Komentarze

 

Krzysztof Burnetko Czekając na bilans zamknięcia
Józefa Hennelowa Nie ma zgody, niestety
Bp Tadeusz Pieronek Nauczyciele i wiara

Wojciech Pięciak Wychowanie w czasach zmiany

 

Czekając na bilans zamknięcia

Cynicy twierdzą, że to zjawisko nie do uniknięcia: kampanie wyborcze współczesnej demokracji oparte są głównie na populistycznych obietnicach. Jedynie w najlepszym wypadku co bardziej odpowiedzialni politycy, gdy już zostaną wybrani, odchodzą w trakcie kadencji od wyborczych haseł. Problem w tym, że w polityce słowa puszczone w publiczny obieg też mają znaczenie – nie tylko dlatego, że nakręcają spiralę roszczeń i utopijnych oczekiwań, ale i przez to, że niedotrzymane deklaracje podważają zaufanie obywateli do uczciwości mechanizmu demokratycznego.

Gorzej jednak, gdyby efektem kampanii prócz sloganów były konkretne zmiany systemowe w postaci wadliwych ustaw czy nadszarpniętego autorytetu najważniejszych instytucji państwa. III RP nie potrafiła się od tego uchronić w przeszłości – dość przypomnieć kampanię prezydencką roku 1995 podczas której ucierpiał wizerunek Urzędu Ochrony Państwa (wskutek sprawy Oleksego) oraz Banku Centralnego, Rzecznika Praw Obywatelskich i Sądu Najwyższego (w efekcie zaangażowania osób im szefujących w wyborczą walkę).

Nie lepiej jest i teraz. Znowu na cenzurowanym znalazł się UOP (lustracja Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego). Na dodatek kampania odciska się na sferze legislacyjnej. Przykładem zwłaszcza spór wokół ustawy uwłaszczeniowej. Kontrowersje budzi też idea zaostrzenia kodeksów karnych czy propozycji sankcji nie tylko za produkcję i handel, ale i samo posiadanie narkotyków; inicjatywy te są społecznie ważne, ale też trudne do jednoznacznej oceny czy to pod względem moralnym, czy też prawnym – tu wchodzi w grę zwłaszcza wzgląd na efektywność proponowanych rozwiązań. Dlatego wymagają spokojnej dyskusji, a tymczasem stały się przedmiotem wyborczych targów.

Prawdziwy bilans kampanii prezydenckiej nie będzie się sprowadzał tylko do tego, kto wygra. Ważne też będzie to, ile instytucji w jej trakcie utraciło wiarygodność i ile bubli w jej ramach przemycono do systemu prawnego.

Krzysztof Burnetko

 

 

 

Nie ma zgody niestety

Lwowscy radni nie uznali uzgodnień pomiędzy rządami Ukrainy i Polski w sprawie ostatecznego kształtu odbudowywanego Cmentarza Orląt. Wprowadzili drastyczne modyfikacje: z głównego napisu usunięto wyraz „niepodległa” (Polska), zanegowano odbudowę sylwetek lwów, a także pomników żołnierzy amerykańskich i francuskich pomagających wówczas polskim oddziałom, nakazano we wszystkich napisach obok polskich wprowadzić ukraińskie. „Możemy się zgodzić tylko na polski cmentarz wojskowy, nie na panteon chwały polskiego oręża” stwierdził jeden z radnych. Nie ma znaczenia dla rady, że właśnie ostatnio w Polsce powstały aż dwa miejsca pamięci żołnierzy ukraińskich w kształcie zgodnym życzeniem strony ukraińskiej. Byłoby dramatem, gdyby zacietrzewiona krótkowzroczność grupy samorządowców lwowskich niweczyć miała rozwój stosunków sąsiedzkich, na których Ukrainie zależy nie mniej niż nam.

Józefa Hennelowa

 

 

 

Nauczyciele i wiara

Wserii wielkich wydarzeń jubileuszowych odbyło się we Włoszech międzynarodowe spotkanie środowisk uniwersyteckich. Od 4 do 10 września zorganizowano 59 sympozjów naukowych poświęconych tematyce nowego humanizmu na progu trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa. Wzięli w nich udział filozofowie, teolodzy i humaniści, ale także przedstawiciele nauk ścisłych, m.in. fizyki, matematyki, chemii, biologii, genetyki, neurobiologii, praktycznie z całego świata. Na wezwanie Papieża przybyli uczeni z Tokio, Sankt Petersburga, Moskwy, Pekinu, Kairu i Nairobi, ze Stanów Zjednoczonych, Australii i oczywiście z Europy. Byli przedstawiciele świata chrześcijańskiego, ale również Żydzi, muzułmanie i uczeni niewierzący.

Spotkania dały okazję do wymiany poglądów naukowych, ale pozwoliły też na wyrażenie po prostu ludzkiej solidarności. Kiedy np. przedstawicielka Kenii mówiła o problemach współczesnej Afryki, o walkach plemiennych, przemocy i AIDS, otrzymała wyjątkowy aplauz w obecności Ojca Świętego. Wszystkim debatom towarzyszyła dyskretna modlitwa połączona z krótką medytacją, co tworzyło atmosferę skupienia i powagi.

W centrum zainteresowania była tajemnica osoby ludzkiej w wymiarze psycho-fizycznym, którą zgłębiają wszystkie kierunki wiedzy. Człowieka nie można do końca zrozumieć bez uwzględnienia jego duchowych perspektyw, otwierających go ostatecznie na Chrystusa i Jego Ewangelię.

Uczeni – podkreślając pełną wolność badań naukowych – wskazywali możliwość ich prowadzenia w zgodzie z własną wiarą religijną. Chrześcijańskie doświadczenie współczesnego świata z jego olbrzymimi osiągnięciami w tak odległych od siebie sferach jak np. biologia i technologia, świadczy o potrzebie odwołania się do Tego, który wyposażył człowieka w zdolności poznawcze i uwzględnienia w badaniach jasnych zasad moralnych.

Bp Tadeusz Pieronek

 

 

Wychowanie w czasach zmiany

Zapewne wielu spośród tych, którzy mają dzieci, zastanawia się, jak je wychować do życia w społeczeństwie rynku, różnych idei, konkurencji. Jak interpretować dekalogowe dobro i zło – nie w wymiarze podstawowym (,,nie zabijaj”), ale w zwykłych sytuacjach życiowych? Jak wychować dziecko, które da sobie radę w życiu, a nie będzie niewrażliwe? Czy mówić: musisz się rozpychać łokciami, kłam, gdy na tym zyskasz (zatrudniani przez firmy tzw. psychologowie-trenerzy uczą, że to „kłamstwo konieczne w interesie firmy”); na ludzi patrz jak na konkurentów; rób „przekręty”, sukces jest najważniejszy? Czy może wychowywać w szacunku dla innych, dla wartości, w ufności do ludzi, ale ze świadomością, że takie cechy mogą okazać się dla kariery nieprzydatne?

Nie tragizujmy: każda epoka miała dylematy. Gdy pół wieku temu dzieci szły na wojnę, co czuli ich rodzice, wiedząc, że tak trzeba, choć ma to swą cenę? Wedle socjologów każda generacja (przynajmniej jej część, która ma zamiar i szansę stać się kiedyś elitą) ma swoje „przeżycie pokoleniowe”. Takimi dla 50- i 30-latków były, odpowiednio, lata 1968-1970 oraz stan wojenny i przełom 1989. Przeżycie takie, wraz ze skutkami natury nie tylko politycznej, określa warunki tzw. socjalizacji: sposobu na wchodzenie w życie i obecność w nim jako osoba prywatna i obywatel. Jakie przeżycie określa dziś 20-latków, trudno osądzić. Niektórzy psychologowie mówią o „pokoleniu bez ojców”. Ojców (zarabiających; z wyboru czy przymusu) często nie ma; ojcowie (rodzice) często przestają być nie tylko autorytetem, lecz jakimkolwiek punktem odniesienia, choćby negatywnym – a demontaż i przeformułowanie autorytetów to w końcu w procesie dojrzewania rzecz naturalna. Podobnie jest chyba z innymi tradycyjnymi autorytetami, w tym z Kościołem-instytucją (sporo mogliby powiedzieć tu katecheci) czy – wartość nowa – demokracją. „Nie bój się przyjaciół – mówi stare powiedzenie – najwyżej cię zdradzą; nie bój się wrogów, najwyżej cię skrzywdzą. Bój się obojętnych”.

Może tak wyraźna agresja to objaw nie tylko kryzysu wychowania, ale i protestu tej części młodzieży, jej kłopotów z wolnością, z wyborem możliwości? To nie usprawiedliwianie, lecz próba opisu: 20-latkowie zawsze szukali sobie miejsca, więzów dających bezpieczeństwo w grupie i przyjaźń (także tym można objaśnić popularność Jana Pawła II czy Taizé). Ale może nowa Polska – taka, jak oni ją odbierają – ma dla nich tylko jedną ofertę: zrób szybko pieniądze, a potem wydawaj na rozmaite dobra? Prawda, że także my, starsi, marzyliśmy o takich dobrach, o normalności. Jak zatem nauczyć dzieci życia, nie płacąc zbyt wysokiej ceny? Wojciech Pięciak

 

 

 

 

Nr 38, 

17 września 2000

Szczegółowe omówienie
Obraz tygodnia
Kronika religijna
Komentarze

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl