Kościół wobec seksualnego wykorzystywania dzieci

Grzech publicznego zgorszenia

Z ks. bp TADEUSZ PIERONKIEM  rozmawia Jarosław Makowski

 

JAROSŁAW MAKOWSKI: – Ksiądz, zakonnik czy osoba duchowna zostaje oskarżony o seksualne wykorzystywanie dzieci. Co Ksiądz biskup robi w takiej sytuacji?
BP TADEUSZ PIERONEK: – Przede wszystkim trzeba szukać prawdy. Bo ludzka seksualność jest obecnie taką dziedziną życia, w której – z różnych przyczyn – pojawiają się wobec rozmaitych osób, w tym także księży, niesłuszne oskarżenia. Jeśli więc przyjmuje się zasadę domniemania niewinności w stosunku do każdego przestępstwa, to i w omawianym przypadku należy zachować szczególną ostrożność. O molestowanie seksualne bardzo łatwo człowieka oskarżyć, a potwornie trudno się go broni. Dlatego ustalenie faktów jest w takich przypadkach niezbędne.
Co Ksiądz Biskup rozumie przez ,,szukanie prawdy”? Jakie konkretne kroki należy w takiej sytuacji podjąć?
– Należy szczegółowo zapoznać się z oskarżeniem, rozmawiać z podejrzanym – to dwa pierwsze kroki. Jeżeli dalej nie miałbym jasności, wysłuchałbym relacji świadków. Zasady postępowania w Kościele nie różnią się od tego, co robią sądy w analogicznych sprawach w demokratycznym państwie.
Czy jednak, w aurze podejrzeń, osoba duchowna – proboszcz, ksiądz katecheta czy biskup – winien dalej pełnić swoją funkcję? Czy raczej w imię dobra sprawy, swojego własnego i domniemanych poszkodowanych, nie powinien zawiesić swojej działalności?
– A czy analogiczną strategię działania podejmuje się w stosunku do innych – nieduchownych – oskarżonych o molestowanie seksualne? Nie, nie robi się tego... Czy jeśli by oskarżono nauczyciela o molestowanie seksualne swoich wychowanków – automatycznie zostałby zawieszony w dalszym wykonywaniu pracy?
Ksiądz jest, by tak rzec, profesją specyficzną. Stąd nie bez powodu stawia się kapłanom większe wymagania, a już na pewno w dziedzinie moralnej, niż nauczycielom, lekarzom czy politykom.
– Upieram się przy tym, aby nie stosować dwóch reguł postępowania i oceniania: jednej wobec Kościoła i księży, a innej wobec instytucji publicznych i ich pracowników. Oczywiście nie wykluczam, że ksiądz w atmosferze podejrzeń i pomówień winien zostać odsunięty od zadań duszpasterskich. Ale, proszę mi wierzyć, tu nie ma reguł. Dlatego tak ważna jest w takich momentach chrześcijańska cnota roztropności, która winna charakteryzować działania biskupa. To na nim spoczywa odpowiedzialność, to biskup musi powiedzieć: czy podejrzenia są uzasadnione, czy też nie. Bo należy sobie zdać sprawę, że oskarżenie kapłana o molestowanie seksualne dzieci jest zazwyczaj definitywnym wyłączeniem go z pracy duszpasterskiej. Dlatego trzeba badać szczegółowo nie tylko osobę podejrzaną, ale także tego, kto oskarża: co to za człowiek, jaką ma przeszłość, skąd przyszedł? Są tacy, z ust których oskarżenie brzmi wiarygodne, ale są i tacy, których oskarżenie wydaje się śmieszne. Dlatego, raz jeszcze to powiem, wstrzemięźliwość w podejmowaniu wyroków i spokój w śledztwie są w takich sytuacjach niezmiernie ważne.
Jednak na Zachodzie, np. w Anglii, znane są przypadki, gdzie biskup murem stanął po stronie podejrzanego o wykorzystywanie seksualne dzieci przez kapłana, a w trakcie dochodzenia zarzuty wobec oskarżonego potwierdziły jego winę. Osoby poszkodowane zażądały gigantycznych odszkodowań, które diecezja londyńska musi obecnie płacić. Czy ,,solidarność branżowa” w takich sytuacjach nie jest złym doradcą?
– To prawda, że biskup podejmuje tu wielkie ryzyko. Ale ma do tego prawo. Gdyby w takich przypadkach istniały jasne reguły postępowania, nie popełnialibyśmy błędów. Ba, prokuratura, sądy, policja wolne byłyby od niesłusznych decyzji.
Myślę, że zaufanie do człowieka jest ogromnie ważne. W ten bowiem sposób tworzy się autentyczne relacje międzyludzkie. A już na pewno praca duszpasterska opiera się na zaufaniu między ludźmi.
Czy molestowanie seksualne dzieci jest grzechem?
– Oczywiście, że tak! Jest nie tylko grzechem, ale przestępstwem. Prawo kościelne mówi w takich przypadkach nawet o usunięciu ze stanu duchownego osoby, której udowodniono taki czyn. Zresztą zależy też, co przez molestowanie seksualne rozumiemy. Dzisiaj w Stanach Zjednoczonych jeżeli ksiądz pogłaszcze chłopca po głowie, natychmiast mówi się, że go molestuje seksualnie. Przecież to absurd, nie można dać się zapędzić w kozi róg. W tej dziedzinie mamy do czynienia ze skrajnościami, dlatego trzeba być ostrożnym.
Pytam o to, gdyż wydaje się, że wspólny plan działania w eliminowaniu analogicznych przypadków mogą podjąć policja, sądy i Kościół.
– Zgadzam się, że współpraca tych instytucji winna być ścisła. Niezależnie od tego, czy są to wypadki masowe czy pojedyncze. Wspólny front zwalczający przestępstwa na tle seksualnym jest konieczny, gdyż są to czyny bardzo złe społecznie i wszelkim sposobami trzeba je eliminować.
Czy Ksiądz Biskup w swojej pracy duszpasterskiej miał do czynienia z przypadkami molestowania seksualnego dzieci?
– Owszem, spotkałem się...
I jakie Ksiądz Biskup podjął działania?
– Trzeba kierować się wyczuciem, nie ma innej drogi. A więc czasami można zaufać człowiekowi, a czasami należy podejmować decyzje stanowcze. Paleta działań jest tu szeroka, gdyż materia jest bardzo delikatna. Jeżeli mamy do czynienia z grzechem publicznego zgorszenia, gdzie sytuacja jest, by tak rzec, dająca pewność, że podejrzany jest winny – wówczas działa się stanowczo, ale dyskretnie. Jeżeli sprawa przedostała się do szerokiej opinii publicznej, musimy uzbroić się w cierpliwość i czekać na jej dokładne wyjaśnienie przez kompetentne władze kościelne i państwowe.
Czy Ksiądz Biskup pozwoliłby osobie, która była podejrzana o molestowanie seksualne dzieci, na powrót do pracy duszpasterskiej?
– To zależy od tego, w jakim stanie psychicznym i fizycznym znajduje się człowiek. Bo może to była chwilowa słabość, a może stała i głęboka skłonność, która może powtórzyć się w przyszłości. Dlatego pomocy należy szukać u lekarzy: psychologów, psychiatrów czy seksuologów. Tu również trudno o jedną i stałą zasadę. Każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie.
Czy Kościół w Polsce dysponuje ośrodkami terapeutycznymi dla duchownych z zaburzeniami seksualnymi?
– Nie znam takich ośrodków, są jednak kompetentni i godni wiary lekarze, z których usług można skorzystać w razie potrzeby.

Rozmawiał Jarosław Makowski


 

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl