W najnowszym numerze

 

On-line: Obraz tygodnia •  Kronika religijna •  Komentarze  


 

KRAJ I ŚWIAT

Jak wygląda polska polityka – polska lewica i prawica – po wyborach prezydenckich?

JANUSZ A. MAJCHEREK w tekście „Kto powstrzyma lewicę?” opisuje partie lewicowe po sukcesie wyborczym Aleksandra Kwaśniewskiego i zawarciu porozumienia przez SLD i Unię Pracy:

Zawiązanie koalicji wyborczej SLD-UP czyni niemal pewnym zwycięstwo lewicy w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych, co oznaczać będzie przejęcie przez nią pełni władzy. Sam ten fakt nie musi być niepokojący. Rysuje się jednak zagrożenie natury programowej: tkwi ono w radykalizmie socjalnym Unii Pracy”.

Z kolei LESŁAW MALESZKA – w latach 70. działacz Studenckiego Komitetu Solidarności, w latach 80. publicysta prasy podziemnej, dzisiaj dziennikarz „Gazety Wyborczej” – zabiera głos w „tygodnikowej” dyskusji o dziedzictwie „Solidarności” i dzisiejszej polskiej prawicy:

Prawica nie docenia Okrągłego Stołu jako sposobu uprawiania polityki opartego na kompromisie i żmudnych poszukiwaniach stanowisk wspólnych. A jest to kwestia fundamentalna, bo ów sposób prowadzenia polityki zyskuje sobie największą akceptację wśród Polaków. (...)

Rząd Buzka mógł uwikłać SLD we współodpowiedzialność za reformy i zmusić go do współpracy przy ich wdrażaniu. Ale AWS odmówiła dialogu z opozycją, bo chciała mieć na niech wyłączność”.

Spór o tajemnicę ludzkiego genomu:

Odkrycia genetyki nie będą panaceum na wszystkie bolączki czy zło tego świata. Po tysiącach lat historii ludzkości pesymistyczny wniosek, że takiego panaceum nie ma, nasuwa się sam” – twierdzi MAŁGORZATA KORASZEWSKA. „Wynalazki i odkrycia mogą się przyczynić do zmniejszania rozmiarów zła, ale też mogą to zło rozszerzyć” – odpowiada KAZIMIERZ KRZYSZTOFEK.

 

HISTORIA

Po ponad pół wieku japońskie MSZ uhonorowało Chiune Sugiharę – japońskiego konsula z Kowna, który podczas II wojny światowej ocalił kilka tysięcy Żydów. 10 października minister spraw zagranicznych Japonii, Yohei Kono, odsłonił w Tokio tablicę poświęconą człowiekowi, którego wspomnienie wywoływało po wojnie reakcje tak ambiwalentne, że postać Sugihary-bohatera Japonia „odkryła” dopiero okrężną drogą, pod wpływem zagranicy.

W rozmowie z Elżbietą Kotarską profesor HILLEL LEVINE – autor wydanej niedawno po polsku książki o Sugiharze – mówi:

Sugihara dał wspaniałą lekcję, że czynienie dobra to nie poświęcanie się, ale umiłowanie życia. Jeśli ktoś kocha życie, najprawdopodobniej będzie czynić więcej dobra niż ktoś, kto lubi się poświęcać”.



KOŚCIÓŁ

WOKÓŁ DYSKUSJI O FILMIE „PAPIEŻ TYSIĄCLECIA” KS. ADAM BONIECKI:

„W Polsce dyskusja o stawianych Papieżowi zarzutach traktowana jest jak bluźnierstwo czy świętokractwo. A szkoda, bo poznanie zarzutów zmusza do głębszego poznania racji, którymi kieruje się Papież (Kościół)”.


LESZEK WOŁOSIUK: Powroty i początki, czyli raport „Tygodnika” o teologii na polskich uniwersytetach

„Ku radości jednych i nie bez obaw innych w Polsce teologia wraca na stare uniwersytety i wchodzi na nowe. Nie jest tak, że cieszą się tylko teologowie, a obawy podnosi polityczna lewica. Bywa odwrotnie. Podobnie z ludźmi nauki: często to nie matematycy kwestionują zasadność istnienia na uczelniach nauki o Panu Bogu, lecz przedstawiciele nauk humanistycznych”.

Rozmowa z BP. BRONISŁAWEM DEMBOWSKIM: Bilet do nieba (o wierze i niewierze rozmawiają Katarzyna Janowska i Piotr Mucharski)

„Duszpasterze są posłani nie tylko do owieczek świeżo wykąpanych, wyczesanych i z różową kokardką, ale również do tych, które beczą fałszywym tonem”.

KS. DARIUSZ OKO: Śmierć czy narodziny?, czyli medytacja przed Dniem Zadusznym

„Kiedy stajemy nad grobami ludzi na różny sposób nam bliskich, mimowolnie myślimy też o naszej własnej śmierci. Czujemy wtedy, że grób nie mogą być ostatnim słowem życia”.

Spory – polemiki: czy Bóg jest wydarzeniem medialnym?

W 35 numerze „TP” opublikowaliśmy rozmowę ze znanym poznańskim duszpasterzem młodzieży, dominikaninem o. Janem Górą pt. „Duszpasterski trotyl”. Wywołała ona polemikę rektora Uniwersytetu Śląskiego Tadeusza Ławka, którą wraz z tekstem o. Grzegorza Chrzanowskiego o dominikańskim duszpasterstwie młodzieży wydrukowaliśmy w 40. numerze „TP”. Poniżej publikujemy głosy w obronie o. Góry oraz odpowiedź prof. Sławka.

ŁUKASZ STACHURSKI: Polowanie na spadochroniarzy

CEZARY KOŚCIELNIAK: Bez kompleksów

TADEUSZ SŁAWEK: Nie wierzę w trotyl

KS. STANISŁAW MUSIAŁ SJ: Modlitwa o zgubienie klucza, czyli wznowienie cyklu „Dwanaście koszy ułomków” z lat 1988-1990

„Słowo nienawiść jest mocno zadomowione w słowniku chrześcijańskim. Choć używa się je w zasadzie tylko w dwu przypadkach. Najpierw: że trzeba nienawidzić szatana. Kiedyś mówiło się o tym dużo i często, na kazaniach i w katechezie. Po wtóre – dzisiaj mówi się o tym częściej: że należy nienawidzić zło, dodając skwapliwie, iż nie powinno się nienawidzić ludzi, dopuszczających się zła. Nie o samo jednak słowo nienawiść chodzi. Lecz o mobilizację myśli i uczuć w naszym organizmie, które określamy tym słowem. Lepiej jest nie splamić swej duszy tą namiętnością”.

JACEK BOLEWSKI SJ: Świątynia Ducha Świętego czyli cotygodniowa medytacja nad czytaniami liturgicznymi.

 

KULTURA

Polska na Targach Książki we Frankfurcie – relacja „Tygodnika”

„Opatrzność znów okazała się dla nas łaskawa... Prezentacja – pod hasłem »Copyright Poland« – zebrała w Niemczech znakomite oceny. O tym, że Polska wypadła najlepiej spośród dotychczasowych gości honorowych Frankfurtu, mówił już w pierwszych dniach imprezy Thomas Steinfeld, szef działu literatury dziennika »Frankfurter Allgemeine Zeitung«, w wypowiedzi dla »Gazety Wyborczej«. Można by to uznać za kurtuazję, ale podobne opinie formułowali m. in. Christian Esch w »Berliner Zeitung«, Winfried Schoeller, autor telewizyjnego programu o książkach, i Peter Weidhaas, były wieloletni dyrektor Targów.

»Krytycy nie przepadają za pisaniem o krajach, które są honorowymi gośćmi targów, bo to zanadto pachnie marketingiem – mówił Steinfeld. – Polska potrafiła zaprezentować się w taki sposób, aby krytycy nie mieli poczucia, że to jakakolwiek manipulacja. Lempp znakomicie poprowadził politykę informacyjną przed targami«. Do Frankfurtu zjechała imponująca polska reprezentacja, kilkudziesięciu pisarzy różnych pokoleń z Wisławą Szymborską, Czesławem Miłoszem, Sławomirem Mrożkiem i Tadeuszem Różewiczem, Hanną Krall i Ryszardem Kapuścińskim. Nasi Nobliści otwierali Targi wraz z ministrami spraw zagranicznych obu krajów, Joschką Fischerem i Władysławem Bartoszewskim. Szymborska przypomniała swój sławny wiersz »Radość pisania«, w którym tworzenie nazwane zostało »zemstą ręki śmiertelnej«, a Miłosz – swój hymn na cześć książek (»Ale książki będą na półkach, dobrze urodzone, / Z ludzi, choć też z jasności, wysokości«). Miłosz i Różewicz po raz pierwszy chyba wzięli udział we wspólnym wieczorze autorskim i zgromadzili mnóstwo słuchaczy. Pełno było jednak nie tylko na spotkaniach z największymi.”

Tomasz Fiałkowski: Spotkanie z legendą, czyli recenzja „Labiryntu nad morzem”, tomu esejów Zbigniewa Herberta

„O czym traktuje »Labirynt...«? Na pewno stanowi dalszy ciąg podróży po Europie rozpoczętej »Barbarzyńcą w ogrodzie«. Tam szlak prowadził od paleolitycznych malowideł Lascaux po freski Signorellego w Orvieto, od doryckich świątyń Paestum po twierdzę Montségur, ostatni szaniec eksterminowanych Katarów. Tym razem zatrzymujemy się w duchowym obszarze starożytnego Śródziemnomorza, nawet jeśli geograficznie powędrujemy aż na Wyspy Brytyjskie, pod Wał Hadriana.”

Dwugłos o Larsie von Trierze

ANITA PIOTROWSKA: Wątpiąc w ciemnościach, czyli recenzja nowego filmu Larsa von Triera – „Tańcząc w ciemnościach”

„Nawet akceptując właściwą filmowi von Triera fabularną przewidywalność i melodramatyczną naiwność, trudno ustrzec się pytań znacznie bardziej ogólnych, postawionych przez to dzieło mimochodem. To pytania o zasadniczą postawę, którą ten nieprzeciętnie utalentowany twórca z uporem zajmuje wobec nas, widzów. Pytanie o granice powagi i zgrywy, przekazu i stylizacji. O granice artystycznej prowokacji i emocjonalnego szantażu. Wreszcie o możliwość głębszego porozumienia, które jest przecież czymś więcej niż tylko mruganiem do widza, a już z pewnością czymś innym, niż maniakalnym eksperymentowaniem na jego uczuciach. Ponad dwie godziny spędzone „w ciemnościach” dostarczają wszelkich możliwych przeżyć, ale nieodparcie towarzyszy im zwątpienie. Von Trier znowu nam się wymyka, ucieka w perfekcyjny spektakl, by nie rzec – wideoklip. Wobec nakręconych wcześniej »Przełamując fale« czy »Idiotów« ten film zdaje się nawet krokiem wstecz, bo nie sposób tutaj z czymkolwiek się spierać, prowadzić jakikolwiek dialog. Jest tylko efektowny błysk formy i czysta gra emocjami.”

WOJCIECH KUCZOK: Wystawieni przez von Triera, czyli o dwóch filmach dokumentalnych, poświęconych twórczości duńskiego reżysera

„Von Trier uprawia tu w najlepsze ekshibicjonizm. Już w jednej z pierwszych scen widzimy, jak kroczy po planie nagi od pasa w dół; innym razem słyszymy rozbrajające wyznania ikonoklasty-hipochondryka, który rozpoznaje grom z jasnego nieba w domniemanym raku jąder (kilka dni później jest to już rak krtani). Duńczyk bez pardonu opowiada nam także o osobistym stosunku do swoich aktorów – a zwłaszcza aktorek. Jedną z nich (Anne Louise Hassing) zależnie od nastroju i aktualnego stanu zażyłości nazywa »najzdolniejszą z tych, które zna«, lub też »dziwką, która oczywiście musiała się rozchorować«”.

BOGUSŁAW DEPTUŁA: Nieoczekiwane spotkanie, czyli recenzja dwóch wystaw z Muzeum Narodowego w Krakowie: autoportretów Tadeusza Kantora oraz prac katalońskiego artysty Antonio Tapiesa.

„Zbliżenia tych indywidualności mają niejako podwójny charakter. Urodzeni w podobnym czasie: Kantor 1915, Tapies 1923; dla obu głównym doświadczeniem młodości były wojny. W przypadku Tapiesa dochodzi bardzo gwałtowna choroba płuc, wcześnie przyzwyczajająca artystę do myśli o śmierci. Kantor w śmiertelnym cieniu spędził lata okupacji i ten cień nie opuścił go już nigdy. Obu połączyło coś, co zostało nazwane przez Dorę Ashton »buntem informalistycznym«, czyli zamiłowanie do bezkształtnej strony naszej rzeczywistości i do jej artystycznych rejestracji. Kantor, duch niespokojny, estetyką informelu zainteresował się na krótko, ale, jak to zwykle u niego – gwałtownie. W 1955 roku napisał nawet »Litanię sztuki informel«, zaczynającą się od takiego wezwania: »Odkrycie nieznanej strony realności: / jej elementarnego stanu: / MATERII.« To, co prawda, dziesięć lat później niż pierwsze eksperymenty Tapiesa w tej dziedzinie, ale przecież nie twórczość plastyczna zapewniła Kantorowi tak wysokie miejsce w kulturze polskiej. Raczej przeciwnie: ze względu na wielką rolę jego teatru wciąż podejmuje się próby podniesienia na podobny poziom jego dokonań artystycznych.”

JAN BŁOŃSKI: Ksiądz Twardowski i uroki powtórzenia

„Dziękować Bogu za wszystko, czym zechciał nas w swej nieskończonej dobroci obdarzyć, trwać w nieustającej adoracji... to łaska, która dana została tylko bardzo niewielu poetom. Poeci bowiem, jeśli wierzyć tym, którzy ich dobrze znają, pełni są zwykle ambicji, łakomstwa i wszelkiego rodzaju pychy, rzadko niestety usprawiedliwionej... Niczego podobnego w wierszach księdza Twardowskiego nie uświadczymy. Czy jednak sam dar poetycki nie wyróżnia i nie wbija w pychę wierszopisów? Oto dopiero pokuszenie i trudność! Czyżby poeta winien trzymać Muzę krótko?”

 

FELIETONY

ANDRZEJA DOBOSZA i JÓZEFY HENNELOWEJ 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 44,

29 października 2000

Szczegółowe omówienie
Obraz tygodnia
Kronika religijna
Komentarze

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl