Komentarze

 

Krzysztof Burnetko Pseudoprawicowe pseudouwłaszczenie
Andrzej Łukowski Więcej gazu! Ale skąd?
Józefa Hennelowa Z Katyniem tak nie wolno

 

 

Pseudoprawicowe pseudouwłaszczenie

Zjednoczone siły postpeerelowców z PSL oraz postsolidarnościowców z AWS (tym razem zdyscyplinowanych) przy wsparciu partyjek tzw. prawicy uchwaliły ustawę o tzw. powszechnym uwłaszczeniu. Jeżeli przyjmie ją Senat (a przyjmie, bo AWS ma tam większość) i podpisze prezydent (a odmowa w okresie przedwyborczym to trudna decyzja, zważywszy m.in. na charakter elektoratu Aleksandra Kwaśniewskiego) oraz nie zaneguje jej Trybunał Konstytucyjny, to posiadacze lokatorskiego prawa do lokali spółdzielczych, najemcy komunalnych lokali mieszkalnych, mieszkań zakładowych lub stanowiących własność Skarbu Państw bądź spółek z przewagą kapitału państwowego dostaną zamieszkiwane lokale na własność. Pozostali zaś obywatele – o ile nie skorzystali dotąd z żadnej z form prywatyzacji – mogą liczyć na tzw. bony uwłaszczeniowe, a poprzez nie na udziały lub akcje w spółkach, należących do mającego powstać narodowego funduszu uwłaszczeniowego.

Równocześnie tzw. uwłaszczenie miałoby inne skutki. Po pierwsze: konstytucyjno-prawne. Łamie bowiem regułę poszanowania prawa własności. Uwłaszczany byłby często majątek już należący czy to do spółdzielni, czy też, jak w przypadku lokali w kamienicach komunalnych, mogący być przedmiotem roszczeń ze strony byłych właścicieli tych domów w ramach reprywatyzacji. Ustawa narusza też zasadę równości wobec prawa. Tysiące Polaków zdecydowało się na duże wyrzeczenia, by przekształcić (czyli wykupić) lokatorskie prawo do mieszkania spółdzielczego w prawo własnościowe bądź nabyć na własność lokal zakładowy. Teraz jedną decyzją posłowie chcą zrównać ich sytuację z tymi, którzy na wyrzeczenia nie mieli ochoty.

Po drugie: społeczne. Naruszenie reguły poszanowania własności i równości wobec prawa muszą wpłynąć na spadek zaufania do państwa i jego organów oraz – co równie ważne – osłabić odbudowujący się powoli po latach komunizmu szacunek do własności i pewności obrotu.

Po trzecie: ekonomiczne. Powstanie bałagan prawno-finansowy, przeciw państwu wytoczonych zostanie tysiące roszczeń odszkodowawczych ze strony tych obywateli, którzy wcześniej wykupili lokale na własność. Ustawa doprowadzi do zubożenia gmin. I nie chodzi tu tylko o bezpośrednią utratę majątku - zważywszy bowiem na strukturę społeczną najemców mieszkań komunalnych, z których wielu należy do marginesu, niewykluczone jest, że nowi właściciele rychło sprzedadzą swe lokale, a następnie udadzą się do gminy z wnioskiem o mieszkania socjalne. Podobne zubożenie czeka spółdzielnie mieszkaniowe (te mogą z kolei próbować zrekompensować sobie straty, obciążając dodatkowo członków). Tzw. uwłaszczenie nie poprawi także szacunku dla własności, bo nowi właściciele będą rekrutować się często z ludzi nie wykazujących dotąd specjalnego przywiązania ani do praw, ani do obowiązków właścicieli. Nie sposób również oszacować, jaki majątek miałby tworzyć fundusz uwłaszczeniowy.

Po czwarte, ustawa będzie mieć skutki polityczne. Zapewne nastąpią przesunięcia w elektoracie kandydatów na prezydenta – choć pewnie nie tak duże, jak chcieliby autorzy tej gry. Znamienne jednak, że to na fali tzw. uwłaszczenia umacnia się nieformalna koalicja parlamentarna AWS-PSL, która gwarantuje już rządowi poparcie skromnej większości parlamentarnej. I wreszcie: tzw. uwłaszczenie kolejny raz pokazuje, że AWS prawicą jest tylko z nazwy.

Krzysztof Burnetko

 

Więcej gazu! Ale skąd?

Po epoce, w której skłócone grupy ludzkie próbowały regulować stosunki przy użyciu gazów bojowych, nastała epoka gazu ziemnego – „gazrurka” przebojem weszła do arsenału współczesnych narzędzi politycznych i gospodarczych. W naszej szerokości geograficznej potentatem gazowym jest Rosja, która w ostatnich latach nasiliła ekspansję na rynki zachodnioeuropejskie. Rosja chce eksportować więcej gazu (bo z wpływów z jego sprzedaży w dużej części składa się budżet kraju), ale musi zbudować nowe magistrale. Pomyślnie realizowany projekt Jamał–Europa Zachodnia (przez Białoruś, Polskę do Niemiec) i „przeciekający” gazociąg „Braterstwo” (przez Ukrainę, Słowację do Austrii i Niemiec) to za mało. Kierownictwo rosyjskiego monopolisty gazowego „Gazpromu” planuje wybudowanie dwóch morskich linii przesyłowych: po dnie Bałtyku na Zachód i po dnie Morza Czarnego do Turcji. Oba marynistyczne projekty spoczywają na razie na dnie... szaf, są bowiem kosztowne i trudne w eksploatacji. Obecnie w rozmowach z potencjalnymi krajami tranzytowymi (np. Polską) wykorzystuje się je jedynie jako tzw. projekty alternatywne.

Ważniejsze i bardziej realne są plany „lądowe”. Jednoznacznie niechętnie „Gazprom” odnosi się do ofert Ukrainy poprowadzenia nowej trasy tranzytowej przez jej terytorium. Natomiast kilka miesięcy temu koncern wystąpił z pomysłem, by spleść gazociąg jamalski z „Braterstwem” i zaproponował Polsce zbudowanie dodatkowej nitki łączącej obie linie (z centralnej Polski na południe do Słowacji i dalej do Europy Zachodniej).

Warto przy tym wiedzieć, że plany rosyjskiej ekspansji gazowej napotykają kilka przeszkód o kapitalnym znaczeniu: po pierwsze – brak pieniędzy na niezbędne modernizacje i inwestycje, po drugie – ostatnie poważne kłopoty wewnątrzpolityczne (państwo domaga się od „Gazpromu” większych dywidend), po trzecie – wyczerpywanie się złóż (wobec permanentnego niedofinansowania, kilka lat temu zarzucono poszukiwania nowych zasobów, a eksploatowane dziś złoża wystarczą wedle prognoz optymistycznych – na 30-40 lat, a wedle pesymistycznych – zostaną „skonsumowane” jeszcze przed rokiem 2010).

Trudno więc orzec, czy wcześniej powstanie (o ile w ogóle powstanie) jakikolwiek nowy gazociąg, czy też wyczerpie się gaz.

Andrzej Łukowski

 

Z Katyniem tak nie wolno

Komentarze polityków po wiadomości, że Liga Republikańska wyprodukowała do celów kampanii antyprezydenckiej plakat, na którym obok postaci prezydenta Kwaśniewskiego z kieliszkiem w ręku znajduje się historyczne zdjęcie otwartych grobów katyńskich, skierowały się w stronę rozważań, czy i jak wielka jest to obraza dla głowy państwa. A przecież co innego jest tu najważniejsze: niedopuszczalne nadużycie dokumentu martyrologii katyńskiej, dokumentu o charakterze niemal sakralnym, do celów gry politycznej.

Taki zabieg powinien być absolutnie wykluczony niezależnie od celu, jaki przyświeca graczom. Kto tego nie rozumie, nie zasługuje na szacunek.

Józefa Hennelowa

 

 

 

 

Nr 30, 23 lipca 2000

Szczegółowe omówienie
Obraz tygodnia
Kronika religijna
Komentarze

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl