Spór o „zderzenie cywilizacji”

Huntington i jego krytycy

 


W 1993 r. amerykański politolog Samuel P. Huntington ogłasza w miesięczniku „Foreign Affairs” tekst „Zderzenie cywilizacji”. Stawia tezę, że przyszłe konflikty zbrojne będą się toczyć nie między państwami, ale między cywilizacjami. Spory są nieuchronne bo:

– między cywilizacjami istnieją realne różnice (historia, język, kultura, tradycja) – najważniejszą z nich jest jednak religia; przedstawiciele różnych cywilizacji mają rozmaite przekonania na relacje między człowiekiem a Bogiem, jednostką a grupą, obywatelem a państwem, rodzicami a dziećmi, mężem a żoną oraz odmienne poglądy na temat praw i odpowiedzialności, wolności i władzy, równości i hierarchii;
– świat staje się coraz mniejszy; stosunki między przedstawicielami różnych cywilizacji są coraz częstsze, co powoduje pogłębienie świadomości cywilizacyjnej oraz istniejących różnic;
– gospodarcza modernizacja i przemiany społeczne powodują wyrwanie ludzi z ich trwałej lokalnej tożsamości oraz osłabiają państwo narodowe jako źródło tożsamości; w znacznej części świata pustkę tę zaczęła wypełniać religia, często w postaci fundamentalistycznej – dotyczy to tak chrześcijaństwa i judaizmu, jak buddyzmu, hinduizmu i islamu; w większości krajów i w większości religii w ruchy te zaangażowani są ludzie młodzi i wykształceni – inżynierowie, prawnicy, biznesmeni;
– wzrost świadomości cywilizacyjnej jest wspomagany przez podwójną rolę Zachodu – z jednej strony jest on u szczytu potęgi, z drugiej obserwuje się powrót cywilizacji niezachodnich do swych korzeni, choć, paradoksalne, równolegle na całym świecie rozpowszechnia się zachodnia (głównie amerykańska) kultura i obyczaje;
– różnice kulturowe i cechy danej kultury są mało podatne na zmiany; stąd trudniej tu o kompromis niż w przypadku odmienności politycznych czy ekonomicznych; ktoś może być pół Francuzem, pół Arabem, a nawet obywatelem dwóch krajów – trudno jednak być pół katolikiem czy pół muzułmaninem;
– obserwujemy rozwój regionalizmu ekonomicznego, co pozwala sądzić, że także w przyszłości waga i znaczenie bloków ekonomicznych będą rosły.


Koncepcja Huntingtona wywołała największą dyskusję w 40-letniej historii „Foreign Affairs”:

– Faud Ajami, przedstawiciel islamskiego kręgu kulturowego, profesor Johns Hopkis University: nie można „ostrym ołówkiem i sztywną ręką wyznaczyć granic, gdzie jedna cywilizacja się kończy, a dzikość innych się zaczyna”; nie jest prawdą, że w dzisiejszym świecie maleje rola państw, a ich miejsce „mają zająć zderzające się ze sobą cywilizacje”; trudno wskazać jednolitą grupę etniczną czy religijną, której członków łączyłby jeden wspólny cel; nie sposób – co najważniejsze – traktować cywilizacji islamskiej jako homogenicznej grupy; nie można wreszcie mówić o kulturowych związkach „konfucjańsko-islamskich” – jedynym czynnikiem wspólnym dla tych dwu kultur jest chęć zysku i interes własny, tyle tylko, że to jest cechą wszystkich cywilizacji, jakie wyróżnia Huntington;
– Liu Binyan, przedstawiciel kultury konfucjańskiej: od zakończenia zimnej wojny mieliśmy do czynienia z ponad trzydziestoma konfliktami zbrojnymi i bardzo rzadko pokrywały się one z granicami cywilizacji zakreślonymi przez Huntington; celem walk było często „nie wytyczenie linii cywilizacji, lecz połączenie ich i wymieszanie”; Chiny po upadku komunizmu na świecie dostrzegły szansę przeszczepienia niektórych wartości cywilizacji zachodniej do tradycji chińskiej – nie chodzi oczywiście o wszystkie idee demokracji z indywidualizmem na czele, ale o zasady wolnego handlu czy własności osobistej; decydujący okazał się tu fakt, że „Chińczycy są praktyczni i zawsze byli skupieni wokół swego dobrobytu”.
– Kishore Mahbubani, dziekan Wydziału Służby Cywilnej Uniwersytetu w Singapurze: Zachód musi sobie zdać sprawę, że to cywilizacje niezachodnie obawiają się zagrożenia z jego strony; szczególnie groźny okazuje się Zachód wtedy, kiedy naruszane są jego podstawowe wartości – stąd teza Huntingtona, że władza przechodzi z cywilizacji na cywilizację jest słuszna, „ale w momencie dramatycznego przemieszczania się płyt tektonicznych historii, jak to ma miejsce obecnie, postrzeganie tych zmian zależy od miejsca obserwatora”; wycofanie się Zachodu z pozycji lidera nie jest wcale w całym świecie powszechnie przyjmowane z zadowoleniem – nie ma bowiem nikogo, kto by był w stanie przejąć tę rolę, która przecież nie wiąże się tylko z zyskiem, ale i odpowiedzialnością za świat; „wycofanie się Zachodu może być tak samo niszczące, jak dominacja Zachodu”.
– Robert L. Bartley, wydawca „The Wall Street Journal”: owszem, w islamie mamy do czynienie ze wzrostem poczucia tożsamości kulturowej, etnicznej i religijnej – tyle że podobnie jest dzieje się także w innych cywilizacjach np. chrześcijańskiej; świat opasany jest łączami globalnej komunikacji – rynki finansowe otwarte 24 godziny na dobę jednoczą kraje i ludzi bez względu na ich światopogląd i religie; to angielski, a nie kantoński, czy jakiś arabski dialekt jest językiem globu; demokracja, stanowiąca kwintesencję zachodniej formy rządów, rozprzestrzenia się z ogromną prędkością w Ameryce Łacińskiej, w dawnym bloku komunistycznym, w Afryce i Azji; siła dobrobytu i wolności jednostki zwycięży i pokona wszelkie partykularyzmy, a przede wszystkim fanatyzm.
– Jeane J. Kirkpatrick, Albert L. Weeks i Gerard Piel, profesorowie amerykańskich uniwersytetów: podział świata na cywilizacje zaproponowany przez Huntingtona jest wątpliwy – trudno, przykładowo, przystać na wyróżnienie osobnej cywilizacji Słowiańsko-Ortodoksyjnej; podział ten może i miałby sens w kontekście europejskim, lecz spoglądając na świat globalnie, reprezentanci tej cywilizacji są Europejczykami uznającymi wartości Zachodu; nie można też do końca zgodzić się ze stwierdzeniem, że po zakończeniu Zimnej Wojny wszelkie konflikty będą rodzić się między cywilizacjami; wystarczy cofnąć się trochę w czasie, aby ujrzeć krwawe rzezie właśnie w obrębie jednej cywilizacji. 

Opr. JM

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl