Wolno czy nie wolno zabić

ARTUR SPORNIAK

 

Spieranie się w ważnych sprawach zwykle jest rzeczą pożyteczną. Jak słusznie zauważa ks. prof. Tadeusz Ślipko, spór daje możliwość doprecyzowania poglądów, zobaczenia rzeczywistości z różnych stron. Jednak w sporze wywołanym książką „Kara śmierci z teologicznego i filozoficznego punktu widzenia” dostrzegam coś niepokojącego. Ta sama Ewangelia, ten sam katolicki Kościół, wrażliwość na dobro i niezgoda na zło, a mimo to przeciwne odpowiedzi na pytanie: wolno czy nie wolno zabić?
Ks. Ślipko powołuje się na papieski list „Ad tuendam fidem”. W załączonej do niego nocie Kongregacji Nauki Wiary znajdziemy szczegółową interpretację tego listu oraz między innymi przykłady „nauki nieodwołalnie pewnej”, nie znajdziemy jednak żadnej wzmianki o karze śmierci. Ks. Ślipko przytacza wymóg stałości nauki Kościoła na dany temat jako argument, że aprobata kary śmierci jest „nauką nieodwołalnie pewną”. No cóż, za palenie heretyków Kościół przeprosił wyraźnie dopiero w 2000 roku.
Spotkał mnie także zarzut manipulowania tekstem książki ks. Ślipki. O czym ma świadczyć m.in. fragment, w którym wspominam dokonaną przez autora analizę Listu św. Pawła do Rzymian. Użyte przeze mnie wyrażenia „autor doszukuje się”, „dostrzega” oczywiście świadczą jedynie o moim dystansie do interpretacji ks. Ślipki, a nie o chęci manipulowania. Żadna, nawet najsubtelniejsza gramatyczna analiza podbudowana jak najobszerniejszą leksykograficzną dokumentacją, nie zmieni faktu, że św. Paweł nie mówi wprost o karze śmierci, tylko o „prawie miecza”, czyli po prostu o ówczesnym porządku prawnym. A przecież rozumienie porządku prawnego z czasem się rozwija. Inne jest dzisiaj, inne było za czasów św. Pawła. Zdaniem ks. Ślipki właśnie fakt, że św. Paweł powołuje się na „prawo miecza” (a w nim na karę śmierci), powoduje, że prawo to tym samym nabiera waloru uniwersalnego. Gdybym się zgodził na taką interpretację, musiałbym także zaakceptować moralną dopuszczalność niewolnictwa. Wszak św. Paweł akceptuje niewolnictwo („List do Filemona”)! Wolę się zatem trzymać innych tekstów Biblijnych – pewniejszych, bo wprost odnoszących się do kary śmierci, i teologicznie bardziej oczywistych (historia zbrodni Kaina z Księgi Rodzaju oraz perykopa o kobiecie cudzołożnej z Ewangelii wg św. Jana), o których ks. Ślipko niestety milczy.
Przyznaję, że zbyt pochopnie dałem wiarę polskiej wersji (zatwierdzonej przez Stolicę Apostolską!) encykliki „Evangelium vitae”. Rzeczywiście, w obowiązującej wersji łacińskiej prawo do obrony własnej i obowiązek nieszkodzenia innym „wydają się” walczyć ze sobą, a nie „walczą ze sobą”. Dlatego niesłusznie przypisałem Papieżowi sugestię, że w takich sytuacjach przekraczamy przykazanie „nie zabijaj”. Dziękuję, że ks. Ślipko zwrócił na to uwagę. Podobnie ostrożny dystans do wspomnianego konfliktu wartości – w przeciwieństwie do polskiej wersji – znajdziemy w wersjach włoskiej, francuskiej, angielskiej i niemieckiej. (Rzeczą ciekawą jest, że we wszystkich tych wersjach zamiast łacińskiego „wydają się walczyć ze sobą”, pojawia się zwrot „przejawiają się w formie prawdziwych paradoksów”, choć łacina zna pojęcie „paradoxum”. W wersji niemieckiej mówi się wręcz o „rzeczywistej sprzeczności” – „wirklicher Widerspruch”. Czyżby spisek tłumaczy? A może po prostu encyklika nie została napisana przez Papieża po łacinie? Tego się nie dowiemy.)
Ks. Ślipko pominął jednak ważny szczegół. W encyklice sytuacja obrony koniecznej określona została jako „dramatyczny przypadek”. W oficjalnej wersji łacińskiej pojawia się wyrażenie jeszcze mocniejsze: „okrutny przypadek” („acerbus casus”). Dlaczego mamy do czynienia z dramatycznym przypadkiem, jeśli etycy potrafią pokazać, że walka wartości jest tylko pozorna? Papież powołuje się na św. Tomasza. Ks. Profesor w swojej książce precyzyjnie pokazał słabe strony nauki św. Tomasza o sytuacji obrony koniecznej (str. 125-126). Sam proponuje w zamian koncepcję „ograniczenia aksjologicznego zakresu wartości w sytuacji konfliktu wartości”. Nawet jeśli zgodzimy się na tę koncepcję, nie upoważnia nas ona, by ograniczać wartość ludzkiego życia poza sytuacją bezpośredniej agresji.
Wolę więc pozostać przy swoim „permisywnym podejściu” i z niepokojem dostrzegać dramatyczne, bo niechciane uwikłanie w zło w takich sytuacjach, jak obrona konieczna, niż ze spokojnym sumieniem zgodzić się na czynienie zła w sytuacjach, kiedy nic nas do tego nie zmusza (zabijając morderców zamkniętych w więzieniach).
Czy Papież dokonał rewolucji w kościelnym nauczaniu o karze śmierci? Podczas prezentacji encykliki „Evangelium vitae” 30 marca 1995 roku kard. Joseph Ratzinger, prefekt Kongregacji Nauki Wiary, zwrócił m.in. uwagę, że w świetle nowego dokumentu trzeba będzie przeredagować rozdział Katechizmu Kościoła Katolickiego, mówiący o karze śmierci, gdyż „zastrzeżenia Papieża w tej kwestii są o wiele poważniejsze niż Katechizmu”. I tak się stało. Od tego czasu Jan Paweł II niestrudzenie wstawia się za przestępcami skazanymi na śmierć. Przemawiający niedawno na forum OBWE w Wiedniu z ramienia Stolicy Apostolskiej ks. Dominique Rezeau przypomniał ostatnie wypowiedzi przeciwko karze śmierci abp. Jeana-Louisa Taurana z watykańskiego Sekretariatu Stanu oraz stałego obserwatora Stolicy Apostolskiej przy ONZ w Nowym Jorku abp. Renato Martino. Zwrócił też uwagę na propozycję Papieża, by z okazji Wielkiego Jubileuszu 2000 Roku „na całym świecie doszło do międzynarodowego konsensusu w sprawie zniesienia kary śmierci”. Biskupi wielu krajów dostrzegają te starania Stolicy Apostolskiej. Episkopat Stanów Zjednoczonych wielokrotnie popierał papieskie prośby o wstrzymanie egzekucji. Ostatnio Episkopat Irlandii wzywał wiernych, by przeciwstawili się przywróceniu kary śmierci w zapowiedzianym referendum. Dla publicysty, obserwującego życie Kościoła, jest oczywiste, że na naszych oczach dokonuje się bezprecedensowa rewolucja w kościelnym nauczaniu. Rozumiem, że teolog woli być bardziej ostrożny – potrzebuje czasu. Zapewne więc niedaleka przyszłość definitywnie rozstrzygnie, który z nas ma rację: recenzent czy autor książki „Kara śmierci z teologicznego i filozoficznego punktu widzenia”.

Artur Sporniak

 

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl