Dwanaście koszy ułomków

Biedny czakram między wójtem i plebanem

KS. STANISŁAW MUSIAŁ SJ

 

 Jestem pewien, że nie ma drugiego miejsca w Polsce, gdzie padałoby tyle antyklerykalnych kpin, odzywek i komentarzy, co na krużganku wawelskiego dziedzińca przy zachodnim skrzydle zamku (zaraz na lewo, po przejściu przez sień-bramę, prowadzącą na dziedziniec). Winny tego upustu antyklerykalnej ,,literatury” mówionej jest napis, umieszczony tamże, na specjalnym stojaku. Brzmi on następująco:
,,Dyrekcja Zamku Królewskiego na Wawelu i Zarząd Katedry Krakowskiej ostrzegają przed dawaniem wiary plotkom na temat istnienia na Wawelu cudownego kamienia (czakramu), nie opartym na jakichkolwiek przesłankach naukowych i religijnych.
Informujemy, że:
– na Wawelu nie działają żadne niezwykłe siły mogące mieć pozytywny wpływ na stan psychiczny i fizyczny człowieka;
– uprawianie praktyk okultystycznych nie licuje z godnością Wawelu, jako miejsca o najwyższych wartościach historycznych i religijnych;
– udział w tego rodzaju praktykach jest sprzeczny z zasadami wiary katolickiej.
Prosimy nie gromadzić się na krużganku, gdyż powoduje to tamowanie ruchu turystów i prowadzi do uszkodzeń zabytkowej ściany zamku”. Tyle tekst w języku polskim. Następuje streszczenie w języku angielskim.
Bombastyczny tekst! Przewija się w nim przedziwna troska religijna o dusze ludzkie i groteskowa obawa o substancję murarską ściany zamkowej. Wszystko podlane jest sosem naukowo-religijnym i podane w pouczającym profesorsko-kaznodziejskim tonie.
Czy rolą Dyrekcji Zamku Królewskiego i Zarządu Katedry Krakowskiej jest stanowić o tym, czy na Wawelu działają jakieś ,,niezwykłe siły” lub nie? Rozumiem, gdyby we wspomnianym zakątku dziedzińca wawelskiego zaczęto składać ofiary z cielców lub kogutów, gdyby dochodziło przy murze do sporów i bójek, gdyby korzystający z ,,napromieniowań” czakramu zachowywali się w sposób wyuzdany lub hałaśliwy. Wtedy oczywiście wspomniana Dyrekcja i wspomniany Zarząd powinny interweniować, choć nawet i wtedy przy użyciu oszczędniejszych słów, bez wytaczania kościelnych i królewskich dział najcięższego kalibru. Tymczasem żadna z hipotetycznych nieprawidłowości nie występuje na wawelskim dziedzińcu.
Czakram? Kamień, emanujący specjalne napromieniowanie kosmiczne? Wiązka energii, wytworzona ruchem skał w głębi wzgórza wawelskiego? Tajemnicza wibracja elementów kosmicznych, wydzielająca specjalną aurę magnetyczną? Iluzja? Urojenie? Tak naprawdę to nikt na sto procent nic nie wie. Każdy może sądzić, co chce. Jedni doznają w tym miejscu silnych przeżyć duchowych czy fizycznych, inni – nic, czyste nic (do tych ostatnich zalicza się autor). Czakram krakowski obok jego ,,rodzeństwa” – rzekomo – w Delhi, Mekce, Delfach, Jerozolimie, Rzymie i Velehradzie to – według mnie – poezja ekologiczna, czy jak tego chce Encyklopedia Krakowska – najciekawsza legenda XX w.
Jeden z werdyktów cytowanego obwieszczenia stwierdza kategorycznie, ,,udział w tego rodzaju praktykach (chodzi zapewne o poddanie się ,,napromieniowaniu” przez czakram, S.M.) jest sprzeczny z zasadami wiary katolickiej”. Skąd wspomniana Dyrekcja i wspomniany Zarząd o tym wiedzą? Prawdę mówiąc, od Dyrekcji Zamku Królewskiego na Wawelu nie oczekiwałbym tego typu orzecznictwa. Od Zarządu Katedry wawelskiej zaś oczekiwałbym orzecznictwa bardziej wyważonego. Gdyby ktoś z czakramu robił Boga, to wtedy słusznie: byłoby to sprzeczne z wiarą katolicką. Jeśli jednak ktoś czakram traktuje na równi z wszystkimi innymi promieniowaniami ziemnymi, wodnymi, kosmicznymi, to nie widzę tutaj niczego, co byłoby sprzeczne z ,,zasadami wiary katolickiej”.
Św. Augustyn, IV/V w., biskup Hippony w Afryce, wielki doktor Kościoła, chwali w Traktacie VII do Ewangelii św. Jana tych wiernych, którzy przykładają księgę Ewangelii do głowy, gdy cierpią na migrenę. Zabobon? Magia? Pobożna praktyka? Tak i nie. Wszystko zależy od duchowego nastawienia osoby chorej, czyli w jakim duchu ona to robi. Gdyby ktoś w średniowieczu leczył promieniami Roentgena, to należy przypuszczać, że wzięto by go za czarnoksiężnika i spalono na stosie.
Obwieszczenie wawelskie poza swą stroną zabawną, wręcz groteskową, sygnalizuje pewne niepokojące zjawisko. Jest nim przedziwna wspólnota działania ,,wójta” i ,,plebana”. Wspólne ferowanie wyroków, co jest naukowe, a co nie, co jest katolickie, a co nie. Biedny krakowski czakram, wydany na łaskę i niełaskę wójta i plebana, ale i biedni – my wszyscy.

Ks. Stanisław Musiał SJ

 


 

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl