Komentarze

 

Wojciech Pięciak Choinka od Haidera

Janina Ochojska Szaleństwo dobroczynności

Krzysztof Burnetko Grudzień '70: politycy i sędziowie



  

 

Choinka od Haidera

Jan Paweł II ograniczył do minimum dworski ceremoniał, natomiast bez wahania wchodzi w sytuacje trudne. Spotyka się więc z (prawie) każdym. Na liście osobistości przyjętych przez niego jest Gorbaczow (mający na sumieniu ofiary w Tbilisi i Wilnie), Putin (Czeczenia), Arafat (gdy był bardziej szefem terrorystów niż państwa i noblistą), Mandela (dla jednych ikona walki z apartheidem, dla innych patrz wyżej), Waldheim (prezydent Austrii zapomniał swej wojennej przeszłości), Castro (tu skutki papieskiej wizyty nie były takie jak w Polsce), Pinochet (dał odpór komunizmowi, ale czy cena nie mogła być mniejsza?) i wielu innych, nie będących wzorem etyki w polityce. Czasem spotkaniom towarzyszyły sprzeciwy; zrozumiałe, bo zdjęcie z Papieżem mogło być też legitymizacją. Równie zrozumiałe były protesty przeciw wizycie w Watykanie (razem z choinką, darem Austrii) Jörga Haidera, polityka grającego na nacjonalistycznych emocjach. Tak jak zrozumiałe było, że Jan Paweł II go przyjął. Odmowa byłaby niezrozumiała na tle parady dyktatorów lewicowych i prawicowych, uwiecznionych przez Artura Mari i jedynie demonizowałaby tego, który nie jest chodzącym złem, lecz mało ciekawym i pospolitym, choć sprytnym graczem.

Wojciech Pięciak

 

 

 

 

Szaleństwo dobroczynności

Ostatnie dni przed świętami przynoszą falę narzekań na ogarniające Polaków szaleństwo konsumpcyjne: pełne supermarkety, promocje, wyprzedaże, okazje, przedłużone godziny otwarcia sklepów. Szczęśliwie równolegle nasila się inne szaleństwo: dobroczynności. Od początku grudnia do połowy stycznia trwają kolejne wielkie akcje charytatywne: Pocztówka do Świętego Mikołaja, Akcja Pajacyk, Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom, finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (wymieniam tylko największe – trudno zliczyć wigilie dla bezdomnych i inne inicjatywy w każdej niemal gminie i parafii). Co cieszy szczególnie, na każdą jest miejsce – organizacje pozarządowe raczej starają się wzajemnie robić sobie miejsce niż konkurować. Pięknym przykładem może tu być porozumienie między katolickim Caritasem, prawosławnym Eloes i Diakonią Kościoła Ewangelicko-augsburskiego. W tym roku po raz pierwszy Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom ma charakter ekumeniczny: Caritas rozprowadza białe świece ze swoim logo, Diakonia – białe z krzyżem i koroną (symbol Bożego miłosierdzia), Eloes – żółte, pachnące miodem. W końcu czy można dzielić potrzebujących według rasy czy wyznania?

Trudno świętować Boże Narodzenie bez pamięci o ubogich, bezdomnych, uchodźcach. Pusty talerz, który stawiamy na stole, jest symbolem tej pamięci. Innym jest świeca i niewielki datek, złożony przy jej zakupie. Pomnożone przez cztery miliony (tyle świec zamierza rozprowadzić Caritas w tym roku), te kilka złotych daje ogromną siłę. Jedna mała świeca – jeden obiad dla głodnego dziecka, jedna duża – jeden dzień kolonii...

Janina Ochojska

 

 



Grudzień '70: politycy i sędziowie

Od Wydarzeń Grudniowych na Wybrzeżu minęło 30 lat, z czego jedna dekada należy już do w pełni suwerennej Rzeczypospolitej. Mimo to nikt z odpowiedzialnych za strzelanie do robotników nie został dotąd ukarany. Sądy, które miały ocenić winę oskarżonych, długo przerzucały się argumentami dotyczącymi swej właściwości. „Chcieliśmy sprawiedliwości, a dostaliśmy państwo prawa” – powie ktoś. Istotnie, można krytykować tę opieszałość, ale trzeba pamiętać, że z prawnego – prawnego, bo nie moralnego czy historycznego! – punktu widzenia sprawa jest rzeczywiście nadzwyczaj trudna; a sędziów trudno podejrzewać o podteksty polityczne. W końcu proces się rozpoczął. Zrozumiała jest jednak również irytacja tych, którzy twierdzą, że wszystko trwa za długo – choćby dlatego, że każdy tydzień zwłoki utrudnia przeprowadzenie przewodu dowodowego.Ale właśnie wobec złożoności sprawy godna uznania zdaje się postawa premiera Jerzego Buzka. Podczas uroczystości rocznicowych w Gdańsku i Szczecinie odpowiadając na pytania o odpowiedzialność winnych grudniowej masakry nie sięgnął po histeryczne okrzyki, lecz ograniczył się do przypomnienia o niezależności władzy sądowniczej w demokratycznym państwie prawa i jedynie zaapelował do sędziów, by sprawa w miarę możliwości została rozstrzygnięta jak najszybciej. Choć użyte przez premiera słowo “rozliczenie” nie było na miejscu, bo niesie w sobie element odwetu – sprawców trzeba bowiem osądzić za ich winy.

Na marginesie: takie podejście do roli sądów w państwie prawa różni się mocno od stosunku do nich ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego. Po serii ataków na sędziów, minister dziwi się publicznie, że sędziowie z Katowic nie ulegli jego sugestiom, by zwolnić ze stanowiska ich szefa, który wedle ministra popełnił błąd ufając sędziemu podejrzewanemu o łapówkarstwo. Otóż właśnie: po latach nacisków władz wykonawczych na sędziów, trudno się teraz dziwić, że reagują oni może i przesadną ostrożnością na tego typu ministerialne sugestie. To nie jest obsesja liberalnych – jak uważa minister Kaczyński – prawników i dziennikarzy. To kwestia wyczucia sytuacji i zasady podziału władz.

Krzysztof Burnetko

 

 



 

 

 

 

 

Nr 52-53, 

24-31 grudnia 2000

Szczegółowe omówienie
Obraz tygodnia
Kronika religijna
Komentarze

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl