Nr 15, 15 kwietnia 2001

 

On-line: Obraz tygodniaKronika religijnaKomentarze Rekolekcje Wielkopostne Medytacja BiblijnaLiturgiczne czytania tygodnia


 

Jedwabne

 

Polska szlachetność i polska hańba  

Z prezydentem ALEKSANDREM KWAŚNIEWSKIM
  rozmawiają ks. Adam Boniecki i Krzysztof Burnetko

 

Przeprosiny za Jedwabne nie oznaczają, że Polska przyjmuje na siebie pełną odpowiedzialność za ten mord,
czy współodpowiedzialność za Holocaust.

 

Pamiętając o okolicznościach, tego okrutnego mordu w Jedwabnem dokonali Polacy, nasi rodacy. Dlatego należy zrobić to, co w takich sytuacjach się robi: przeprosić i poprosić o wybaczenie. Dodać jednak, że wierzymy, iż odium zbrodni nie będzie rozciągane na wszystkich Polaków i że mamy nadzieję, iż na tej prawdzie będzie można budować mosty pojednania między Polakami i Żydami.

 

Szerzej o Jedwabnem w Kontrapunkcie:

Jedwabne, Zagłada, pamięć

 

 

 

 

 

 

 

Zmartwychwstanie

 

Wielka Noc

Ks. Grzegorz Ryś

 

Bóg „uwielbia” działać w nocy. Noc była świadkiem Wyjścia Izraelitów z Egiptu; „widziała” Boże Narodzenie i Zmartwychwstanie Chrystusa. Największe święto chrześcijaństwa przypada w nocy. Centralnym momentem roku liturgicznego nie jest suma w Niedzielę Zmartwychwstania, lecz Wigilia Paschalna w Nocy z Wielkiej Soboty na Wielką Niedzielę. To w Nocy Kościół prowadzi nas do pustego Grobu. W Nocy po raz pierwszy śpiewamy „Alleluja”; w Nocy odnawiamy swoje przyrzeczenia chrzcielne. Dlaczego?
BO WIARA JEST NOCĄ! WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

Modlitwa za Judasza 

Z o. Wacławem Hryniewiczem OMI
  rozmawiają Elżbieta Adamiak i Józef Majewski

 

Jeżeli bronię Judasza, to bronię tego, że nikt z nas nie wie do końca, kim jest Bóg ani kim jest Jezus. A zresztą końcowe słowa na krzyżu: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” – czy one nie obejmują wszystkich?

 

 

 

 

 

Ci, którzy nie mogli ruszyć w drogę do Ziemi Świętej,
  chcieli mieć jej kawałek u siebie

 

Wielkanocne pielgrzymowanie 

Z o. Wacławem Hryniewiczem OMI
  rozmawiają Elżbieta Adamiak i Józef Majewski

 

Chrystus zmierza do Emaus, które ma dopiero uświęcić swoją obecnością. Ów szczególny, pielgrzymkowy charakter ewangelicznej opowieści znalazł odbicie w polskiej literaturze i obyczajowości, zwłaszcza tej związanej z drugim dniem Wielkanocy.

 

 

 

 

 

Wyobraźnia nadreńska 

Ewa Bieńkowska

 

Ukrzyżowanie z Isenheim zieje absolutną grozą. 

 

Zanim oko zostanie przyciągnięte przez twarz i ciało, uderzają palce Ukrzyżowanego: wbite w czarne niebo palce-szpony, rozcapierzone, powykręcane. Te ogromne szponiaste dłonie świadczą nie tylko o nieludzkim cierpieniu, lecz i o czymś jeszcze, o jakiejś pozaświatowej monstrualności dziejącego się aktu. Stają się znakiem graficznym pieczętującym całe dzieło Grünewalda.

 


 

Dwanaście koszy ułomków

 

Obmyj mnie blaskiem Twego Zmartwychwstania

Ks. Stanisław Musiał SJ

 

W Rossano, we Włoszech, przechowywany jest słynny Kodeks Purpurowy.

 

Jeden z malunków przedstawia scenę umycia nóg Apostołom w Wieczerniku przez Chrystusa.

 

Artysta namalował wodę w misie złotą farbą, chociaż wiedział, iż chodzi tutaj o wodę zabrudzoną. Tak! Ręce Chrystusa przemieniają nawet grzechy Apostołów w złoto: w dobro, w łaskę. Cóż dopiero ręce Zmartwychwstałego Chrystusa!

 

 

 

 

 

 

KOŚCIÓŁ

 


  „Przerwane życie” Etty Hillesum

 

Dziewczyna, która nie umiała klęczeć

Ks. Jacek Bolewski

 

Pośród popiołów Holocaustu, Całopalnej Ofiary XX wieku, pojawiają się nieustannie, jakby wykrzesane z nicości, ślady życia – świadectwa miłości.

 

Wprawdzie zło pozostaje niepojęte, prowokuje ciągle do protestu, bolesnych pytań... Ale zgłębianie ciemnych kwestii tylko wtedy doprowadzi do całej prawdy, gdy przyjmiemy także jaśniejszy głos innych – świadków w światłości. Oto nowy przykład: pamiętniki Etty Hillesum.

 

 

 

 

Do zobaczenia, Etty 

Ks. Adam Boniecki

 

Pisanie o tym, co się dzieje na zewnątrz, stara się ograniczać do tego, co konieczne, i nigdy nie pozwala sobie na lamenty. W efekcie otrzymujemy niezwykłą relację o etapach eksterminacji Żydów w Holandii.

 

W opisie jednak znajdujemy nie strach przed śmiercią, ale uporczywą walkę o to, by samemu nie wplątać się w nienawiść.

 

Do plecaka, który przygotowała sobie na drogę do Oświęcimia, Etty włożyła dwie książki: mały egzemplarz Biblii i gramatykę rosyjską.

 

 

 

 

 

Fragment wiersza przysłanego

 

Litania 

Ks. Jan Twardowski

 

Niedługo, mówią,
 może jutro; przecież
 wierzymy, mówią;
 duch jest 
 większy, mówią,
 i minie, co minąć
 musi, 

 

 

 

 

 

 

Anatomia zdrady, czyli interesy archiwisty 

Hansjakob Stehle

 

Co skłania człowieka do zdrady, zwłaszcza w takim miejscu jak Watykan? Oto opowieść o jednym z takich ludzi, z którego usług korzystało wiele tajnych służb – w tym komunistyczne wywiady ZSRR i Polski. To także jedyny znany z nazwiska współpracownik (czy raczej: kontrahent?) PRL-owskiego wywiadu w Stolicy Apostolskiej.

 

„Ciągły proces oczyszczania”

Historia prałata Eduardo Prettner-Cippico, opisana przez Hansajakoba Stehle, na pierwszy rzut oka może się wydać gorsząca. Jak to? W Watykanie, na takim stanowisku, taki człowiek i takie działania...?
Z pewnością dla każdego, kto kocha Kościół i z miłością odnosi się do Stolicy Apostolskiej, historia księdza Cippico jest bolesna. Bolesna, ale przecież nie gorsząca. Uświadamia bowiem, że święty, rzymski i katolicki Kościół – sakrament obecności Chrystusa w naszym biednym świecie – jest tajemnicą, a jednocześnie jest instytucją bosko-ludzką, gdzie niekiedy „ludzkie” zdaje się przesłaniać boskie. Przyjmując Kościół, trzeba albo przyjmować go takim, jaki jest – albo nie da się go przyjąć wcale. Poprzez ludzkie słabości i grzechy trzeba umieć dostrzegać jego świętość. W tej konkretnej historii – wbrew pozorom – wiele elementów może być powodem podziwu. Choćby to, że prawda wyszła na jaw, i że zostało zdjęte odium z Bogu ducha winnych ludzi – takich jak choćby oskarżany o zdradę ksiądz Deubner. Oraz to także, że mimo wszystko machinacje prałata Cippico nie wpłynęły w sposób decydujący na linię Kościoła – i że stale trwa proces wewnętrznego oczyszczania „kadry” Stolicy Apostolskiej. Budujące jest zarówno osadzenie Cippico w watykańskim areszcie (był to zresztą ostatni taki przypadek w historii Kościoła), jak i okazane mu przez Jana XXIII miłosierdzie, a nie mściwość. 
Można pisać historię Stolicy Apostolskiej utkaną ze skandali, ale nie będzie to historia Kościoła. Historia Kościoła – to historia ludzi świętych, a także słabych i grzesznych. Tak było od początku i tak będzie do końca. Na tle tych słabości tym bardziej zachwyca obecne w Kościele dobro.
Ks. Adam Boniecki

 

 

 

 

 

 

KRAJ i ŚWIAT

 

Reforma podatków stała się tematem kampanii wyborczej. Co o pomysłach polityków – zwłaszcza o idei podatku liniowego – sądzą eksperci?

 

Liniowym prościej (ale po co?) 

Michał Zieliński

 

Wiosna jest wspaniałą porą na lansowanie najlepszego dla gospodarki podatku liniowego. Wiosną obywatele muszą zmierzyć się z zagadkami PIT-ów. Na tym jednak nie koniec ich zmartwień. Nieoceniony minister finansów Jarosław Bauc czuwał. Każdy, kto korzystał z ulg i odpisów, niech zaopatrzy się w relanium i walerianę, bo zostanie potraktowany jak oszust i poddany kontroli. 

 

 

 

 

 

Ubogim wstęp wzbroniony 

Jolanta Strzelecka

 

W warszawskim klubie „Stodoła” zaprezentowano pierwszy punkt programu wyborczego Platformy Obywatelskiej: wprowadzenie 15-procentowego podatku od dochodów osób fizycznych. Czy propozycję tę należy traktować poważnie?

 

 

 

 

 

 

Ziemie zapomniane Federacji Rosyjskiej

 

Kresy Imperium

Anna Łabuszewska

 

Pod koniec XX w. Kraj Ałtajski (południowa Syberia) stał się największym na świecie śmietniskiem odpadów z rakiet kosmicznych. Nad regionem tym przelatują bowiem wystrzelone z kosmodromu Bajkonur aparaty kosmiczne – i tu zrzucają człony, wykorzystane w pierwszej fazie lotu.

 

Woda i powietrze są silnie skażone paliwem rakietowym; rośnie zachorowalność na białaczkę i choroby płuc; rodzą się ułomne dzieci. Pediatra z jednego z rejonów, na który spadają części rakiet twierdzi, że na Ałtaju w ogóle nie rodzą się zdrowe dzieci... 

 

 

 

 

 

 

Za każdą cenę

Asar Eppel z Moskwy

 

 Pewien mój znajomy z azjatyckiej republiki, rodowity Rosjanin, sąsiaduje z muzułmaninem, znajomy mój uważa go za wiernego przyjaciela i prawdziwie dobrego człowieka. Pewnego razu muzułmanin pół żartem, pół serio obiecał znajomemu: „Nie bój się nic, jeśli waszych będą zarzynać, zarżnę ciebie łagodnie i bezboleśnie”.

 

 

 

 

 

Szczęśliwe życie Erazma

Edyta Mętel

 

 Niedoszły marynarz, były więzień, mieszkaniec wrocławskiego „Trójkąta Bermudzkiego”. Kolekcjoner staroci i opiekun bezdomnych. Ktoś, kto poznał Erazma Humiennego, a nie zna jego przeszłości, powie: „To człowiek szczęśliwy”.

 

 

 

 

 

KULTURA

 

 

Nowa proza Jana Józefa Szczepańskiego

 

Rozłogi 

Jan Józef Szczepański

– To Indie?
– Nie. Nepal. Katmandu. Kumari-Devi. Żyjąca bogini.
– Tak. Słyszałem o tym. Widziałeś ją?
– Widziałem. Przez kilka sekund. Pokazuje się w oknie turystom. 
– Mówiła coś?
– Nie. Nic nie mówi. Do nikogo. Jest boginią. 
– Hinduistyczną? Buddyjską?
– Bez znaczenia. Boginią. Pochodzi z nieba.
– I tam wraca?
– Nie wiem. Jest tutaj krótko. Tylko póki jest dzieckiem. Odchodzi, kiedy zaczyna menstruować. Powrót do człowieczeństwa. Do losu kobiety – z jego zmartwieniami i upokorzeniami. Powrót do biologii. Do starości. Na jej miejsce przychodzi inna cztero-, pięcioletnia dziewczynka. Nowa bogini.
– Nowa Kumari-Devi?
– Tak. Dziecko. Zawsze dziecko. Zawsze dziewczynka.
– A potem?

 

 

 

 

 

Nocna modlitwa

Wiersze Joanny Pollakówny (fragment)


 Który ludzką wyobraźnię olśniewasz wizjami
 zlituj się nad naszymi pustymi nocami
 po których się tłuczemy ociemniałą myślą;
 niechże się nam na mroku kontury nakreślą
 linią w kolorze świtu, niech wzbiorą barwami,
 niech nam szafirem wzejdzie niebo z obłokami
 horyzontem się wesprze – górsko, drzewno leśnie
 i ziemią – byśmy przylgnęli do niej we śnie.


                                                                 
październik 2000

 

 

 

 

 

 

Małe szkice 

Michał Głowiński

 

Przedstawia się, jest Rosjanką, radziecką uczoną.

Otóż – powiada uczona – muszę wam powiedzieć bez ogródek: Dante był niedojrzały ideologicznie, nie studiował klasyków marksizmu, nie doceniał dialektyki dziejów – i dlatego popełniał niezliczone błędy, które i teraz – po stuleciach – trudno mu wybaczyć. Bo co za tym stało, gdy opowiadał niestworzone historie o piekle, czyśćcu i raju, czemu miało to służyć, kto go do tego skłonił? I nie chciał przyznać, że środkiem świata jest grób Włodzimierza Iljicza Lenina. 

 

 

 

 

 

Rytm serca

Andrzej Szczeklik

 

Muzyka sfer niebieskich, wyraz doskonałej harmonii, rozbrzmiewa zawsze, choć nigdy nie jest przez nas słyszana. Podobnie nie słyszymy rytmicznego szumu krwi, gdyż jest z nami od urodzenia. Dociera do nas tylko w rzadkich chwilach, gdy harmonia organizmu zostaje głęboko zaburzona, gdy jest źle – w chorobie.

 

 

 

 

 

 

Missa pro pace

 

Zostawiłem człowieka samego ze swym głosem 

Z Wojciechem Kilarem rozmawia Barbara Gruszka-Zych

Ciągle jeszcze jestem zadziwiony faktem, że napisałem Mszę, że odważyłem się dotknąć świętego tekstu.

 

 

 

 

 

 

W 200. rocznicę śmierci Księcia Poetów

 

Krasicki czytany dzisiaj 

Janusz Tazbir

Ze zgorszeniem wytykano Krasickiemu zabawianie Fryderyka Wielkiego anegdotami: „Siedzieliśmy cztery godziny u stołu; tak się dziadunio rozkomosił i mnie tak rozchichotał, żeśmy się śmiali jak dzieci” – pisał Krasicki z berlińskiego dworu najgorszego wroga Rzeczypospolitej. „Aż smutno pomyśleć!” – stwierdza ze zgorszeniem Ignacy Chrzanowski.

 

 

 

 

 

 

Z punktu widzenia dokumentu:
 O filmie dokumentalnym „Sąsiedzi” Agnieszki Arnold

 

Sprawiedliwi z Jedwabnego

Michał Okoński

Oglądamy film ze ściśniętym gardłem, choć po lekturze Grossa już wiemy, co nastąpi.

 

Ktoś naśladuje wysoki, przejmujący krzyk palonych Żydów. Ktoś mówi: „Ten, kto widział te masakrate, to choćby żył milion lat, nie zapomni”. Henryka Adamczyk zasłania twarz: „Sobie wspomnę, to jeszcze mnie gęsia skóra rośnie”.

 

 

 

Z punktu widzenia dokumentu: Nowy film Andrzeja Fidyka

 

Taniec trzcin

Jan Strzałka

Raz w roku wszystkie dziewczęta z Suazi uczestniczą w pradawnym obrzędzie tańca trzcin. Dawno temu tańczyć z trzcinami mogły jedynie dziewice. Dziś król Msawati III apeluje, aby każda młoda kobieta idąc tańczyć z trzcinami nie zapomniała wziąć ze sobą prezerwatywy, bowiem już dziesięciolatki mają za sobą pierwsze doświadczenia seksualne. A seks przynosi śmierć: jedna czwarta mieszkańców tego południowoafrykańskiego państewka choruje na AIDS. W całym Suazi uchowała się tylko jedna dziewica. 

 

 

 

 

 

 

Początek trudnej roboty

Ks. Bogusław Mielec

Marcowy numer „ZNAKU” właściwie nie potrzebuje promocji: trafia w sedno zainteresowań czytelników, którzy tworzą swoistą „parafię” księdza Józefa Tischnera. A jest to „parafia” nadzwyczaj rozległa i oryginalna. Nic więc dziwnego, że wielu pyta o przyczynę jej powstania.

 

 

 

 

 

 

Film: „Bracie gdzie jesteś?” Ethana i Joel Coen

 

Odyseusz w Ameryce

Anita Piotrowska

Kiedy bracia Coen zapowiadają, że robią film oparty na wątkach „Odysei”, można się spodziewać raczej sztubackiego, mocno przekornego żartu niż wyrafinowanej artystycznej propozycji. 

 

 

 

 

 

 

 

FELIETONY

 

 

Votum separatum
  

Świętowanie

Józefa Hennelowa

 

Na osiem dni przed Wielkanocą wiadomo więc, że dzwon Zygmunta jak co roku przywita rezurekcję wielkosobotnią swoją jedyną w świecie muzyką.

 

Ludzie będą mówili do siebie, otwierając okna na dalekich osiedlach: Słyszysz? znowu bije. Słyszysz? to Zygmunt. 

 

 

 

 

 

Niepokoje 

Stanisław Lem 

 

Patrząc na sytuację światową stwierdzam, że Rosja trochę ostatnio zachodzi, Chiny trochę wschodzą, nowa administracja amerykańska natomiast dryfuje. 

 

 

 

 

 

 

O wszystkim

 

Cienie w ogrodzie

Andrzej Dobosz

 

Teresa Bogucka, znana dotąd jako świetna publicystka („Polak po komunizmie”, Znak 1997), w „Cieniach w ogrodzie” (Wydawnictwo Sic! 2001) opowiada o swoim dzieciństwie, gdzieś między piątym a jedenastym rokiem życia. W całej książce tylko w jednym miejscu, na samym jej końcu, można by postawić ścisłą datę – gdy w miasteczku przemianowano główną ulicę ze Stalina na Wolności. A jednak całość tej historii jest ściśle umiejscowiona w czasie i nie mogłaby się wydarzyć kiedy indziej niż w latach 1949-56. Nie byłaby też możliwa w innym miejscu i w innej rodzinie, choć zarazem otwiera szeroką perspektywę na życie kraju w tamtym czasie.

 

 

 

 

 

 

Zalesią nas

Marcin Król

 

Czy polska wieś jest skazana na milczenie? Kto pisze w prasie nie o nieszczęściach lub nędzy na wsi (bo o tym w tonie sensacji niektórzy czasem piszą), lecz o podstawowych problemach, jakie stoją przed Polską, która ma stopniowo rozwiązać problem nadmiernej liczby ludności mieszkającej na wsi, utrzymującej się z uprawy roli i z hodowli? A teraz, kiedy sąsiad cielaka sprzedać praktycznie już nie może, a wokół są łąki idealne dla bydła? Otóż tego cielaka kupię ja, ale kto kupi polską wieś? Czy będzie musiało dojść do nowej rabacji?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 15, 15 kwietnia 2001

Szczegółowe omówienie


Obraz tygodnia


Kronika religijna


Komentarze

 

Rekolekcje Wielkopostne

 

Medytacja Biblijna

 

Liturgiczne czytania tygodnia

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl