Komentarze

 

Artur Sporniak Testament Jezusa
Krzysztof Burnetko Polski Giuliani?
Wojciech Pięciak Cisza nad poszerzeniem NATO
Jacek Imbramowski Co robić z legalnym idiotyzmem

 

 

Testament Jezusa

Honorowy zwierzchnik prawosławia Patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I zaproponował, aby chrześcijanie w roku jubileuszowym spotkali się na wspólnej modlitwie w wigilię Przemienienia Pańskiego. I rzeczywiście: 5 sierpnia w Rzymie w bazylice św. Jana na Lateranie w ekumenicznym nabożeństwie uczestniczyli katolicy, prawosławni Grecy, Rumuni i Koptowie, anglikanie, luteranie i prezbiterianie. Jan Paweł II spotkanie to nazwał „wspaniałym czuwaniem w komunii wiary i celów” i „okazją do podkreślenia wspólnoty wyznania wiary w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, i woli posłuszeństwa Jego Ewangelii”.

Wydawałoby się zatem, że ekumenizm ma się świetnie i tylko się z tego cieszyć. Tymczasem lektura sprawozdania ks. Wacława Hryniewicza ze wznowionych po 7 latach rozmów katolicko-prawosławnych (zob. str. 1 tego numeru) każe pozbyć się złudzeń. „Jesteśmy bardziej chorzy niż myślimy” – skomentował wzajemne stosunki jeden z uczestników rozmów. Czy wobec tego takie gesty, jak spotkanie na Lateranie, mają sens? Czy ekumenizm ma przyszłość?

Na odpowiedź mimo wszystko twierdzącą pozwala mi przekonanie, że Pan Jezus na Sądzie Ostatecznym nie zapyta nas o stosunek do uniatyzmu i prymatu papieża. Prędzej zapyta, jak realizowaliśmy Jego testament: „aby wszyscy stanowili jedno” (J 17,21)? Obyśmy mieli co odpowiedzieć.

Artur Sporniak

 

Polski Giuliani?

Polski Giuliani, Falcone znad Wisły – takimi określeniami obdarzyły niektóre media ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego, gdy zapowiedział wprowadzenie nowej polityki karnej. Teraz – po ogłoszeniu projektu zmian w kodeksach karnych – skłonność do stawiania ministra na równi z burmistrzem Nowego Jorku, który zasłynął z bezpardonowego zwalczania przestępczości czy z legendarnym włoskim sędzią, który wydał wojnę mafii, pewnie się nasili.

Pytanie tylko, czy są to zasadne porównania. Kaczyński klucz do rozwiązania problemu przestępczości w Polsce widzi głównie w zaostrzeniu prawa karnego oraz w wymuszeniu większej surowości u podlegających mu prokuratorów. Tymczasem dla poprawy sytuacji nie wysokie kary są najistotniejsze – ważniejsza jest sprawność działania wymiaru sprawiedliwości.

Podwyższenie sankcji może, owszem, liczyć na społeczne poparcie – tyle że tak naprawdę wystarczyłoby dobrze wykorzystać istniejące regulacje. Obowiązujące kodeksy wydają się łagodniejsze od poprzednich, bo dają sędziom większe możliwości w doborze kary. To, że za niektóre poważne przestępstwa kodeks przewiduje stosunkowo niskie dolne granice kary, nie znaczy, że sprawcy otrzymują takie wyroki. Przeciwnie – wbrew temu, co mówi minister, sędziowie skłaniają się ostatnio ku surowszemu karaniu; dowodem choćby kilka werdyktów dożywotniego więzienia w sprawach o zabójstwa. Także głośne wytyczne dla prokuratorów, jakie rozesłał niedawno Kaczyński, są nieporozumieniem. Wiele z tych zaleceń prokuratorzy już dawno stosują: wnoszą o areszty i surowe kary, żądają ostrzejszych warunków przedterminowych zwolnień, odwołują się od wyroków. Naturalnie czasem popełniają błędy – jak ostatnio w Bydgoszczy, gdzie wskutek złej kwalifikacji czynu nie zastosowano aresztu wobec sprawców rozboju, a ci zaraz potem napadli kolejnego człowieka i go zabili. Lecz za takie wpadki przewidziane są konsekwencje dyscyplinarne.

Zamiast ogłaszać akcje walki z przestępczością, minister powinien skupić się na walce w swoim rządzie o pieniądze na poprawę warunków pracy wymiaru sprawiedliwości. Bez poważnego zastrzyku z budżetu nie da się stosować nawet istniejących regulacji. Wedle raportu Fundacji Helsińskiej 25 proc. budynków sądowych w Polsce wymaga natychmiastowych remontów kapitalnych, w 69 proc. sekretariatów nie ma komputerów itd. Podobnie jest zapewne z prokuraturą.

Paradoksalnie właśnie teraz Kaczyński ma szansę na zdobycie pieniędzy – zbliżają się wybory, budżet państwa siłą rzeczy będzie więc tworzony pod kątem oczekiwań elektoratu. Lepiej byłoby, by to w tym celu minister wykorzystywał brak poczucia bezpieczeństwa u obywateli.

Krzysztof Burnetko

 

Cisza nad poszerzeniem NATO

Numerem jeden w politycznej hierarchii Europy stała się dziś Unia Europejska: jej reforma i poszerzenie. Od kiedy w grudniu 1999 w Helsinkach Unia zaprosiła do negocjacji kolejne kraje, nie ma tematu ważniejszego. Sprawy unijne zdominowały również dyskusje w NATO, bo w Helsinkach zajęto się polityką obronną Unii – a określenie relacji w tej dziedzinie między NATO a UE jest kwestią dla obu stron kluczową. W obliczu takich problemów (do czego dochodzi zaangażowanie w Kosowie) trudno się dziwić, że cicho się zrobiło wokół dalszych etapów otwarcia Sojuszu na Wschód. Kraje NATO nie podejmują tego tematu, przechodząc do porządku nawet nad tak trudną do zignorowania inicjatywą jak niedawny dramatyczny „bałtycki apel” krajów aspirujących do Sojuszu. Nawet USA jakby straciły zainteresowanie, choć i tu jest wytłumaczenie: do wyborów prezydenckich ważne sprawy są zawieszone, a poza tym głównym tematem polityki USA w relacjach z Rosją i Europą Zachodnią jest projekt systemu obrony przed atakiem rakietowym (NMD).

Nie znaczy to, że kwestia poszerzania NATO – tak ważna dla Polski – została odłożona ad acta. Z wypowiedzi polityków i opracowań politologicznych widać, że rozważa się kilka scenariuszy. Pierwszy to odczekanie do poszerzenia Unii – bo stając się jej członkami kraje bałtyckie na przykład weszłyby do polityki obronnej UE i „tylnymi drzwiami” do NATO (takie kalkulacje niektórzy politycy zachodni snuli w połowie lat 90. wobec Polski). Scenariusz drugi to „wyrównanie granic”: przyjęcie Słowenii, Słowacji, Austrii (jeśli zechce) i kogoś z „flanki” południowej (Rumunia, Bułgaria). Scenariusz trzeci i najtrudniejszy: przyjęcie państw bałtyckich. Nie ma natomiast wątpliwości, że kluczem są zawsze relacje z Rosją. W ostatnich latach jej stosunki z Zachodem sprowadzają się do pytania: „za ile?”. Dalsze poszerzenie NATO jest możliwe, o ile Sojusz i Moskwa porozumieją się co do ceny. Przyjęcie Polski, Czech i Węgier okupiono powołaniem Rady NATO-Rosja; Rosjanie mieli nadzieję, że dzięki niej będą mogli wywierać wpływ na decyzje Sojuszu. Rozczarowali się, bo kilka tygodni po 12 marca 1999 r. NATO, nie oglądając się na Moskwę, rozpoczęło operację przeciw Jugosławii – i ukarali Sojusz, na rok wycofując się z Rady. Pytanie brzmi zatem: czym zapłacić za przyjęcie Słowenii czy Słowacji, nie mówiąc już o państwach bałtyckich?

Wojciech Pięciak

 

Co robić z legalnym idiotyzmem

Zarejestrowana partia polityczna (nr ewidencyjny 58) Narodowe Odrodzenie Polski (Dzielnica Łódzka) rozesłała ostatnio protest „przeciwko uhonorowaniu Jana Karskiego poprzez wmurowanie tablicy pamiątkowej na murze kamienicy przy ulicy Kilińskiego 71 (w Łodzi – JI) miejsca urodzenia w/w osoby”. Na uzasadnienie protestu składają się: obelgi wobec zmarłego niedawno legendarnego kuriera Polski Podziemnej oraz stwierdzenie, że „jego życie upłynęło na propagowaniu »Kłamstwa Oświęcimskiego« – wymyślonego przez żydowską organizację NKWD”. Adresatami protestu były: łódzka Rada Miasta, niektóre media (m.in. Gazeta Wyborcza, Trybuna i Nie) i partie polityczne (SLD i UW) oraz Marek Edelman, ostatni żyjący przywódca powstania w getcie warszawskim.

To stare dylematy: jak w demokratycznym i praworządnym kraju reagować na przejawy politycznego idiotyzmu, które zahaczają o szerzenie nienawiści opartej o kryteria rasowe?; o ile jasne jest, że głoszących podobne bzdury winna potępić opinia publiczna, to kiedy ma wkroczyć państwo?; jak o takich – marginesowych jednak – środowiskach mają informować środki przekazu?; czy opisywanie tego typu inicjatyw przyczynia się jedynie do nadania im przesadnego znaczenia – czy przeciwnie: jest ostrzeżeniem przed tlącym się niebezpieczeństwem? W Polsce dyskusja nad tymi pytaniami dopiero się zaczęła.

Jacek Imbramowski

 

 

 

 

Nr 33, 13 sierpnia 2000

Szczegółowe omówienie
Obraz tygodnia
Kronika religijna
Komentarze

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl