Klonowanie „zrób to sam”

JACEK KUBIAK z Rennes (Francja)

 

Dwaj znani biolodzy – Ian Wilmut i Rudolf Jaenisch – wezwali na łamach renomowanego czasopisma „Science” do zaniechania prób sklonowania człowieka. Jest to reakcja na ogłoszenie kilku specjalistów od rozrodczości, którzy chcą w ciągu roku sklonować człowieka i twierdzą, że dokonają tego wbrew powszechnej dezaprobacie środowiska naukowców, polityków i opinii publicznej. Z technicznego punktu widzenia ma to nastąpić w jednym z tych krajów, w których nie zakazano jeszcze manipulacji na zarodkach ludzkich (tyle że ich liczba szybko się kurczy). Inna sprawa, że poza uczonymi, których uwiódł pomysł klonowania ludzi, mamy już całą plejadę tragikomicznych postaci, zaangażowanych w tworzenie „lepszego świata”; kilka lat temu sławę zdobył niejaki dr Seed, który chciał sklonować własną żonę. 
O ile jednak prowokację Seeda można było skwitować wzruszeniem ramion, to wysiłki pewnych sekt mrożą krew w żyłach. Kongres USA, szykujący się do wprowadzenia zakazu prób klonowania człowieka, przesłuchał niedawno guru sekty raelianów – byłego dziennikarza francuskiego Claude’a Vorilhon’a, znanego jako „Rael”, którego sekta chce przy pomocy zwerbowanych naukowców sklonować dziecko bogatej pary wyznawców (sekta wierzy, że ludzie pochodzą od przybyszy z kosmosu, rozmnażających się przez klonowanie). 
Nie ulega wątpliwości, że Kongres i prezydent Bush podpiszą zakaz klonowania ludzi – dając sygnał światu. „Rael” już zaciera ręce, twierdząc, że walcząc z zakazem dotrze aż do Sądu Najwyższego USA – tak ogromnej i darmowej reklamy nie mógł oczekiwać nawet w snach. Jego sekta może dopiąć swego, bo ma dość i pieniędzy, i fanatyzmu wyznawców. A do sklonowania człowieka wystarczy dziś dobrze wyposażone laboratorium, grupa specjalistów, duża liczba ludzkich embrionów, kobiety gotowe donosić ciążę – i tupet. 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl