KALENDARIUM JERZEGO TUROWICZA

 

 

styczeń 1912 – marzec 1945

10 XII 1912 – urodził się w Krakowie w kamienicy rodzinnej przy ul. Sobieskiego 7, jako syn Augusta Turowicza (1875-1960), sędziego, później radcy prawnego „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”, działacza Akcji Katolickiej oraz Klotyldy z domu Turnau (1881-1979). Miał troje starszego rodzeństwa: Andrzeja (1904-1989), profesora matematyki i benedyktyna (imię zakonne Bernard), Juliusza (1906-1995), księdza, profesora liturgiki, oraz Annę (ur. 1909), później Strzelecką. Potem urodziły się jeszcze: Maria (1914-1997), filozof, tłumaczka Ingardena, sekretarka „Tygodnika Powszechnego”, a następnie redaktor w Polskim Wydawnictwie Muzycznym, Olawia (ur. 1916), księgowa, oraz Krystyna (ur. 1920), później Falkowska, sędzia.

1918–1922 – nauka w szkole ćwiczeń przy Państwowym Seminarium Nauczycielskim Męskim.

1922–1930 – nauka w III Gimnazjum im. Króla Jana Sobieskiego; nauczycielem matematyki jest Leon Chwistek. Turowicz wstępuje do Sodalicji Mariańskiej.

1927 – debiut w piśmie Sodalicji „Pod Znakiem Maryi”, ukazującym się w Zakopanem.

1930 – matura; początek studiów na Politechnice Lwowskiej (Wydział Budowy Maszyn). Powie po latach: „Ogromnie fascynowały mnie maszyny, samochody, samoloty”.

1930–1934 – we Lwowie działa w Akademickiej Sodalicji Mariańskiej oraz Stowarzyszeniu Katolickiej Młodzieży Akademickiej „Odrodzenie” (z czasem zostanie prezesem lwowskiego „Odrodzenia”); interesuje się filozofią tomistyczną, katolicką nauką społeczną i personalizmem Jacques Maritaina; jako zwolennik uniwersalizmu chrześcijańskiego ostro polemizuje z nacjonalizmem. Na Tygodniach Społecznych „Odrodzenia” w Lublinie poznaje ks. Stefana Wyszyńskiego oraz działaczy „Odrodzenia” z Wilna: Antoniego Gołubiewa i Stanisława Stommę. Jest członkiem, a potem prezesem Związku Awiatycznego Studentów Politechniki Lwowskiej. Współpracuje z lwowskim miesięcznikiem studenckim „Życie Technickie”, niebawem wchodzi w skład jego redakcji. Zaczyna dużo palić.

1932 – rozpoczyna prenumeratę miesięcznika „Esprit” Emmanuela Mouniera.

1932–1934 – jest współwydawcą lwowskiego biuletynu „odrodzeniowego” „Dyszel w Głowie”; wkrótce zostaje – pierwszy raz w życiu – redaktorem naczelnym tego pisma (redakcja była 1-2-osobowa).

Styczeń 1933 – w „Życiu Technickim” publikuje artykuł „Zadania polskiego szybownictwa”; lata trzydzieste – okazjonalny współpracownik pism: „Vox Universitatis” (Warszawa), „Gazeta Kościelna” (Lwów), „Prosto z Mostu” (Warszawa), „Kultura” (Poznań).

Wiosna 1934 – ostre zapalenie płuc wraz z kilkumiesięczną rekonwalescencją uniemożliwia odbycie kursu pilotażu szybowcowego i wpływa na rezygnację ze studiów politechnicznych; Turowicz wraca do Krakowa, do rodzinnego domu przy Sobieskiego. Zapewne w tym roku wyjeżdża po raz pierwszy za granicę – jako reprezentant „Odrodzenia” (do Budapesztu).

1934–1939 – studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego (historia i filozofia), zakończone absolutorium z historii, lecz bez złożenia pracy magisterskiej; w trakcie studiów jest słuchaczem seminarium historyka filozofii ks. prof. Konstantego Michalskiego, ulega wpływowi tomizmu o. Jacka Woronieckiego. Członek krakowskiego Aeroklubu oraz Akademickiego Związku Misyjnego (na kongresie Związku poznaje o. Maksymiliana Kolbe).

20 października 1935 – po Mszy młodzieży „odrodzeniowej” w Krakowie, w kościele św. Wojciecha, poznaje 19-letnią Annę Gąsiorowską (córkę generała Janusza Gąsiorowskiego oraz Zofii Zawiszanki, pisarki i peowiaczki, dziedziczki majątku Goszyce w Proszowskiem).

1 grudnia 1935 – jako reprezentant „Odrodzenia” „przeprowadza krytykę współczesnego porządku duchowego” na wieczorze dyskusyjnym „Prądy ideowe młodzieży polskiej”, w sali Kopernika Collegium Novum (wśród pozostałych dyskutantów są m.in. Jan Bielatowicz i Józef Cyrankiewicz).

15–21 grudnia 1935 – XIV Tydzień Społeczny „Odrodzenia” w Krakowie, współorganizowany przez Turowicza, który wygłasza referat „Technika i praca”.

Grudzień 1935 – publikuje artykuł „Problemy pracy”, zamieszczony jako „wstępniak” w lubelskim miesięczniku akademickim „Odrodzenie”; Turowicz jest stałym korespondentem tego pisma z Krakowa.

Styczeń 1936 – zaręczyny z Anną Gąsiorowską. Ogłasza artykuł wstępny „O chrześcijańską kulturę jutra” w wileńskim dwutygodniku „odrodzeniowców” „Pax”; artykuł ukazuje się następnie w Wilnie, w „Bibliotece Pax”, jako 16-stronicowa broszura – pierwsza książka Jerzego Turowicza.

1936 – bierze udział w kongresie „Pax Romana” w Wiedniu, razem z Antonim Gołubiewem (przedtem, jako reprezentant młodzieży „odrodzeniowej”, był już na takich kongresach m.in. w Pradze, Bratysławie i Paryżu).

1937 – ponownie zostaje redaktorem naczelnym: tym razem krakowskiego „organu młodych historyków” „Historia”; wydaje jego numer 4., datowany: czerwiec 1937.

Lato 1938 – jako dziennikarz katolickiej prasy studenckiej i działacz „Pax Romana” uczestniczy w zjeździe organizacji młodzieży akademickiej w Luksemburgu; jest jedynym zaproszonym Polakiem.

26 listopada 1938 – w drewnianej kaplicy św. Otylii w Wilkowie ślub z Anną Gąsiorowską; obiad weselny w Goszycach. Turowicz opuszcza dom rodzinny i wynajmuje z żoną dwupokojowe mieszkanie przy al. Słowackiego 16.

1 stycznia 1939 – otrzymuje etat redaktorski w krakowskim „Głosie Narodu” – dzienniku o orientacji chadeckiej, kierowanym przez ks. Jana Piwowarczyka. „Redakcja mieściła się wówczas, od niedawna, w ciasnych pokoikach na piętrze budynku przylegającego do kościoła Bożego Miłosierdzia” – napisze po latach.

Lipiec 1939 – po raz trzeci w życiu zostaje redaktorem naczelnym: „Głosu Narodu” (nie jest jednak uwidoczniony w „stopce”).

Lipiec–sierpień 1939 – publikuje w „Głosie Narodu” liczne artykuły, głównie wstępne, o polityce międzynarodowej (czasem podpisywane kryptonimem J.T.); w numerze 186. z 18 VII pisze: „Jeśli się już bić będziemy, to także o to, żeby przyszłe Niemcy powojenne nie były hitlerowskie” („Ideologia i interesy”); w nrze 199. z 21 VII: „Jeśli wojna będzie, to po niej musi nastąpić odbudowa gospodarczej i duchowej jedności Europy” („Po co znowu wojna”).

23–27 sierpnia 1939 – ostatni (XVIII) Tydzień Społeczny w Lublinie; Turowicz wygłasza referat.

25 sierpnia 1939 – w nrze 234. „Głosu Narodu” ukazuje się artykuł „Po podpisaniu paktu” – reakcja Turowicza na układ Ribbentrop–Mołotow: jego ostatni przed wojną artykuł wstępny. Pisze: „Zbliżenie sowiecko-niemieckie zagraża niepodległości państw Europy południowo-wschodniej (...) Zawsze byliśmy przekonani o fałszywej grze Sowietów. (...) Nie wiemy, czy prócz tekstu opublikowanego nie istnieją jakieś tajne klauzule.”

3 września 1939 – ukazuje się ostatni numer „Głosu Narodu”. Nocą z 3 na 4 IX Jerzy i Anna Turowiczowie wędrują pieszo do oddalonych 20 km Goszyc, gdzie będą mieszkać przez cały okres okupacji. Ich mieszkanie przy al. Słowackiego ulega likwidacji; podczas wojennych wizyt w Krakowie Jerzy Turowicz zatrzymuje się u rodziców przy Sobieskiego.

Początek września 1939 – teściowa Turowicza Zofia z Zawiszów wraz z drugim mężem Romualdem Kernem i zięciem wyruszają bryczką, by zaciągnąć się do wojska (Turowicz nie został wcześniej objęty mobilizacją z powodu przebytej choroby płuc, miał kategorię „C”: „nieszkolony, pospolite ruszenie z bronią w ręku”). Wyprawa kończy się w okolicach Zamościa, 17 września: na wiadomość o wkroczeniu Sowietów, wracają do majątku.

W majątku goszyckim stoją dwa dwory: stary, drewniany i nowy, murowany, z obniżonym po uszkodzeniu w 1914 r. piętrem, na którym pozostał jeden tylko pokój mieszkalny. On właśnie staje się siedzibą Turowiczów; z powodu sąsiedztwa zbiornika wody nazywano go Rezerwuarem.

13 marca 1940 – narodziny pierwszego dziecka Turowiczów, Elżbiety (później Jogałłowej); 9 sierpnia 1941 rodzi się druga córka, Joanna (później Piasecka).

Podczas wojny Jerzy Turowicz wiąże się z „Unią” – konspiracyjną organizacją o profilu chrześcijańsko-demokratycznym, pracuje nad planami przyszłego społeczno-kulturalnego tygodnika katolickiego, wiele czyta, publikuje w prasie podziemnej, m.in. w „Miesięczniku Literackim” i „Kulturze jutra” – organie „Unii”. Współpracuje z podziemnym teatrem Tadeusza Kantora i w 1943 r. bierze udział w przygotowanej przez Kantora inscenizacji „Balladyny”; gra w niej rolę Kirkora (przedstawienia odbywały się w mieszkaniu Ewy Siedleckiej, później Kotulowej, przy ul. Szewskiej). Skupuje w krakowskich antykwariatach książki, a na goszyckim strychu, pod warstwą sieczki izolującej strop od zimna, przechowuje gromadzone w wielkiej liczbie podziemne gazetki.

W wojennych Goszycach kwitnie życie intelektualne – wieczorami przy lampie naftowej Jerzy Turowicz czyta głośno wiersze, a także np. „Ubu króla” Alfreda Jarry – i konspiracyjne. Ukrywają się partyzanci, Żydzi, australijski skoczek spadochronowy. Romuald Kern „dzięki suwerennej, z lekka ironicznej postawie i znakomitej znajomości niemieckiego jakoś sobie radził z okupantami” – opowiada Anna Turowiczowa. W 1943 r. po rewizji we dworze Kern i Turowicz trafiają do więzienia w Miechowie, wkrótce jednak zostają zwolnieni.

Majątek przyjmuje kolejne fale uciekinierów. W maju 1940 po otwarciu mostu na Sanie przyjeżdżają ze wschodu krewni Zofii Kernowej, m.in. malarka Lela (Aniela) z Wolskich Pawlikowska z Medyki. Z jej, a także psychologa prof. Stefana Szumana walnym udziałem powstaje „Arka Noego czyli zwierzyńca goszyckiego opisanie na dzień św. Zofii XV maja MCMXLI od krewnych i nie krewnych” – księga żartobliwych wierszyków i obrazków tworzących kronikę goszyckiej codzienności. W „Arce” jest m.in. wiersz Szumana „Świątynia dumania”:

Różne są w Arce kabiny, pokoje,

Na pierwszym piętrze jest pokój na dwoje

Dobrze tam, cicho – po codziennym gwarze

Gdzie znaleźć szczęście jak nie w rezerwuarze!?

Ocembrowana śpiewa tu fontanna,

Sam na sam z Jerzym rozmawia tu Anna,

Tu Annie Jerzy nawzajem się zwierza,

Z dala od Arki wszelakiego zwierza,

Tutaj skanduje on Łobodowskiego,

Tu Anna szyje pieluszki małego,

– Dym papierosów świat tutaj przysłania,

bo tu jest Jerzów Świątynia Dumania.

Liczni nowi goście przybywają po powstaniu warszawskim, wśród nich w listopadzie 1944 Czesław Miłosz wraz z żoną i teściową, sprowadzony przez Turowicza za pośrednictwem Kazimierza Wyki; w Goszycach powstały wiersze Miłosza „Los”, „Życzenie”, „Skarga dam minionego czasu”. Obraz „Arki ” w ostatnich miesiącach wojny przekazał Jan Józef Szczepański – wówczas partyzant, który znalazł schronienie w goszyckim dworze – w opowiadaniach „Koniec legendy” i „Trzy czerwone róże”.

17 stycznia 1945 do Goszyc dociera Armia Czerwona; wkrótce Jerzy Turowicz wyrusza do Krakowa, 28 lutego dołącza do niego Anna z córkami. Zatrzymują się najpierw przy ul. Lea w mieszkaniu przebywającego w Londynie poety-lotnika Mieczysława Lisiewicza; wysiedleni stamtąd przez Sowietów, przenoszą się na ul. Lenartowicza 3/10. Turowicz zostaje na krótko asystentem-wolontariuszem przy katedrze historii gospodarczej UJ u prof. Romana Grodeckiego. Pojawia się koncepcja uruchomienia katolickiego tygodnika w oparciu o dawną redakcję „Głosu Narodu”; Turowicz bierze udział w naradach u promotora nowego pisma, Księcia Metropolity Adama Stefana Sapiehy, którego znał już z czasów przedwojennych, a także – wraz z ks. Janem Piwowarczykiem – przygotowuje materiały do pierwszych numerów.

 

1945

Z datą 24 marca 1945 ukazuje się pierwszy numer „Tygodnika Powszechnego”, w objętości 4 stron formatu 47/32 cm i w cenie 3 złotych. Wydawcą jest Kuria Xiążęco-Metropolitalna Krakowska, pismo redaguje anonimowy „Komitet”, składający się wówczas z ks. Jana Piwowarczyka, Jerzego Turowicza i (krótko) Konstantego Turowskiego oraz Marii Czapskiej. Adres redakcji: Franciszkańska 3. (Jerzy Turowicz: „Cała redakcja mieściła się wówczas w jednym pokoju sąsiadującym z gabinetem kanclerza kurii, który był naszym wydawcą, administratorem i który trzymał kasę w kieszeni swojej sutanny (...) Ksiądz Piwowarczyk kierował pismem, a ja robiłem korektę, łamałem numery w drukarni, chodziłem do cenzury. (...) Jednocześnie próbowałem gromadzić współpracowników, nawiązywać kontakty z autorami, tworzyć jakiś zespół ludzi, którzy mogliby to pismo kształtować”.)

Na stronie tytułowej obok błogosławieństwa metropolity krakowskiego ks. Piwowarczyk pisze w artykule „Ku katolickiej Polsce”: „Jeśli jest jaki etyczny sens państwa, to tylko ten, by umożliwiało pełny rozwój ludzkiej osobie”. W numerze znajdują się także teksty Stanisława Kutrzeby, Artura Górskiego, Władysława Konopczyńskiego, Marii Morstin-Górskiej, Jerzego Zagórskiego, Juliusza Osterwy. „Największą może rewelacją podziemnego życia literackiego była poezja Krzysztofa Baczyńskiego” – czytamy w komentarzu pod wierszem poety pt. „Z wiatrem”.

Na ostatniej stronie zamieszczono „Oświadczenie Wydawnictwa”: „»Tygodnik Powszechny« będzie pismem katolickim. Będzie więc zmierzał do utrwalania katolickiej Prawdy w szerokich kołach naszego społeczeństwa i do wyrażania jej w sprawach społeczno-kulturalnych, które życie bieżące ze sobą niesie. »Tygodnik Powszechny« będzie pismem apolitycznym i bezpartyjnym. Z tego względu wykluczamy z niego zagadnienia aktualno-polityczne oraz walkę stronnictw”.

8 kwietnia 1945 Jerzy Turowicz ogłasza artykuł programowy pt. „Drogi do Europy” (TP 3/45): „Kończy się wojna. Może nieliczne tygodnie, może już tylko dni dzielą nas od ostatecznej i całkowitej klęski Niemiec. (...) Europa spojrzy za siebie, obejmie jednym spojrzeniem ruiny setek miast i szeroko rozlane morze krwi i cierpienia i zapyta o sens tak straszliwej hekatomby. (...) Europa, Europa. Cóż jest Europa? Czy to pojęcie posiada dziś jakąś jednoznaczną treść? Czy jest jakiś wspólny mianownik, do którego można by sprowadzić tak różnorodne zjawiska kulturowe czy ustrojowe, jak te właśnie, które widzimy dziś na geograficznym obszarze Europy? Czy taki wspólny mianownik istniał przed wybuchem obecnej wojny, w czasie międzywojennego dwudziestolecia? Zdaje się, że nie. Europa jest pojęciem historycznym. Była kiedyś. (...) Trzeba wreszcie przeprowadzić rewizję całej tradycji europejskiej i zbadać, co z niej należy odłożyć do muzeum, a co zachować, rozwijać i kontynuować”.

Na pierwszej stronie ukazuje się wiersz Gałczyńskiego „Pieśń o żołnierzach z Westerplatte” (TP 4/45).

29 kwietnia 1945 Turowicz pisze we wstępniaku „Nowe ziemie” (TP 6/45): „Włączenie części ziem zachodnich do Polski nastąpiło niemal od razu po ich zajęciu. Przed całkowitym rozbiciem Niemiec, przed konferencją pokojową i przed formalnym wykreśleniem granic Polski. (...) Polska zajęła ziemie zachodnie, bo ma do nich niezaprzeczalne prawo. A mając to prawo faktycznie, nie musi czekać na jego formalne potwierdzenie”. W tym samym numerze pierwszy tekst Stefana Kisielewskiego pt. „Życie muzyczne Krakowa”.

W numerze 7/45 na pierwszej stronie komentarz redakcyjny na zakończenie wojny: „Oto w proch pada lucyferyczna pycha, która prawie niebios sięgała. (...) Miejmy nadzieję, że społeczeństwa wrócą do pojęć moralnych i na nich oprą budowę życia międzynarodowego”.

Ks. Piwowarczyk, „Dlaczego własność prywatna?”: „Zasada własności prywatnej była w przeszłości i jest dzisiaj jeszcze atakowana. (...) Instytucja własności prywatnej nie jest kategorią historyczną, która panuje w jednym tylko okresie dziejów ludzkości, by w drugim zrobić miejsce innej. Idzie z ludzkością od początku i pójdzie aż do jej końca. Jej źródło stanowi nie gwałt, ale prawo natury” (TP 10/45).

W artykule „Sprawa katolicyzmu” Turowicz pisze: „Sięgnięcie do korzeni współczesnego kryzysu europejskiego, odkrywa nam jako najgłębszą i najistotniejszą jego przyczynę tylko to jedno: odejście od chrześcijaństwa” (TP 11/45).

Cena „TP” wzrasta do 5 złotych, a objętość do sześciu stron.

W numerze 19/45 komentarz redakcyjny na rocznicę Powstania Warszawskiego: „Uczciwość w myśleniu każe rozróżnić dwie strony powstania: polityczną i wojskową. Nie znamy całości politycznych warunków powstania (...) Dlatego sąd należy do czasu zawiesić. Inaczej jest z powstaniem warszawskim jako zbrojnym czynem ludności stolicy (...) Naród, który drożej niż życie, niż szczęśliwość osobistą członków ceni sobie niezależność zewnętrzną i wolność wewnętrzną, wyjdzie zwycięsko ze wszystkich trudności”. Wkrótce Kisielewski w „Porachunkach narodowych” oceni powstanie krytycznie.

Lipiec 1945 – przebywający w Krakowie wiceminister sprawiedliwości Chajn mówi: „Uważamy, że Kościół musi być podporządkowany w hierarchii państwu”. Kilkanaście dni później „TP” (20/45) reaguje komentarzem pt. „Kościół a państwo”: „O »podporządkowaniu« Kościoła państwu (...) nikt dziś nie myśli. Jest bowiem niemożliwe i w praktyce byłoby klęską. (...) Dziś są możliwe tylko dwa rozwiązania problemu, o którym mowa: porozumienie państwa z Kościołem lub rozdział.

W numerze 30 z 14 października 1945 w stopce redakcyjnej po raz pierwszy pojawia się informacja: „Redaktor: Jerzy Turowicz”.

W listopadzie Jerzy Rayski przedstawia „Historię bomby atomowej” (TP 33/45); wcześniej redakcja nie zauważyła zrzucenia bomby na Hiroszimę.

 

1946

W styczniu Edmund Osmańczyk rozpoczyna cykl tekstów o „Niemcach w roku 1945”. Stwierdza m.in.: „Nie słabość Rzeszy, lecz siła Polski jest podstawą pokoju polsko-niemieckiego. Każda słabość Niemiec jest zjawiskiem przejściowym. Kto na nią liczy, ten nie czyta historii”.

Hanna Malewska pisze, że Goebbels nie zasiadł wprawdzie na ławie oskarżonych w Norymberdze, „ale straszliwe doświadczenia ostatnich lat powinny wpoić w nas ostrożność w stosunku do wszelkiej propagandy” (TP 9/46). W numerze na rocznicę powstania kościuszkowskiego (12/46) debiutują w „TP” Paweł Jasienica i Stefan Kieniewicz.

Pierwsza rocznica pisma zbiega się z prima aprilisem. Jan Piess pisze w „TP” (13/46) o „TP”: „Chce wrócić do ciemnoty i obskurantyzmu średniowiecza (...) zwalcza postulat oświaty wśród ludu (...) propaguje natomiast powrót do pańszczyzny, kurnych chat, niewolnictwa kobiety”.

7 kwietnia (TP 14/46) Turowicz krytykuje kampanię propagandową, prowadzoną przez komunistyczne władze pod hasłem „walki z reakcją”. „Rozważania powyższe wywołają prawdopodobnie u naszych przeciwników, według obyczajów niestety dzisiaj rozpowszechnionych, burzę wymyślań; posypią się na nas oskarżenia o... reakcyjność. Wymyślań tych i oskarżeń się nie boimy, przywykliśmy do nich zresztą. (...) Natomiast uczciwą dyskusję z naszymi tezami powitamy i podejmiemy bardzo chętnie. Być może, że się mylimy. Dowiedzcie”.

List do redakcji przysyła czytelnik Władysław Bartoszewski (TP 17/46).

Pisząc o zorganizowanym przez władze „referendum” (w sprawie zachowania Senatu, ustroju gospodarczego i Ziem Zachodnich), redakcja przypomina: „każdy katolik spełniając swój obowiązek obywatelski winien głosować z pełnym poczuciem odpowiedzialności i zgodnie ze swoim katolickim sumieniem” (TP 26/46).

W czerwcu ukazuje się pierwszy numer miesięcznika „Znak”, redagowanego najpierw przez Jerzego Radkowskiego, a od drugiego numeru przez Malewską i Stommę. W nrze 1 m. in. artykuł Turowicza „W stronę uspołecznienia”.

W specjalnym oświadczeniu w numerze z 21 lipca redakcja „TP” potępia pogrom kielecki na Żydach, który w numerze następnym nazwany zostanie „nieobliczalną klęską moralną”.

Ks. Piwowarczyk pisze o wyroku norymberskim (TP 41/46). Stanisław Lem debiutuje opowiadaniem „Obcy” (43/46). Pismo ma już 12 stron.

 

1947

Antoni Gołubiew o powieści Stefana Kisielewskiego „Sprzysiężenie”: „Kisielewski odciął się programowo od dwu źródeł wartości: od Boga i od natury (...) poświęca sprawom seksualnym wiele stron swej powieści, a jego opisy przygód Zygmunta, perwersyjnych pieszczot z Tamarą, obrzydliwego włóczenia się od jednego domu publicznego do drugiego robią wrażenie wyjątkowo przykre” (TP 2/47).

W artykule „Wierność wobec Kościoła” ks. Piwowarczyk zauważa: „Obowiązki katolików nie ograniczają się do biernego odbierania rozkazów hierarchii. Ostatni Papieże podjęli stare hasło – praw dla ludzi świeckich w Kościele. Nie kler stanowi Kościół. Stanowią go razem z nimi wierni” (TP 4/47).

W lutym Jan Józef Szczepański publikuje okupacyjne opowiadanie „Buty” – o rozstrzelaniu przez oddział AK „własowców”, którzy przeszli na stronę partyzantów (TP 6/47). Reakcją są protesty czytelników. Jerzy Turowicz odpowiada: „Szczepański z dużą odwagą i wnikliwością analizuje ciężkie schorzenie moralne, które w sposób nieunikniony niosła ze sobą wojna, plastycznie przedstawia stan »zarażenia śmiercią«. (...) Zastanawialiśmy się w redakcji dość długo, czy opowiadanie wydrukować. Spodziewaliśmy się takiej właśnie reakcji części czytelników, (...) świadczy ona o istnieniu jakiegoś fałszu w dość powszechnej postawie wobec wielu bolesnych zagadnień” (TP 10/47).

25 kwietnia przychodzi na świat trzecia córka Turowiczów – Magdalena (później Smoczyńska).

W rocznicę bitwy o Monte Cassino pisze o niej Melchior Wańkowicz (TP 22/47).

Kisiel o piciu: „Wszyscy piją spirytus, końskie dawki, piją panie i panowie, młodzi i dorośli, biedni i bogaci. Piją, aby jak najszybciej pogrążyć się w noc i śnić sny, o tyle nudniejsze od smaku prawdziwego życia. (...) Wierzcie mi, znam alkohol; pijcie sobie czasem, ale nie upijajcie się, nie róbcie z tego misterium. (...) Okupacja okupacją, wojna wojną, lecz dziś umiejmy powiedzieć sobie: dosyć!

W rubryce „Wśród czasopism”: „Nakładem Instytutu Literackiego w Rzymie ukazał się pod redakcją Jerzego Giedroycia i Gustawa Herling-Grudzińskiego nr 1 kwartalnika »Kultura«”. W rubryce ogłoszeń: „Sprzedam 60%-owy udział w przedwojennym dobrze zaprowadzonym przedsiębiorstwie rolniczo-handlowym.

Jerzy Turowicz pisze o zorganizowanej przez władze tzw. „akcji oszczędzania papieru”, skutkiem której zmniejsza się objętość „TP”. Widzi w tym „wyraźne pokrzywdzenie »Tygodnika«, tym dziwniejsze, że nie dotyka ono innych pism” (30/47).

Stanisław Stomma w tekście „Problem Oświęcimia”: „W Oświęcimiu jest wiele do zobaczenia i, przede wszystkim, wiele jeszcze do ocalenia. Dlatego istnieje ważny i pilny problem ratowania oświęcimskich miejsc martyrologii. (...) Czas jest najwyższy, bo zuchwalstwo szabrownicze przebrało tu już wszelką miarę. Na terenach »dołów śmierci« Niemcy palili ludzi w ubraniu, stąd popioły zawierają pewne ilości złota i kosztowności, które wymordowani mieli zaszyte w odzieniu. Inicjatywa szabrownicza zorganizowała tu całą kopalnię złota. Widzi się szereg »bieda-szybów«, gdzie pojedynczy szabrownicy dokonywali poszukiwań, a nieco dalej wielkie instalacje techniczne całych przedsiębiorstw eksploatacyjnych. Nie żałowano nawet nakładu kosztów. Zbudowany został rurociąg, doprowadzający wodę dla przepłukiwania popiołów.

Jerzy Turowicz o problemie „Kultura i plan” pisze: „Nie jest zadaniem państwa tworzenie nowej kultury (...) zadaniem państwa według koncepcji personalistycznej jest stworzenie możliwie najlepszych warunków dla rozwoju kultury” (TP 46/47).

 

1948

W setną rocznicę ukazania się „Manifestu Komunistycznego” ks. Jan Piwowarczyk pyta: „Czy stoimy wobec zwycięstwa marksizmu w świecie, jak grzmią prorocy pewnych kół? Sądzę, że – nie (...). Bo Historia nie jest sylogizmem ani działaniem matematycznym. Jest życiem, a na życie składają się decyzje woli ludzkiej, która jest wolna” (TP 10/48).

Jan Józef Szczepański zaczyna publikować recenzje filmowe; pierwsza omawia film „Ostatni etap” Wandy Jakubowskiej (nr 18/1948).

Izraelowi, bratu starszemu... braterstwo” – deklaruje za Mickiewiczem Jerzy Zawieyski po powstaniu Państwa Izrael (TP 25/48).

Komitet kwalifikacyjny stypendium im. Baczyńskiego, ustanowionego przez matkę poety, przyznaje je Tadeuszowi Różewiczowi; w składzie komitetu jest Turowicz.

We wrześniu tekstem o duszpasterzach polskich działających w III Rzeszy i powojennych Niemczech debiutuje w „TP” ks. Andrzej Bardecki, późniejszy wieloletni (do roku 1990) asystent kościelny „Tygodnika”.

Oświadczenie redakcji: „W związku z pochodzącymi z zagranicznych źródeł (radio, prasa) wiadomościami na temat zamknięcia »TP« i aresztowania jego współpracowników donosimy, że informacje dotyczące »TP« są fałszywe. »TP« nie jest ani nie był zamknięty, a wszyscy członkowie jego redakcji, wraz z wymienionymi imiennie ks. Janem Piwowarczykiem, Pawłem Jasienicą i Stefanem Kisielewskim przebywają na wolności”. Ukazuje się ono po zamknięciu „Tygodnika Warszawskiego” i aresztowaniu jego redaktorów (TP 39/48).

Umiera prymas Polski, kard. August Hlond.

W „TP” prezentacja kultury rosyjskiej: utwory Gorkiego, Błoka, Aleksandra Twardowskiego. Czesław Zgorzelski ogłasza tekst pt. „Wśród »przyjaciół Moskali«” (44/48).

 

1949

Prymasem Polski zostaje ks. Stefan Wyszyński, dotąd biskup lubelski.

W tekście „Kultura i polityka” (TP 3/49) Turowicz pisze: „Konsekwencją ustroju, w którym żyjemy w Polsce, jest upolitycznienie całego życia. (...) Natomiast – powtarzamy – nie należy do polityki treść kultury. (...) Jest naszym zadaniem powtarzać choćby do znudzenia, że polityka nie jest najważniejszą stroną ludzkiej rzeczywistości, że nie jest ona celem sama dla siebie, że jej celem jest właśnie kultura”.

W „TP” debiutuje Leopold Tyrmand (6/49).

Nie pojechałem na Zjazd Literatów do Szczecina, bo nie lubię gadać do lampy” – wyznaje Kisiel. Zjazd relacjonował Turowicz: „Atak ze strony lewicy jest tym razem dużo ostrzejszy (...) Pisarze katoliccy nie mogą przyjąć postulatu realizmu socjalistycznego” (TP 7/49).

W „TP” debiutuje ksiądz Karol Wojtyła; w artykule „Mission de France” pisze o francuskim katolicyzmie i „księżach-robotnikach” (nr 9 z 6 marca 1949).

 

1950

Podpisana inicjałami J.G. recenzja z powieści Jana Wilczka „Nr 16 produkuje” – debiut Józefy Golmont (Hennelowej) (TP 2/50).

Turowicz w nocie „»Anno Santo« i polityka” polemizuje z redakcją „Kuriera Codziennego”, który ogłoszony przez Piusa XII Rok Święty 1950 określa mianem roku „wzmożonej działalności politycznej Watykanu”. „Oczywiście, że taki rok, dobrze przez katolików przeżyty, oznacza niewątpliwy rozrost wewnętrzny i zwiększenie dynamiki Kościoła, oczywiście, że cele do których Kościół dąży na ziemi, to nie tylko zbawienie dusz, ale także i ciągłe budowanie królestwa bożego na ziemi, a więc przekształcanie także i życia zbiorowego, by było zgodne z normami moralnymi (...). Ale to wszystko to jeszcze nie działalność polityczna. Wszak Kościół ma dużo potężniejsze środki działania niż polityka”.

Wypowiedź Turowicza na temat antyaborcyjnej i prorodzinnej publicystyki Walentego Majdańskiego. „Zasadnicze cele, którym Majdański poświęcił bez reszty swą działalność publicystyczną, są niewątpliwie słuszne. Niestety swoje wywody przybiera on w formę brutalną, drastyczną i agresywną”, a „w obronie zdrowia moralnego rodziny proponuje niejednokrotnie stosowanie środków totalistycznych i policyjnych, niezgodnych z szacunkiem dla ludzkiej osoby, wysuwa projekty nierealne i absurdalne. (...) można o tych sprawach, o które walczy Majdański, pisać w sposób przekonujący dla wszystkich katolików. I nie trzeba bynajmniej dlatego rezygnować z absolutnej i nieugiętej bezkompromisowości wobec zła. Trzeba tylko bardziej realistycznie i z większą miłością patrzeć na ludzką rzeczywistość, trzeba, by idea, o którą się walczy, nie zasłaniała żywego człowieka i tragicznej nieraz komplikacji jego życia, której nie można na ślepo rozcinać; trzeba chrześcijaństwo interpretować bardziej humanistycznie” (TP 3/50).

Pięciolecie „Tygodnika” Kisiel podsumowuje wierszykiem: „Jest Szczepański i Chrzanowski / Lem, Hussarski i Twardowski / Poetów zastęp niemały / I Turowicz zbaraniały / jeszcze Gawlik jest niebożę / I Sadkowski w złym humorze / Fura ludzi, stwierdzić miło, / o których się wam nie śniło” (TP 13/50). Na pierwszej stronie artykuł Turowicza „Nihilizm, kultura i katolicyzm”: „Wobec zjawisk duchowo obcych chrześcijaństwu, może zagrażających mu, katolicy mają często pokusę odrzucenia ich w całości. Pokusa ta ma znów swe źródło w – może nieświadomym – »nihilizmie« kulturalnym. Stanowisko obiektywne jest słuszniejsze i skuteczniejsze. Obiektywizm rozładowuje niebezpieczeństwo, neutralizuje je. Weźmy jakiś przykład: teoria Freuda. Freudowska interpretacja człowieka jest niewątpliwie dla katolika nie do przyjęcia, a dla katolickiego światopoglądu niebezpieczna. Stąd też pierwsza pokusa – odrzucić freudyzm w całości. Ale potem przychodzi reakcja spokojniejsza, obiektywna: analiza wykazuje, że freudyzm – teoria genialna – zawiera jednak część prawdy, że podświadomość istotnie odgrywa w życiu ludzkim większą rolę niż się to przed Freudem wydawało. Gdy się wykaże, co w teorii Freuda jest prawdziwe, a co fałszywe, niebezpieczeństwo zostaje rozładowane, a freudyzm z wroga staje się w pewnym sensie sprzymierzeńcem, bo zwiększa prawdziwą wiedzę o człowieku. Na tym obiektywizmie opiera się uniwersalizm chrześcijaństwa. Katolik uważa, że wszystko w dorobku ludzkim – w nauce czy sztuce – co prawdziwe, jest jego, da się uzgodnić z katolickim światopoglądem, da się włączyć do jednej wielkiej syntezy. Dlatego właśnie stojąc wobec niewątpliwego rozkładu tak zwanej cywilizacji zachodniej i nie czując się bynajmniej związanym z nią w jakiś konieczny sposób, katolicyzm, kierując się (...) – powiedzmy przenośnie – swego rodzaju »miłością bliźniego« w stosunku do idei i prądów, do zjawisk kultury, wydobywa z nich, oczyszcza i przyswaja sobie wszystko to, co jest jakoś prawdziwe i wielkie, czy to będzie egzystencjalizm lub surrealizm, muzyka jazzowa czy powieść Tomasza Manna”. Tadeusz Żychiewicz debiutuje głosem w dyskusji o sztuce religijnej.

 „Tygodnik” drukuje fragmenty pamiętnika duchowego Karola Ludwika Konińskiego (zaznaczając, iż zawiera on „szereg sformułowań z punktu widzenia katolickiej doktryny błędnych”) oraz cykl artykułów poświęconych teorii ewolucji.

Komunikat Episkopatu Polski w sprawie porozumienia między Kościołem a Państwem. Jerzy Turowicz komentuje: „Porozumienie nie zwalnia (...) katolików od myślenia i działania we wszelkich dziedzinach życia zgodnie z wytycznymi, jakie zawiera ich religia; od troski o katolickie kryteria moralne w postępowaniu jednostkowym i społecznym; od pracy nad katolickim wzorem kultury; od wkładu katolickich koncepcji w sprawy socjalne i ekonomiczne” (TP 23/50).

Na pierwszej stronie „Pieśń o blasku wody” Andrzeja Jawienia – czyli ks. Karola Wojtyły (TP 19/50).

Esejem poświęconym Grahamowi Greene’owi debiutuje w „TP” Zygmunt Kubiak (32/50).

 „Marksistami ani socjalistami nie jesteśmy. Widzimy w socjalizmie wiele stron dodatnich. Niemniej ideał socjalistyczny nie jest naszym ideałem. Dlatego nie możemy i nie powinniśmy przyjmować na siebie odpowiedzialności za realizację tego ideału w Polsce i świecie” – piszą Stomma i Turowicz w artykule „Katolicy w Polsce Ludowej”.

Wierszem bez tytułu [Palce wrzeciona dźwięków] dedykowanym Jerzemu Zawieyskiemu debiutuje w „TP” Zbigniew Herbert (51-52/50).

 

1951

 „Tygodnik” prezentuje sylwetkę Tomasza Mertona (TP 16/51). Wacław Rola (Wacław Sadkowski) analizuje „Węgiel”, socrealistyczną powieść Ścibora-Rylskiego (TP 17/51). Roman Ingarden wspomina Witkacego (TP 20/51).

Po śmierci Tadeusza Borowskiego J.T. (czyli Turowicz) pisze: „Był naszym zdecydowanym przeciwnikiem ideowym, mimo to żegnamy go dziś z żalem, nie tylko jako świetnego pisarza, którego śmierć stanowi niepowetowaną stratę dla polskiej kultury, ale i jako człowieka, który z całą pasją i gwałtownością swego temperamentu szukał prawdy i walczył o sprawy ludzkie, wierząc że ta właśnie walka uniemożliwi powrót czasów pogardy” (TP 28/51).

Pisaliśmy o tym, że w sprawach tak zasadniczych jak kultura i wychowanie, koncepcje katolików są bardzo odmienne od realizowanych dziś w Polsce koncepcji socjalistycznych. Tym bardziej jednak podkreślić trzeba, że jeśli chodzi o rozbudowę kraju, o zmianę jego struktury gospodarczej (...) – tego konfliktu nie ma” – deklaruje Redaktor Naczelny w tekście „7 lat odbudowy” (TP 29/51).

Zmarł kard. Adam Stefan Sapieha. „Odszedł po nagrodę do Pana, Któremu wiernie służył. Zostanie, bo przemija postać człowieka, ale nie przemijają Jego czyny” – pisze ks. Piwowarczyk (TP 30/51). Numer 46. w całości poświęcony będzie Księciu Metropolicie.

J.T. (Turowicz) o architekturze sakralnej: „Techniczna funkcjonalność architektury, zespolona jak najściślej z funkcjonalnością liturgiczną budynku kościelnego, daje doskonałe rezultaty plastyczne, artystyczne i przez to przyczynia się do jak najpełniejszej służby Bożej. Boć kościół budowany przez ludzi dzisiejszych, dla użytku ludzi dzisiejszych i jutrzejszych, winien wyrażać epokę dzisiejszą, winien być wyrazem tego, co jest najlepsze w owej epoce, tak w dziedzinie techniki, jak i sztuki” (TP 38/51).

Głosem w dyskusji o powieści katolickiej debiutuje Jerzy Patkiewicz – czyli Marek Skwarnicki (nr 49).

„Od Ziemi Lubuskiej po Nysę” – rozmowa Turowicza z Prymasem Stefanem Wyszyńskim (TP 50/51).

 

1952

Stanisław Stomma i Jerzy Turowicz: „Zagadnienie katolicyzm – komunizm mało nastręcza okazji do optymizmu. Ale znowuż wystrzegać się należy fatalizmu i to fatalizmu negatywnego w patrzeniu na stające się procesy historyczne. Mówi się o »chrzczeniu komunizmu« rozumiejąc przez to połączenie socjalistycznego programu społecznego z moralnością i metafizyką chrześcijańską. Koncepcję taką marksiści odrzucają z oburzeniem. My jej natomiast nie odrzucamy, ale nie możemy sobie konstelacji takiej wyobrazić inaczej, jak tylko produkt długoletniej ewolucji, trwającej co najmniej lat dziesiątki”. I dalej: „Wolność Kościoła to nie tylko swoboda odprawiania nabożeństw w murach świątyń, ale to także – swoboda nieskrępowanej działalności nauczycielskiej. Chodzi o swobodę tworzenia kultury chrześcijańskiej, czyli kształtowania człowieka i jego stylu życia w myśl ideału chrześcijańskiego (TP 5/52).

 Projekt nowej Konstytucji PRL. W komentarzu redakcja wyraża nadzieję „na możliwość pozytywnego ułożenia modus vivendi między Kościołem i państwem w krajach demokracji ludowej”. Fragment projektu: „Nadużywanie wolności słowa i wyznania dla celów godzących w interesy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej jest karane” (TP 11/51).

Numer w całości poświęcony Tatrom i Podhalu. Szalejąca cenzura sprawia, że od dłuższego czasu pojawiają się w „TP” teksty nieoczekiwane. Szczepański pisze o żubrach na Turbaczu, a zamiast dyskusji o Kościele czy polityce rozpoczyna się „Dyskusja o turystyce” (TP 13/52).

W numerze wielkanocnym artykuł Silvestra (czyli s. Teresy Landy z Lasek) o Jerzym Liebercie; Jan Drukarz (czyli Jacek Woźniakowski) pisze o Edycie Stein.

Nic, co polskie, nie jest nam obojętne” – to tytuł redakcyjnego oświadczenia na temat nadchodzących wyborów, bieżącej sytuacji politycznej i postawy wobec niej katolików (TP 38/52).

 „Chrześcijaństwo dla wielu ludzi – pisze Jerzy Turowicz w szkicu „Uwagi o miłości bliźniego” – staje się pustą formą, przyzwyczajeniem, tradycją, zaciera się jego żywa treść, chrześcijanie zapominają, co stanowi istotę chrześcijaństwa, co to znaczy, że się jest chrześcijaninem. Tej właśnie dechrystianizacji objawem są częste dziś nieporozumienia na temat pojęcia miłości bliźniego. A wszak pojęcie to jest korzeniem, istotą chrześcijaństwa. W związanych ze sobą nakazach miłości Boga i miłości bliźniego streszcza się cała Ewangelia. Święty Augustyn mówi »kochaj i rób co chcesz«. Wystarczy, żeby człowiek kochał, ale trzeba, by kochał naprawdę, by wiedział, co to znaczy kochać i by wiedział, co ma być przedmiotem tej miłości” (TP 39/52).

Rozważania ks. Wojtyły o „Instynkcie, miłości, małżeństwie”, inspirowane lekturą Maxa Schelera. W numerze również poemat Andrzeja Jawienia „Myśl jest przestrzenią dziwną” (TP 42/52).

W grudniu Pius XII wynosi ks. abpa Wyszyńskiego do godności kardynalskiej.

Z oświadczenia Episkopatu: „Jak doniosła Polska Agencja Prasowa, zostały ujawnione w kurii krakowskiej wykroczenia przeciwko obowiązującym przepisom walutowym, i toczy się śledztwo o udział niektórych pracowników kurii w działalności wrogiej interesom Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej” (nr 51-52/52).

 

1953

Recenzją z książki Lichniaka o Liebercie debiutuje Bronisław Mamoń (TP 3/53).

Pomiędzy numerami czwartym i piątym trzytygodniowa przerwa, podczas której negocjowano z władzami kształt redakcyjnego oświadczenia „Po procesie krakowskim” (nr 5): „W toku niedawnego procesu krakowskiego zostało ujawnione, że niektórzy duchowni diecezji krakowskiej brali udział w antypaństwowej działalności konspiracyjnej, a także współpracowali z wrogimi dla interesów polskich ośrodkami wywiadu amerykańskiego. Ujawniono też przestępstwa walutowe w Kurii krakowskiej. (...) Wymienione wyżej działania przestępcze szkodliwe dla interesów państwa, wyrządziły też niezmierne szkody Kościołowi”.

W numerze 8 rozważania Zofii Starowieyskiej-Morstinowej nad Bożą Opatrznością, a także m.in. wiersz Herberta „Arijon”. Następny numer już się nie ukazuje; 5 marca umiera Stalin i rozpoczyna się najdłuższa przerwa w historii pisma, spowodowana odmową publikacji redakcyjnego nekrologu dyktatora. Kolejne numery, w tym wielkanocny, zawierający wywiad z Prymasem, wracają z cenzury skreślone w całości. Podczas trwających kilka tygodni negocjacji władze wysuwają żądanie usunięcia z redakcji Turowicza i Stommy, grożąc przy tym „drastycznymi środkami”. W końcu czerwca Antoni Gołubiew wraca z ostatniej rozmowy z sekretarzem KC Franciszkiem Mazurem ze słowami: „Rozbiłem »Tygodnik Powszechny«”.

30 VI 1953 lokal redakcyjny przy ul. Wiślnej 12 zostaje zamknięty i opieczętowany. Wcześniej członkom redakcji pozwolono zabrać swoje rzeczy. „Ten dzień utonął w pamięci – pisze Jacek Żakowski. – Jedyna, która go sobie przypomina, Józefa Hennelowa, pamięta tylko Turowicza, do ostatniej chwili nerwowo myszkującego po półkach i ogromny wysiłek, żeby do końca trzymać fason...” Redaktorzy „Tygodnika” dostali pensje za kilka miesięcy z góry. Jak wspominał Turowicz, „Episkopat przyznał wówczas pewną kwotę na pokrycie deficytu pisma”.

W lipcu 1953 ukazuje się pierwszy numer „Tygodnika Powszechnego” wydawanego przez PAX i firmowanego przez zupełnie nową redakcję, która zachowała winietę, szatę graficzną i ciągłość numeracji poprzedniego pisma.

Członkowie dotychczasowej redakcji szukają pracy. Dla wielu z nich (zwłaszcza dla Naczelnego, uznanego przez władze za jednego z głównych „winowajców” konfliktu wokół „Tygodnika”) okazuje się to zajęcie beznadziejne. W przypadku Turowicza nawet objęcie przezeń funkcji redaktora technicznego w Ossolineum wymaga zgody najwyższych władz politycznych, które tej zgody, pomimo życzliwości kierownika Wydziału Kultury KC Stefana Żółkiewskiego, nie udzielają. „Turowicz szlifuje bruki” – pisał Leopold Tyrmand. On sam nie widział tego aż tak dramatycznie: „Żyliśmy skromnie, chociaż głodniśmy nie byli. (...) Korzystałem z tego czasu dla pracy intelektualnej”. Głównym źródłem utrzymania Redaktora stają się rozmaite subwencje, przekazywane za pośrednictwem ks. Andrzeja Bardeckiego (zobowiązanego do dyskrecji!) przez duchownych, m.in. bpa Klepacza, ks. Ferdynanda Machaya, ks. Jana Popiela i ks. Karola Wojtyłę. Ten ostatni, wspomina ks. Bardecki, „co miesiąc przynosił w kopercie 300-400 zł. Była to może jedna trzecia albo jedna czwarta jego pensji”.

Redaktorzy spotykają się regularnie u Antoniego Gołubiewa albo w salonie Zofii Starowieyskiej-Morstinowej, gdzie przyjmowano też gości (np. Jerzego Zawieyskiego, Eugeniusza Kwiatkowskiego) i dyskutowano o aktualnej sytuacji, o Kościele i kulturze. Stefan Kisielewski wymyśla dla tych spotkań nazwę Ka-Ka-Du (Katolicki Klub Dyskusyjny).

W roku 1955 pomału zaczyna się „odwilż”. Polskie Wydawnictwo Muzyczne zleca Turowiczowi tłumaczenie z francuskiego „Listów o muzyce” Michała Ogińskiego (choć przekład firmuje kto inny), później Ars Christiana proponuje mu opracowanie bibliografii powojennych wydawnictw katolickich.

W maju 1956 przestaje się ukazywać PAX-owska edycja „Tygodnika”. Redakcja kieruje list do premiera Józefa Cyrankiewicza, postulując zwrot pisma i deklarując poparcie dla przemian zachodzących w Polsce. List pozostaje bez odpowiedzi. We wrześniu dochodzi do spotkania (Turowicz, Gołubiew, Stomma, Kisielewski i Woźniakowski) z Bolesławem Piaseckim. Szef PAX-u proponuje „starej” redakcji wznowienie „Tygodnika” pod jego polityczną kuratelą; Jacek Woźniakowski zrywa spotkanie.

21 października pierwszym sekretarzem partii zostaje Władysław Gomułka. Następnego dnia w salonie Zofii Starowieyskiej-Morstinowej podpisano oświadczenie wyrażające poparcie dla Gomułki oraz „szczerą wolę, aby wspólnym wysiłkiem i trudem współdziałać w dziele budowy w Polsce prawdziwej sprawiedliwości społecznej opartej na wolności, prawdzie i uczciwości”. Dokument, sygnowany przez ok. 20 intelektualistów katolickich, publikuje „Życie Warszawy”, a Turowicz z kolegami przyjeżdżają do stolicy.

 

do 1956 | 1956–60 | 1961–65 | 1966–88 | 1989–99

 

 

 

 

 

 

 


FOT. DANUTA WĘGIEL

Kalendarium życia Jerzego Turowicza

Głosy po śmierci Jerzego Turowicza

Pierwsza rocznica śmierci

O „Bilecie do raju” – wyborze publicystyki Jerzego Turowicza

Archiwum Jerzego Turowicza

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl