Pamięć Prymasa

KS. ADAM BONIECKI, JAROSŁAW GOWIN

 

W kazaniu wygłoszonym 15 sierpnia do 200 tysięcy jasnogórskich pielgrzymów, a więc na największym w Polsce nabożeństwie, Prymas Polski, kardynał Józef Glemp odszedł od tematu, by udzielić nagany „Tygodnikowi Powszechnemu”. Powodem była zorganizowana przez miesięcznik „Znak” dyskusja o spuściźnie kard. Wyszyńskiego, której obszerne fragmenty zamieścił „Tygodnik” z 5 sierpnia. Refleksja, do której pobudzają wypowiedziane z jasnogórskich wałów słowa, musi dotyczyć granic swobody dyskusji, w której się szuka zrozumienia wiary, Kościoła, siebie.
Ksiądz Prymas – nie wiemy dlaczego – uznał naszą dyskusję za „niefrasobliwą”. Przypomina ona nie tyle „zastarzałe niechęci do prymasa Wyszyńskiego”, co raczej dawne spory. Rzecz w tym, że spory ze środowiskami, które reprezentowane są w gronie dyskutujących, Prymas Tysiąclecia toczył i chciał toczyć, bo wierzył w dobrą wolę „adwersarzy”, nawet wtedy, kiedy uważał, że się mylą, oni zaś nigdy nie kwestionowali roli Prymasa w Polsce i swoje „szalone” pomysły przedstawiali nie komu innemu, lecz właśnie Jemu, o czym jest mowa w tej dyskusji. Ten spór o ważne sprawy jakoś owocował.
Nie da się zrozumieć Kościoła w Polsce i polskiej religijności dzisiaj bez sięgnięcia do najnowszej historii. Pokazuje to stanowiący punkt wyjścia inkryminowanej rozmowy artykuł Bohdana Cywińskiego (w tymże „Znaku”), pokazuje to sama dyskusja. Niemal wszyscy rozmówcy to świadkowie i uczestnicy tej historii. Z perspektywy czasu patrzą na tamte spory, patrzą na siebie, na czasy obecne i starają się zrozumieć. Czy prowadząc taką rozmowę należy udawać, że polski katolicyzm nie ma wad, które deformują obraz Kościoła? Przecież przed kilku laty sam ksiądz Prymas Glemp odważnie, acz nieskutecznie usiłował poskromić Radio Maryja, z którym utożsamia się kilka milionów ludzi wierzących w Polsce. Czy – być może – niektóre wielkie idee Prymasa Tysiąclecia, potwornie skarykaturowane, nie wyrodziły się w takie cechy, które wymagają oczyszczenia?
Jakie zresztą fragmenty dyskusji godzą w „dobre imię” kardynała Wyszyńskiego? Cytaty, które prymas Glemp podaje jako uzasadnienie swego zarzutu, dotyczą przecież nie Prymasa Tysiąclecia, lecz obecnej kondycji katolicyzmu w Polsce. Dlaczego krytyczna ocena mentalności części ludzi wierzących (np. trwanie gdzieniegdzie postaw ksenofobicznych) miałaby narażać na szwank dobre imię kardynała Wyszyńskiego? Trudno ten zarzut zrozumieć.
Pontyfikat Jana Pawła II? Tak, Jan Paweł II wywarł ogromny wpływ na Kościół w Polsce, jednak trudno nie zapytać, cośmy zrobili z wielkimi wezwaniami Papieża, poczynając od tych podczas pierwszej pielgrzymki, do otwarcia się na kraje ościenne, przez wezwanie do solidarności, do jedności Europy, wszystkie wezwania, które Papież wypowiedział podczas wizyty w polskim Parlamencie, nie mówiąc o wielu innych, wypowiadanych w innych miejscach świata. Czy fakt, że 60% Polaków opowiada się za legalizacją aborcji „na życzenie”, 50% chce głosować na SLD, że więcej osób ogląda urągające rozumowi, poczuciu smaku i godności ludzkiej programy niż relacje z pielgrzymek papieskich nie jest dowodem na to, jak bardzo ciągle nie dorastamy do tego Wielkiego Pontyfikatu?
Czy rozmowa, która szuka zrozumienia i w której ci, którzy pokazali swym życiem, że wiernie służą Kościołowi, mówią o swoich doświadczeniach, czasem trudnych i gorzkich, obraża Kościół? Piękno Kościoła jest w tym, że – jak powiedział na pogrzebie Stefana Kisielewskiego ks. Janusz Pasierb – jest w nim, jak w arce Noego, miejsce dla wszelkiego zwierza. Dla tych, którzy nie potrzebują trudnych pytań i z ufnością wierzą oraz dla tych, którzy wątpią i szukają, dla pobożnych i grzesznych, bo miłość pozwala zaakceptować innych nawet wtedy, kiedy oni tą innością drażnią. Miłość do Kościoła, troska o jego piękno nie oznacza przecież zachwytu wszystkim, co czynią ludzie Kościoła. Dyskusja w sierpniowym „Znaku” nie dotyczy przemian polskiego katolicyzmu w ostatnim dwudziestoleciu, ale dziedzictwa Prymasa Tysiąclecia. Do tego niezbędne jest zrozumienie tego wielkiego Męża. Pomniki czy hagiografie zrozumienia nie ułatwią. To raczej bezmyślność niż krytycyzm byłaby sprzeniewierzeniem się dziedzictwu Prymasa.
Co więcej, nawet jeśli ten wysiłek zrozumienia doprowadzi do konkluzji, że prymas Wyszyński popełnił jakieś błędy, w czymś się mylił – czy w czymś go to umniejsza, czy oznacza obrazę Kościoła? Stawianie trudnych pytań niesie ryzyko błędnych odpowiedzi, a także ryzyko odpowiedzi niekonwencjonalnych, jednak stawianie ich wpisane jest w naturę człowieka i Kościoła. Bez pytań nie sposób dociekać prawdy. A kto jak kto, ale akurat chrześcijanie nie mają powodu, aby lękać się prawdy.

Ks. Adam Boniecki, Jarosław Gowin


PS. Dziedzictwem Prymasa Tysiąclecia zamierzamy oczywiście zajmować się nadal. W tym numerze „TP”, na str. 14, do „Znakowej” dyskusji wraca Jacek Woźniakowski, a o stosunku kard. Wyszyńskiego do „Solidarności” pisze Ryszard Gryz.

Autorzy są redaktorami naczelnymi „Tygodnika Powszechnego” i miesięcznika „Znak”.
 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl