Episkopat przeprosił Boga za zbrodnie na Żydach

Oto rozległ się głos...

Ks. ADAM BONIECKI

 

To, co wydarzyło się w niedzielę 27 maja 2001 w największym z warszawskich kościołów, przy którym przed sześćdziesięcioma laty przebiegała granica getta, było wydarzeniem religijnym, które na zawsze wpisze się w dzieje Polski.
Nabożeństwo rozpoczęło się punktualnie o godzinie 19.00. Przewodniczył przybrany w pokutny fiolet Ksiądz Prymas, towarzyszyli mu obaj kardynałowie: Franciszek Macharski i Henryk Gulbinowicz. W dwóch długich szeregach zasiedli w nawie biskupi, blisko pięćdziesięciu. Bez mitr i szat liturgicznych, w czarnych sutannach bez tych czerwonych czy fioletowych pasów, z krzyżami, w piuskach. Muzyka (organowa improwizacja na temat „Święty Boże”), śpiewy, dobór tekstów, wyciszenie nie pozostawiały wątpliwości, że jest to nabożeństwo pokutne.
Wprowadzenie. Kontekst historyczny, nawiązanie do papieskiego aktu pokuty „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” i dobitne: „Chcemy, jako pasterze Kościoła w Polsce, stanąć w prawdzie przed Bogiem i ludźmi, zwłaszcza przed naszymi braćmi i siostrami, odnosząc się z żalem i skruchą do zbrodni, która w lipcu 1941 roku wydarzyła się w Jedwabnem i gdzie indziej. Jej ofiarami stali się Żydzi, zaś wśród sprawców byli także Polacy i katolicy, osoby ochrzczone...”. Wprowadzenie kończy się słowami: „Starając się o pojednanie z Bogiem i ludźmi, pragniemy z jeszcze większą wiarą i ufnością rozpocząć nowy wiek... Oby nie powtórzyły się: Katyń i Auchwitz, Kołyma i obozy zagłady, ani Jedwabne”.
Modlitwa przewodniczącego: „Oświeć nasz umysł, abyśmy poznali popełnione zło i umieli za nie Cię przebłagać. Niech Twoja miłość zjednoczy wszystkich, których rozdzielił grzech...”
Czytania biblijne. Pierwsze – zbrodnia Kaina: „Rzekł Bóg: cóżeś uczynił? Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi!” i drugie, ze św. Jana: „Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, sami siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, Bóg... odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości”. Ewangelia o dobrym Samarytaninie. I żadnych komentarzy, żadnego kazania. Po czytaniach długi moment ciszy. Jedyny komentarz to śpiew międzylekcyjny – psalm 51. Znane słowa nabierają nowego znaczenia: „Uwolnij mnie, Boże, od kary za krew przelaną... Stwórz Boże we mnie serce czyste...”
Potem wszyscy: kardynałowie, biskupi, wierni padają na kolana: „Przed oczy Twoje Panie, winy nasze składamy...” – stara, rozdzierająca pieśń pokutna ułożona przez papieża Urbana VIII w połowie XVII wieku.
Prymas rozpoczyna modlitwę powszechną. Wezwania wypowiadają kolejno: abp Michalik, kard. Macharski, kard. Gulbinowicz, bp Libera, abp Gocłowski, bp Dydycz, bp Skworc, bp Lepa i bp Suski.
Na koniec, na znak zaangażowania każdego z nas, którzy tu jesteśmy, podnosimy się i kolejno – Ksiądz Prymas, kardynałowie, biskupi i wszyscy obecni – podchodzimy do ustawionego przed ołtarzem wizerunku Żyda Ukrzyżowanego, by ze czcią ucałować Jego rany.
To nabożeństwo pokutne miało nade wszystko wymiar profetyczny. Było profetycznym gestem przeciw prądowi niezrozumienia i niechęci. Było głosem Kościoła – nie jednego czy kilku biskupów. Ksiądz Prymas i biskupi modlili się słowami i odczytywali słowa przygotowane przez Episkopat, wyrosłe z wcześniejszej, głębokiej, religijnej medytacji.
Oto rozległ się głos... Czy będzie słyszany? Przyjęty? Wracając samochodem w nocy do Krakowa słuchałem przeglądów wiadomości. Wszystkie serwisy rozpoczynały się od relacji z kościoła Wszystkich Świętych. Z jednym wyjątkiem. Radio Maryja, które rano podało z Moskwy znakomity serwis o obchodach dziesięciolecia kościelnych struktur w Rosji o tym, co się wydarzyło w Warszawie nawet się nie zająknęło.
Oto głos wołającego na pustyni: prostujcie ścieżki...

Ks. Adam Boniecki

 


 

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl