|
KALENDARIUM JERZEGO TUROWICZA
1961
Rok
bogaty w wydarzenia: pierwszy człowiek w kosmosie, w Jerozolimie trwa proces
Eichmanna, USA dokonują nieudanej interwencji na Kubie, by obalić Castro,
umiera Hemingway, Berlin zostaje podzielony murem. Jerzy Turowicz pisuje mniej, ale przeprowadza np. wywiad z o.
Yvesem Congarem, francuskim teologiem, konsultorem teologicznej Komisji
Soborowej nt. „Przyszłości Kościoła”. Na łamach „Tygodnika” dominuje tematyka
soborowa i sprawy polskie.
Z Obrazu
Tygodnia: „Mówi biskup Bayonne we
Francji: Dziesięć lat współpracy z katolickim tygodnikiem nauczyło mnie
dotkliwie, jak bardzo surowo odnoszą się katolicy do swojej prasy. Najmniejsze
twierdzenie, które im się nie podoba, wywołuje listy z pogróżkami, wymawianie
prenumeraty, przywoływanie do porządku, kampanie oszczerstw”.
„Tygodnik”
rozpoczyna drukowanie „Poczty Ojca
Malachiasza” – prowadzona przez Tadeusza
Żychiewicza, stanie się najpopularniejszą rubryką „TP” (nr 11, 12 marca).
Ks. Andrzej Bardecki: „W świetle przygotowań II Sobór Watykański
zapowiada się jako jedno z największych wydarzeń w historii chrześcijaństwa”
(nr 20).
Paweł Brudzewski (czyli Turowicz) smuci się decyzją Kurii
Watykańskiej, która „zlikwidowała” św. Filomenę i św. Jerzego. „Święta Filomeną nikt się w Polsce zbytnio
nie przejął, ale wiadomość o »likwidacji« św. Jerzego wywołała duże poruszenie,
bardzo wielu bowiem mężczyzn w naszym kraju nosi to popularne imię i niemiło im
było zapewne znaleźć się nagle bez patrona w niebie”.
Zmarła Matka Elżbieta Czacka, założycielka
Lasek; „TP” drukuje homilię pogrzebową kard. Wyszyńskiego (nr 27, 2 lipca). W
numerze 29 pojawia się rubryka „Zmarli” – prowadzona przez Władysława Bartoszewskiego, była przez lata swoistym portretem
społeczeństwa i nieocenionym źródłem historycznym.
Ks. bp Karol Wojtyła: „Prawdą jest, że inną rolę mają do spełnienia
w Kościele duchowni, a inną świeccy, nieprawdą jest natomiast, że Kościół ma
być domeną duchownych i ich aktywności – musi być natomiast w proporcjonalnej
mierze »domeną« świeckich i ich aktywności, bez tego bowiem sama działalność
duchownych nie tylko zawisa w próżni, ale i sama w sobie jest skazana na
zanikanie w sensie społecznym” („Myśli o laikacie”).
Fragment
przemówienia sejmowego Stanisława Stommy:
„Musimy stwierdzić wzrost ofensywy
laickiej, powiększające się trudności, a także straty poniesione ostatnio przez
Kościół. Stosunki Kościół – Państwo nie są w tej chwili zadowalające” (nr
2, 8 stycznia).
Ogłoszone
zostały listy kandydatów na posłów do Sejmu i radnych do Rad narodowych,
zgłoszone przez Front Jedności Narodowej. Na listach znajdują się bezpartyjni:
Stefan Kisielewski, Konstanty Łubieński, Tadeusz Mazowiecki, Stanisław Stomma i
Jerzy Zawieyski, czyli działacze Koła Znak.
„Dla porządku wyjaśniam na wstępie, że
zabieram głos w imieniu posłów reprezentujących środowisko »Tygodnika
Powszechnego«, środowisko miesięcznika »Więź« i kluby inteligencji katolickiej,
posłów, którzy zawiązali koło poselskie »Znak«, określili w opublikowanym
artykule wspólne założenia ideowo-polityczne i zwrócili się do prezydium Sejmu
o regulaminową legalizację Koła, co też – wyrażamy nadzieję – będzie miało
miejsce. (...) Pragnąłbym obecnie
przejść do podstawowego zastrzeżenia jakie budzi wniesiony projekt ustawy. Mam
na myśli sformułowanie art. 1, który określając cele szkoły, mówi, że ma ona
kształtować »naukowy pogląd na świat«. (...) Sformułowanie »naukowy pogląd na świat« jest bowiem potocznie
rozumiane jako materializm dialektyczny. (...) Jest chyba oczywiste, że człowiek, który traktuje swój pogląd na świat
poważnie, a który nie stoi na stanowisku materializmu dialektycznego, w
szczególności katolik, nie może pragnąć, aby szkoła wychowywała jego dzieci na
materialistów” (Przemówienie
sejmowe Tadeusza Mazowieckiego,
lipiec).
„Prasa zachodnia twierdzi, że kryzys
berliński został sztucznie wywołany. Otóż twierdzenie to daje się odwrócić.
Sztuczna, dziwaczna i anachroniczna jest cała obecna sytuacja Niemiec. Kraj ten
dzieli się na dwa państwa, z których część świata uznaje jedno, a inna część
drugie. (...) Nie chcemy w niczym
przesądzać przyszłych wydarzeń. Być może istnieją inne możliwości niż te które
obecnie się rysują, być może zostanie znalezione nowe rozwiązanie. Pewne jest
jednak, że jeśli wypadki potoczą się po liniach nakreślonych ostatnio przez
przywódców wielkich mocarstw, staniemy na krawędzi katastrofy. Truizmem jest
teza, że Polska jak wszystkie narody, nie ma nic do zyskania na nowej
zawierusze, natomiast wszystko do stracenia” (Krzysztof Kozłowski: „Z polskiego punktu widzenia (sprawa
Berlina)”, sierpień).
1962
Ks. Andrzej Bardecki pisze w styczniu w
artykule „Koniec ery konstantyńskiej”: „Wydaje
się, że najbardziej charakterystyczną cechą ery konstantyńskiej był ścisły
alians pomiędzy władzą religijną i władza świecką, pomiędzy Ołtarzem i Tronem,
Kościołem i Państwem. (...) Jedność
religii chrześcijańskiej stała się z czasem zasadą i podstawą jedności i
spoistości państwa. Ci, co naruszali jedność religijną, naruszali tym samym
jedność państwa i państwo traktowało ich jak swoich wrogów politycznych. (...) Na jakiej zasadzie będą się układały stosunki
pomiędzy Kościołem a władzą świecką w erze pokonstantyńskiej? (...) Szereg udanych eksperymentów w wielu
państwach o rozmaitym ustroju politycznym i strukturze społecznej zdaje się
świadczyć, że formą tą stanie się szeroko pojęty »konkordat« jako
rozgraniczenie kompetencji i »sfer wpływów«, możliwe do przyjęcia przez obie
zainteresowane strony”.
Jerzy Turowicz „Być
chrześcijaninem”: „Cóż bowiem naprawdę
znaczy, że się jest chrześcijaninem, że się należy do Kościoła tzn. że ten
Kościół istnieje, żyje i działa poprzez nas, poprzez każdego z nas? Cóż to jest
Kościół? (...) Otóż ten Kościół to
nie tylko papież, biskupi i księża, nie tylko instytucja i organizacja, ale to
żywy organizm, my wszyscy, duchowni czy świeccy” (nr 16). Na rozpisaną
przez „Tygodnik” ankietę, poświęconą przedsoborowym oczekiwaniom wiernych,
nadeszło 6350 odpowiedzi (nr 17, 29 kwietnia).
Ks. Janusz Pasierb „Chagall i Biblia”:
„Mówi się, że dla malarstwa nowoczesnego
Biblia była literą martwą, a żydostwo nie miało swojego wielkiego malarza i że
spotkanie ich nastąpiło w osobie Chagalla” (nr 32); Turowicz po śmierci Marilyn
Monroe: „My, którym uśmiech
amerykańskiej aktorki na ekranie przyniósł chwilę radości, pomódlmy się czasem
za duszę Marilyn” (nr 34, 26 sierpnia).
Jerzy Turowicz „»Stany generalne«
Kościoła otwarte”: „Za dwa dni zacznie
się powszedni dzień Soboru. Myślę, że data dzisiejsza, 11 października 1962,
pozostanie w historii Kościoła i że było szczęściem być świadkiem rozpoczęcia
prac tego wielkiego Soboru, świadkiem najważniejszego wydarzenia religijnego
naszych czasów” (nr 44). W tym samym numerze telefoniczna korespondencja z
Rzymu dotycząca apelu Jana XXIII w sprawie pokoju na świecie: „Ojcowie soborowi uchwalili orędzie do
wszystkich ludzi: katolików, niekatolików, niechrześcijan nawet. Orędzie to
mówi o sprawie pokoju, braterstwa, jedności, równości rasowej, sprawiedliwości
społecznej”.
11 października uroczyste otwarcie XXI
Soboru Powszechnego Kościoła Katolickiego. Specjalnym wysłannikiem pisma
akredytowanym przy Biurze Prasowym Soboru jest Jerzy Turowicz; swoje korespondencje, publikowane systematycznie
od nr 42, przekazuje telefonicznie. Na Boże Narodzenie pisze o „Bilansie
pierwszej sesji”: „Nie jest pozbawione
pewnej słuszności twierdzenie, że obecny Sobór zamyka epokę kontrreformacji. (...) Nurt otwarty, który domaga się, by Kościół
wyszedł naprzeciw współczesnemu światu, by przemówił do niego jego językiem, bo
Kościół ma wobec tego świata, takiego, jaki on jest i jaki się staje – misję,
bo za ten świat, konkretny, jest odpowiedzialny, bo Kościół nie ma go potępiać,
lecz głosić mu Ewangelię Chrystusa, ten nurt jest faktem nieodwracalnym. Zatrzymać
go ani cofnąć już się nie da”.
Kolejna
korespondencja, „Po trzech tygodniach
Vaticanum Secundum”: „Inny fakt,
także wiele mówiący o »osobowości« Soboru, to skład grupy ekspertów mianowanych
przez Ojca Św. Jak wiadomo, w skład tej grupy wchodzi szereg wybitnych teologów
Europy zachodniej, takich jak: Congar, Danielou, de Lubac, Gustave Thils, Karl
Rahner czy Jungmann, znanych nie tylko ze śmiałości swoich poglądów i
radykalizmu postulatów co do odnowy Kościoła, ale także i z kłopotów, które
mieli (niektórzy z nich) z Świętym Oficjum” (nr 45, 11 listopada).
Naczelny
przerywa swój pobyt w Rzymie, aby wziąć udział w Tygodniu Intelektualistów
Katolickich w Paryżu; wygłasza tam odczyt „Praca i kontemplacja” (nr 47, 25
listopada).
W nrze
50 „Bilans pierwszej sesji”: „Sobór nie tylko zaczął się, ale zaczął się
znakomicie, a w auli soborowej dokonano olbrzymiej pracy, rezultaty Soboru są
wprost niewymierne, a dotychczasowy przebieg Soboru przeszedł najśmielsze
oczekiwania. Oczekiwania czyje? Tych, którzy zgodnie z Janem XIII sądzą, że
celem Soboru jest aggiornamento, odnowa Kościoła, Jego dostosowanie do potrzeb
dzisiejszego świata, zwiększenie skuteczności Jego misji. Pierwsza sesja Soboru
nie kończy się niepowodzeniem, przeciwnie jest to olbrzymi sukces”.
I tekst
nieoczekiwany: „»Tygodnik Powszechny«
niemal nigdy nie recenzuje tzw. powieści kryminalnych. A przecież powieść
kryminalna, detektywistyczna czy sensacyjna stanowi dziś nieodłączny element
tzw. kultury masowej, element zresztą w swojej przeciętnej postaci »moralnie
obojętny«. Nie stwierdzono wyraźnego związku między czytelnictwem powieści
kryminalnych a dynamiką przestępczości. Przeciętna powieść kryminalna to utwór
moralizatorski, w którym zbrodnia jest potępiona, wykryta i ukarana, niewinność
i prawo triumfują. Przeciętny czytelnik bierze do ręki powieść kryminalną nie
tyle w poszukiwaniu silnych wrażeń, ile raczej, by te kilka godzin poświęcić
pasjonującemu nieraz rozwiązywaniu zagadki »kto zabił«, zagadki logicznej i psychologicznej
zarazem, wyjaśnianiu motywów, okoliczności itp. Książki kryminalne czytają
wszyscy, tak ludzie prości, jak i intelektualiści. Wśród autorów tych książek
znajdują się zarówno profesjonaliści, nieraz wytrawni, jak i »amatorzy«, tj.
tzw. »pisarze poważni«, literaci, filozofowie, a nawet teologowie. W Polsce w
pierwszych latach po wojnie nie wydawano powieści kryminalnych, wychodząc z
założenia, że w kraju budującym socjalizm nie ma miejsca na tak niepoważną, a
może nawet niemoralną, rozrywkę. Pogląd ten został na szczęście przezwyciężony”
(„Domino, domino” – autorstwa Pawła
Brudzewskiego czyli Turowicza).
1963
W
numerze pierwszym Jerzy Turowicz
rozmawia z Jerzym Zawieyskim o
audiencji, udzielonej mu przez Jana XXIII: „W
pamięci utkwił Ojcu Św. pewien moment z pierwszej bytności w Polsce, gdy jako
młody ksiądz zwiedzał Wieliczkę. Robotnicy, którzy wychodzili z pracy,
zobaczywszy księży, ukłonili się im z wielkim szacunkiem. Ojciec Św. mówiąc o
tym, pochylił głowę, aby uplastycznić ukłon robotników”.
W
numerze następnym pisze o Soborze: „Schematy (...) redagowane były po łacinie (...) która pod palcami łacinników z Kurii Rzymskiej rozciąga się jak guma (...) Producenci filmowi nazywają się
praebitores, czasopisma ilustrowane prelum imaginibus ornatum, komiksy –
libelli comici et lusorii (...). Zaś
nuntiorum exquisitores, to dosłownie poszukiwacze, wydobywacze wiadomości, a
więc reporterzy, dziennikarze”.
W nrze
12 blok tekstów o Polakach, pomagających w czasie okupacji Żydom; wejdą do
antologii „Ten jest z Ojczyzny mojej”.
„Obraz tygodnia” przenosi się na
lewą stronę pierwszej kolumny. Ostatnia informacja: „Członkowie amerykańskiego Towarzystwa do Zwalczania Nieprzyzwoitości
Nagich Zwierząt pikietowali Biały Dom, protestując przeciwko temu, że rodzina
Kennedych jeździ na koniach ubranych jedynie w siodła i podkowy. Celem towarzystwa
jest »ochrona dzieci przed widokiem nagich koni, krów, psów i kotów«” (nr
14). Od tego numeru pismo z racji zmniejszenia przydziału papieru jest chudsze
o 2 kolumny.
Ks. Andrzej Bardecki: „Stawia się nieraz Kościołowi zarzut, że
spóźnia się on zawsze o jedną rewolucję. Otóż z encykliką »Pacem in terris«
sprawa przedstawia się wręcz przeciwnie. Obecny Papież bowiem wyprzedza w niej
poważnie naszą epokę” (nr 19).
3 czerwca, w poniedziałek Zielonych Świąt
umiera Jan XXIII. W nrze 23 poruszająca relacja ks. Michała Czajkowskiego o ostatnich dniach Papieża, który „miłości swojej nie ograniczał tylko do
chrześcijan, lecz obejmował nią wszystkich ludzi, czując się ojcem całej
rodziny człowieczej”. „Swoje
cierpienia i swoje życie Jan XXIII ofiarował za sprawy, które najbardziej
ukochał. Za powodzenie Soboru Powszechnego, za jedność chrześcijaństwa. Za
pokój” – dodaje Turowicz.
W
numerze 26: „Habemus Papam!” i orędzie Urbi et orbi, wygłoszone przez Pawła VI 22 czerwca.
W nr 38
tekst ks. Hansa Künga pt. „Kościół i
wolności”, którego przekładu dokonuje Jerzy Turowicz. W komentarzu Redaktora
Naczelnego czytamy: „Rzadko proponujemy
Czytelnika »Tygodnika« artykuł takich rozmiarów, jak drukowany tu tekst ks.
Künga. Robimy to na zasadzie wyjątku, sądzimy jednak, że wyjątek ten jest całkowicie
uzasadniony. Waga poruszanego tematu, śmiałość ujęcia sprawiają, że mamy tu
pracę niezwykle cenną, która uzyskała już rozgłos w świecie”.
29 września rozpoczęła się II
sesja Soboru; sprawozdawać z niej będzie, jak przedtem, Jerzy Turowicz.
„Kochani! Dopiero w Jom Kipur zobaczyłem, co
to znaczy »dzień święty święcić«. 400 tysięczny Tel-Awiw zamarł absolutnie: w
ciągu 24 godzin nie funkcjonowało zupełnie nic – kolej, komunikacja miejska,
taksówki, rowery, kawiarnie, kioski z wodą sodową” – relacjonuje Bartoszewski w „Kartce z Tel-Awiwu” w
październiku 63.
11 listopada Papież rozmawia z
Jerzym Turowiczem podczas audiencji dla przedstawicieli międzynarodowych
organizacji katolickich.
4 grudnia: podczas uroczystości zamykającej II
sesję Soboru Paweł VI ogłosił m.in. konstytucję „O liturgii”. Zapowiedź
pielgrzymki Papieża do Ziemi Świętej. „Podróż
ta ma oczywiście dużo większe znaczenie niż sam fakt, że Papież po raz pierwszy
opuszcza granice Włoch, po raz pierwszy – w historii – udaje się do Ziemi Świętej.
Ma ona przede wszystkim i wyłącznie znaczenie religijne, znaczenie ekumeniczne,
misyjne i pastoralne” – pisze Naczelny z Rzymu (nr 50, 15 grudnia).
W
numerze na Boże Narodzenie Turowicz
publikuje artykuł „Vaticanum II – ciąg
dalszy”: „Dziś w południe
odwiedziwszy grób Jana XXIII w podziemiach bazyliki św. Piotra (zawsze pełno
kwiatów i ludzi modlących się przy tym jednym grobie), zastanawiałem się czy
Sobór jest wierny temu potężnemu impulsowi charyzmatycznemu, który nadał
Kościołowi il buono Papa Giovanni. Odpowiedź na to pytanie nie pozostawia
żadnej wątpliwości. To jest ten sam Sobór, to jest realizowanie owego
aggiornamento, odnowy Kościoła, dopasowywanie zewnętrznych form Kościoła, do
potrzeb dzisiejszego świata” (nr 51/2, 22/29 grudnia).
1964
18 stycznia bp Karol Wojtyła
mianowany zostaje arcybiskupem-metropolitą krakowskim.
14 marca Antoni Słonimski składa w kancelarii premiera List 34, zawierający tylko dwa
zdania („Ograniczenie przydziału papieru na druk książek i czasopism oraz
zaostrzenie cenzury prewencyjnej stwarza sytuację zagrażającą rozwojowi kultury
narodowej. Niżej podpisani uznając istnienie opinii publicznej, prawa do
krytyki, swobodnej dyskusji oraz rzetelnej informacji, za konieczny element
postępu, powodowani troską obywatelską, domagają się zmiany polskiej polityki
kulturalnej w duchu praw zagwarantowanych przez Konstytucję państwa polskiego i
zgodnych z dobrem narodu”), podpisany
m. in. przez Marię Dąbrowską, Zofię Kossak, Melchiora Wańkowicza, Kazimierza
Wykę, Stanisława Dygata, Aleksandra Gieysztora, Pawła Hertza i Jerzego Turowicza. Reakcją władz są
represje wobec sygnatariuszy i organizowanie „kontrprotestów”; „Tygodnik” płaci
obcięciem nakładu o 10 tys. egzemplarzy.
Józefa Hennelowa („Podział nieistniejący”) w polemice z
Ernestem Skalskim z „Polityki”: „Podział
na wierzących i niewierzących zaciera się w codziennym funkcjonowaniu życia w
społeczeństwie. Zwolennicy ofensywy ateistycznej chcą w tym fakcie widzieć
rozszerzanie się swego stanu posiadania. Wierzący nie traktują tego jak
przesuwania się linii frontu na mapie strategicznej. Traktują to po prostu jako
zmianę w pojmowaniu realizacji swej wiary. (...) Nieobecność Jego Imienia nie oznacza wcale nieobecności Jego Samego”
(nr 23, 7 czerwca).
Jerzy Turowicz „Tajemnica papieża Jana”: „Pisać o Janie XXIII w pierwszą rocznicę Jego
śmierci nie jest łatwo. Z jednej strony wydawać by się mogło, że wszystko już o
nim wiemy, że wszystko już o Nim powiedziano (...) Z drugiej jednak strony w życiu i dziele Jana XXIII tkwi jakaś
zagadka, jakaś tajemnica, której chyba nie wyjaśniliśmy sobie bez reszty. Jakże
się to stało, że ten właśnie człowiek jest sprawcą tego, co bez przesady można
nazwać rewolucją w Kościele? (...) ten
właśnie Papież wziął dosłownie proste nauki Ewangelii i zrozumiał, jak mało kto
przed nim, że jedyną siłą zdolną w interesie człowieka przekształcić świat,
jest miłość” (nr 23, 7 czerwca).
Na
20-lecie Polski Ludowej Turowicz
pisze: „Jutro Polski będzie kontynuacją
obecnego dwudziestolecia. Kontynuacją to znaczy nie powtarzaniem – lecz
rozwojem. Mamy za sobą wielki dorobek dwudziestolecia: gospodarczy, społeczny,
kulturalny. Mamy wspólnie – władza i społeczeństwo – ten dorobek pomnażać nie
tylko w stronę większej potęgi państwa i większego dobrobytu społeczeństwa,
lecz w stronę większej sprawiedliwości, pełniejszej demokracji, głębszego
zaangażowania w stronę kultury, w której poprzez narodowe wyrażać się będzie
to, co ludzkie” (nr 30, 26 lipca).
W nrze
32 wielka dyskusja redakcyjna na temat soborowej konstytucji o liturgii,
podsumowana przez Naczelnego. W nrze 36 Naczelny o pierwszej encyklice Pawła VI „Ecclesiam suam”: „Idea dialogu, tak droga sercu Jana XXIII,
znalazła w Pawle VI swego kodyfikatora. Papież określa precyzyjnie sens i cel
dialogu, wykłada to co można określić jako teologię dialogu, mówi o jego
motywach, metodach i celach” (nr 36, 6 września). I w następnym numerze: „Encykliki Pawła VI nie można rozpatrywać w
oderwaniu od Soboru. Z jednej strony fakt ten krępuje Papieża, który
powstrzymuje się od wszelkich wypowiedzi, które mogłyby przesądzić
rozstrzygnięcia czy ograniczyć swobodę Soboru. Z drugiej – dla Soboru encyklika
stanowi ogromną zachętę”.
14 września rozpoczyna się III sesja Soboru, podczas której toczyć
się będzie m.in. burzliwa debata nad „schematem XIII” (przyszłą Konstytucją „Gaudium et spes”); wysłannikiem „Tygodnika”
będzie tym razem (dopiero od października) Jacek Woźniakowski. W nrze 46
wiadomość, że Papież mianował świeckim audytorem Soboru prof. Stefana
Swieżawskiego. Podczas sesji przyjęte zostaną m. in. Konstytucja o Kościele i
Dekret o ekumenizmie.
Jerzy Turowicz pisze o III sesji: „Pogłębiona świadomość Kościoła, jego samowiedza, jego ponowne samookreślenie
nie jako instytucji prawnej, ale jako wspólnoty miłości i łaski, musi prowadzić
do nowego ujęcia stosunku Kościoła do świata, a więc stosunku do państwa i
władzy świeckiej, stosunku do kultury. Duchowa odnowa Kościoła musi więc
oznaczać koniec tzw. ery konstantyńskiej, odrzucenie pokusy panowania nad
światem, odrzucenie »triumfalizmu«, to jest identyfikowania Kościoła w jego
pielgrzymującym kształcie z Królestwem Bożym. Musi to oznaczać podkreślenie i
odnowienie idei służby pełnionej przez Kościół wobec świata, służby określanej
w języku chrześcijaństwa pięknym słowem »diakonia«”. I dalej: „Bez względu na to, czy Sobór zakończy się na
obecnej sesji czy też przyjdzie po nim czwarta (i ostatnia), wolno sądzić, że
sesja obecna będzie najważniejsza, decydująca, że w przebiegu prac Soboru
oglądanego oczyma historyka, zajmie ona miejsce kluczowe” (nr 38, 20 września).
Jerzy Turowicz o projekcie
dokumentu „Kościół i świat współczesny”, czyli „schemacie XIII”: „Jest to temat
i dyskusja z dużym napięciem oczekiwana przez opinię katolicką i nie tylko
katolicką całego świata. O. Congar nazwał kiedyś ten schemat »ziemią obiecaną«
Soboru. Nie brak było zdań w Kościele, że Sobór nie powinien się tą tematyką
zajmować, nie brak było, nawet w ostatnich czasach, prób wyeliminowania tego
schematu z porządku dziennego Soboru. Przeważyła jednak opinia inna,
teologicznie uzasadniona: Kościół został założony nie dla siebie samego, lecz
dla świata, wobec tego świata ma misję i sprawy tego świata nie mogą mu być obojętne”
(nr 44, 1 listopada).
W
numerze 50 Naczelny pisze o podróży
Pawła VI do Bombaju: „A wreszcie i
same Indie, wielonarodowe i wielowyznaniowe, inaczej patrzeć będą na religię i
wspólnotę, której Głowa, »Święty Mąż« z Europy je odwiedził. Dialog Kościoła ze
światem nabrał nowej intensywności”. A w numerze Bożonarodzeniowym podsumowuje III sesję: „Po powolnych
początkach Sobór odnalazł swój rytm i uzyskał skuteczność. Wśród ogłoszonych
już dokumentów znajdują się trzy olbrzymiej wagi: o liturgii, o Kościele, o
ekumenizmie. Pierwszy z nich już w ciągu roku wydał w świecie ogromne owoce,
zbliżając wiernych do pełnego i świadomego przeżywania liturgii”.
1965
W 4 nrze Jerzy Turowicz komentuje przyjęty po
burzliwych dyskusjach na III sesji Soboru dekret
o ekumenizmie. W 9 – protestuje przeciwko zapowiedzi przedawnienia przez
rząd RFN ścigania zbrodni hitlerowskich.
„jt” o nowych nominacjach
kardynalskich: „Obecny stan rzeczy – w
pewnym stopniu – zwiększa prawdopodobieństwo, że w przyszłości na Stolicy
Piotrowej zasiądzie papież – nie Włoch” (nr 7) oraz o... Elli Fitzgerald z okazji jej pierwszego
występu w Polsce: „Najpiękniejszy głos
świata (wybaczcie wielbiciele Marii Callas)” (nr 16).
Abp Kominek pisze o soborowych
kłopotach ze „schematem XIII” o Kościele w świecie współczesnym (nr 2). W
następnych miesiącach Sobór komentować będzie abp Wojtyła – w formie obszernych listów do redakcji („Wszystkim wiadomo, że »Tygodnik Powszechny«
od pierwszej zapowiedzi Vaticanum II w 1959 r. poświęcił bardzo wielką ilość
publikacji temu epokowemu wydarzeniu w dziejach Kościoła. Dzięki tym
publikacjom nie tylko rozbudzał i zarazem zaspokajał zainteresowanie swych
Czytelników dla problematyki soborowej, ale także wytworzył w ich świadomości
pewien obraz Soboru i nadał szczególną wagę jego sprawie” – czytamy w pierwszym
liście, nr 16). O Soborze obszernie opowie także Prymas kard. Stefan Wyszyński
(nr 17). 7 marca wchodzą w życie zmiany
w liturgii, wprowadzające w szerszym zakresie język narodowy.
20-lecie pisma: „Tygodnik” to „w całości dzieło cenne, poważny wkład w
kulturę katolicką społeczeństwa polskiego, tym cenniejszy, że zrealizowany w
warunkach niełatwych”. „Nie bez
znaczenia dla realizacji celów, jakie sobie »Tygodnik« stawiał od początku,
jest oczywiście poziom pisma, ciężar gatunkowy i styl publikacji. Przeważała w
tym wszystkim analiza nad moralizowaniem. Umiłowanie spraw Kościoła nie było
wolne od krytycyzmu” (abp Wojtyła).
Gołubiew publikuje szkic o
początkach „TP”, Turowicz zaś o tym,
czym jest „Tygodnik”: „Zacznijmy analizę
od przymiotnika czwartego, którego nie ma w podtytule pisma, od przymiotnika:
polityczny. »Tygodnik Powszechny« pismem politycznym w ścisłym tego słowa
znaczeniu nie był ani nie jest. Ale działalność publiczna, a taką jest
wydawanie pisma i oddziaływanie na opinię publiczną, oraz wypowiadanie się
choćby tylko na tematy społeczne czy kulturalne ma swoją wagę polityczną,
zwłaszcza w konkretnej sytuacji powojennej, zwłaszcza gdy jest to działalność
katolików w państwie socjalistycznym” (nr 13, 28 marca).
Przed wyborami
– zdaniem Turowicza, „współpraca państwa
socjalistycznego i Kościoła jest możliwa i pożądana” (nr 19). W następnym
numerze – podsumowanie działalności Koła Poselskiego Znak w latach 1961-65.
W 20-lecie
kapitulacji hitlerowskich Niemiec Stomma i Turowicz krytykują Amerykanów za
wojnę w Wietnamie. Piszą także, że „w
Europie i w świecie chrześcijaństwo i komunizm stanowią dziś najpotężniejsze
prądy ideowe. Spada na nie olbrzymia odpowiedzialność za losy świata. Nie można
od niej się uchylać. Stąd imperatyw współdziałania” (nr 21).
W 24 nrze Jerzy Zawieyski pisze o książce Turowicza „Chrześcijanin w dzisiejszym
świecie”: „Do ułomności zaliczam zbyt
daleko posuniętą ostrożność w podejmowaniu ryzyka intelektualnego, a także zbyt
doskonałe obracanie się w sferze abstrakcji ze szkodą dla empirii”. I
dalej: „Ostrożny język ulega zmianie w
trzeciej części, kiedy autor pisze o Soborze. Tutaj przemawia jakby inny człowiek”. Na koniec recenzent pozwala
sobie na osobistą dykteryjkę – wspomina pierwsze spotkanie Turowicza w redakcji
w 1945 r.: „Zapamiętałem jego rozmowę
prowadzoną z kimś przez telefon, w której w sposób uroczy, pełen skrupułów,
odmawiał komuś zamieszczenia wierszy”.
W 27 nrze Turowicz wspomina Martina Bubera z okazji jego śmierci: „W Polsce był prawie zupełnie nieznany. Wiosną 1939 roku przyjechał do
Polski. Piszący te słowa w żydowskim »Nowym Dzienniku« wychodzącym w Krakowie
znalazł komunikat o odczycie Martina Bubera. Poszedłem na ten odczyt. Nie bez
trudu znalazłem na Kazimierzu dość nędzny barak (...). Byłem chyba jedynym nie-Żydem. 60-letni Martin Buber, z długą białą
brodą, mówił piękną polszczyzną o sytuacji duchowej świata i niebezpieczeństwie
wojny. W słowach jego brzmiał jakiś ton profetyczny. Wychodziłem z sali pod
głębokim wrażeniem, gdy natknąłem się na znajomego dziennikarza, Żyda , który
na mój widok zawołał ze zdumieniem: »A cóż Pan tutaj robi?«. »Jak to co robię –
odpowiedziałem – przyszedłem na odczyt Martina Bubera«. »To widzę – odparł mój
rozmówca. – Ale skąd Pan wie, kto to jest Martin Buber?«”.
We wrześniu
rozpoczyna się ostatnia sesja Soboru
– sprawozdaje z niej znów Naczelny.
Finał Soboru:
ogłoszenie Konstytucji o Kościele w
świecie współczesnym i Deklaracji o
wolności religijnej. „Uroczystą Mszę
zakończyła ceremonia pokutna. Ojcowie Soboru klęcząc odmówili modlitwy proszące
o wybaczenie wszystkich błędów popełnionych wobec Boga i wobec ludzi...”. W
Rzymie i w Konstantynopolu uroczyste odwołanie ekskomunik z roku 1054. „Kościół wkracza w nową epokę” – pisze Turowicz. A w kraju: na s. 4 numeru
świątecznego oświadczenie posłów Koła Znak w sprawie listu biskupów polskich do Episkopatu niemieckiego – bardzo
ostrożna obrona wielkiego gestu, z furią atakowanego przez komunistyczne władze.
Wyraźniej weźmie go w obronę Jerzy
Turowicz podczas zebrania Frontu Jedności Narodu i ściągnie na siebie tym
wystąpieniem furię Gomułki.
do 1956 |
1956–60 |
1961–65 |
1966–88 |
1989–99
|