Dzień solidarności z Ameryką

Michał Kuźmiński



Na początku miał być „Dzień Radości”. Po sukcesie tej imprezy na rynku Wodzisławia Śląskiego w ubiegłym roku, druga edycja koncertu, której patronuje ,,Tygodnik”, zapowiadała się równie dobrze. Tymczasem na pięć dni przed terminem koncertu, światem wstrząsnęły ataki terrorystyczne.
Wodzisław leży tam, gdzie kończy się górniczy i wielkopiecowy krajobraz Śląska, a podróżujący oddychają z ulgą wśród zieleni i Ordnungu małych miasteczek. W to niedzielne popołudnie 16 września lało straszliwie. Przestało, gdy zrezygnowani i z nosami na kwintę dotarliśmy na wodzisławski rynek.
Na środku niewielki tłumek młodzieży, przeważnie ze szkół średnich, zgromadzonej przed pokaźną sceną, na której występują już pierwsze, wymieniane w programie lokalne zespoły – CX z Żor i Qltura z Jastrzębia Zdroju. Koncert jednak się odbywa.
,,W pierwszym odruchu chcieliśmy zrezygnować – mówi Grzegorz Meisel, ,,spiritus movens” wodzisławskich inicjatyw, z których „Dzień Radości” jest największą – kiedy zrozumieliśmy, że to, co się stało, mogło spotkać każdego z nas. Ale czy wtedy nasi bliscy powinni stracić nadzieję?”. I tak drugi wodzisławski Dzień Radości stał się Dniem Solidarności z Ameryką.
Im bliżej było do występu dwóch szczególnie oczekiwanych na scenie grup, tym bardziej gęstniał tłum przed sceną. A oczekiwano na „Trzecią Godzinę Dnia”, ekumeniczny chór czerpiący sporo z klimatu gospel, któremu towarzyszy świetna instrumentacja oraz na zespół „Houk” z Darkiem Malejonkiem – grupa ta, w nowym, zmienionym w 1994 roku składzie, nie jest wprawdzie „zespołem ewangelizacyjnym”, ale nawrócenie Malejonka zdecydowanie rzutuje na jego twórczość. Sam Maleo mówił w 1996 roku na Ogólnopolskim Czuwaniu Ruchu Odnowy w Duchu Świętym w Częstochowie, że muzyka rockowa jest jak starotestamentalny „miecz Goliata”, którym król Dawid walczył z Filistynami. Ma bowiem wielki wpływ na ludzi i zamiast – jak dotychczas – służyć złemu, może ewangelizować. Ale czy może pełnić tę rolę wobec aż takiego zła, jakie stało się w Nowym Jorku? ,,Chcemy pokazać człowiekowi, że jest umiłowanym dzieckiem Boga i że naprawdę jest nadzieja i warto żyć i kochać ludzi – mówi Darek Malejonek. – To nie zmieniło swojego sensu po jeszcze większej tragedii, jaką była na przykład wojna światowa. I nie zmieni się po tym, co stało się w Ameryce”.
Kiedy rozmawiamy, na scenie przygotowuje się do występu „Trzecia Godzina Dnia”. W jej składzie odnaleźć można młodych ludzi z różnych kościołów chrześcijańskich – baptystów, adwentystów czy katolików, którzy razem śpiewają ewangelizacyjne utwory o porywającym, żywiołowym brzmieniu. Jedną z solistek TGD jest Natalia Niemen. ,,Bóg kocha ludzi, ale chce też nas przestrzegać, że jesteśmy krusi – mówiła mi przed występem, zapytana, jak zmienia się przesłanie wodzisławskiego koncertu. – Dlatego na dzisiejszym koncercie chcemy cały czas mówić o Jezusie, uwielbiać Go, dzielić się z ludźmi tym, że On jest naprawdę jedyną drogą”.
Podczas koncertu pojawia się stolik, a na nim dwie księgi kondolencyjne, które trafią do ambasady USA, oraz do biskupa Nowego Jorku. Pierwszą dedykację wpisał pochodzący z Wodzisławia ksiądz Marian Neugebauer: ,,Napisałem, żeby Pan Bóg błogosławił wszystkim, którzy ucierpieli podczas wtorkowej tragedii, i dał życie wieczne tym, którzy zginęli. Musimy patrzeć w perspektywie wieczności, w której czeka nas chwała. I dzisiaj o tej chwale śpiewa „Trzecia Godzina Dnia”. Ubrana w wojskową kurtkę i fioletowe dzwony Ela z Jastrzębia Zdroju wpisała fragment „Wesela”: „Że to tak losy szczęściem gardzą, że to nie sypią szczęściem w oczy”.
Kiedy wokół ksiąg zgromadził się tłumek mieszkańców miasteczka, do organizatorów dotarł e-mail z Nowego Jorku, natychmiast odczytany na scenie. „To prawdziwie wspaniała rzecz, to co robicie w imię solidarności z Ameryką – pisał o. Petroniusz Piasta, franciszkanin – Dziękuję Wam za ten obraz dobrego Samarytanina. Wszyscy Ci, których spotykamy tutaj w Nowym Jorku, słysząc o Waszym wspaniałym geście, dziękują Wam za to z całego serca”.
O 18.30 Trzecia Godzina Dnia przerwała występ, a na scenie pojawił się proboszcz parafii Wniebowzięcia NMP, ks. Bogusław Płonka, oraz grupa wodzisławskiej młodzieży z gitarą. Zaczęła się ekumeniczna modlitwa, która jeszcze w programie koncertu figurowała jako „modlitwa za miasto”. Teraz Wodzisław modlił się za Nowy Jork. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl