A mój syn

Kwadratura koła

JACEK PODSIADŁO

 

A mój syn wylosował dla mnie niedawno ze swej przepastnej głowy pytanie z gatunku klasycznych. Pytanie brzmiało: dlaczego Ziemia jest okrągła, a nie kwadratowa, czyli, ściśle biorąc, sześcienna.
Akurat nie chciało mi się zgłębiać tego tematu. Coś tam niby kiedyś o tym czytałem, wiem nawet, dlaczego nasza kosmiczna kulka jest spłaszczona na biegunach, ale po prostu mi się nie chciało. Porzuciłem więc naukowy punkt widzenia i zdałem się na wersję mistyczną, odsyłając zresztą syna do Kogo Innego.
– Nie wiem, Promyczku. Musiałbyś się Pana Boga zapytać. On to stworzył, więc wie najlepiej.
Tu chłopak popadł w zamyślenie. Na szczęście nie jest tak upierdliwy, jak Hubert Urbański, choć pytania zadaje nawet trudniejsze. I wie już, że zapytać łatwo, ale do odpowiedzi Bóg Ojciec jest jeszcze mniej skory, niż ojciec-człowiek. Myślał zatem, myślał, aż w końcu powiedział:
– Już wiem. Pewnie dlatego, że przez kanciaste trudniej się przechodzi.
No tak. Już widzę te problemy komunikacyjne w miejscach, gdzie Ziemia załamywałaby się pod kątem prostym, te mosty, jakie trzeba by skonstruować, i tunele, które trzeba by wykopać. A jakie dziwne byłoby morze w takim miejscu! I jakie niezwykłe kształty przybierałby księżyc, gdy padałby na niego cień naszej planety! 
Ale, ale. Usiadłem dzisiaj nad klawiaturą komputera z wszystkiemi znaki danemi sobie, aby złożyć narodowi noworoczne życzenia. W tych trudnych czasach pomieszania wartości, kiedy okrągłe coraz trudniej odróżnić od kanciastego, myślenie życzeniowe jest nam coraz bardziej potrzebne.
Kwaśniewski Aleksander w okrągłą rocznicę stanu wojennego, w spodniach w kant, niespodziewanie odkrył, że stan wojenny był złem. Ileż uznania zdobył tym stwierdzeniem! Tęga głowa, myślał 20 lat, myślał, aż wymyślił. Immanuel Kant nie wymyśliłby tego lepper. Domyślam się, że stan wojenny był złem, ale tzw. mniejszym? Właściwie, biorąc pod uwagę skromną ilość zabitych, w porównaniu z zagrożeniem ze strony bratniego Kraju Rad, był to ledwie taki stanik wojenny. W nowym roku życzę narodowi kolejnych odkryć jego prezydenta. Na przykład, że Ziemia jest okrągła, a kamień brukowy kanciasty. Że wrona ma dziób i nie nosi okularów. Chyba że ślepowron. Że ścieżki zdrowia służą zdrowiu. Chyba że się człowiek przewróci.
W najlepszych czasach polskiego piłkarstwa członkowie „srebrnej jedenastki” z Monachium podśpiewywali w chórku Andrzeja Dąbrowskiego polemizując ze znaną myślą własnego trenera: „Piłka nie jest okrągła, piłka jest kanciasta, łatwiej stracić gola niż go wbić”. Z okazji zbliżających się mistrzostw świata w kopaniu skórzanego przedmiotu z balonem w środku, próbuje się już wbić narodowi pierwszego samobója. Piłką, a jakże, kanciastą. Z zadziwiającą powagą i cierpliwością naród spija mądrości spływające z ust Solorza Zygmunta. Przy warsztatach pracy, w sztolniach, fabrykach i podstawowych komórkach społecznych roztrząsa się, czy telewizja kodowana jest ogólnodostępna, czy nie. Oto problem godzien filozofii! Solorz Zygmunt kantuje naród okrągłymi zdaniami typu: „Każdy posiadacz ogólnodostępnego dekodera za 700 złotych może bezpłatnie obejrzeć mistrzostwa, któreśmy narodowi kupili”. Uczestnikom ogólnonarodowej dyskusji zwracam uwagę, że biorąc w niej udział posługują się językiem polskim, w którym – jakże szczęśliwie! – każde słowo coś znaczy. Np. słowo „krowa” oznacza krowę, a nigdy konia. Naprawdę! Osobom nie rozumiejącym polszczyzny wyjaśniam, że dekoder vel deszyfrator służy do odkodowania tego, co zakodowane, zaś kodować, szyfrować, znaczy zapisać coś, np. obraz, w formie dostępnej tylko dla wybranych. Dlatego to, co zakodowane, nie jest ogólnodostępne, przynajmniej tak długo, jak długo ogół narodu nie posiada dekoderów. Jeśli ktoś rozumie z logiki wyłącznie logikę na opak, problem można też ująć od dupnej strony. Jeśli w zamierzeniu Polsatu transmisje z futbolowego czempionatu mają być ogólnodostępne, to po co Polsat zamierza je kodować? Wyznając filozofię Solorza Zygmunta można by ogrodzić ogólnodostępne warszawskie Łazienki drutem kolczastym i ogłosić, że wszystko jest o.k., każdy posiadacz nożyc do cięcia drutu za 38 zł może bez dodatkowych opłat dojść pod pomnik Chopina siedzącego ze złamanym sercem pod złamanym drzewem. 
W nowym roku, a szczególnie podczas mistrzostw świata, życzę narodowi polskiemu czechizacji. Obyście wszyscy mieli, jak ja, szczęście mieszkać w zasięgu czeskich stacji telewizyjnych! Nie tylko naszych w Korei zobaczę za friko; od wielu miesięcy chcąc obejrzeć dobry film albo koncert polskiej muzyki ludowej, korzystam z czeskich programów TV. Cudownie jest sąsiadować z mądrym narodem! Rozważam nawet złożenie u Odpowiedniego Czynnika prośby, abym abonament telewizyjny mógł uiszczać w Pradze. Życzę też narodowi, aby Solorz Zygmunt nie odkupił od Kwaśniewskiego Aleksandra zagłuszarek sygnału, chyba leżakują jeszcze gdzieś w składnicach pokomunistycznego złomu? 
A sobie to życzę, żeby – w pełnej zgodzie z regułami języka – Polska była Polską, koło kołem, a kwadrat kwadratem. Żeby mój syn rósł w siłę i żebyśmy nie byli ostatni.


Jacek Podsiadło
 

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl