Pod nowym dachem

Rozmowa z ANDRZEJEM BARAŃSKIM, prezesem firmy HERBEWO

 

TYGODNIK POWSZECHNY: – Archiwum Jerzego Turowicza znalazło się w budynku, na którym widnieje wielki napis HERBEWO. To firma, która słynęła przed wojną z wyrobu tutek i bibułek papierosowych. Skąd pomysł zaproponowania lokalu dla archiwum? 
ANDRZEJ BARAŃSKI: – Kiedy usłyszałem o konieczności szybkiego zwolnienia mieszkania na Lenartowicza, zgłosiłem gotowość przechowania materiałów archiwalnych w naszych magazynach do czasu znalezienia jakiegoś godnego locum. I właśnie wtedy jedna z lokatorek opuściła należące do nas mieszkanie, które wydało mi się dziwnie podobne do mieszkania Turowiczów. Podjąłem decyzję o wyremontowaniu lokalu i dostosowaniu go do potrzeb przyszłego archiwum. Budynek, w którym się znajduje, jest suchy, solidnie zbudowany, odporny na ogień. 
– Oddanie tego pomieszczenia nie przyniesie firmie dochodów...
– Taka jest nasza tradycja. W papierach po mojej matce znajduję mnóstwo podziękowań różnych instytucji i osób. Moi dziadkowie ufundowali np. szkołę w Czorsztynie i znaczną część kościoła św. Szczepana w Krakowie, stale wspierali szpital bonifratrów.
– Dlaczego właśnie bonifratrów?
– Mój dziadek Wołoszyński (nazwa HERBEWO to skrót nazwisk trzech założycieli i współwłaścicieli: Herliczka, Bełdowski, Wołoszyński), mając 12 lat opuścił rodzinne Wadowice. Nie miał dosłownie nic. Zatrudnił się w Krakowie jako szklarz i niemal natychmiast zachorował na zapalenie opon mózgowych. Nieszczęsnym chłopcem zajęli się bonifratrzy. Uratowali go od śmierci, a on na całe życie zachował dla nich wdzięczność. 
– Czyli powrót do społecznikowskich tradycji?
– Wypełniam w ten sposób wolę mojej zmarłej matki. Zresztą archiwum nie sprawia kłopotów i miło jest uczestniczyć w tym dziele. Zwłaszcza że znałem Redaktora Turowicza od czasów studenckich. W 1966 roku jeden z kolegów z pierwszego roku matematyki zaprowadził mnie do duszpasterstwa akademickiego przy kościele św. Anny. Spotykaliśmy się w kościele, ale także u naszego duszpasterza, ks. Adama Bonieckiego, który był lokatorem państwa Turowiczów. W każdy wtorek wieczorem kilkudziesięciu studentów i studentek spotykało się w jego pokoju na Lenartowicza. Jakim cudem strop się nie zawalił – nie wiem. Piliśmy herbatę, jedliśmy chleb z serem i prowadziliśmy niesłychanie ważne dla nas dyskusje. Trwało to kilka lat. Podziwiałem gospodarzy: zima nie zima, błoto nie błoto, godzili się nas przyjmować.
– Czy w firmie, nastawionej na zysk, można się kierować chrześcijańskimi zasadami?
– Moja rodzina pozostawała w przyjaźni z kardynałem Sapiehą i kręgiem ludzi z nim związanych. Pewnie tam należy szukać inspiracji do działań społecznych czy charytatywnych, o których mówiłem. Ja sam spotkałem na swej drodze doktora Mirosława Dzielskiego, który był pionierem zmian ustrojowych w Polsce. 15 lat temu mówił o niebezpieczeństwach, które teraz się ujawniają, o korupcji, o etatyzmie, o grożącym Polsce niebezpieczeństwie wejścia na drogę kapitalizmu „południowoamerykańskiego” itd. Antidotum widział w katolickiej nauce społecznej. 
– HERBEWO nie jest już dziś imperium papierosowych bibułek i tutek. Zarządza nieruchomościami i buduje następne. Remontuje, wynajmuje, egzekwuje czynsze. Gdzie tu miejsce na dobroczynność?
– Staramy się dochodzić do rozwiązań drogą kompromisu, nie wyrządzając nikomu krzywdy. Wyjątkowo tylko występujemy na drogę sądową, gdy nasz kontrahent może płacić i nie płaci. Jeśli natomiast następuje dekoniunktura, firmie wynajmującej u nas lokal źle się powodzi, renegocjujemy umowę, obniżamy czynsz. Nie chodzi o to, by go maksymalnie śrubować. Kapitalizm, jak napisał kiedyś Michael Novak, polega na tym, że niegdyś w Anglii na pudełko szpilek mogła sobie pozwolić tylko królowa, dziś może je sobie kupić każdy. To samo, jak sądzę, powinno odnosić się do mieszkań. Ceny muszą być dostosowane do możliwości ludzi, oczywiście nie tak, żeby nas to zrujnowało. Nie dajemy się oszukiwać, zwłaszcza przy budowach. Udało nam się wyremontować i wybudować kilka dużych obiektów dwa–trzy razy taniej niż na rynku, tylko dlatego, że wszystko było prowadzone uczciwie. Móc oferować rzeczy dobre i tanie – to także rodzaj twórczości. 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl