Komentarze
Krzysztof Burnetko Starcie o sądy trwa
Józefa Hennelowa W poszukiwaniu domów
Wojciech Pięciak UOP chciał dobrze...
Michał Okoński Trzymamy za słowo
Starcie o sądy trwa
Najpierw łódzki sąd wydaje list gończy za wodzem
„Samoobrony”, uchylającym się od udziału w kolejnym wytoczonym mu postępowaniu
karnym. Jedni chwalą sąd za zdecydowanie – poprzednio tak kolegia ds.
wykroczeń, jak sądy, przed którymi miał stawać Andrzej Lepper tolerowały jego
lekceważenie dla wymiaru sprawiedliwości (nie bez znaczenia mogło być i to, że
o pobłażliwość apelowali niektórzy politycy). Są jednak też opinie krytyczne –
a to motywowane pragmatyzmem (osadzenie w areszcie może być – wedle tej
argumentacji – doskonałą okazją do zbijania politycznego kapitału), a to
zasadami (tak się złożyło, że tym razem Lepper jest oskarżony nie o blokady
dróg naruszające porządek i interesy obywateli, ale o przestępstwo co najmniej
dyskusyjne – obrazę polityków i rządu). Potem – gdy już przy pomocy
antyterrorystów – Leppera udaje się wreszcie zatrzymać, sąd uwalnia go. Pytanie
brzmi: czy i tym razem zdecydował nacisk części opinii publicznej, czy też po
prostu sąd uznał, że zgodnie z kodeksem postępowania karnego tymczasowe
aresztowanie jest ostatecznym środkiem zapobiegawczym, a teraz wobec Leppera
wystarczy zastosować mniej drastyczne metody.
Tak czy tak, na sąd spłynęła kolejna lawina krytyk – m.in.
ze strony ministra sprawiedliwości. Hanna Suchocka stwierdziła, że decyzje w
sprawie Leppera rzucają cień na wymiar sprawiedliwości i wezwała sędziów, by
zastanowili się, „jak pogodzić niezawisłość sądów z ich odpowiedzialnością za
decyzje podejmowane w imieniu państwa”. Przy okazji powtórzyła tezę o braku
możliwości dyscyplinowania pracy sądów przez resort w ramach nadzoru
administracyjnego. W tle wyczuwa się też zarzut o nieustannym torpedowaniu
przez środowisko sędziowskie każdej próby zreformowania sytuacji i o źle
rozumianej solidarności tej grupy zawodowej. W odpowiedzi sędziowie ponowili
opinię o zakusach władzy wykonawczej na niezależność trzeciej władzy.
Na razie trwa więc tylko kolejna runda słownych
przepychanek. Może okazją do poważnej dyskusji stanie się parlamentarna debata
nad nową ustawą o ustroju sądów powszechnych. Określenie granicy między sferą
niezawisłego orzecznictwa, a administracyjnym nadzorem sprawności pracy sądów
ze strony ministerstwa jest sprawą kluczową tak dla codziennej pracy sądów, jak
przejrzystości ustrojowej państwa. Równie ważna jest zresztą kwestia relacji
między resortem sprawiedliwości a prokuraturą. Praktyka co rusz pokazuje
przecież, że łączenie funkcji ministra sprawiedliwości i Prokuratora
Generalnego, nawet jeśli nie prowadzi do nacisków i sterowania pracą
prokuratury przez aktualną władzę wykonawczą, to wzbudza takie podejrzenia
(ostatnim dowodem jest umorzenie przez prokuraturę postępowania w sprawie
nacisków ministerstwa sprawiedliwości na śledztwo o inwigilacji prawicy).
Krzysztof Burnetko
W poszukiwaniu domów
Ministerstwo Pracy chce stopniowo zastępować domy dziecka
instytucją zawodowych rodzin zastępczych. Sierotom społecznym, nie mającym z
wielu powodów szans na adopcję, otworzyć domy rodzinne zamiast kalekiej
instytucji zbiorowego opiekuństwa. Sprawdzeni dokładnie kandydaci na takich
rodziców otrzymają półtorej średniej krajowej pensji (ten kto ją otrzyma, nie
może pracować zawodowo) i około 500 zł na dziecko przyjęte. Dadzą dzieciom
nieswoim atmosferę rodzinną i wychowanie aż do dorosłości
Od dawna poszukiwane rozwiązanie wydaje się przybierać
realne kształty. Bogu dzięki. Jest jeszcze parę ważnych pytań. Pierwsze dotyczy
planowanej zgody na tworzenie rodziny zastępczej przez pojedyncze, samotne
osoby – czy jest to aby mądre? Dzieci z domów dziecka bardziej niż ktokolwiek
potrzebują warunków jak najbliższych normalności i nie mogą stanowić antidotum
na ludzką samotność, z czegokolwiek by wynikała. Drugie pytanie dotyczy siły
zobowiązania: kto będzie jej gwarantem? W wypadku adopcji jest to akt prawny, a
i tu zdarzają się tragiczne odstąpienia od własnej, świadomej przecież decyzji.
Cóż dopiero w warunkach, gdy dziecka uznać za własne niepodobna, a więc i więź
jest innego rodzaju? Ostatnim pytaniem jest pytanie o związki przygarniętych
dzieci z ich biologicznymi rodzinami. Zachowując prawo do tych związków,
stawiają opiekunów przed egzaminem wymagającym wyjątkowych darów ducha i
wyjątkowego nieraz heroizmu. No i na pewno nie mogą to być dzieci, które z
takich rodzin zastępczych miałyby jeszcze iść do adopcji (o czym na razie
ministerstwo nie wspomina) – przecież to zakłada następne zrywanie
zadzierzgniętych już więzi uczuciowych.
Rzecz się zapewne niebawem wyjaśni do końca. Życzyć można
tylko sukcesu, wyjątkowo wprost upragnionego.
Józefa Hennelowa
UOP chciał dobrze...
...ale nie wyszło – tak, przy maksimum dobrej woli, można
zinterpretować sprawę publikacji w internecie raportu Urzędu Ochrony Państwa na
temat „zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa” w 1999 roku. Przypuszczalnie UOP
postanowił – wzorem zachodnich odpowiedników – uczynić coś pod hasłem
otwartości wobec opinii publicznej. Założenie słuszne. Dlaczego więc skończyło
się polityczną awanturą i zarzutami (również ze strony polityków AWS, jak poseł
Bielecki) o niekompetencję pod adresem ministra Pałubickiego (słusznymi, bo
publikacja może narobić kłopotów resortowi ministra Geremka)?
Przyczyna jest chyba tak prosta, że aż banalna. Raport UOP
składał się z dwóch części: większość stanowił apolityczny opis pracy Urzędu –
w tym zjawisk zagrażających porządkowi publicznemu (polityczny ekstremizm,
zagrożenie terroryzmem, przestępczość gospodarcza i zorganizowana,
szpiegostwo). Takie informacje można znaleźć w dokumentach publikowanych na Zachodzie,
np. w corocznych raportach niemieckiego Urzędu Ochrony Konstytycji BfV – i to
bardziej szczegółowe, bo nazywające po imieniu partie ekstremistyczne (a nawet
kościół scjentologiczny). Jawne raporty służą dwóm celom: to sygnał polityczny,
np. pod adresem innych państw – oraz wkład w jawność życia publicznego. Ale
porównywanie – jak czynił to poseł Żak w radiowej „Trójce” – raportów UOP i BfV
jest nietrafne. W tych ostatnich nie ma komentarzy do polityki zagranicznej
państwa, a to, co jakoś do tejże polityki się odnosi, jest starannie ważone.
Tymczasem część raportu UOP była właśnie komentarzem do polityki państw i
struktur sojuszniczych (Niemcy, Unia Europejska) bądź Polsce przychylnych
(Litwa, Ukraina). Coś takiego oczywiście można robić (raporty BfV celowo wiele
miejsca poświęcają intensywnym poczynaniom Rosjan w RFN), ale po konsultacji z
innymi organami państwa (czego najwyraźniej nie uczyniono) oraz ze
świadomością, jaki sygnał się wysyła i po co. Tymczasem wszystko wskazuje na
to, że nikt tu żadnego sygnału wysyłać nie chciał...
Wojciech Pięciak
Trzymamy za słowo
Premier Buzek spotkał się z władzami Stowarzyszenia
Przeciwko Antysemityzmowi i Ksenofobii „Otwarta Rzeczpospolita” i zapowiedział
poparcie rządu dla działań stowarzyszenia. Mówiono o agresji przeciwko obcym,
występującej w grupach młodzieżowych (np. wśród kibiców) i wykorzystywanej
przez skrajne ugrupowania polityczne, dostosowywaniu podręczników i podstaw
programowych do światowych standardów, sytuacji Romów i szansach ich dzieci w
procesie edukacji, a nade wszystko: o powszechnym dostępie w polskich kioskach
i księgarniach do tzw. literatury nienawiści, czyli publikacji, które łamią
art. 256 i 257 Kodeksu Karnego – a więc nawołują do nienawiści na tle różnic
narodowościowych, rasowych i wyznaniowych oraz publicznie znieważają grupy
ludności i poszczególne osoby z powodu tych różnic. Ważną rolę w kolportażu
tych wydawnictw pełni „Ruch” – było nie było jednoosobowa spółka skarbu
państwa. Osobną kwestią jest legalna działalność Narodowego Odrodzenia Polski –
partii nawiązującej do ideologii faszystowskiej, propagującej nienawiść rasową
i narodowościową, a więc naruszającą art. 13 Konstytucji.
„Trzeba stworzyć precedensy” – mówił szef rządu, pytając
wiceministra sprawiedliwości Janusza Niedzielę, dlaczego sprawy związane z
kolportażem literatury nienawiści są rozmydlane. „Trzeba pokazać, że prawo
obowiązuje” – deklarował. Trzymamy za słowo, Panie Premierze.
Michał Okoński
|