Nr 13, 31 marca 2001

 

On-line: Obraz tygodniaKronika religijnaKomentarze Rekolekcje Wielkopostne Medytacja BiblijnaLiturgiczne czytania tygodnia


 

Miasto bezrobotnych

 

Szprotawa: jest sympatycznie

Jędrzej Morawiecki

 

Maciek: „Tu jest spokój, czas gęsty, wszystko staje w miejscu. Ale nie ma perspektyw.”
Anioł: „Huta zatrudniała ponad półtora tysiąca osób, miała dwa ośrodki wczasowe, orkiestrę dętą, budynki. Teraz ma tylko swojego syndyka.”
Ksiądz: „Nagle okazuje się, że wszyscy mają prowadzić firmy, promować produkty, mają być prężni, mobilni, pomysłowi. Prości ludzie, którzy byli motorem przemian, płacą największą cenę.”
Szyszka: „Wyrośnie nowe pokolenie – dzieci chowane w miłości do Szprotawy, które zostaną. W Szprotawie jest coś pięknego, ale nikt nie wie co”.
Burmistrz usunął bezrobotnych spod drzwi, ale wynajął im lokal zastępczy. Bezrobotni mogą więc teraz bez przeszkód okupować i protestować.

 

 

 

 

 

 

Jedwabne: pamięć nieodzyskana

 

Nasz człowiek w Pieczyskach 

Joanna Tokarska-Bakir

 

Jedwabne, wijące się dziś na oczach świata, na bieżąco informowanego o rozwoju wydarzeń, nie jest żadnym „miastem przeklętym”, jakąś nową Sodomą. Człowiek, którego bez względu na tragiczne świadectwo Boga i ludzi, przez ponad pół wieku pozostawiono sam na sam z jego winą, potem zaś z niezrozumiałych dla niego przyczyn napiętnowano jako zbrodniarza, nie może zachowywać się inaczej. Jego bezradność i niedojrzałość stanowi publiczne oskarżenie i oskarżenie to bezskutecznie szuka sobie po Polsce adresata. Gdyby sprawę potraktować poważnie, powinno się wysłać do Jedwabnego grupę doświadczonych spowiedników, na wzór ekip ratunkowych, wysyłanych w miejsca wielkich kataklizmów.

 

I tak padło w końcu to słowo, które jest stawką w jedwabińskiej tragedii. Słowo tak oczywiste, że prawie nieobecne w debacie o zbrodni. Pełno go, a jakoby go wcale nie było. Spór o Jedwabne, choć ważny i owocny, jest jak zacinająca się katarynka, dwa kroki w przód, trzy w tył. Albo jak trudna rehabilitacja inwalidy. Targi i licytacje przeplatają się ze skruchą, resentyment z usiłowaniem spowiedzi. Perspektywa prawdziwie religijna, to jest biorąca pod uwagę Boga, który jako świadek nigdzie się przecież nie ukrył, jeszcze do niedawna pojawiała się wyłącznie w wypowiedziach Żydów, rabinów Schudricha i Bakera. Dziwne, wszak to nie Żydzi powinni przy tej okazji zajmować się problemem zbawienia duszy. WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

Czy demokracja da się lubić?

Jerzy Jedlicki

 

Dwie sprzeczne tendencje dają o sobie znać w państwach Europy Środkowej i Wschodniej, odkąd po długim okresie rządów arbitralnych przeszły do demokracji. Z jednej strony nie ma wątpliwości, że jest to los wygrany na loterii dziejów. Z drugiej, społeczna antypatia do demokratycznej polityki i takiegoż państwa rośnie.

 

 

 

 

 

 

KRAJ I ŚWIAT

 

 

Biurokracji rozrost niekontrolowany? 

Łukasz Chmielak, Artur K. Kluczny

 

Najwyższa Izba Kontroli – na podstawie danych obejmujących łącznie administrację rządową i samorząd – postawiła tezę o przerostach w zatrudnieniu. Z tym twierdzeniem nie zgodził się rząd, który bazując na szczegółowych obliczeniach wskazywał na spadek zatrudnienia w administracji centralnej i wzrost w administracji samorządowej. Co ciekawe, obie strony powoływały się na dane GUS.

 

 

 

 

 

A jednak można prościej 

Michał Zieliński

 

Tekst Łukasza Chimiaka i Artura Klucznego przedstawia nowoczesne poglądy wykształconego europejskiego biurokraty. Można być dumnym, że Krajowa Szkoła Administracji Publicznej kształci takich specjalistów. Mimo to – wbrew ich opinii – sądzę, że administracji może być mniej.

 

 

 

 

 

Trzecia Albania 

Edward N. Luttwak

 

Armia macedońska rozpoczęła ofensywę na pozycje albańskiej Armii Wyzwolenia Kosowa wokół Tetova. Zdaniem obserwatorów konsekwencją walk będzie długotrwała wojna.

 

 

 

 

 

Ukraiński kryzys polityczny

 

Bój nie tylko o Kuczmę 

Z Julią Mostową rozmawia Jan Strzałka

 

Na szczęście elektorat komunistyczny starzeje się i kurczy, więc nie grozi nam, że komuniści legalnie przejmą władzę. Niemniej niebezpieczeństwo utraty suwerenności istnieje – lecz bać się trzeba nie lewicy, ale prezydenta, który w odpowiedzi na zachodnią krytykę wykonał zwrot w stronę Moskwy.

 

 

 

 

 

Długa droga ku Zachodowi 

Z prof. Heinrichem Augustem Winklerem, historykiem
z berlińskiego Uniwersytetu Humboldta, rozmawia Joachim Trenkner

 

Większość Niemców z NRD chciała zachodniego systemu. W 1990 r. usłyszeli od zachodnioniemieckich polityków obietnice, że ich kraj zamieni się szybko w „kwitnące krajobrazy”. Później iluzyjne oczekiwania się nie spełniły, musiało nadejść rozczarowanie, które w części społeczeństwa wschodnich landów trwa, np. w formie dystansu wobec wagi, jaką Niemcy z Zachodu przywiązują do indywidualnej wolności i gospodarki rynkowej.

 

 


 

 

 

 

KOŚCIÓŁ

 

 

Rekolekcje wielkopostne z „Tygodnikiem” (5)

 

Lina 

Ks. Roman E. Rogowski

 

Masyw Mont Blanc. Schronisko „Torino”. Opuszczamy je kierując się na Glacier du Géant. Na skraju lodowca widzimy pomnik-płaskorzeźbę przedstawiającą Chrystusa wiszącego na krzyżu, ale z przybitą do niego tylko jedną ręką, drugą ręką podaje koniec liny, którą jest przepasany w pasie. Podaje ją – komu? Przechodzącym obok ludziom, człowiekowi, mnie. Po co? WIĘCEJ

 

 

 

 

 

Boże ścieżki

Artur Sporniak

 

„Dlaczego nie dajecie ludziom książek o Bogu?” – pytał niedawno na tych łamach ks. Adam Boniecki, cytując „Nowy, wspaniały świat”. Na szczęście miniony wiek tym m. in. różnił się od utopii Huxleya, że wręcz obfitował w książki o Bogu. Pomimo (a może właśnie dlatego), że ze względu na swoje okrucieństwo został okrzyknięty wiekiem śmierci Boga.

 

                        

O książce Zbigniewa Mikołejko
  „Żywoty Świętych poprawione”

 

Poprawianie hagiografii

Ks. Jan Kracik

 

Opowieści o wszystkich świętych polskich. Nie w trybie jeszcze jednego zbioru żywotów, a w ujęciu krytycznym, ocierającym się być może – jak pisze Autor – „o blasfemię i libertynizm”. Chodzi o to, by „odsłonić świętość jako radykalne wydarzenie antropologiczne i jako dramat człowieka”, łącznie z jego paradoksami i dziejowymi zawikłaniami. Ukazywanie zatem wielkości ludzkiej bez aureoli i cokołów? Co z tego wyjdzie: redukowanie nadprzyrodzoności do natury czy uczłowieczanie gipsu?

 

 

 

 

 

 

KULTURA

 

 

Prof. Mieczysławowi Porębskiemu
  na osiemdziesiąte urodziny

 

List pisany do nas 

Romawiają: Krystyna Czerni, Maria Hussakowska,
  Marta Tarabuła, Tomasz Fiałkowski i Adam Rzepecki

KRYSTYNA CZERNI: – On ma niesamowity dar empatii, może dlatego, że sam był kiedyś grafikiem i rysownikiem, że do dnia dzisiejszego rysuje. Jak dybuk wciela się w artystę i opisuje to, co artysta czuje. Wciela się w jego rękę, oczy, głowę. To, co napisał o sztuce swoich przyjaciół, jest najpiękniejsze.
MARTA TARABUŁA: – Na przykład zdanie: „Mikulski maluje coraz gorzej”...

 

 

 

 

Wspomnienie o Annie Micińskiej

 

Dunka

Janusz Degler

 

Dla rodziny, przyjaciół i bliskich znajomych była po prostu Dunią. Tak właśnie zwracał się do Niej ojciec, Bolesław Miciński – wybitny krytyk i eseista, zmarły w 1943 roku we Francji.

 

 

 

 

 

 

O jednym wierszu Czesława Miłosza

Jan Kott

 

Poruszają mnie niemal zawsze wiersze Czesława, a szczególnie ten jeden z najnowszych w „Tygodniku Powszechnym”, z mottem: „Polska jest to kraj bagnisty, w którym mieszkają Żydzi”. Może już teraz należałoby napisać: „w którym mieszkali Żydzi”. Zmienia się kraj bagnisty, ale zmienił się nie do końca. Kraj... „o którym niewiele wiadomo, / bo jego smutek nie ma rąk ni twarzy”.

 

 

 

 

Dwugłos o powieści Jerzego Pilcha „Pod mocnym aniołem”

 

Don Juan Tristanem podszyty

Anna Nasiłowska

 

Pilch chwalony ponad miarę za ,,Bezpowrotnie utraconą leworęczność”, którą oceniono jako coś bardzo poważnego, znacznie poważniejszego niż zbiór felietonów, zaufał własnym umiejętnościom i uznał, że ,,całość sama się złoży”. Niestety, nie złożyła się, raczej rozkłada się na naszych oczach. Być może jest w tym niebywała szczerość. Ale nie ma logiki.

 

U Pilcha – jak zawsze – jest donjuanizm, ale nie ma erotyki. To zakrawa na dziwne zjawisko, ale tak właśnie jest.

 

 

 

 

Mocny Anioł i Słaba Płeć

Jerzy Jarzębski

 

Znam osobiście nie tylko autora książki, ale też samą Anię Nasiłowską – zdecydowanie ładną blondynkę o żywej inteligencji i piórze dobrze naostrzonym. „Cóż stąd?” – spyta czytelnik.

 

Nasiłowska zbyt dobrze zna te strategie i zbyt nowoczesną jest dziewczyną, aby się na nie nabrać, powiada więc: Nie, Jurusiu, na to mnie nie nabierzesz! Nie dam się uwieść! Jak podstarzały podrywacz wygrywasz wciąż tę samą melodyjkę, co gorsza, grasz coraz gorzej, powtarzasz się, klecisz fabułę z felietonowej drobnicy!

 

 


 

Film

 

Harry, który patrzy

Anita Piotrowska

 

Niepokojący film Dominika Molla „Harry, twój prawdziwy przyjaciel”. Nosi wszelkie cechy typowego psychologicznego dreszczowca, ale subtelną ironią i mnogością podtekstów nawiązuje do najlepszych wzorów – powieści Patricii Highsmith czy przewrotnych filmów Hitchcocka.

 

 

 

 

 

 

FELIETONY

 

 

Votum separatum
  

I znowu źle

Józefa Hennelowa

 

Bardzo miła dziewczyna, prowadząca ze mną dopiero co rozmowę dla studenckiego pisma, zapytała: skąd popularność Pani felietonów, skoro przeważnie są one narzekaniem albo krytyką. Wyznaję, że nigdy nie próbowałam obliczyć, czy faktycznie tonacji negatywnej w nich więcej niż tematów optymistycznych, ale tym razem, nie da się ukryć, będzie to znowu krytyka i narzekanie. I to pod adresem tak całkowicie politycznej instytucji jak parlament. Po prostu nie sposób inaczej.

 

 

 

 

 

 

O wszystkim

 

Porcja służbowa 

Andrzej Dobosz 

 

Był piękny, ciepły dzień. Postanowiliśmy pójść jeszcze na lody. Kordon milicji na Placu Zamkowym nie wpuszczał na Stare Miasto. Tego dnia przybył do Warszawy prezydent Stanów Zjednoczonych.
– Chodźcie – powiedziałem – zobaczymy Nixona.

 

 

 

 

 

 

Zamach na humanistykę

Marcin Król 

 

Co to jednak znaczy zapaść w naukach humanistycznych? Dla wielu osób jest to tylko niewielki, malusieńki fragment rzeczywistości. Jednak bez nauk humanistycznych nie ma pamięci zbiorowej, nie ma narodowej tożsamości i nie ma wiedzy na temat nas samych.

 

 

 

 

 

 

Małysz kontra Bobak

Jacek Podsiadło

 

Wybaczcie, ale znowu wzięło mnie na napisanie tekstu z cyklu „A drzewiej, drogie dzieci, to inakszej bywało”. 
Otóż kiedyś nie było komputerów. Uświadomiłem to sobie grając na komputerze „w Małysza”.

 

 

 

 

 

 

Dwanaście koszy ułomków

 

„Czciciele krzyża”

Ks. Stanisław Musiał SJ

 

Przed laty czytałem wstrząsające wyznanie pewnego duszpasterza akademickiego we Francji. Przyszedł do niego, do pokoju, gdzie mieszkał i pracował, pewien student, jak się okazało, niewierzący. Pierwsze, co zrobił, to wskazał palcem na duży krzyż, który wisiał na ścianie pokoju duszpasterza, i zapytał go wprost, czym ten znak jest dla niego na co dzień. Czy przez to, że wisi on w jego pokoju, jego życie, świat jego myśli, pragnień, postaw, jest inny?

 

Pytanie studenta można by zadać wszystkim, którzy mają w swych pomieszczeniach, gdzie żyją i pracują, krzyż: biskupom, księżom, katolikom świeckim, ale także i lekarzom, pielęgniarkom, sklepikarzom, posłom oraz senatorom. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 13, 31 marca 2001

Szczegółowe omówienie


Obraz tygodnia


Kronika religijna


Komentarze

 

Rekolekcje Wielkopostne

 

Medytacja Biblijna

 

Liturgiczne czytania tygodnia

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl