Nr 33, 19 sierpnia 2001

 

On-line: Obraz tygodniaKronika religijnaKomentarze  Medytacja BiblijnaLiturgiczne czytania tygodnia

 


 

                     

 

 

 

Święto Matki Bożej Zielnej

Ks. Józef Tischner

 

Wniebowzięcie Matki Bożej to święto zwane także Matką Bożą Zielną. Skąd nazwa Zielna? Zapewne stąd, że święto to w Polsce przypada w środku lata, kiedy jeszcze przyroda tryska zielenią.

 

Ale jest to przecież święto Wniebowzięcia. Co to znaczy Wniebowzięcia? To znaczy, że Matka Boża nie umarła, ale została żywa z ciałem i duszą wzięta do nieba. Cóż znaczy ta tajemnica? Dzień Wniebowzięcia jest dniem przypominania o tym, iż życie przezwyciężyło śmierć. To jest dzień, w którym śmierci odjęty został jej oścień. Śmierć nie jest wymysłem Boga.    WIĘCEJ

 




 

Tam, gdzie wrony zawracają

S. Małgorzata Chmielewska

 

Wspólnota Chleb Życia, do której należę,została wezwana, aby być odbiciem Ludu Bożego w łonie Kościoła, gromadzącego różne powołania wokół Chrystusa w Eucharystii – ubogich i dzieci. Droga, którą idziemy, jest stroma, tak jak trudne są wezwania Błogosławieństw. Jednak dzisiaj nie wybrałabym innej, bośmy się, co prawda, nieźle na niej utrudzili, ale także nieźle ubawili, jak modliła się z wdzięcznością jedna z moich sióstr w trakcie swoich ostatecznych przyrzeczeń składanych we Wspólnocie.
Dzielę się zatem kilkoma doświadczeniami, które Pan Jezus dał przeżyć mi oraz moim braciom i siostrom, z nadzieją, że ktoś może odkryje w nich swoje własne przeżycia na drodze do Boga.
    WIĘCEJ
  


 

 

 

Sztuka patrzenia

Z Julią Hartwig rozmawiają Katarzyna Janowska i Piotr Mucharski

 

Katarzyna Janowska, Piotr Mucharski: – Pani wiersz pt. „Raz jeden” kończy się zawołaniem: „Spójrz okiem nieba i spójrz okiem wody/okiem ofiary i okiem cierpienia/Raz jeden bez urazy spójrz/Lecz czy podołasz temu?” Co to znaczy spojrzeć na świat bez urazy? Co wtedy możemy zobaczyć? 

Julia Hartwig: – To jest nawoływanie skierowane do mnie samej, żeby spojrzeć na świat w stanie możliwie czystym, nieskalanym. Pozbyć się przesądów, wszystkiego, co nas od świata odtrąca. Zarazem jest to prośba o empatię, o to żeby zrozumieć każdy przedmiot i każde stworzenie w jego istnieniu osobnym, autonomicznym. Nie narzucać mu siebie. Nie ustawiać się w centrum świata.

 

    

 

 

 

 

Raz jeden (fragment)

Julia Hartwig

 

Spójrz okiem nieba i spójrz okiem wody

okiem ofiary i okiem cierpienia

Raz jeden bez urazy spójrz

Lecz czy podołasz temu?

 

 

 

 

 

 

 

Wśród książek – o najnowszym tomie poezji Julii Hartwig

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KRAJ i ŚWIAT

 

 

 

Dzieje głupoty: ciąg dalszy...

 

Telewizja i inteligencja

Marcin Król

 

Telewizja publiczna jest w sytuacji luksusowej, co sprawia, że zachowuje się skandalicznie. Luksus polega na posiadaniu publicznych pieniędzy, których wydatkowania nikt nie kontroluje. Telewizja nie dlatego robi tak podłe programy, że jej redaktorzy, reżyserzy, wydawcy i wszyscy inni pracownicy są tak głupi, tylko dlatego, że kiedy się nikogo nie skłania do wysiłku, a czasem wręcz za nadmierne duchowe czy intelektualne ambicje karci, to łatwiej jest produkować i reprodukować głupotę.

 

Telewizja, pokemony i inne zjawiska kultury masowej:   

JOANNA OLECH: „Pluszowi zabójcy”, nr 11 br.

BARTOŁOMIEJ DOBROCZYŃSKI: „Pikachu pokaż rogi”, nr 11 br.

WOJCIECH BONOWICZ: „Niegłupie dzieci”, nr 11 br.

 

Reality shows:

 

STANISŁAW LEM: „W cieniu Wielkiego Brata”, nr 29 br. 

Wrócić chcę dziś do sprawy Wielkiego Brata, choć nie widziałem dotąd ani minuty tego programu; zastanawiałem się jednak nad sposobem, w jaki on powstaje. Nie dzieje się przecież tak, że przypadkowa porcja przechodniów obojga płci zostaje zgarnięta z ulicy i wsadzona do zamkniętego domu. To nie łapanka: do Wielkiego Brata zgłasza się wręcz nadmiar chętnych, spośród których dokonywana jest pierwsza selekcja. 

Więcej patrz: www.lem.onet.pl

Michał Nawrocki: „Zrobieni w Wielkiego Brata”, nr 14 br.

WIESŁAW GODZIC: „Epoka normalsów”, nr 25 br.

BARTŁOMIEJ DOBROCZYŃSKI: „Dorosłe dzieci Wielkiego Brata”, nr 25 br.

ANDRZEJ FRANASZEK: „Big Brother – kocham was wszystkich!”, nr 26 br.

 

 

 


 

 

 

Więźniowie? Do roboty!

Marek Zając

 

W obiegowej opinii więzień to darmozjad – nie dość, że popełnił przestępstwo, to za kratami żyje na koszt podatników, w tym ofiar. Stąd pomysły, by osadzonych z zakładów karnych wysyłać, na przykład, na roboty publiczne. Z reguły jednak polskim więźniom nie brakuje chęci do pracy, nawet jeśli byłaby nieodpłatna. Problem w tym, że pracy nie ma.
„Dla skazanych praca jest czymś atrakcyjnym. Kiedy ogłaszam, że potrzebuję chętnych do pracy społecznej, jest ich zawsze dużo więcej niż moich ofert” – mówi por. Ryszard Wójcicki, kierownik działu penitencjarnego Zakładu Karnego w Opolu.

 

 

 

 

Terapia dla bezdomnych

 

 

 

 

 

 

Cygańska królowa zostaje w Rokycanach

Patrycja Bukalska 

Bóg nie dał mi dzieci, więc dał głos. Natchnął mnie czymś, z czego mogę czerpać” – mówi Věra Bila, romska pieśniarka z Czech. Kobieta po czterdziestce, z nadwagą. Ale kiedy bosa i nie umalowana staje na scenie i zaczyna śpiewać, widzowie płaczą. 

Choć nie zapomniała o Beatlesach i Karelu Gotcie, śpiewa romskie piosenki. Ich słowa są proste, czasem wręcz prymitywne. Ale mówią o tym, czego doświadcza każdy: miłości i śmierci, bólu i radości. „Śpiewam to, co czuję. Nie mogłabym inaczej. Muzyka musi płynąć z serca”.

 

 

 

 

Robotnicy w Polsce Ludowej 1944–1989

 

Proletariat dyktatury

Łukasz Kamiński

 

Jednym z najważniejszych elementów komunistycznej ideologii jest mit klasy robotniczej – awangardy ludzkości, która ma poprowadzić pozostałe grupy społeczne ku szczęśliwszej przyszłości. Mitowi temu, jak i innym elementom marksistowsko-leninowskiej utopii, przyszło się zmierzyć z realiami, co dla komunistów niejednokrotnie było źródłem rozczarowań, a dla społeczeństwa często oznaczało represje i cierpienie.

 

Mitem jest, że w Polsce Ludowej nie było bezrobocia – bywało znacznie większe niż dzisiaj. 

 

Sierpień 1980 r. był paradoksem – władza sama wyhodowała protestujących przeciw niej robotników. Nieustannie wpajała im, że są przodującą siłą, powołaną do rzeczy wielkich i oni w końcu wzięli to poważnie.

 

 

 

 

 

 

Mniejszość albańska w Macedonii

 

Niewystarczające minimum

Adam Balcer

 

W latach 90. Macedonia miała opinię oazy harmonijnych relacji etnicznych na targanych wojnami Bałkanach. Nie zgodziliby się z tym macedońscy Albańczycy, których Wyzwoleńcza Armia Narodowa (UCK) pod koniec lutego tego roku wznieciła rebelię pod hasłem walki z dyskryminacją. W ubiegłym tygodniu, po półrocznym krwawym konflikcie, strony ogłosiły zgodę w najbardziej zapalnych kwestiach. Ale wcale nie musi to oznaczać trwałego pokoju.

 

 

 

 

 

 

 

 

KOŚCIÓŁ

 

 

 

Spór o dopuszczalność kary śmierci

 

Znak Kaima

Ks. Henryk Witczyk

 

Znak Kaina ma wymiar teologiczny – jest nim wskazanie, że Bóg ma w swej opiece nawet morderców. Nikt z ludzi nie ma prawa, aby w wydawaniu ostatecznego werdyktu zająć miejsce Boga. Nawet państwo nie ma prawa do nakładania kary śmierci na przestępcę.

 

 

Więcej o stosunku Kościoła wobec kary śmierci czytaj:

 

ARTUR SPORNIAK: „Chichot diabła”, nr 24 br.

KS. TADEUSZ ŚLIPKO: „Prawo miecza”, nr 26 br.

ARTUR SPORNIAK: „Wolno czy nie wolno zabić”, nr 26 br.

BP ADAM ŚMIGIELSKI SDB: „Moje świadectwo przeciwko karze śmierci”, 

nr 15/1996 r.

 

 

 

 

 

 

O książce ks. Jerzego Szymika „Teologia na początek wieku”

 

Szukanie boskich śladów

Ks. Marek Łuczak

 

Po lekturze książki Szymika trudno być pesymistą. Bóg nie jest w niej pokazany jako bliżej nieokreślony byt, ale raczej jako przyjaciel, którego można spotkać. Jezus Chrystus staje się bliski i obecny. Autor w szczególny sposób wskazuje na Wcielenie; chrystologia jest jego ulubioną dziedziną teologii. Świadczy o tym często powtarzana (nie tylko w tekstach pisanych) teza, że dobrze jest Bogu i człowiekowi „być razem” w osobowym zjednoczeniu!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KULTURA

 

 

Nicola Chiaromonte – książę niezłomny

 

Tęsknota za ładem całości

Bohdan Paczowski

 

Pomimo więc że był ceniony, szanowany i że miał wielu przyjaciół, nie czuł się we własnym kraju całkiem jak u siebie i bliżsi mu byli nieraz uchodźcy niż wielu spośród własnych rodaków. Przy końcu lat sześćdziesiątych pisał w liście, że od blisko pół wieku istnieje w Europie godność tych, których pozbawiono ojczyzny, a którzy stanowią dziś „gorzką sól ziemi”. Wielu z najbliższych przyjaciół – uwielbianego i podziwianego, choć nie bezkrytycznie, Andreę Caffiego, szczególnie mu bliskiego Alberta Camusa, Mary McCarthy, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego i Konstantego Jeleńskiego – wybrał więc sobie spośród niezależnej rodziny „wolnych duchów”. 

 

 

 

Listy Chiaromonte do Bohdana Paczowskiego

 

 

 

 

 

 

 

„Szkoła patrzenia” (31)

 

Obleczona słońcem

Tadeusz Boruta

 

Sięgający początków chrześcijaństwa kult Bożej Rodzicielki zaowocował niezliczoną ilością Jej malarskich wizerunków. Obrazy Madonny stanowią w okresie włoskiego renesansu ponad połowę wszystkich dzieł religijnych, a wizerunki Chrystusa – zaledwie jedną czwartą.

 

 

 

 

 

 

 

Smutna wigilia (fragment)

Andrzej Szewczyk

 

Poszedłem do byłej pracy

po parę złotych albo paczkę

na święta...

nie dali mi nic

tylko pokazali drzwi

żebym poszedł...

 

 

 

 

 

 

 

O operze „Moses und Aron” Arnolda Schönberga w 50. rocznicę śmierci kompozytora

 

„O słowo, słowo, którego mi brak...”

Tomasz Cyz

 

Schönberg był człowiekiem religijnym, dla którego istniał wieczny porządek, prawa nadane przez wyższe moce. Że taki związek z religią nie objawił się przede wszystkim wyznawaniem
jednej określonej wiary, nie przeczy to jego sile.

 

 

 

 

 

 

 

Czy koniec „Dzieł zebranych” Witkacego?

Janusz Degler

 

Niestety, powyższy tytuł nie zapowiada rychłego ukończenia prac nad „Dziełami zebranymi” Stanisława Ignacego Witkiewicza. Przeciwnie, informuje, że edycja rozpoczęta w 1992 roku, została dwa lata temu przerwana i nie wiadomo, jakie będą jej dalsze losy. 

 

 

 

 

 

 

 

Zobaczyć flamenco

Anita Piotrowska

 

Akcja filmu „Vengo” toczy się współcześnie, w Andaluzji, a jednak nie opuszcza nas wrażenie, jakby rozgrywała się w czasie mitycznym, fizycznie nieokreślonym – jakby rządził nią jakiś pierwotny porządek.

 

A wszystko to za sprawą muzyki.

 

 

 

 

 

 

 

Szkocki hipermarket

Łukasz Drewniak z Edynburga

 

W polskim środowisku teatralnym istnieje mit Edynburga, teatralnej ziemi obiecanej. Ma to być miejsce, które czeka na ambitne teatry z Europy Wschodniej, odskocznia do światowej kariery. Myślą tak zwłaszcza ci, którzy nigdy na fringe’u nie byli, albo jadą na niego pierwszy raz. Teatry, które mają to doświadczenie już za sobą, wiedzą, że wyjazd do Edynburga nie jest żadną nagrodą, ale początkiem ciężkiej pracy – walki o widza, krytyków, recenzje.

 

 

 

 

 

Spory – polemiki

 

Sztuka i edukacja

Elżbieta Grabska

 

Nie jestem pewna, czy warto raz jeszcze wracać do własnych opinii („TP” nr 28), przez Stanisława Rodzińskiego („TP” nr 32) nazwanych „najbardziej nieprzemyślanymi”, które dotyczyły oceny dorobku galerii Zachęta w minionej dekadzie. Ponieważ jednak jednym z wątków polemiki prof. Rodzińskiego jest edukacja na rzecz sztuki, powracam do tej części mojej wypowiedzi w rozmowie z Joanną Sosnowską, Piotrem Kosiewskim i Bogusławem Deptułą, która zagubiła się po redakcyjnych skrótach. 

 

 

Więcej O „Zachęcie, pieniądzach i nie tylko”:

Z Elżbietą Grabską i Joanną Sosnowską rozmawiają BOGUSŁAW DEPTUŁA i PIOTR KOSIEWSKI, nr 28 br.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

WAKACJE

 

 

 

Polak szuka jodu

Iwona Hałgas

 

W ciągu ostatnich dziesięciu lat Polacy, częściej niż kiedykolwiek poznawali Europę i miejsca, które dotąd kojarzyły nam się jedynie z wypoczynkiem gwiazd Hollywoodu.

 

 

 

 

 

 

 

Niemcy na Majorce

 

Wakacyjne zrzucanie skóry

Marek Orzechowski

 

30 milionów niemieckich turystów to 78 miliardów marek, pozostawionych za granicą. Zrzucają tam z siebie skorupy narosłe przez rok w ponurym klimacie teutońskiego lasu i wystawiają ciała na promienie tropikalnego słońca. A przede wszystkim chcą zapomnieć, że są punktualnymi i chorobliwie sumiennymi Niemcami.

 

 

 

 

 

 

 

Włochy z pamięci

Piotr Mucharski

 

Ten przewodnik był pisany dla przyjaciela, który po raz pierwszy wyruszał do Włoch i nie dowierzał bedekerom. Traktował mnie jak eksperta, ponieważ dawno temu sam poszedłem za radą (idę za nią co roku), którą otrzymał inny mój przyjaciel od Pawła Hertza. W odpowiedzi na pytanie, co powinien zrobić młody człowiek, który chce poznać świat, usłyszał: „Niech pan wyjmie z banku wszystkie pieniądze i pojedzie do Włoch”.      WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

 

Sporty ekstremalne, czyli

 

Życie z odrobiną szaleństwa

Aleksandra Bajka, Krzysztof Burnetko

 

Ci, którzy spróbowali którejś z niezliczonych ekstremalnych dyscyplin, mówią zwykle, że najpierw był lęk, a potem – wolność i ekstaza.

 

Nic dziwnego, że za możliwość przeżycia czegoś wyjątkowego ludzie są gotowi dużo zapłacić. Odpowiedzią było powstanie przemysłu sportów ekstremalnych. 

 


 

 

 

 

 

 

 

FELIETONY

 

 

 

A mój syn

Kerenhappuch

Jacek Podsiadło

 

A mój syn wrócił właśnie z wakacji. A na tych wakacjach szalał któregoś dnia huragan. Aż weranda domu zasłabła, czy tam w ogóle o ziemię się hukła. „Ale my w tym czasie byliśmy gdzie indziej”, dokończył opowieść synuś. „Bo w każdym nieszczęściu jest szczęście”.

 

 

 

 

 

 

 

Europejskie złudzenia

Marcin Król

 

Mam nadzieję, że za trzy lata będziemy w Unii Europejskiej, a nadzieję mieć wolno. Mam też nadzieję, że będę zarabiał trzy razy więcej, ale nadzieja to matka głupich. Podróż na południe przez inne kraje kandydackie uzmysławia, jak wiele wysiłku wkładają one w przygotowania i w jakich dziedzinach my jesteśmy daleko w tyle.

 

 

 

 

 

 

 

Skłonność

Ewa Szumańska

 

Szczególnym rodzajem podejrzliwości i reakcji na nią jest zjawisko, któremu przyglądam się ostatnio ze zdziwieniem i zażenowaniem. Chodzi mi o lawinę ujawniania osobistego majątku przez polityków.

 

Jedną z polskich cech jest chęć stałego zaglądania do cudzych kieszeni. To trochę tak, jakby się otwierało cudze listy. Niepiękna to skłonność.

 

 

 

 

 

 

 

Votum Separatum

Trzeba mieć!

Józefa Hennelowa

 

Zniedowierzaniem obserwuję od pewnego czasu gorące zaangażowanie najznamienitszych kolegów-dziennikarzy (a jeszcze bardziej dziennikarek) w coś, co już nazwane zostało lustracją majątkową polityków. Programy, w których gość zapraszany jest do studia, przed kamery czy mikrofon, nie żeby dyskutować, lecz by go można było regularnie przesłuchiwać, zaczynają budzić niesmak. Jakoś zawsze dotąd od przesłuchań były osobne służby, forum publiczne to nie było najwłaściwsze miejsce.    WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 33, 19 sierpnia 2001

Szczegółowe omówienie


Obraz tygodnia


Kronika religijna


Komentarze

Medytacja Biblijna

 

Liturgiczne czytania tygodnia

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl