Nr 21, 27 maja 2001

 

On-line: Obraz tygodniaKronika religijnaKomentarze Rekolekcje Wielkopostne Medytacja BiblijnaLiturgiczne czytania tygodnia

 


 

20 lat temu zmarł Prymas Wyszyński

 

Wtedy i dzisiaj

Józefa Hennelowa

 

Dla całego społeczeństwa, nie tylko dla wiernych katolików, jego pasterzowanie było ustawicznym przypominaniem w kolejnych kazaniach, listach pasterskich, programach – żarliwej, głęboko spójnej wizji narodu służącego najwyższym celom, powołanego do szczególnych zadań, ale zobowiązanego do wielkiego trudu, nazywanego przez Prymasa po imieniu.

 

Rocznice takie jak ta, przypominające nam utratę jednego z największych Polaków i hierarchów, nie powinny być tylko łatwą okazją do powtarzania pięknych zdań z jego nauczania, najchętniej takich, które dobrze nam dziś pasują. Prymas Wyszyński każde swoje słowo potwierdzał świadectwem, o czym tak przejmująco mówi w swoim króciutkim testamencie. Godzi się więc przypomnieć w tę dwudziestą rocznicę śmierci, że jego duszpasterzowanie Polską to była wizja nierozerwalnie spleciona z zadaniami. Dla każdego z nas. WIĘCEJ

 

 

 

Ekipa Gierka wobec kardynała Wyszyńskiego

 

Taktyka lawirowania 

Antoni Dudek


Rozpowszechniony jest pogląd, że w latach 70. nowe kierownictwo PZPR, na którego czele stał Edward Gierek, prowadziło liberalną politykę wobec Kościoła katolickiego i jego hierarchii. Taka ocena tylko w części odpowiada prawdzie, a w przypadku prymasa Stefana Wyszyńskiego jest trafna przede wszystkim w odniesieniu do drugiej połowy lat 70. Ekipa gierkowska istotnie bowiem zmieniła stosunek do głowy Kościoła, ale uczyniła to dopiero w połowie dekady, nie zaś z chwilą objęcia władzy. 

 

 

 

 

 

Dlaczego należy przepraszać za Jedwabne

 

Czysta Nierządnica

Ks. Michał Czajkowski

 

Jeżeli – w misterium „świętych obcowania” – bogaci jesteśmy świętością naszych przodków w wierze, musimy wziąć na nasze ramiona także ciężar grzechów innych przodków. Prosząc publicznie Boga i ludzi o przebaczenie Kościół oczyszcza się, staje się wiarygodny, przybliża na ziemi Królestwo Boże. 

 

„Dzięki” Jedwabnemu łatwiej zrozumieć sens papieskich słów i gestu pokutnego wobec Żydów; tak, to także za nasz grzech przepraszał. Dlaczego niektórym z nas tak trudno włączyć się w papieską skruchę? WIĘCEJ 

 

 

 

 

 

Bez gniewu i podejrzeń

Z rabinem DAVIDEM NOVAKIEM
  rozmawiają Barbara Krasowska i Jarosław Makowski

 

Deklaracja „Dabru Emet” nie jest ani pierwszym, ani zapewne ostatnim głosem w tym dialogu. Już dziś trwają przygotowania do wydania książki, która będzie zawierać głosy zarówno zwolenników, jak i przeciwników „Dabru Emet”.

 

Głęboko wierzę w sens dialogu, również teologicznego, między chrześcijanami i Żydami. Jestem przekonany, że rozmowa ta może przynieść korzyści nam, Żydom. Im dłużej angażuję się w ten dialog, tym bardziej mam świadomość, jak wiele – choć nie można zacierać zasadniczych różnic – łączy judaizm z chrześcijaństwem.

 

 

Żydzi, chrześcijanie, przymierze

S. Violetta Reder CHR

 

Wierzący Żydzi i wierzący chrześcijanie wielbią tego samego „Pana, Boga Izraela” – choć na różne sposoby. A świadkowie spotkań z rabinami Greenbergiem i Novakiem świadczą o tym, że przymierze z Bogiem, w jakim trwają, jest przymierzem miłości.

 

 

   Żydowska deklaracja na temat chrześcijan
    i chrześcijańśtwa

 

  Dabru Emet – mówcie prawdę

 

 

 

 

 

 

KRAJ i ŒWIAT

 

 

Akcja Wyborcza Solidarność bez „Solidarności”

 

Po wyjściu 

Jan Kofman

 

Plusem decyzji o wyjściu „Solidarności” z AWS-u jest to, że tworzy się nowy kształt sceny politycznej. Być może uda się też powstrzymać nieformalny proces powstawania systemu korporacyjno-negocjacyjnego, który jest zmorą współczesnej Polski. Tyle że nie wiadomo, w jakiej kondycji związek przetrwa odejście od władzy.

 

 

 

 

 

 

Zamieszanie w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej

 

Poza konkursem 

Tomasz Potkaj

 

W Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej powstał niebezpieczny precedens: jeśli istnieje możliwość obejścia ustawy o służbie cywilnej, a podpis premiera pod jedną z nominacji w UKIE możliwość taką uprawomocnił, również inni politycy zechcą z niej korzystać. 

 

 

 

 

 

Generał „O” czystym sumieniu

Jacek Kubiak z Paryża



Francuską dyskusję publiczną w ostatnich tygodniach zdominował temat tortur, stosowanych przez francuskich żołnierzy podczas wojny algierskiej 1955–1957. Wywołały go wydane właśnie wojenne wspomnienia generała Paula Aussaresses’a (pseudonim „O”, bo tak wymawia się francuskie „Au”), a także wywiad telewizyjny, w którym generał mówił, że jest dumny z tego, iż mordował ludzi.

 

 

 

 

 

Zwycięstwo mimo podejrzeń

Aleksandra Bajka z Rzymu


Berlusconi zapewnia, że wszystkie procesy, w które jest zamieszany, są spiskiem komunistycznych prokuratorów.
A miliony Włochów akceptują go. 

 

 

 

 

 

Widziane z paradyzu

Stanisław Lem


Kroi się wkroczenie Stanów Zjednoczonych w okołoziemską przestrzeń kosmiczną militarnie. Jest to jeden z członów nie istniejącej dotąd tarczy obronnej przed nie wiadomo na razie skąd nadlatującymi nuklearnymi pociskami.

 

Stara doktryna głosi, że nie wolno przeciwnika przypierać do muru w taki sposób, by nie miał on innego wyjścia,
jak tylko rozpocząć działania wojenne. Sytuacja, w której przestraszone Chiny schowałyby rożki jak ślimak, wydaje się mało prawdopodobna.

 

 

 

 

 

 

REPORTAŻ

 

Lezginka

Wojciech Górecki


W Dagestanie, kiedy po upadku ZSRR interesy partii narodowych okazały się sprzeczne, zderzyło się 
ze sobą czternaście nacjonalizmów.

 

Lezgini sławili się walecznością, męstwem i straceńczą odwagą. Światu dali lezginkę – szybki taniec, wykonywany solowo przez mężczyzn lub w parze z kobietą. Dziś nikt już nie umie tańczyć lezginki.

 

 

 

 

 

 

Koń 

Artur Pałyga

 

Koń był wzięty 24 sierpnia 1939 roku. Samą uprząż oszacowano na 30 złotych. Koń gospodarski, piękny, to i uprząż musiała być jak się patrzy. Dostał numer 130: był sto trzydziestym koniem zmobilizowanym w Chybiu do wojska. Chłopi klęli pod nosem albo cicho żegnali się z końmi – i chowali dowody pobrania „zwierząt pociągowych, wozów, pojazdów mechanicznych”. 
Z takim dokumentem Edward Stoszko ze wsi Bąków (koło Strumienia, w powiecie Cieszyn) wiosną 2001 roku zgłosił się do posła, który w Strumieniu przyjmował interesantów.

 

 

 

 

 

 

 

KOŚCIÓŁ

 

 

Dziennik świadka zamachu na Jana Pawła II

 

Dar i tajemnica

Bp Stanisław Dziwisz

 

Dziś mija dwadzieścia lat od dnia, w którym Boża Opatrzność, przez wstawiennictwo Matki Najświętszej, zachowała Ojca Świętego od śmierci z ręki zamachowca.* Wydaje się słuszne wpisanie dzisiejszego spotkania w wymiar „daru i tajemnicy”, przed którymi trzeba schylić głowę i uszanować ich głęboką treść. Darem jest życie Ojca Świętego, które nie przestaje przynosić owoców dla Kościoła i świata, tajemnicą zamach, który mimo dramatu, jaki przyszło nam przeżywać, staramy się widzieć w perspektywie zbawczych planów Bożej Opatrzności.

 

 

 

 

 

 

 

KULTURA

 

 

Nagroda Nike 2001 

 

16 maja jury Nagrody Literackiej Nike ogłosiło listę 20 nominacji do jej tegorocznej edycji. Podobnie jak w ciągu czterech minionych lat, zwróciliśmy się do pisarzy, krytyków i wydawców, by spośród książek nominowanych wskazali tę, która ich zdaniem zasługuje na zwycięstwo.
W tym roku na „medalowym podium” znajdują się:


1. „To” Czesława Miłosza (14 punktów);
2. „Sąsiedzi” Jana Tomasza Grossa (6 punktów);
3. „Dzień Ulissesa i inne szkice na tematy niemitologiczne” Michała Głowińskiego (5 punktów).

 

 

Tadeusz Nyczek:

Prawdę mówiąc, przestałem już rozumieć kryteria. Jeśli książki Grossa i Baumana, najoczywiściej ważne, pretendują do nagrody literackiej, to już nie ma nic świętego. Niewątpliwie najlepszą literaturą roku jest „To” Miłosza, ale trzeba by nie mieć poczucia stylu, żeby drugi raz nagradzać Miłosza, jeśli za pierwszym razem nagrodziło się go za książkę słabszą. Tak naprawdę myślę, pomimo zastrzeżeń Wysokiej Komisji, że nagrody dostają raczej pisarze niż książki; nie mam wątpliwości, że nagroda należy się Michałowi Głowińskiemu. Wybitny literaturoznawca objawił się jako wybitny prozaik, a jego kilka tomów prozy wydanych w ostatnich latach, łącznie z opublikowaną niedawno „Magdalenką z razowego chleba”, to nowa jakość we współczesnej polskiej literaturze. Nominowany teraz „Dzień Ulissesa...”, razem z poprzednimi książkami Głowińskiego, dotyczącymi PRL-owskiej mentalności, jest także osobnym zjawiskiem poznawczym, właściwie z niczym nieporównywalnym. Więc Głowiński ponad wątpliwość. Ale jest jeszcze jedna książka w tym zestawie, która pewnie padnie w konkurencji, niemniej wydaje mi się absolutnie znakomita: „Schodów się nie pali”. Tą jedną książką Tochman dołączył do wielkiego duetu reportażystów-pisarzy, Krall i Kapuścińskiego. Jak to jest mało, to daj Boże zdrowie.

 

 

Jerzy Illg:

Po pierwsze: z góry oddalam zarzut, że wydawcy nie wypada rekomendować wydanej przez siebie książki. Po drugie: wypowiadam się na temat jednej tylko książki, gdyż w moim przeświadczeniu jest ona całkowicie poza konkurencją. Książką tą jest „To” Czesława Miłosza.
Po trzecie: apeluję do jury o ścisłe respektowanie regulaminu, tj. nagrodzenie rzeczywiście najlepszej książki wydanej w roku 2000 – bez względu na personalia, nazwisko czy dorobek laureata. Ten ostatni punkt wymaga uzasadnienia. Już gdy do Nike kandydował „Piesek przydrożny”, spotykałem się z biegunowo odmiennymi opiniami: że Milosz jest poza konkurencją i nie wypada mu przyznawać (ani przyjmować) tej nagrody; że gdyby Miłosz nie dostał Nike, byłby to prawdziwy skandal; że Milosz powinien dostać Nike, bo nigdy nie otrzymał w Polsce żadnej poważnej nagrody. Głosy te nie miały nic wspólnego z regulaminem, który mówi, iż nagroda przyznawana jest za najwybitniejszą książkę wydaną w danym roku. Na szczęście jury dokonało właściwego wyboru, kierując się, mam nadzieję, względami merytorycznymi. I jeszcze jedno: regulamin nie mówi nic o tym, że ten sam pisarz nie może otrzymać Nagrody dwa (lub więcej) razy, jeżeli napisze kolejne dzieło zasługujące na wyróżnienie. Tak jest w przypadku Miłosza. Dlatego decyzja jury będzie sprawdzianem jego wiarygodności.

 

 

 

Kanonada

Michał Paweł Markowski

 

Tegoroczne nominacje, niezależnie od dalszego ciągu wydarzeń, mogą znacznie przysłużyć się kilkorgu autorom, ale też niejednemu pisarzowi napsuć krwi. Zacznę od tych pierwszych. WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

Żal po Pawle Hertzu 

Czesław Miłosz

 

Mój biedny Pawle, tak ojczyzna zapłaciła Ci za trud wielu lat zużytych w służbie jej kultury. Po Twojej śmierci ani jednej wzmianki w polskiej telewizji, która doniosła o śmierci popularnej foki w helskim oceanarium. Licznymi tomami Twoich dzieł nie zasłużyłeś nawet na tyle, choć rzec można, że w Twoim wypadku barbarzyńcy z telewizji przesolili. WIĘCEJ

 

Marcin Król:

 Coraz częściej – taka jest natura rzeczy – odchodzą ludzie, którzy dla mnie, dla moich przyjaciół, dla naszego pokolenia byli mistrzami, nauczycielami, wzorami, a czasem i przyjaciółmi. Nie jest to jednak tylko zwyczajny bieg ludzkich spraw: odchodzą ludzie, którzy przekazywali nam inny świat niż ten, w którym my żyjemy i który potrafimy tworzyć. Jednym z takich właśnie ludzi był Paweł Hertz.

 

 

 

 

 

Reliefy Henryka Stażewskiego (1894–1988)

 

Polskie rzeźby 

Bogusław Deptuła

 

Znieść granicę między obrazem i rzeźbą, ożywić powierzchnię, dopełnić formy poprzez profil, dodać im cienie, ale te prawdziwe, a nie domalowane.

 

Wystawa obrazów-reliefów Henryka Stażewskiego przygotowana przez krakowską galerię Andrzeja Starmacha pokazywana jest obecnie w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej. 

 

 

 

 

 

Mykietyn, Warlikowski, Bernhard

 

Wielość przestrzeni 

Tomasz Cyz

 

Warlikowski chyba po raz pierwszy mówi tak bardzo wprost, bezpośrednio, bez zasłony czy symbolu, i stawia
bardzo gorzką diagnozę: „kultura to kupa gnoju, na której udają się różne teatralności i muzykalności”.

 

 

 

 

 

FELIETONY

 

 

Z dziennika „Mój rok 2001”

 

Oddział intensywnej opieki medycznej

Zbigniew Mentzel

 

Leżę na oddziale intensywnej opieki medycznej i próbuję czytać książkę („O pewności” Wittgensteina); na sąsiednich łóżkach dwaj pacjenci po zawałach liczą Żydów w rządzie.

 

 

 

 

 

 

Góra

Michał Komar

 

Za radą Zygmunta H., który w młodości przewędrował pół świata, z Krakowa po Morze Ochockie i uważał, że sens każdej podróży zawiera się w książkach, które się z sobą zabrało, tych w węzełku lub tych w pamięci, obok nart położyłem kilka tomów, ale wkrótce o nich zapomniałem, bo Corvatsch skrzył się grubą warstwą świeżego śniegu i działały wszystkie wyciągi, choć to już początek maja. Po czterech dniach wiatr z jeziora Como przygnał chmury i gęstą mgłę, ruszyliśmy więc przez Julier Pass, by po trzech kwadransach wjechać do Davos.

 

 

 

 

 

 

Politycy z osobowością

Marcin Król

 

Lubiane przez prasę i inne media badania popularności polityków lub też szacunku, jakim się cieszą, stanowią naturalnie niezłą rozrywkę, ale w demokracji nie powinny mieć żadnego znaczenia. Już Monteskiusz pisał, że wtedy, kiedy rządzi prawo, osoby polityków nie powinny być ważne, a w szczególności znaczenia nie powinien mieć ich charakter, psychika, osobowość i wygląd zewnętrzny.

 

A jednak społeczeństwa odruchowo oczekują od swoich polityków, że będą kimś. Nie jest to zresztą takie proste. Wybierani są w wyborach powszechnych raczej politycy bez silnej osobowości, tacy, którzy ani się specjalnie odznaczyli, ani się nie odznaczyli, a potem jednak oczekuje się od nich, że będą mieli cechy szczególne, zaś mass media z upodobaniem wyłapują zarówno wszystkie ich ludzkie cechy, jak banalne nawet potknięcia.

 

Dlatego ostatnio na tak wysokich miejscach znajduje się we wszystkich rankingach Lech Kaczyński – zaznaczam od razu, że też budzi moją sympatię, chociaż nie bezwarunkową. WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

Votum separatum

 

Życiorysy

Józefa Hennelowa

 

Parę dni temu chodziłam po krakowskiej Galerii „Nafty” oglądając wystawę poświęconą zmarłemu przed trzynastu laty prof. Julianowi Aleksandrowiczowi, twórcy nowoczesnej hematologii . Jego pamięć w Krakowie jest na szczęście wciąż bardzo wyrazista, w plebiscycie na krakowianina XX wieku był wśród pierwszych. A jednak rzut oka na wystawę uświadamia bardzo dotkliwie, jak niewspółmierny jest zapis do dokonań, i jak trudno mu przebić się szerzej.

 

Chodząc tak po galerii, trafiam na tytułową stronę własnego „Tygodnika” sprzed czterdziestu lat. Zofia Starowieyska-Morstinowa pisze o „Roku życzliwym”, rozwijając profesora inicjatywę ogłoszenia takiego właśnie roku, na przekór nihilizmowi i nędzom socjalistycznego bytowania, w głębokiej wierze, że możemy i potrafimy być tacy właśnie, ludzcy po prostu. Zofii Morstinowej, dobrego ducha „Tygodnika”, też już nie ma wśród nas od tak dawna. I też zaciera się w pamięci, choć tyle wniosła i do pisma, i między ludzi.

 

 

 

 

 

 

Frywolitki (115)

Małgorzata Musierowicz


 

Przy okazji polecam Wam jeszcze, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, „Dzieła wszystkie” Horacego, wydane przez PWN (2000). Jest to prześliczna, dwutomowa edycja („Tekst łaciński do druku przygotował, wyboru przekładu dokonał, przedmową, życiorysem poety, wersyfikacją i komentarzem opatrzył – Oktawiusz Jurewicz”). Wspaniały ten wybór przekładów daje poznać, jak wielu polskich poetów, i tych najwybitniejszych, i tych mniej znanych, porywało się na tłumaczenie Horacego, i z jak różnymi, a zwykle doskonałymi, rezultatami!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 21, 27 maja 2001

Szczegółowe omówienie


Obraz tygodnia


Kronika religijna


Komentarze

 

Rekolekcje Wielkopostne

 

Medytacja Biblijna

 

Liturgiczne czytania tygodnia

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl