślimy o tym, że będzie to rząd czasu wojny. Nie chodzi o to, żeby się straszyć, czy straszyć innych, nie trzeba też snuć apokaliptycznych wizji. Pewne zdarzenia wydają się nieuniknione, chociaż nikt jeszcze nie wie, jak będzie wyglądała ta wojna, ile czasu potrwa i w jakim stopniu nas dotknie. Dotknie nas jednak na pewno, a przede wszystkim dotknie polską gospodarkę. Bez względu na wysiłki rządu, który na pewno zrobi co się da, trzeba zdać sobie sprawę z tego, że pewne fakty już mają miejsce.
Zacznijmy od mniej ważnych, ale już widocznych. Linie lotnicze, jak już wiadomo, będą coraz mniej dochodowe. Ponadto, chociaż Polska nie jest potęga turystyczną, to teraz niebłahe dochody z turystyki spadną niemal do zera. Po drugie, pomoc jaką uzyskiwaliśmy od Stanów Zjednoczonych, od potężnych amerykańskich fundacji także zostanie radykalnie okrojona, bo fundacje te muszą pomagać swojemu krajowi. Wreszcie nasz eksport do Stanów Zjednoczonych także ulegnie poważnemu zmniejszeniu.
Od momentu rozpoczęcia operacji wojennych, bez względu na to, jaki będą one miały charakter, natychmiast wzrośnie cena paliw i to zapewne o około sto procent. Nie trzeba wyjaśniać, jaki to ma wpływ na gospodarkę. Ponadto przyjęcie Polski do Unii Europejskiej ulegnie kolejnemu przesunięciu, po prostu dlatego, że Unia będzie miała inne zajęcia. Wreszcie nastąpi poważne zmniejszenie jakichkolwiek (turystycznych, służbowych czy zarobkowych) wyjazdów zagranicznych, co także wpłynie na sytuację finansową społeczeństwa. Wymieniam tylko fakty najbardziej oczywiste i pomijam ewentualne bezpośrednie skutki działań wojennych, których może uda się Polsce uniknąć.
Obok tych zdarzeń, które można przewidzieć z niemal stuprocentową pewnością, będą miały miejsce inne, dla których na razie brak nam wyobraźni. Wszelako już te wyżej wymienione powinny skłaniać do spokojnej, ale bardzo poważnej refleksji. W rozmowie na ten temat powinno uczestniczyć całe społeczeństwo, ale naturalnie główny ciężar spadnie na rząd i dlatego rząd jest ważniejszy teraz niż kiedykolwiek po 1989 roku. Wynik wyborów nie gwarantuje stabilnego i rozumnego układu rządowego, jednak należy domagać się od wszystkich partii politycznych, by na pewien czas zapomniały o swoich roszczeniach, programach, a zwłaszcza o tym wszystkim, co może destabilizować państwo i osłabiać jego związek z Zachodem. Nasza gospodarka już jest gospodarką stanu wojny i w najbliższym, raczej długim okresie będzie tylko gorzej. Jednak tę wojnę może i musi wygrać Zachód, a przede wszystkim Stany Zjednoczone i najmniejsza nielojalność, jakiekolwiek wątpliwości wysuwane z polskiej strony mogą sprawić, że nie będziemy korzystali z wygranej, że, innymi słowy, na dziesięciolecia sami się usuniemy na margines.
Powtarzam, nie trzeba straszyć, ale media powinny bardzo sumiennie i drobiazgowo analizować wszystkie dające się przewidzieć konsekwencje gospodarcze i społeczne, bo ludzie muszą wiedzieć, co ich prawdopodobnie czeka. Tylko w ten sposób można się sensownie zabezpieczyć i uniknąć paniki, która jest jednym z najgorszych doradców. Sądzę ponadto, że już powinien pracować związany z rządem, ale niezależny sztab antykryzysowy, rozważający niezbędne decyzje, jakie w konkretnych sytuacjach trzeba będzie podejmować. Nawet najlepszy rząd nie sprosta, jeżeli będzie musiał reagować z dnia na dzień, a najlepszego rządu nie będziemy zapewne mieli. 
 

Marcin Król 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl