W najnowszym numerze

 

On-line: Obraz tygodnia •  Kronika religijna •  Komentarze •  Kontrapunkt

 

KONTRAPUNKT: „Pokusa podglądania”

Agata Bielik-Robson: Podglądanie, czyli głód rzeczywistości

„Z jednej strony jest prawdą, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła; z drugiej jednak łamanie tej reguły od zawsze było motorem wszystkich istotnych odkryć natury egzystencjalnej. Bez ciekawości, bez zdziwienia, szoku, a więc i podglądania, człowiek nie może sam stać się tym, czym był od zawsze, istotą pasjonującą i niezwykłą: ciekawym zwierzęciem, animal fascinans.”

 

Katarzyna Jabłońska: Naga prawda, czyli o sprzedawaniu prywatności w mediach

„Jest coś głęboko tragicznego w tym, że człowiek nie jest w stanie pójść do szpitala, w którym na skutek wypadku znalazł się ktoś bardzo mu drogi i przeprosić go za kłótnię, sprowokowaną tuż przed tym zdarzeniem. Jest natomiast w stanie opowiadać o swoim bólu, lęku i poczuciu winy na oczach jeżeli nie milionów, to setek tysięcy zupełnie obcych ludzi. Człowiek i jego historia traktowane są tutaj jak produkty, zazwyczaj jednorazowego użytku. Miłość zamienia się w pornografię, szczerość w ekshibicjonizm, dramat w banał.”

 

Aleksandra Bajka: TVN – telewizja dla podglądaczy, czyli raport o programach takich jak „Wybacz mi”, „Rozmowy w toku”, „Pod napięciem”...

„Anna Maruszeczko, prezenterka programu „Wybacz mi”, łączy na ekranie skłócone rodziny. Płaczą osoby w studiu, płaczą widzowie przed telewizorami.

Tam jest prawdziwy stres i emocje – twierdzi 22-letni Rafał Maćkowiak z Wrocławia, który pogodził się w programie ze swoim ojcem. – Oglądam każdy program co niedzielę i czasem sam ryczę jak bóbr.

Rafał uciekł z domu i przez 8 lat nie utrzymywał kontaktów z rodzicami. Twierdzi, że gdyby sam pojechał do domu z kwiatami, to ojciec by go nie przyjął. Wyręczył go człowiek z TVN. – Księdzu się wszystkiego nie powie, a w telewizji – tak jakoś łatwiej... I w końcu występuje się tam raz w życiu! – mówi chłopak. Twierdzi, że program bardzo mu pomógł i zapewnia, że dobre kontakty z ojcem utrzymują się do dziś.”

 

Grażyna Borkowska: Prawo do milczenia, czyli o literackich dziennikach, memuarach, alfabetach...

„Przypisywana czytelnikom prozy autobiograficznej pokusa podglądactwa nie dotyczy lektury wielkich dzienników XX-wiecznych. Ani u Dąbrowskiej, ani u Nałkowskiej, ani tym bardziej u Brzozowskiego, Konińskiego czy Gombrowicza nie będziemy szukać (wyłącznie?) ekscytujących szczegółów ich biografii.

Na zarzut ekshibicjonizmu może narażać się proza słabsza, pisana bez wielkiego zaplecza intelektualnego, nastawiona na eksploatację intymnych szczegółów biograficznych. Wbrew pozorom polska literatura nie dostarcza nazbyt wielu przykładów tego zjawiska. W każdym razie nie są to przykłady jednoznaczne.”

 

Jerzy Jarniewicz: Umieramy dwukrotnie, czyli o tym, jak życie pisarza staje się materią dla – coraz bardziej drapieżnych – biografów

„Biografia musi szokować sensacyjnymi doniesieniami, inaczej przepadnie niezauważona. I nie jest ważne, czy rewelacje są dostatecznie udokumentowane – liczy się tylko ich siła uderzeniowa. Prywatność nie jest więc wartością bezwzględną: stanowi wartość dopóty, dopóki człowiek żyje. Po jego śmierci nikną moralne wątpliwości, wszystko może paść łupem pożądliwego oka i stać się faktem publicznym. Umieramy dwukrotnie, raz jako żywi, drugi raz – kiedy historia zamienia nas w plastyczną fikcję, którą można dowolnie manipulować.”

 

Marcin Sowa: Życie bez tajemnic, czyli o podglądaniu bliźnich przez internet

„Holendrzy z programem Big Brother nie byli pierwsi. Kiedy startowała „pierwsza na świecie reality soap”, w internecie od dawna już istniały strony pokazujące życie pojedynczych osób lub niewielkich grup. Chcesz zobaczyć dom i życie 32-letniej samotnej nauczycielki w niewielkim miasteczku w południowych Stanach? A może pokój studencki w akademiku w Sydney, w którym mieszka dwóch przyszłych informatyków? Żaden kłopot. Są serwisy bardziej „profesjonalne”, w których widzimy obraz z kilku kamer zainstalowanych w kuchni, sypialni, pokoju dziennym, czasem łazience oraz skromne, pokazujące tylko fragment domu lub mieszkania internauty marzącego o tym, żeby podzielić się swoim życiem z innymi.”

 

O wstydzie i bezwstydzie mówią:

BARBARA SKARGA – Myślę o ciekawości nienasyconej gawiedzi. Gawiedź to nie jest kategoria socjologiczna, to nie jest klasa czy warstwa, to raczej sposób bycia, niewybredny ale rozpowszechniony. Gawiedź jest ciekawa. Bez ciekawości nie byłoby wiedzy, to prawda, lecz zainteresowania gawiedzi nie skupiają się na zjawiskach tego świata i możliwościach ich zrozumienia. Ona śledzi bezwstydnie życie innych, a zwłaszcza tych możniejszych od siebie. Ileż jest więc w naszych czasach tej ciekawości podejrzliwej i natrętnej, przed którą niegdyś broniły mury i straże, a dziś jest ona panem i potrafi się pastwić nad swym przedmiotem. Przed tą ciekawością nie ma dziś obrony. Teleobiektyw to nie dziurka od klucza. Pod tym względem Orwellowski świat w pełni się zrealizował. Każdy może mieć w swej sypialni telewizyjne oko, o ile tylko zaspokojenie ciekawości leży w czyimś interesie.

TADEUSZ SŁAWEK – Wstyd, jak wynika z opisu Kartezjusza, jest zjawiskiem społecznym: inna jednostka lub grupa „pogardza” mną z powodu mojego postępowania, a wstyd będący moją reakcją na owo doznanie doskwiera mi dokuczliwie. By tak mogło być, niezbędna jest jednak sfera prawdziwego kontaktu społecznego, w której człowiek nawiązuje porozumienie z Drugim fundujące się nie na interesie, lecz bezinteresowności. Tymczasem to, co dokonuje się w dzisiejszej rzeczywistości, to proces, który moglibyśmy nazwać klientyzacją relacji międzyludzkich. Obcując ze sobą, poruszamy się coraz częściej w kręgu „spraw do załatwienia”, „interesów do zrobienia”, „korzyści do uzyskania” itp.

MAGDALENA ŚRODA – Najciekawszą zmianą jest nasz stosunek do uczuć. To najintymniejsza część nas samych. Jest niczym matryca do odbierania i usensowniania świata, nadająca mu ostrość, powab, smak i tragizm. Miłość, nienawiść, cierpienie, rozpacz, radość jeśli dotychczas pojawiały się w sferze publicznej, to tylko przefiltrowane przez sztukę. Teraz pojawiają się nagie, w publicznych wyznaniach, atakują nas ze wszystkich stron, z całą ostrością. Jest to być może spowodowane spsychologizowaniem kultury. Wszak XX stulecie to wiek psychologii; uczucia nie są sprawą intymną, sekretem międzyludzkim, lecz wchodzą do życia publicznego, instytucjonalizują się, pojawiają jako towar w gabinetach psychoanalityków (płaci się tam za możliwość ujawnienia uczuć, które niegdyś skrywało się nawet przed bardzo bliskimi ludźmi). Pytamy różnych ludzi o ich uczucia i nader chętnie informujemy o własnych. Dyskrecja tak wobec innych, jak i nas samych przestaje obowiązywać. Dawna prawdomówność w stosunku do uczuć, określana jako rzetelność i otwartość, staje się niewystarczająca, gdyż granice prawdomówności przesuwają się w kierunku wyraźnego ekshibicjonizmu.

 

KOŚCIÓŁ

JANUSZ PONIEWIERSKI: Pontyfikat – rok XXII, czyli najważniejsze wydarzenia z kolejnego roku pontyfikatu Jana Pawła II

„Jan Paweł II bardzo poważnie potraktował Wielki Jubileusz Roku 2000: lata przygotowań, dokumenty budujące swoistą teologię jubileuszu dziesiątki profetycznych gestów – to wszystko miało przeorać samoświadomość Kościoła”.

MAREK SKWARNICKI: Papieskie dni, czyli fragmenty książki „Papieskie lata”, która ukaże się niebawem w wydawnictwie „Biały kruk”

„Gdy Ojciec Święty wypowiedział słowa »Nie lękajcie się!« na Placu wybuchł entuzjazm. Nie wiem, czy Papież przewidywał taki skutek słów homilii?”

SPRAWA BISKUPA SPLETTA (c.d.):

PETER RAINA: „Zasłużył na karę”

„Biskup Splett zasłużył na karę, można jedynie mieć wątpliwość co do jej wysokości. jego rehabilitacja byłaby policzkiem dla wszystkich, którzy podczas wojny z narażeniem życia starali się wypełnić swe moralne zobowiązania”.

KS. STANISŁAW BOGDANOWICZ: W obronie biskupa Spletta

„To nie biskup Splett zamknął przed Polakami kościoły, a droga przezeń obrana była rozważna. Był biskupem w Gdańsku, mieście-piekle. Wychylić się z niego było bardzo trudno”.

KS. ROMAN MALEK: „O znaki bardziej czytelne”, czyli o konflikcie Watykan – Pekin wokół chińskich męczenników

JAROSŁAW CZUCHTA: Modlitwa Jezusowa

Rozmowa z angielskim benedyktynem o. Laurencem Freemanem („TP” nr 21/2000), który propagował mało w Polsce znaną kontemplację chrześcijańską, wywołała na naszych łamach dyskusję. Do tej pory wypowiedzieli się jezuici: Henryk Dziadosz („TP” nr 31), Stanisław Obirek („TP” nr 32), Stanisław Łucarz („TP” nr 34), benedyktyn o. Jan Bereza („TP” nr 37), siostra Sacre Coeur Alina Merdas („TP” nr 38) oraz redaktor działu religijnego Artur Sporniak („TP” nr 31). Dzisiaj drukujemy wypowiedź grekokatolika Jarosława Czuchty.

„ Czy tak częste dziś odejścia od Kościoła – szczególnie ludzi młodych – nie dowodzą, iż wciąż za mało mówi się o medytacji, i co ważniejsze, zaniedbuje się wprowadzanie w jej tajniki. Czy znamy lepsze i skuteczniejsze metody zjednoczenia z Bogiem poza modlitwą liturgiczną i medytacją?”.

CYKL: Jak siebie widzą polscy księża?

Wszyscy mają coś do powiedzenia o księżach. Wszyscy ich pouczają, krytykują, formują, korygują. A co sami księża myślą o sobie, o swojej roli, misji, sytuacji? „Duchowieństwu nigdy nie było nad Wisłą łatwo” – napisał ks. Andrzej Turek w nieco prowokacyjnym artykule („TP” nr 27/2000). Zamieszczając artykuł zaprosiliśmy do zabierania głosu innych księży, uważając, że należy im w tej sprawie udzielić głosu. W poprzednich numerach głos zabrali m.in. księża Marek Łuczak, Stanisław Obirek, Leszek Slipek, Andrzej Luter, Franciszek Kamecki, Bogusław Mielec, Jan Sochoń i Józef Puciłowski. Dzisiaj: KS. PIOTR NITECKI

„Pokazywać ludziom, że Bóg zawsze stoi po stronie człowieka i potrafi oddzielić potępienie grzechu od miłości wobec grzesznika. Czy to nie jest piękne?”.

KS. STANISŁAW MUSIAŁ SJ: Złoty pantofel Chrystusa, czyli wznowienie cyklu „Dwanaście koszy ułomków” z lat 1988-1990

„Nowego spojrzenia na modlitwę nie zawdzięczamy uczonym teologom. Weszło ono w życie duchowe wiernych bocznymi drzwiami: poprzez opisy cudów, których średniowiecze było wielkim wielbicielem i niezwykle płodnym producentem”.

IRENEUSZ CIEŚLIK: Bardziej papiescy od Papieża?, czyli dlaczego w oficjalnym polskim tłumaczeniu deklaracji „Dominus Iesus” znalazło się kontrowersyjne ekumenicznie „Filioque”, choć brak go w oryginalnym tekście

JACEK BOLEWSKI SJ: Niepojęta miłość czyli cotygodniowa medytacja nad czytaniami liturgicznymi.

 

KULTURA

PIOTR WOJCIECHOWSKI: Has – czas obok epoki, czyli wspomnienie o zmarłym reżyserze, twórcy m.in. „Pętli”, „Rękopisu znalezionego w Saragossie” i „Sanatorium pod Klepsydrą”.

„Has robił filmy, ale od początku nie szukał swojego miejsca w świecie filmu – chciał poprzez film przenieść siebie i widza w inne potoki czasu, rządzące się logiką snu, niosące dary piękna, ostateczne pytania.”

 

JAN BŁOŃSKI: Kuśniewicz – pisarz osobliwy

„Pisarz ten i chyba człowiek także nie mieścił się wyraźnie w aktualności literackiej, a już zwłaszcza w politycznych uwikłaniach, tak częstych w ostatnim półwieczu. Przede wszystkim zaś umiał ocalić całą swą osobliwość w zupełnym od społecznych czy patriotycznych mód i zobowiązań. Był sobą i tylko sobą.”

 

ANITA PIOTROWSKA: Kłos zamiast Klossa, czyli recenzja „Wyroku na Franciszka Kłosa” – spektaklu Teatru Telewizji w reżyserii Andrzeja Wajdy

„Oglądając „Wyrok na Franciszka Kłosa”, mamy od początku świadomość, że w filmografii Andrzeja Wajdy nie jest to z pewnością film wybitny. Twórca świadomie zrezygnował z całego arsenału wyrafinowanych środków wyrazu, z sugestywnej ikonografii, malarskich stylizacji, retorycznych chwytów, całej wieloznacznej symboliki tak charakterystycznej dla reżysera „Popiołu i diamentu”. Wszystko po to, by spłacić wobec historii jeszcze jeden dług. Może zrobił to zbyt gorączkowo, zbyt pośpiesznie. Może zbytnio zaufał aktorom drugiego planu, którzy nie zawsze dobrze wywiązują się ze swych zadań. Ale myślę, że akurat w przypadku tego filmu ważniejsze jest coś zupełnie innego. Ilu jest jeszcze takich, którzy obraz II wojny budują na podstawie komiksowych opowiastek o kapitanie Klossie? Ile jest jeszcze takich strasznych miasteczek skrywających przed światem swoje ciemne sprawki, wstydliwe tajemnice przeszłości...?”

 

BOGUSŁAW DEPTUŁA: Gierowski – język barw, czyli recenzja wystawy Stefana Gierowskiego w warszawskiej „Zachęcie”.

„Oglądając warszawską wystawę, trudno zapomnieć o inteligencji i przenikliwości tego malarza, ale równocześnie przez chwilę warto to zrobić i poddać się tylko efektom oddziaływania kolorów. Niech przez krótki moment opowiadają o sobie i swoich dramatach własnym językiem, językiem barw.”

 

JULIUSZ KURKIEWICZ: Canetti – mistrz przemiany, czyli recenzja zbioru esejów „Sumienie słów” Eliasa Canettiego

„Czytelnik już od pierwszych stron tej zadziwiającej książki nie ma wątpliwości: mamy do czynienia z jednym z ważniejszych tekstów XX-wiecznej kultury.”

 

MICHAŁ NAWROCKI: Słownik na glinianych nogach, czyli recenzja „Słownika symboli” Juana Eduarda Cirlota

„Kto szuka wyczerpujących informacji o symbolu, zamiast do Cirlota lepiej niech siegnie do kompendium Władysława Kopalińskiego.”

 

ANDRZEJ PELCZAR: Edukacyjne dylematy, czyli szkic o misji uniwersytetu i reformach w szkolnictwie wyższym

„Jest jeszcze jeden strategiczny cel ogólnej polityki edukacyjnej. Myślę o wciąż zbyt małej liczbie osób z wyższym wykształceniem w Polsce i związanymi z tym zabiegami o zwiększenie liczby studentów. Widać tu dużą presję społeczną. Młodzi ludzie chcą być członkami światłego społeczeństwa. Ale »presja na ilość« niesie zagrożenia dla jakości kształcenia.”

 

LESZEK ENGELKING: Diachronia i detektywi, czyli szkic o poezji Jerzego Jarniewicza

 

JACEK PODSIADŁO: Dziki gniew

 

FELIETONY

ANDRZEJA DOBOSZA, JÓZEFY HENNELOWEJ, ZBIGNIEWA MENTZLA i EWY SZUMAŃSKIEJ

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 42,

15 października 2000

Szczegółowe omówienie
Obraz tygodnia
Kronika religijna
Komentarze

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl