Komentarze

 


Janusz A. Majcherek Załamanie, czyli czas na przełom

Jacek Kubiak Jak nie sklonować człowieka?

Krzysztof Burnetko Powodzian powrót do domu

Mateusz Flak Zabijmy ich, zabiją nas

Józefa Hennelowa Do Pana Marszałka Sejmu RP

 


 

 




  
 
Załamanie, czyli czas na przełom

Choć liczby dotyczące rozmiarów dziury w przyszłorocznym budżecie są nader rozbieżne, a dane makroekonomiczne niejednoznaczne, kryzys finansów publicznych zdaje się być nieuchronny.

Wywołały go nie okazjonalne zdarzenia i doraźne okoliczności, jak próbują nas przekonać niektórzy politycy, lecz skumulowanie się wieloletnich błędów w polityce finansowej i, przede wszystkim, społeczno-ekonomicznej. Przez długie lata mnożono rozmaite wydatki socjalne, nadając niektórym sankcję ustawową, co w języku potocznym nazywa się usztywnieniem. W efekcie, upraszczając, 1/3 wydatków budżetowych to ruchome świadczenia socjalne, a 2/3 to sztywne wydatki na te cele. Póki koniunktura gospodarcza dopisywała, finanse publiczne były w stanie te obciążenia udźwignąć, choć przy notorycznym deficycie. Gdy tempo rozwoju gospodarczego spadło i wskaźniki makroekonomiczne uległy zakłóceniu, nastąpiło załamanie budżetu. Równocześnie w pełni wyszła na jaw wadliwa struktura wydatków publicznych.

Stanowi to dobrą okazję, by dokonać radykalnej i zasadniczej zmiany. Trzeba ostro ograniczyć rozrzutność i hojność wydatków na różne, może i słuszne cele społeczne i skoncentrować się na inwestycjach infrastrukturalnych, bez których kraj nie może się rozwijać, a społeczeństwo bogacić.

Janusz A. Majcherek

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak nie sklonować człowieka?

Rzadko się zdarza, by naukowcy i politycy przemawiali jednym głosem. Takim wyjątkiem jest sprawa klonowania ludzi. Kolejne państwa zakazują tego procederu. Tak postąpiła też Izba Reprezentantów Stanów Zjednoczonych.

Kontrowersyjne pozostaje wciąż, zaakceptowane przez prezydenta Busha, finansowanie z funduszy państwowych badań nad komórkami macierzystymi pochodzącymi z zarodków. Istnieją bowiem inne źródła uzyskiwania podobnych komórek, ukrytych w większości tkanek naszego organizmu. To właśnie te komórki pozwolą na rozwój medycyny reparacyjnej XXI wieku. Kierując ich różnicowaniem, będzie można produkować części zamienne dla naszych, zużytych wiekiem i chorobami, ziemskich powłok. Techniki te pozwolą zrezygnować z etycznie podejrzanych procederów klonowania terapeutycznego, tj. używania sklonowanych zarodków ludzkich do produkcji zarodkowych komórek macierzystych.

Ciągle powraca też problem klonowania reprodukcyjnego, czyli powielania ludzi z użyciem technik zastosowanych do sklonowania owcy Dolly. Pomimo różnic gatunkowych wśród ssaków, wydaje się, że technicznie łatwiejsze może okazać się sklonowanie człowieka niż np. kota lub psa. Pojawili się już ginekolodzy, którzy proponują, za słoną opłatą, klonowanie jako środek na bezpłodność. Sęk w tym, że sklonowane osobniki cierpią na liczne deformacje, a ogromna większość z nich nie rozwija się normalnie i obumiera. Ile ludzkich zarodków zostanie zmarnowanych, zanim uzyska się pierwszego sklonowanego człowieka? Rozkwitnie handel kobiecymi komórkami rozrodczymi i płatne wynajmowanie kobiet do roli żywych inkubatorów. A samo sklonowanie człowieka nie wniesie niczego nowego do nauki. Świat nie może pójść w tym kierunku. Aby zapobiec tej groźbie, ministrowie spraw zagranicznych Francji i Niemiec Hubert Vedrine i Joschka Fischer wystąpili do sekretarza generalnego ONZ z inicjatywą przedyskutowania ogólnoświatowego zakazu klonowania ludzi.

Zakaz klonowania ludzi nie może jednak hamować badań naukowych. Tylko dogłębne poznanie genetycznych i pozagenetycznych mechanizmów rozwoju, różnicowania i odróżnicowywania komórek, włączania i wyłączania genów w trakcie rozwoju i życia organizmów pozwoli na pełne zastosowanie nowych metod leczenia. Trzeba uważać, aby regulacje prawne nie doprowadziły do wylania dziecka z kąpielą. 

Jacek Kubiak

(Laboratorium Biologii i Genetyki Rozwoju Uniwersytetu w Rennes)

 

 

 

 

 

 

 


Powodzian powrót do domu

Rząd w trybie pilnym przygotował, a parlament równie szybko przegłosował ustawy dotyczące usuwania skutków powodzi. Przewidują one m.in., że odbudowa i remont obiektów uszkodzonych podczas kataklizmu będą wyłączone spod normalnej procedury uzyskiwania pozwoleń budowlanych oraz ustawy o planowaniu przestrzennym. Bez zezwoleń będzie można odbudowywać i remontować budynki do 1000 m3 i do 12 m wysokości, budowle regulacyjne na rzekach i urządzenia wodne.

Można zrozumieć, że władza chce zaoszczędzić i tak już doświadczonym przez los ludziom dodatkowej – tym razem administracyjnej – udręki. Zwłaszcza, że przystąpili oni do remontów swoich zalanych domów i zabudowań gospodarczych, kiedy tylko ustąpiła woda, nie oglądając się na żadne zezwolenia i nie czekając na decyzje z Warszawy. To naturalne, bo gdzieś trzeba mieszkać.

Rząd jednak – czy ten, czy następny – powinien przygotować też program ograniczania możliwości zabudowy terenów zagrożonych wylewami. Można wskazać na różne sposoby zachęcania czy, w ostateczności, nakłaniania ludzi do opuszczenia domów usytuowanych niemal w korycie groźnych rzek i przeniesienia się w bezpieczne miejsca. Przykładowo: niskooprocentowane kredyty, pierwszeństwo przy zakupie działek komunalnych oraz – właśnie – przestrzeganie planów zagospodarowania i brak tolerancji dla samowoli budowlanej.

Ogłoszenie takiego programu jest tym pilniejsze, że na decyzje o zmianie miejsca osiedlenia wpływać może pamięć o dopiero co przeżytej tragedii. Czas działa tym razem na niekorzyść, bo ludzie łatwo się znowu przyzwyczają, że nic im nie grozi.

Może to i brutalne. Ale chodzi o to, by kataklizm jeśli się znowu zdarzy miał mniejsze żniwo. 

Krzysztof Burnetko

 

 

 

 

 

 

 

 

Zabijmy ich, zabiją nas

Wybuch bomby w centrum Jerozolimy, w wyniku którego 9 sierpnia zginęło 16 osób (w tym sześcioro dzieci), to tragedia, której – niestety – należało się spodziewać.

Od dwóch miesięcy premier Izraela Ariel Szaron deklarował, że podejmie negocjacje z przywódcą OWP, Jaserem Arafatem, jeśli ten aresztuje podkładających bomby fanatyków i zagwarantuje przynajmniej siedem dni wolnych od przemocy. Sami Izraelczycy nie uznali za takową swoich ataków-egzekucji wymierzonych w tych działaczy palestyńskich, którzy, zdaniem Jerozolimy, byli terrorystami przygotowującymi kolejne zamachy. Pod koniec lipca najpierw zginęło sześciu ludzi z Fatahu (partii Arafata), potem w Nablusie izraelskie pociski zabiły osiem osób, w tym lidera islamskiej organizacji Hamas. Wśród ofiar ataku znalazło się jednak także dwóch niewinnych chłopców.

„Ta taktyka skutkuje. Terroryści myślą już tylko o swojej obronie” – tłumaczył postępowanie izraelskich władz minister transportu Efraim Sneh. Zasada „bezpośredniego uderzania w terrorystów” miała zapobiec zamachom i zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom Izraela. Ostatnie wydarzenia udowodniły jednak, że zamiast zapobiegać, spotęgowała działania drugiej strony. Upokorzeni i żądni zemsty Palestyńczycy odpowiedzieli w typowy dla siebie sposób – atakiem samobójcy, którego nie przechwyciły na czas izraelskie służby.

Rozumowanie „zabijmy ich, zanim oni zabiją nas”, nie doprowadzi do zakończenia trwającego już pół wieku rozlewu krwi na Bliskim Wschodzie; zabici terroryści zawsze zostaną pomszczeni (co znowu spowoduje odwet), a na ich miejsce przyjdą nowi chętni.

Mateusz Flak

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Do Pana Marszałka Sejmu RP

Od pewnego czasu prasa donosi o dziwnych awanturach na posiedzeniach sejmowej komisji rolnictwa. Na jednym przewodniczący komisji wyprasza z sali zaproszonych gości z ambasady niemieckiej, na drugim już ich wprawdzie wita, ale pozwala na agresywne wystąpienia pod adresem państwa, które reprezentują, bo się z tymi wypowiedziami „w wielkiej mierze zgadza”. Wypowiedzi, jakie prasa cytuje, są raczej bardzo dalekie od języka parlamentarnego, zwyczajnie ksenofobiczne. Już nie warto dodawać, że dzieje się to w obecności kamer niemieckich telewizji. Nie słychać jednak, by zwierzchność sejmowa reagowała. Czy pozostaje nam już tylko rumienić się ze wstydu za własny parlament?

Józefa Hennelowa

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 33, 19 sierpnia 2001

Szczegółowe omówienie


Obraz tygodnia


Kronika religijna


Komentarze

Medytacja Biblijna

 

Liturgiczne czytania tygodnia

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl