Żółtaczka w Szwecji

Mówi dr KAROL ŻYTO:

 

Zakażenie żółtaczką w szpitalach w Szwecji jest rzadkie. Ponieważ zarażenie jest możliwe, gdy zakażona krew pacjenta jest przekazana drugiemu, do tej pory największym ryzykiem była transfuzja – i od 1990 r. sprawdza się wszystkie produkty krwi podawane pacjentom (rozpoczęto tę praktykę w związku z pojawieniem się HIV). Szczególną uwagę zwraca się na używanie jednorazowego sprzętu, np. przy zastrzykach. Urządzenia i przyrządy, które mają kontakt z krwią pacjenta (narzędzia chirurgiczne, bronkoskopy, artroskopy itd.) dezynfekuje się dokładnie albo sterylizuje. 
Większość spośród chorujących w Szwecji na żółtaczkę zaraziła się nie w szpitalach, ale albo podczas pobytu w innych krajach, albo przez kontakt seksualny; to także narkomani, którzy dzielą się strzykawkami. W 2000 r. zanotowanie 214 przypadków zarażenia wirusem typu B (2,4 przypadków na 100 tys. mieszkańców), z czego 90 osób to narkomani, 80 zaraziło się przez kontakt seksualny, a reszta przez krew zakażoną za granicą (w tym dwóch Szwedów i 42 obcokrajowców). Jeśli chodzi o wirusa typu C, w Szwecji jest zarejestrowanych (rejestrację prowadzi się od lat 80.) 2330 przypadków. W tym 7 proc. zaraziła się przez krew (podaną przed 1992 r.), 70 proc. to narkomani, a 2 proc. zaraziło się przez kontakt seksualny; w pozostałych przypadkach źródło zakażenia nie jest znane. 
Od 1985 do 1999 r. wirusem typu B zostało zakażonych w związku ze swą pracą 6 lekarzy, 8 pielęgniarek, 3 salowe, 1 laborant, 4 dentystów, 2 pielęgniarki dentystyczne. Z kolei wirusem typu C w latach 1990-99 zostało zakażonych 2 lekarzy, 9 pielęgniarek i 3 salowe. Dwie osoby pracujące w służbie zdrowia zostały zakażone w 1999 r.: lekarz w czasie operacji (od pacjenta, który miał wirusa typu C; lekarz skaleczył się nożem), a pielęgniarka ukłuła się igłą podczas pobierania krwi od narkomana.
Główną ochroną przed zakażeniem jest ścisła higiena w kontakcie z osobą zarażoną wirusem żółtaczki. Standard to rękawiczki jednorazowe przy opiece nad taką osobą, stosowane przez cały personel (salowe, pielęgniarki, lekarze), zwykłe mycie rąk i zawsze jednorazowe igły, strzykawki i sprzęt. Oprócz tego jest ścisła kontrola zarażonych: wszystkie przypadki melduje się centralnie do Instytutu Chorób Zakaźnych. Ponieważ wszystkie historie chorób są teraz w Szwecji skomputeryzowane w bazach danych, gdy tylko pacjent zarażony żółtaczką przychodzi do szpitala albo nawet zwykłej przychodni, po otworzeniu jego karty w komputerze pojawia się ostrzeżenie, że ma on wirusa i wtedy personel może być dodatkowo ostrożny. Także np. wszyscy chirurdzy są szczepieni przeciw żółtaczce typu B. 
W przypadku zakażenia w szpitalu zarażony pacjent albo pracownik służby zdrowia dostaje automatycznie rekompensatę pieniężna i to dosyć wysoką. Istnieje specjalne konsorcjum firm ubezpieczeniowych, które wypłacają te pieniądze, bez żadnych decyzji sądowych, jedynie na podstawie oświadczenia lekarskiego.


Autor jest ortopedą, pracuje w Szwecji. 
Wysłuchała: EM

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl