Przedsiębiorstwo „Apokalipsa”

PAWEŁ KWIATKOWSKI

 


Festiwal łez, wzruszeń i ludzkich dramatów, jakiego wciąż jesteśmy świadkami za sprawą światowych mediów, stał się dla tych mediów chwilą próby, ale też szansą na rynkowy sukces. Komercyjna strona funkcjonowania mediów jest nieuniknioną częścią działania nowoczesnych stacji telewizyjnych, agencji prasowych, gazet, ilustrowanych czasopism. Jednak zachowanie niektórych redakcji i wydawców w ostatnich dniach świadczy o tym, że istnieje wyraźny konflikt między ich służebną rolą, a merkantylnymi potrzebami. Tragedia dziesiątek tysięcy ludzi w sposób nieunikniony staje się atrakcyjnym surowcem czy półproduktem, który należy oszlifować, opakować i umiejętnie sprzedać. 
W tym kierunku poszły „Newsweek Polska” i „Wprost”, przygotowując specjalne, bogato ilustrowane, dodatkowe wydania, co jednak nikogo nie powinno gorszyć, bowiem są to tygodniki stricte informacyjne i wielu ich czytelników wręcz oczekiwało, że takie specjalne wydania ukażą się natychmiast po katastrofie. Czy jednak można to samo powiedzieć o tygodniku „Gala”, który zwykle swe czytelniczki raczy ciekawostkami z życia gwiazd showbusinessu? „Gala” także pośpieszyła ze specjalnym wydaniem poświęconym katastrofie na Manhattanie. We wstępniaku specjalnej edycji redaktor naczelny pisma, Alicja Resich-Modlińska, pisze: »Gala« zwykle towarzyszy szczęściu i sukcesom ludzi. (...) Głęboko współczujemy wszystkim, których dotknęło to niewyobrażalne nieszczęście”. Współczucie pani redaktor i Wydawnictwa Gruner+ Jahr Polska poszło tak daleko, że pogrążeni w bólu wydawcy zdecydowali się dodatkowo wykupić serię ogłoszeń zamieszczanych na pierwszej stronie „Rzeczpospolitej” z reklamą zarówno tegoż specjalnego wydania, jak kolejnego numeru („W poniedziałkowym numerze Gali druga część dramatycznej relacji”). 
Z kolei dwutygodnik „Viva”, specjalizujący się w wywiadach z gwiazdami i ploteczkach o nich, postanowił teraz epatować czytelników makabrycznym fotomontażem: zdjęcie spadającego człowieka, który wyskoczył z okna WTC sklejono z fotografią ludzi uwięzionych na najwyższych piętrach gmachu. Teraz nie tylko wyglądają przez okna szukając powietrza i ratunku, ale przyglądają się też upadkowi desperata. Każdą tragedię można jeszcze „podkręcić”! 
Dramatyczne chwile katastrofy World Trade Center były chwilą próby dla nowej, całodobowej telewizji informacyjnej TVN 24. Telewizja spisała się na medal bijąc nadawcę publicznego na głowę dynamiką, refleksem i bogactwem relacji. Czy jednak TVN 24 nie naraża na szwank swej dobrej marki zamieszczając w prasie wielkie, kolorowe ogłoszenia krzyczące: „Jesteśmy po to, by przekazać informacje... nawet te najtrudniejsze... najtragiczniejsze”? W ogłoszeniu zamieszczono zdjęcie newsroomu kłując czytelników w oczy monitorem, na pierwszym planie ukazującym płonące wieże WTC. Telewizja publiczna zaś nie pozostaje prywatnemu nadawcy dłużna i czwartkowe „Wiadomości” rozpoczyna od przechwałek, iż w środę zgromadziła przed telewizorami największą liczbę telewidzów spośród wszystkich krajowych stacji telewizyjnych. Słowem: kolejny sukces. Notabene tygodnik „Newsweek Polska” inaczej oszacował oglądalność relacji z krwawej łaźni, bo swoje filmy reklamowe emitował – oczywiście w przerwach między relacjami z Nowego Jorku – właśnie w TVN, a nie w publicznej Jedynce. Z kolei z reklamą na łamy specjalnego wydania „Wprost” zdążyła w sam czas Netia oraz Wydawnictwo INFOR.
Jak widać nawet na obryzganych krwią gruzach można to i owo budować. A można po prostu współczuć i pogrążać się w goryczy. Tak właśnie postąpiła Polska Telefonia Cyfrowa (ERA) odwołując „koncerty z udziałem pięciu gwiazd” z okazji pięciolecia swego istnienia. Gorycz firmy była tak wielka, że postanowiła obwieścić światu za pomocą kosztownych, całostronicowych ogłoszeń zamieszczanych m.in. na łamach „Gazety Wyborczej”, iż wydarzenia (...) „dotknęły wielu naszych przyjaciół, klientów, udziałowców, inwestorów i nas samych”. 
Wydarzenia te dotknęły, wzruszyły i przeraziły także Wydawców „Przekroju”, którzy – nie bacząc, że na Broadwayu od paru ładnych dni regularnie organizowane są spektakle teatralne, a nawet premiery filmowe – również ogłosili wszem i wobec (też za pomocą dużych reklam prasowych), że odwołują organizowaną pod szyldem tygodnika „Paradę jamników”. Media łączą się zatem w bólu z braćmi zza oceanu... szczególnie, kiedy współczucie popłaca.


Autor zawodowo zajmuje się public relations; wydał książkę „Niewiadomości. Rzecz o dzienikarzach”.

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl