W najnowszym numerze

 

On-line: Obraz tygodnia •  Kronika religijna •  Komentarze  


 

MEDAL ŚW. JERZEGO: TADEUSZ MAZOWIECKI

W tym roku po raz ósmy „Tygodnik” przyznał Medal Św. Jerzego, którym redakcja wyróżnia ludzi szczególnie zasłużonych w zwalczaniu zła i budowaniu dobra w życiu publicznym. Tym razem medal otrzymają KRZYSZTOF CZYŻEWSKI z Ośrodka „Pogranicze” z Sejn oraz TADEUSZ MAZOWIECKI, w uznaniu wkładu w budowanie tolerancji i szacunku dla innych kultur, religii i narodów.

  W ubiegłym tygodniu wydrukowaliśmy rozmowę z Czyżewskim; w tym tygodniu zbiorowy portret Mazowieckiego.

Potrafi być twardy i łagodny. Twardy – jak z plakatu o sile spokoju. Łagodny – jak wtedy, gdy chce przekonać albo gdy chce coś ważnego przekazać bez słów” – o Mazowieckim opowiada BRONISŁAW GEREMEK, wiele miejsca poświęcając wydarzeniom w Gdańsku w 1980 roku. „W potok namiętnych i gorących wystąpień, w lekturę dramatycznych deklaracji solidarności napływających z całego kraju, wszedł Mazowiecki przemówieniem spokojnym, nieco refleksyjnym, ale bardzo przepojonym emocją i poczuciem nadziei”.

O Mazowieckim jako o polityku chrześcijańskim pisze ksiądz MICHAŁ CZAJKOWSKI: „Politycy typu Mazowieckiego pokazują, iż w życiu publicznym można dochować wierności wartościom, a polityka nie musi być rzeczą brudną”.

Portret premiera dopełniają wypowiedzi KRZYSZTOFA KOZŁOWSKIEGO, IZETA SARAJLICIA z Sarajewa i ROMANA GRACZYKA.


DWUGŁOS „Tygodnika”: CZY POLITYKA KARNA JEST W POLSCE ZA LIBERALNA?

Minister sprawiedliwości Lech Kaczyński od początku urzędowania uważał, że polityka karna w Polsce jest zbyt łagodna i należy ją zaostrzyć. Teraz jego obawy podzielił rząd: w minionym tygodniu Rama Ministrów przyjęła ministerialny projekt zaostrzenia sankcji karnych.

Czy polityka karna jest za liberalna? Czy jej zaostrzenie to właściwa odpowiedź na lęki obywateli? W dwugłosie „Tygodnika” – pro i contra – spierają się publicysta JANUSZ A. MAJCHEREK i ZBIGNIEW HOŁDA, profesor Katedry Prawa i Polityki Penitencjarnej UJ, sygnatariusz niedawnego oświadczenia kilkudziesięciu teoretyków i praktyków prawa przeciwko polityce Kaczyńskiego.

To minister Kaczyński jest bliższy społecznemu poczuciu sprawiedliwości, gdy krytykuje sąd rezygnujący z tymczasowego aresztowania podejrzanych o udział w zbiorowym gwałcie, czy kiedy staje po stronie ofiar brutalnych przestępstw, traktowanych przez wymiar sprawiedliwości biurokratycznie, bezdusznie i bezmyślnie” – broni ministra JANUSZ MAJCHEREK.

ZBIGNIEW HOŁDA replikuje: „W praktyce polskich sądów więcej jest wyroków niesprawiedliwie surowych niż niesprawiedliwie łagodnych. Częściej trudno zrozumieć, dlaczego tymczasowe aresztowanie jest stosowane niż dlaczego zastosowane nie zostało. Zachęcam Majcherka do kilku wizyt w sądach. Jestem pewien, że zmieni zdanie”.

 

KRAJ I ŚWIAT

Zwycięstwo Sojuszu Lewicy Demokratycznej w wyborach parlamentarnych w 2001 roku wydaje się przesądzone, tak przynajmniej wynika ze wszystkich sondaży. Wielu publicystów i polityków ostrzega przed „zachwianiem równowagi”, gdy SLD będzie tworzyć i rząd, i obsadzać urząd prezydenta. Jednak „zamiast straszyć zagrożeniem demokracji, trzeba pytać, jaką politykę będą prowadzić ludzie formacji postkomunistycznej. Można się obawiać, że będzie ona zła. Ale zła polityka nie oznacza jeszcze kryzysu demokracji” – o Polsce po spodziewanym zwycięstwie SLD pisze ROMAN GRACZYK.

Co to jest „amerykanizacja Holocaustu” i jakie ma skutki, także dla relacji polsko-żydowskich? „Obawa przed trywializacją pamięci o Shoah i gniew na zawłaszczanie jej przez kulturę masową zaowocowały w ostatnich dwóch latach w USA szeregiem krytycznych książek. Książek, których autorstwo – a autorami są amerykańscy Żydzi – dyktuje i usprawiedliwia ostrość sądów, które pod innym piórem byłyby nie do przyjęcia” – zjawisko tzw. „The Holocaust” analizuje ze Stanów Zjednoczonych WOJCIECH STANISŁAWSKI.

Na początku grudnia w indonezyjskiej prowincji Aceh, dążącej – jak wiele regionów tego kraju – do niezależności, doszło do kolejnych zamieszek, w których zginęło kilkanaście osób. Sytuację w tej prowincji oraz w ogóle problem separatyzmów w Indonezji – w końcu największym kraju muzułmańskim świata – relacjonuje w reportażu z Aceh ANNA HUSARSKA. Reporterka „Tygodnika” rozmawiała z urzędnikami, wojskowymi i partyzantami Ruchu Wolny Aceh: „Podczas pierwszych demonstracji nieliczni krzyczący »merdeka« (wolność) byli zagłuszani przez »tenang, tenang« (cisza, cisza) innych. Trzy dni później, po starciach, w których zginęło 21 osób, »merdeka« było zawołaniem bitewnym, a nieliczne transparenty popierające referendum równie aktualne, jak zeszłoroczny monsun”.




  KOŚCIÓŁ

Rozmowa z bp. Marianem Gołębiewskim: Problem z odchodzącymi, o eks-księżach rozmawia ks. Adam Boniecki

„Dla wielu osób odejście kapłana jest rzeczą bardzo bolesną. Trudno się pogodzić z tym, że nagle zawodzi spowiednik, powiernik ich sumienia”.

Rozmowa z PAULEM THIBAUD: Uczymy się własnej wiary od innych, o watykańskiej deklaracji „Dominus Iesus” rozmawia Ewa Bieńkowska

„Dokument »Dominus Iesus« nie mówi niczego nowego, wywołuje jednak zgorszenie, ponieważ zmienił się duch czasu. Religia stała się dzisiaj bardziej biblijna, stała się religią świętego tekstu, a w mniejszym stopniu religią dogmatów i katechizmu, który poucza, w co trzeba i w co nie należy wierzyć”.


KS. JERZY SZYMIK: Wdowi grosz, czyli adwentowe rekolekcje z „Tygodnikiem” – część trzecia

„To właśnie ma do powiedzenia światu chrześcijaństwo. Że Bóg daje siebie całkowicie, rozrzutnie, bez wyrachowania, na wzór ziarnka gorczycy, czyli drażniąco niepozornie. Bóg w Betlejem, a wcześniej w Nazarecie, później w Jerozolimie i we wszystkich w ogóle pasmach i miejscach tego, co zwiemy historią zbawienia, zachowuje się jak podziwiana przez Jezusa uboga wdowa”.

STEFAN WILKANOWICZ: A może permanentny kongres?, czyli rozmyślania byłego watykańczyka o niedawnym Kongresie Apostolstwa Świeckich w Rzymie

„Uderzała klerykalizacja niektórych świeckich: wygłaszali złe kazania zamiast podzielić się doświadczeniami chrześcijańskiego życia. Strumienie wypowiadanych z autentycznym przejęciem pobożnych frazesów, które od wielu lat powtarzane przy każdej okazji, stały się dziś nie do wytrzymania. No i grzecznościowo-panegiryczne formuły, dość odległe od chrześcijańskiej prostoty”.

Z cyklu „Dwanaście koszy ułomków” ks. STANISŁAWA MUSIAŁA SJ: Tylko dwa snopy zboża

„Jak widzieć zło u bliźnich, tak żeby go nie widzieć? Jak osądzać bliźnich, tak żeby ich nie osądzać? Problemy na co dzień w życiu ojców pustyni, ale także w życiu zwykłych chrześcijan, ba wszędzie tam, gdzie są ludzie. Dla chrześcijan – szukanie drogi po ostrzu miecza Chrystusowych nakazów: »Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni« i »Jeśli brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go...«”.

O. STANISŁAW OBIREK SJ: Sztuka przebaczania, czyli z cyklu „Nie tylko dla teologów” omówienie książki niemieckiego benedyktyna o. Anselma Grüna pt. „Przebacz samemu sobie. Pojednanie – przebaczenie”, wydanej przez wydawnictwo WAM.

KS. JAN SŁOMKA: Radujcie się czyli cotygodniowa medytacja nad czytaniami liturgicznymi.

 



KULTURA

Nagrody Fundacji im. Kościelskich 2000 – prezentacja twórczości laureatów

Michał Paweł Markowski (1962) – eseista, tłumacz, filolog i filozof, pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autor książek o Derridzie, Nietzschem i filozofach reprezentacji od Platona do Kartezjusza. Tłumacz m.in. Prousta, Levinasa, Derridy, Barthesa. Przygotowuje zbiór esejów filozoficznych pt. „Występek”.

Nagrodę otrzymał za książkę „Anatomia ciekawości”.

Wojciech Wencel (1972) – poeta i krytyk. Debiutował tomem „Wiersze” (1995), który przyniósł mu Nagrodę im. Kazimiery Iłłakowiczówny. Następnie opublikował książkę eseistyczną „Zamieszkać w katedrze” oraz zbiory „Oda na dzień św. Cecylii” (1997) i „Oda chorej duszy” (2000), uhonorowany przez Jury Nagrody Kościelskich.

Nagrody wręczone zostaną 14 grudnia w Warszawie.

Michał Paweł Markowski: esej Przyjdź!

Kto i do kogo może to powiedzieć? Kiedy i dlaczego? W jakiej sytuacji? Jeśli mówię „przyjdź”, to zwracam się do kogoś innego i chcę, by ów ktoś przyszedł, by położył kres swej nieobecności. Proszę więc o jego, jej obecność, przy mnie, choć lepiej powiedzieć – dla mnie. Chcę mieć pewność, że jest tu, przede mną, obok mnie, że nie grozi nam już rozstanie, że dystans między nami zniknie i że nie będę musiał już wierzyć w nadejście tego, kogo nie ma. „Przyjdź” rodzi się z wiary, która sięgając ku nieobecności innego, chce ją przekształcić w obecność. Wiara dotyczy więc tego, kto powinien być przy nas, lecz go nie ma. Zrodzona z dystansu, chce ten dystans zniweczyć. Na tym polega jej paradoks, którego nie może unieważnić żadne przyjście.

Wojciech Wencel: nowe wiersze

 

Jan Błoński: Fortissimo

Czy jednak Słowacki znał Wagnera? Owszem, znał, nawet z nim obiady jadał, jak choćby na imieninach swego wydawcy Jarnuszkiewicza. I w czasie obiadu przyjaciołom przygrywał może Wagner fragmentami „Polonii”, uwertury, którą właśnie kończył.

Mieczysław Porębski: Ryszard, wspomnienie po śmierci Ryszarda Stanisławskiego (1921–2000)

Jeszcze przyszedł na to ostatnie z nami spotkanie. W krępującym jego porażony nieuleczalnie kręgosłup gorsecie, w podtrzymującym wysoko głowę ortopedycznym kołnierzu. Było to w „Zachęcie”, zgromadziliśmy się tam wszyscy – Warszawa, Łódź, Kraków, Poznań – żeby zsumować ważne dla nas wydarzenie: przeniesioną z Krakowa, z galerii Starmachów do „Zachęty” właśnie, wystawę, właściwie dwie wystawy związane w jedną i dopełnione – „nowoczesnych ’48 w pięćdziesiąt lat później” i „nowocześni a socrealizm”. Ryszard zabrał głos stojąc, mówił z ogromnym żarem o tym, jakie ta wystawa zrobiła na nim wrażenie, co w nim poruszyła, do czego teraz i na przyszłość zobowiązuje. Wystąpienie to jest nagrane, będziemy do niego wracać. Słuchając go myślałem, jak to było. Bo przecież on to wszystko zobaczył tu, teraz właściwie po raz pierwszy.

Tomasz Cyz o operach w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego (Roxanna Panufnik, „The Music Programme” Teatr Wielki-Opera Narodowa, premiera 7 IV 2000; Giuseppe Verdi „Don Carlos”, Teatr Wielki-Opera Narodowa, premiera 22 X 2000).

Jak historycy sztuki odkrywają z malowideł przeszłe znaczenia i prawdy, tak Warlikowski z reliktu, jakim jest opera, tworzy fresk. Gra w odbicia czy skojarzenia, jaką z uwielbieniem uprawia w teatrze dramatycznym, tutaj zaczyna nabierać kolejnych znaczeń.

Anita Piotrowska: Obrazki z miasta Łodzi, czyli recenzja z VIII Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych Camerimage (Łódź 2–9 XII 2000)

Są ciągle twórcy, którzy poprzez obrazy próbują odkryć przed nami złożoną naturę rzeczywistości. Tego życzyłabym festiwalowi Camerimage: więcej takich twórców, takich filmów, mniej bicia piany. By łódzki festiwal nie stał się tylko zamkniętą imprezą środowiskową.

Nagrody Camerimage 2000

  • Złota Żaba – Rodrigo Prieto za film „Love Is Bitch” w reżyserii Alejandro Gonzalesa Inarritu
  • Srebrna Żaba – Robert Fraisse za film „Vatel” w reżyserii Rolanda Joffe’a
  • Brązowa Żaba – Philip Ogaard za film „Aberdeen” w reżyserii Baltasara Karmakura
  • Nagroda honorowa za całokształt twórczości – Billy Williams
  • Nagroda honorowa dla duetu reżyser-operator – David Lynch i Frederic Elmes
  • Nagroda honorowa dla polskiego duetu reżyser-operator – Witold Sobociński i Andrzej Wajda
  • Nagroda honorowa dla reżysera za szczególną wrażliwość wizualną – David Lynch
  • Nagroda honorowa dla polskiego reżysera za szczególną wrażliwość wizualną – Wojciech Jerzy Has
  • Złota Kijanka – Bogumił Godfrejów za film „Kręgi snu” Polska
  • Srebrna Kijanka – Michał Popiel-Machnicki za zdjęcia do filmu „Wrzask” (Polska)
  • Brązowa Kijanka – Sebastian Makker Henriksen za zdjęcia do filmu „A Rare Bird” (Dania)

Łukasz Drewniak o inscenizacji „Nie-Boskiej komedii” w reżyserii Krzysztofa Nazara (Stary Teatr w Krakowie, premiera: 5 listopada 2000)

Monstrualny fałsz bije z każdej scenicznej sytuacji. Aktorzy markują uderzenia w twarz, jak się rozbierają, to nie całkiem, jak biegają, to na półgwizdka... Stefan Szramel (Filozof) wstydzi się pokazać w pończochach i skórzanej bieliźnie – z drżeniem czeka na reakcję widowni. Skoro się wstydzi, to po co się rozbiera? Ów wstyd towarzyszy także jego partnerom, którzy udają, że rozumieją koncepcję Nazara, ale nie najlepiej im to wychodzi. Na pewno wiedzą, że biorą udział w teatralnej kompromitacji i nieporozumieniu. Aktorzy zawsze wiedzą takie rzeczy. A jak nie wiedzą, to przynajmniej instynktownie czują. Dlaczego nie proszą o zdjęcie tytułu z afisza? Może dlatego, że zapomnieli o etyce swojego zawodu. Aktorstwo w Polsce póki co nie polega tylko na sumiennym wykonaniu poleceń reżysera. To także świadomość odpowiedzialności za to, co chce się widzowi powiedzieć. Podejrzewam, że aktorzy Starego Teatru uznali się za zwolnionych z tej powinności. Nie muszą potwierdzać sobą autentyczności głoszonych przez ich bohaterów prawd, nie chcą mówić ze sceny o rzeczach, które dotyczą ich osobiście. Za to cały czas (dowodem ich popisy w kilku ostatnich premierach!) pokazują swój dystans to tego co robią: „My tu jesteśmy tylko w pracy!” To, co w tej chwili dzieje się na Dużej Scenie Starego to zaprzeczenie żywego teatru, zaprzeczenie jakiegokolwiek teatru i sensu uprawiania sztuki. Co jakiś czas ogłaszam w „Tygodniku”, że gorzej już być nie może, a tu zaczyna się nowy sezon i okazuje się, że do dna jeszcze daleko...

Anna Czabanowska-Wróbel o Annie Iwaszkiewiczowej (Anna Iwaszkiewiczowa, „Dzienniki i wspomnienia”, do druku podała Maria Iwaszkiewicz, opracował, przypisami opatrzył Paweł Kądziela, Czytelnik, Warszawa 2000; Piotr Mitzner, „Hania i Jarosław Iwaszkiewiczowie. Esej o małżeństwie”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2000.)

W doświadczeniu Anny i Jarosława pojawia się samotność: przeżywana euforycznie w młodości, poprzez gorzką odrębność wieku dojrzałego, do ciężaru osamotnienia pod koniec życia.

RECENZJE Z NOWOŚCI KSIĄŻKOWYCH

„KOCHANE ZWIERZĄTKA...”. LISTY ZBIGNIEWA HERBERTA DO MAGDALENY I ZBIGNIEWA CZAJKOWSKICH – „całe życie traktowałem ciało jak konia, nie dając mu dostatecznie owsa i spoczynku. Więc go trochę zagnałem i się ochwacił... Pojechałem do Włoch po raz pierwszy, mając w kieszeni 100 dolarów. No więc – jechać czy nie jechać i pracować jeszcze 10 lat, żeby było wygodnie i po ludzku (europejsku). Zdecydowałem, żeby jechać po kozacku... Za to napisałem książkę. Podobnież – jak mówi Pan Piecyk, z innymi rzeczami. Gra była ostra, pokerowa, wszystko – albo nic. I z ręką na sercu – niczego nie żałuję”.

Takie dramatyczne wyznanie znalazło się w jednym z ostatnich listów chorego już ciężko poety. Wcześniej było blisko czterdzieści lat przyjaźni, spotkań, korespondencji, wspólna wyprawa do Grecji, żartobliwy język pełen aluzji do bliskich obu stronom spraw i tematów. „Zbyszek miał fantastyczne poczucie humoru – wspomina Magdalena Czajkowska. – Umiał żartować z sytuacji, ze śmiesznostek ludzkich, z samego siebie... To była powierzchnia. Pod nią płynął nurt głębokiego wzajemnego zrozumienia, wspólnoty poglądów, jak też naszego uznania dla jego twórczości i postawy moralnej”.

W listach do mieszkających w Londynie przyjaciół (Zbigniew Czajkowski był podczas wojny żołnierzem „Parasola”, po wojnie znalazł się w Anglii) Herbert opowiada o swojej twórczości i o powracających depresjach, o perypetiach z PRL-owskimi „łapsami” i o zachwycie Szkocją. Gdy się je teraz czyta, układają się w swoiste sprawozdanie z owej „ostrej gry” z życiem, pisane z humorem, ale podszyte czasem goryczą.

„Coraz gorzej znoszę Ludową. Rozstraja mnie i rozkwasza” – wyznaje Herbert w listopadzie 1965 roku. „Pracuję jak wół i chciałbym zarobić na dom w jakimś słonecznym i niesocjalistycznym kraju, żebyśmy mogli spokojnie dożyć starości” – dodaje w rok później. Peerelowska szarość, kłopoty finansowe, brak mieszkania, mozolne zabieganie o paszport, o stypendia, po powrocie z kolejnej podróży rozmowy ze „smutnymi panami” – a obok „Studium przedmiotu”, „Napis”, „Pan Cogito”, eseje o Akropolu i Krecie...

Listy zostały przez Magdalenę Czajkowską starannie i obszernie skomentowane. Podkreślam to, gdyż wydane nieco wcześniej w Gdyni listy Zbigniewa Herberta do Haliny Misiołek (ogłoszone zresztą bez porozumienia z jego spadkobierczyniami) pozbawione są jakiegokolwiek komentarza, a przy tym roją się od błędnych odczytań, które łatwo poprawić nawet bez porównywania z autografem. Tadeusz Chrzanowski zmienia się tam w „Chmarowskiego”, Ludwik Flaszen w „L. Fleszera”, a Herbert ma „konflikta moralne polityczne (Tysowicz czy Sandauer)”. Chodzi zapewne o Turowicza, nie „Tysowicza”, i o wybór między „Tygodnikiem Powszechnym” a pismem, które redagować miał po Październiku Sandauer i które w końcu się nie ukazało. I tak dalej, i tak dalej... Za edytorstwo nie powinny się zabierać osoby zupełnie do tego nie przygotowane. (Państwowy Instytut Wydawniczy, s. 184. W książce sporo ilustracji ze zbiorów pp. Czajkowskich.)

 

Zapowiedzi FILMÓW DOKUMENTALNYCH:

• „OSIEM DEKO DO ZŁOTA”, scen. i reż.: Barbara Pawłowska, zdj.: Józef Szymura, prod.: Jerzy Jakubowicz; Agencja Filmowa 2000; emisja w cyklu „Czas na dokument” TVP I, 19 grudnia, godz. 21.15

• „El missionero”, Reżyseria i scenariusz Wojciech Staroń. Emisja: CANAL +, 21 grudnia, godz. 20.05




   FELIETONY
:

Józefy Hennelowej, Andrzeja Dobosza i Marcina Króla

 

 

 

 

 

 

Nr 51,

17 grudnia 2000

Szczegółowe omówienie
Obraz tygodnia
Kronika religijna
Komentarze

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl