|
KALENDARIUM JERZEGO TUROWICZA
styczeń 1912 – marzec 1945
10 XII 1912 – urodził się w
Krakowie w kamienicy rodzinnej przy ul. Sobieskiego 7, jako syn Augusta Turowicza
(1875-1960), sędziego, później radcy prawnego „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”,
działacza Akcji Katolickiej oraz Klotyldy z domu Turnau (1881-1979). Miał troje
starszego rodzeństwa: Andrzeja (1904-1989), profesora matematyki i benedyktyna
(imię zakonne Bernard), Juliusza (1906-1995), księdza, profesora liturgiki,
oraz Annę (ur. 1909), później Strzelecką. Potem urodziły się jeszcze: Maria
(1914-1997), filozof, tłumaczka Ingardena, sekretarka „Tygodnika Powszechnego”,
a następnie redaktor w Polskim Wydawnictwie Muzycznym, Olawia (ur. 1916),
księgowa, oraz Krystyna (ur. 1920), później Falkowska, sędzia.
1918–1922 – nauka w szkole ćwiczeń przy
Państwowym Seminarium Nauczycielskim Męskim.
1922–1930 – nauka w III Gimnazjum im. Króla
Jana Sobieskiego; nauczycielem matematyki jest Leon Chwistek. Turowicz wstępuje
do Sodalicji Mariańskiej.
1927 – debiut w piśmie Sodalicji „Pod Znakiem
Maryi”, ukazującym się w Zakopanem.
1930 – matura; początek studiów na Politechnice
Lwowskiej (Wydział Budowy Maszyn). Powie po latach: „Ogromnie fascynowały mnie maszyny, samochody, samoloty”.
1930–1934 – we Lwowie działa w Akademickiej
Sodalicji Mariańskiej oraz Stowarzyszeniu Katolickiej Młodzieży Akademickiej
„Odrodzenie” (z czasem zostanie prezesem lwowskiego „Odrodzenia”); interesuje
się filozofią tomistyczną, katolicką nauką społeczną i personalizmem Jacques
Maritaina; jako zwolennik uniwersalizmu chrześcijańskiego ostro polemizuje z
nacjonalizmem. Na Tygodniach Społecznych „Odrodzenia” w Lublinie poznaje ks.
Stefana Wyszyńskiego oraz działaczy „Odrodzenia” z Wilna: Antoniego Gołubiewa i
Stanisława Stommę. Jest członkiem, a potem prezesem Związku Awiatycznego
Studentów Politechniki Lwowskiej. Współpracuje z lwowskim miesięcznikiem
studenckim „Życie Technickie”, niebawem wchodzi w skład jego redakcji. Zaczyna
dużo palić.
1932 – rozpoczyna prenumeratę miesięcznika
„Esprit” Emmanuela Mouniera.
1932–1934 – jest współwydawcą lwowskiego
biuletynu „odrodzeniowego” „Dyszel w Głowie”; wkrótce zostaje – pierwszy raz w
życiu – redaktorem naczelnym tego pisma (redakcja była 1-2-osobowa).
Styczeń 1933 – w „Życiu
Technickim” publikuje artykuł „Zadania polskiego szybownictwa”; lata
trzydzieste – okazjonalny współpracownik pism: „Vox Universitatis” (Warszawa),
„Gazeta Kościelna” (Lwów), „Prosto z Mostu” (Warszawa), „Kultura” (Poznań).
Wiosna 1934 – ostre zapalenie
płuc wraz z kilkumiesięczną rekonwalescencją uniemożliwia odbycie kursu
pilotażu szybowcowego i wpływa na rezygnację ze studiów politechnicznych;
Turowicz wraca do Krakowa, do rodzinnego domu przy Sobieskiego. Zapewne w tym
roku wyjeżdża po raz pierwszy za granicę – jako reprezentant „Odrodzenia” (do
Budapesztu).
1934–1939 – studia na Wydziale Filozoficznym
Uniwersytetu Jagiellońskiego (historia i filozofia), zakończone absolutorium z
historii, lecz bez złożenia pracy magisterskiej; w trakcie studiów jest
słuchaczem seminarium historyka filozofii ks. prof. Konstantego Michalskiego,
ulega wpływowi tomizmu o. Jacka Woronieckiego. Członek krakowskiego Aeroklubu
oraz Akademickiego Związku Misyjnego (na kongresie Związku poznaje o.
Maksymiliana Kolbe).
20 października 1935 – po Mszy młodzieży
„odrodzeniowej” w Krakowie, w kościele św. Wojciecha, poznaje 19-letnią Annę
Gąsiorowską (córkę generała Janusza Gąsiorowskiego oraz Zofii Zawiszanki,
pisarki i peowiaczki, dziedziczki majątku Goszyce w Proszowskiem).
1 grudnia 1935 – jako reprezentant
„Odrodzenia” „przeprowadza krytykę współczesnego porządku duchowego” na
wieczorze dyskusyjnym „Prądy ideowe młodzieży polskiej”, w sali Kopernika
Collegium Novum (wśród pozostałych dyskutantów są m.in. Jan Bielatowicz i Józef
Cyrankiewicz).
15–21 grudnia 1935 – XIV Tydzień
Społeczny „Odrodzenia” w Krakowie, współorganizowany przez Turowicza, który
wygłasza referat „Technika i praca”.
Grudzień 1935 – publikuje artykuł
„Problemy pracy”, zamieszczony jako „wstępniak” w lubelskim miesięczniku
akademickim „Odrodzenie”; Turowicz jest stałym korespondentem tego pisma z Krakowa.
Styczeń 1936 – zaręczyny z Anną
Gąsiorowską. Ogłasza artykuł wstępny „O chrześcijańską kulturę jutra” w wileńskim dwutygodniku „odrodzeniowców”
„Pax”; artykuł ukazuje się następnie w Wilnie, w „Bibliotece Pax”, jako
16-stronicowa broszura – pierwsza książka Jerzego Turowicza.
1936 – bierze udział w kongresie „Pax Romana” w
Wiedniu, razem z Antonim Gołubiewem (przedtem, jako reprezentant młodzieży
„odrodzeniowej”, był już na takich kongresach m.in. w Pradze, Bratysławie i
Paryżu).
1937 – ponownie zostaje redaktorem naczelnym:
tym razem krakowskiego „organu młodych historyków” „Historia”; wydaje jego
numer 4., datowany: czerwiec 1937.
Lato 1938 – jako dziennikarz katolickiej prasy
studenckiej i działacz „Pax Romana” uczestniczy w zjeździe organizacji
młodzieży akademickiej w Luksemburgu; jest jedynym zaproszonym Polakiem.
26 listopada 1938 – w drewnianej
kaplicy św. Otylii w Wilkowie ślub z Anną Gąsiorowską; obiad weselny w
Goszycach. Turowicz opuszcza dom rodzinny i wynajmuje z żoną dwupokojowe
mieszkanie przy al. Słowackiego 16.
1 stycznia 1939 – otrzymuje etat
redaktorski w krakowskim „Głosie Narodu” – dzienniku o orientacji chadeckiej,
kierowanym przez ks. Jana Piwowarczyka. „Redakcja mieściła się wówczas, od
niedawna, w ciasnych pokoikach na piętrze budynku przylegającego do kościoła
Bożego Miłosierdzia” – napisze po latach.
Lipiec 1939 – po raz trzeci w
życiu zostaje redaktorem naczelnym: „Głosu Narodu” (nie jest jednak uwidoczniony
w „stopce”).
Lipiec–sierpień 1939 – publikuje w
„Głosie Narodu” liczne artykuły, głównie wstępne, o polityce międzynarodowej
(czasem podpisywane kryptonimem J.T.); w numerze 186. z 18 VII pisze: „Jeśli
się już bić będziemy, to także o to, żeby przyszłe Niemcy powojenne nie były
hitlerowskie” („Ideologia i interesy”); w nrze 199. z 21 VII: „Jeśli wojna
będzie, to po niej musi nastąpić odbudowa gospodarczej i duchowej jedności
Europy” („Po co znowu wojna”).
23–27 sierpnia 1939 – ostatni (XVIII)
Tydzień Społeczny w Lublinie; Turowicz wygłasza referat.
25 sierpnia 1939 – w nrze 234.
„Głosu Narodu” ukazuje się artykuł „Po podpisaniu paktu” – reakcja Turowicza na
układ Ribbentrop–Mołotow: jego ostatni przed wojną artykuł wstępny. Pisze:
„Zbliżenie sowiecko-niemieckie zagraża niepodległości państw Europy
południowo-wschodniej (...) Zawsze byliśmy przekonani o fałszywej grze
Sowietów. (...) Nie wiemy, czy prócz tekstu opublikowanego nie istnieją jakieś
tajne klauzule.”
3 września 1939 – ukazuje się
ostatni numer „Głosu Narodu”. Nocą z 3 na 4 IX Jerzy i Anna Turowiczowie
wędrują pieszo do oddalonych 20 km Goszyc, gdzie będą mieszkać przez cały okres
okupacji. Ich mieszkanie przy al. Słowackiego ulega likwidacji; podczas
wojennych wizyt w Krakowie Jerzy Turowicz zatrzymuje się u rodziców przy
Sobieskiego.
Początek września 1939 – teściowa
Turowicza Zofia z Zawiszów wraz z drugim mężem Romualdem Kernem i zięciem
wyruszają bryczką, by zaciągnąć się do wojska (Turowicz nie został wcześniej
objęty mobilizacją z powodu przebytej choroby płuc, miał kategorię „C”: „nieszkolony, pospolite ruszenie z bronią w
ręku”). Wyprawa kończy się w okolicach Zamościa, 17 września: na wiadomość
o wkroczeniu Sowietów, wracają do majątku.
W
majątku goszyckim stoją dwa dwory: stary, drewniany i nowy, murowany, z
obniżonym po uszkodzeniu w 1914 r. piętrem, na którym pozostał jeden tylko
pokój mieszkalny. On właśnie staje się siedzibą Turowiczów; z powodu sąsiedztwa
zbiornika wody nazywano go Rezerwuarem.
13 marca 1940 – narodziny
pierwszego dziecka Turowiczów, Elżbiety (później Jogałłowej); 9 sierpnia 1941 rodzi się druga córka,
Joanna (później Piasecka).
Podczas
wojny Jerzy Turowicz wiąże się z „Unią” – konspiracyjną organizacją o profilu
chrześcijańsko-demokratycznym, pracuje nad planami przyszłego
społeczno-kulturalnego tygodnika katolickiego, wiele czyta, publikuje w prasie
podziemnej, m.in. w „Miesięczniku Literackim” i „Kulturze jutra” – organie „Unii”.
Współpracuje z podziemnym teatrem Tadeusza Kantora i w 1943 r. bierze udział w
przygotowanej przez Kantora inscenizacji „Balladyny”; gra w niej rolę Kirkora
(przedstawienia odbywały się w mieszkaniu Ewy Siedleckiej, później Kotulowej,
przy ul. Szewskiej). Skupuje w krakowskich antykwariatach książki, a na goszyckim
strychu, pod warstwą sieczki izolującej strop od zimna, przechowuje gromadzone
w wielkiej liczbie podziemne gazetki.
W
wojennych Goszycach kwitnie życie intelektualne – wieczorami przy lampie
naftowej Jerzy Turowicz czyta głośno wiersze, a także np. „Ubu króla” Alfreda
Jarry – i konspiracyjne. Ukrywają się partyzanci, Żydzi, australijski skoczek
spadochronowy. Romuald Kern „dzięki
suwerennej, z lekka ironicznej postawie i znakomitej znajomości niemieckiego
jakoś sobie radził z okupantami” – opowiada Anna Turowiczowa. W 1943 r. po
rewizji we dworze Kern i Turowicz trafiają do więzienia w Miechowie, wkrótce
jednak zostają zwolnieni.
Majątek
przyjmuje kolejne fale uciekinierów. W maju 1940 po otwarciu mostu na Sanie
przyjeżdżają ze wschodu krewni Zofii Kernowej, m.in. malarka Lela (Aniela) z
Wolskich Pawlikowska z Medyki. Z jej, a także psychologa prof. Stefana Szumana
walnym udziałem powstaje „Arka Noego czyli zwierzyńca goszyckiego opisanie na
dzień św. Zofii XV maja MCMXLI od krewnych i nie krewnych” – księga
żartobliwych wierszyków i obrazków tworzących kronikę goszyckiej codzienności.
W „Arce” jest m.in. wiersz Szumana „Świątynia dumania”:
Różne są w Arce kabiny, pokoje,
Na pierwszym piętrze jest pokój na dwoje
Dobrze tam, cicho – po codziennym gwarze
Gdzie znaleźć szczęście jak nie w
rezerwuarze!?
Ocembrowana śpiewa tu fontanna,
Sam na sam z Jerzym rozmawia tu Anna,
Tu Annie Jerzy nawzajem się zwierza,
Z dala od Arki wszelakiego zwierza,
Tutaj skanduje on Łobodowskiego,
Tu Anna szyje pieluszki małego,
– Dym papierosów świat tutaj przysłania,
bo tu jest Jerzów Świątynia Dumania.
Liczni
nowi goście przybywają po powstaniu warszawskim, wśród nich w listopadzie 1944
Czesław Miłosz wraz z żoną i teściową, sprowadzony przez Turowicza za
pośrednictwem Kazimierza Wyki; w Goszycach powstały wiersze Miłosza „Los”, „Życzenie”,
„Skarga dam minionego czasu”. Obraz „Arki ” w ostatnich miesiącach wojny
przekazał Jan Józef Szczepański – wówczas partyzant, który znalazł schronienie
w goszyckim dworze – w opowiadaniach „Koniec legendy” i „Trzy czerwone róże”.
17 stycznia 1945 do Goszyc dociera
Armia Czerwona; wkrótce Jerzy Turowicz wyrusza do Krakowa, 28 lutego dołącza do
niego Anna z córkami. Zatrzymują się najpierw przy ul. Lea w mieszkaniu
przebywającego w Londynie poety-lotnika Mieczysława Lisiewicza; wysiedleni
stamtąd przez Sowietów, przenoszą się na ul. Lenartowicza 3/10. Turowicz
zostaje na krótko asystentem-wolontariuszem przy katedrze historii gospodarczej
UJ u prof. Romana Grodeckiego. Pojawia się koncepcja uruchomienia katolickiego
tygodnika w oparciu o dawną redakcję „Głosu Narodu”; Turowicz bierze udział w
naradach u promotora nowego pisma, Księcia Metropolity Adama Stefana Sapiehy,
którego znał już z czasów przedwojennych, a także – wraz z ks. Janem Piwowarczykiem
– przygotowuje materiały do pierwszych numerów.
1945
Z datą 24 marca 1945 ukazuje się pierwszy
numer „Tygodnika Powszechnego”, w objętości 4 stron formatu 47/32 cm i w cenie
3 złotych. Wydawcą jest Kuria Xiążęco-Metropolitalna Krakowska, pismo redaguje
anonimowy „Komitet”, składający się wówczas z ks. Jana Piwowarczyka, Jerzego
Turowicza i (krótko) Konstantego Turowskiego oraz Marii Czapskiej. Adres
redakcji: Franciszkańska 3. (Jerzy
Turowicz: „Cała redakcja mieściła się
wówczas w jednym pokoju sąsiadującym z gabinetem kanclerza kurii, który był
naszym wydawcą, administratorem i który trzymał kasę w kieszeni swojej sutanny (...) Ksiądz Piwowarczyk kierował pismem, a ja
robiłem korektę, łamałem numery w drukarni, chodziłem do cenzury. (...) Jednocześnie próbowałem gromadzić współpracowników,
nawiązywać kontakty z autorami, tworzyć jakiś zespół ludzi, którzy mogliby to
pismo kształtować”.)
Na stronie
tytułowej obok błogosławieństwa metropolity krakowskiego ks. Piwowarczyk pisze w artykule „Ku katolickiej Polsce”: „Jeśli jest jaki etyczny sens państwa, to
tylko ten, by umożliwiało pełny rozwój ludzkiej osobie”. W numerze znajdują
się także teksty Stanisława Kutrzeby,
Artura Górskiego, Władysława Konopczyńskiego, Marii Morstin-Górskiej, Jerzego Zagórskiego, Juliusza Osterwy. „Największą może rewelacją podziemnego życia literackiego była poezja
Krzysztofa Baczyńskiego” – czytamy w komentarzu pod wierszem poety pt. „Z
wiatrem”.
Na ostatniej
stronie zamieszczono „Oświadczenie Wydawnictwa”: „»Tygodnik Powszechny« będzie pismem katolickim. Będzie więc zmierzał do
utrwalania katolickiej Prawdy w szerokich kołach naszego społeczeństwa i do
wyrażania jej w sprawach społeczno-kulturalnych, które życie bieżące ze sobą
niesie. »Tygodnik Powszechny« będzie pismem apolitycznym i bezpartyjnym. Z tego
względu wykluczamy z niego zagadnienia aktualno-polityczne oraz walkę
stronnictw”.
8 kwietnia 1945 Jerzy Turowicz ogłasza
artykuł programowy pt. „Drogi do Europy” (TP 3/45): „Kończy się wojna. Może nieliczne tygodnie, może już tylko dni dzielą
nas od ostatecznej i całkowitej klęski Niemiec. (...) Europa spojrzy za siebie, obejmie jednym spojrzeniem ruiny setek miast
i szeroko rozlane morze krwi i cierpienia i zapyta o sens tak straszliwej
hekatomby. (...) Europa, Europa. Cóż
jest Europa? Czy to pojęcie posiada dziś jakąś jednoznaczną treść? Czy jest
jakiś wspólny mianownik, do którego można by sprowadzić tak różnorodne zjawiska
kulturowe czy ustrojowe, jak te właśnie, które widzimy dziś na geograficznym
obszarze Europy? Czy taki wspólny mianownik istniał przed wybuchem obecnej
wojny, w czasie międzywojennego dwudziestolecia? Zdaje się, że nie. Europa jest
pojęciem historycznym. Była kiedyś. (...) Trzeba wreszcie przeprowadzić rewizję całej tradycji europejskiej i
zbadać, co z niej należy odłożyć do muzeum, a co zachować, rozwijać i kontynuować”.
Na pierwszej
stronie ukazuje się wiersz Gałczyńskiego
„Pieśń o żołnierzach z Westerplatte” (TP 4/45).
29 kwietnia 1945 Turowicz pisze we
wstępniaku „Nowe ziemie” (TP 6/45): „Włączenie
części ziem zachodnich do Polski nastąpiło niemal od razu po ich zajęciu. Przed
całkowitym rozbiciem Niemiec, przed konferencją pokojową i przed formalnym
wykreśleniem granic Polski. (...)
Polska zajęła ziemie zachodnie, bo ma do nich niezaprzeczalne prawo. A mając to
prawo faktycznie, nie musi czekać na jego formalne potwierdzenie”. W tym
samym numerze pierwszy tekst Stefana
Kisielewskiego pt. „Życie muzyczne Krakowa”.
W numerze 7/45
na pierwszej stronie komentarz redakcyjny na zakończenie wojny: „Oto w proch pada lucyferyczna pycha, która
prawie niebios sięgała. (...) Miejmy
nadzieję, że społeczeństwa wrócą do pojęć moralnych i na nich oprą budowę życia
międzynarodowego”.
Ks. Piwowarczyk, „Dlaczego własność
prywatna?”: „Zasada własności prywatnej
była w przeszłości i jest dzisiaj jeszcze atakowana. (...) Instytucja własności prywatnej nie jest
kategorią historyczną, która panuje w jednym tylko okresie dziejów ludzkości,
by w drugim zrobić miejsce innej. Idzie z ludzkością od początku i pójdzie aż
do jej końca. Jej źródło stanowi nie gwałt, ale prawo natury” (TP 10/45).
W artykule „Sprawa
katolicyzmu” Turowicz pisze: „Sięgnięcie do korzeni współczesnego kryzysu
europejskiego, odkrywa nam jako najgłębszą i najistotniejszą jego przyczynę
tylko to jedno: odejście od chrześcijaństwa” (TP 11/45).
Cena „TP”
wzrasta do 5 złotych, a objętość do sześciu stron.
W numerze 19/45
komentarz redakcyjny na rocznicę Powstania Warszawskiego: „Uczciwość w myśleniu każe rozróżnić dwie strony powstania: polityczną i
wojskową. Nie znamy całości politycznych warunków powstania (...) Dlatego sąd należy do czasu zawiesić.
Inaczej jest z powstaniem warszawskim jako zbrojnym czynem ludności stolicy (...) Naród, który drożej niż życie, niż
szczęśliwość osobistą członków ceni sobie niezależność zewnętrzną i wolność
wewnętrzną, wyjdzie zwycięsko ze wszystkich trudności”. Wkrótce Kisielewski w „Porachunkach narodowych”
oceni powstanie krytycznie.
Lipiec 1945 – przebywający w Krakowie
wiceminister sprawiedliwości Chajn mówi: „Uważamy,
że Kościół musi być podporządkowany w hierarchii państwu”. Kilkanaście dni
później „TP” (20/45) reaguje komentarzem pt. „Kościół a państwo”: „O »podporządkowaniu« Kościoła państwu (...) nikt dziś nie myśli. Jest bowiem niemożliwe
i w praktyce byłoby klęską. (...)
Dziś są możliwe tylko dwa rozwiązania problemu, o którym mowa: porozumienie
państwa z Kościołem lub rozdział.”
W numerze 30 z 14 października 1945 w stopce
redakcyjnej po raz pierwszy pojawia się informacja: „Redaktor: Jerzy Turowicz”.
W listopadzie Jerzy Rayski przedstawia „Historię
bomby atomowej” (TP 33/45); wcześniej redakcja nie zauważyła zrzucenia bomby na
Hiroszimę.
1946
W styczniu Edmund Osmańczyk rozpoczyna cykl
tekstów o „Niemcach w roku 1945”. Stwierdza m.in.: „Nie słabość Rzeszy, lecz siła Polski jest podstawą pokoju
polsko-niemieckiego. Każda słabość Niemiec jest zjawiskiem przejściowym. Kto na
nią liczy, ten nie czyta historii”.
Hanna Malewska pisze, że Goebbels nie
zasiadł wprawdzie na ławie oskarżonych w Norymberdze, „ale straszliwe doświadczenia ostatnich lat powinny wpoić w nas
ostrożność w stosunku do wszelkiej propagandy” (TP 9/46). W numerze na
rocznicę powstania kościuszkowskiego (12/46) debiutują w „TP” Paweł Jasienica i Stefan Kieniewicz.
Pierwsza
rocznica pisma zbiega się z prima
aprilisem. Jan Piess pisze w „TP” (13/46) o „TP”: „Chce wrócić do ciemnoty i obskurantyzmu średniowiecza (...) zwalcza postulat oświaty wśród ludu (...) propaguje natomiast powrót do pańszczyzny,
kurnych chat, niewolnictwa kobiety”.
7 kwietnia (TP 14/46) Turowicz krytykuje kampanię
propagandową, prowadzoną przez komunistyczne władze pod hasłem „walki z
reakcją”. „Rozważania powyższe wywołają
prawdopodobnie u naszych przeciwników, według obyczajów niestety dzisiaj
rozpowszechnionych, burzę wymyślań; posypią się na nas oskarżenia o...
reakcyjność. Wymyślań tych i oskarżeń się nie boimy, przywykliśmy do nich
zresztą. (...) Natomiast uczciwą
dyskusję z naszymi tezami powitamy i podejmiemy bardzo chętnie. Być może, że
się mylimy. Dowiedzcie”.
List do
redakcji przysyła czytelnik Władysław
Bartoszewski (TP 17/46).
Pisząc o
zorganizowanym przez władze „referendum”
(w sprawie zachowania Senatu, ustroju gospodarczego i Ziem Zachodnich),
redakcja przypomina: „każdy katolik
spełniając swój obowiązek obywatelski winien głosować z pełnym poczuciem
odpowiedzialności i zgodnie ze swoim katolickim sumieniem” (TP 26/46).
W czerwcu
ukazuje się pierwszy numer miesięcznika „Znak”,
redagowanego najpierw przez Jerzego Radkowskiego, a od drugiego numeru przez
Malewską i Stommę. W nrze 1 m. in. artykuł Turowicza
„W stronę uspołecznienia”.
W specjalnym
oświadczeniu w numerze z 21 lipca
redakcja „TP” potępia pogrom kielecki na Żydach, który w numerze następnym
nazwany zostanie „nieobliczalną klęską
moralną”.
Ks. Piwowarczyk pisze o wyroku
norymberskim (TP 41/46). Stanisław Lem
debiutuje opowiadaniem „Obcy” (43/46). Pismo ma już 12 stron.
1947
Antoni Gołubiew o powieści Stefana Kisielewskiego „Sprzysiężenie”:
„Kisielewski odciął się programowo od dwu
źródeł wartości: od Boga i od natury (...) poświęca sprawom seksualnym wiele stron swej powieści, a jego opisy
przygód Zygmunta, perwersyjnych pieszczot z Tamarą, obrzydliwego włóczenia się
od jednego domu publicznego do drugiego robią wrażenie wyjątkowo przykre”
(TP 2/47).
W artykule „Wierność
wobec Kościoła” ks. Piwowarczyk
zauważa: „Obowiązki katolików nie
ograniczają się do biernego odbierania rozkazów hierarchii. Ostatni Papieże
podjęli stare hasło – praw dla ludzi świeckich w Kościele. Nie kler stanowi
Kościół. Stanowią go razem z nimi wierni” (TP 4/47).
W lutym Jan Józef Szczepański publikuje
okupacyjne opowiadanie „Buty” – o
rozstrzelaniu przez oddział AK „własowców”, którzy przeszli na stronę
partyzantów (TP 6/47). Reakcją są protesty czytelników. Jerzy Turowicz odpowiada: „Szczepański
z dużą odwagą i wnikliwością analizuje ciężkie schorzenie moralne, które w
sposób nieunikniony niosła ze sobą wojna, plastycznie przedstawia stan
»zarażenia śmiercią«. (...) Zastanawialiśmy
się w redakcji dość długo, czy opowiadanie wydrukować. Spodziewaliśmy się
takiej właśnie reakcji części czytelników, (...) świadczy ona o istnieniu jakiegoś fałszu w dość powszechnej postawie
wobec wielu bolesnych zagadnień” (TP 10/47).
25 kwietnia przychodzi na świat trzecia
córka Turowiczów – Magdalena (później Smoczyńska).
W rocznicę
bitwy o Monte Cassino pisze o niej Melchior Wańkowicz (TP 22/47).
Kisiel o piciu: „Wszyscy piją spirytus, końskie dawki, piją panie i panowie, młodzi i
dorośli, biedni i bogaci. Piją, aby jak najszybciej pogrążyć się w noc i śnić
sny, o tyle nudniejsze od smaku prawdziwego życia. (...) Wierzcie mi, znam alkohol; pijcie sobie
czasem, ale nie upijajcie się, nie róbcie z tego misterium. (...) Okupacja okupacją, wojna wojną, lecz dziś
umiejmy powiedzieć sobie: dosyć!”
W rubryce „Wśród
czasopism”: „Nakładem Instytutu
Literackiego w Rzymie ukazał się pod redakcją Jerzego Giedroycia i Gustawa
Herling-Grudzińskiego nr 1 kwartalnika
»Kultura«”. W rubryce ogłoszeń: „Sprzedam
60%-owy udział w przedwojennym dobrze zaprowadzonym przedsiębiorstwie rolniczo-handlowym”.
Jerzy Turowicz pisze o zorganizowanej
przez władze tzw. „akcji oszczędzania papieru”, skutkiem której zmniejsza się
objętość „TP”. Widzi w tym „wyraźne
pokrzywdzenie »Tygodnika«, tym dziwniejsze, że nie dotyka ono innych pism”
(30/47).
Stanisław Stomma w tekście „Problem
Oświęcimia”: „W Oświęcimiu jest wiele do
zobaczenia i, przede wszystkim, wiele jeszcze do ocalenia. Dlatego istnieje
ważny i pilny problem ratowania oświęcimskich miejsc martyrologii. (...) Czas jest najwyższy, bo zuchwalstwo
szabrownicze przebrało tu już wszelką miarę. Na terenach »dołów śmierci« Niemcy
palili ludzi w ubraniu, stąd popioły zawierają pewne ilości złota i
kosztowności, które wymordowani mieli zaszyte w odzieniu. Inicjatywa
szabrownicza zorganizowała tu całą kopalnię złota. Widzi się szereg
»bieda-szybów«, gdzie pojedynczy szabrownicy dokonywali poszukiwań, a nieco
dalej wielkie instalacje techniczne całych przedsiębiorstw eksploatacyjnych.
Nie żałowano nawet nakładu kosztów. Zbudowany został rurociąg, doprowadzający
wodę dla przepłukiwania popiołów”.
Jerzy Turowicz o problemie „Kultura i
plan” pisze: „Nie jest zadaniem państwa
tworzenie nowej kultury (...) zadaniem państwa według koncepcji
personalistycznej jest stworzenie możliwie najlepszych warunków dla rozwoju
kultury” (TP 46/47).
1948
W setną
rocznicę ukazania się „Manifestu Komunistycznego” ks. Jan Piwowarczyk pyta: „Czy
stoimy wobec zwycięstwa marksizmu w świecie, jak grzmią prorocy pewnych kół?
Sądzę, że – nie (...). Bo Historia
nie jest sylogizmem ani działaniem matematycznym. Jest życiem, a na życie
składają się decyzje woli ludzkiej, która jest wolna” (TP 10/48).
Jan Józef Szczepański zaczyna
publikować recenzje filmowe; pierwsza omawia film „Ostatni etap” Wandy
Jakubowskiej (nr 18/1948).
„Izraelowi, bratu starszemu... braterstwo”
– deklaruje za Mickiewiczem Jerzy
Zawieyski po powstaniu Państwa Izrael (TP 25/48).
Komitet
kwalifikacyjny stypendium im. Baczyńskiego, ustanowionego przez matkę poety,
przyznaje je Tadeuszowi Różewiczowi;
w składzie komitetu jest Turowicz.
We wrześniu
tekstem o duszpasterzach polskich działających w III Rzeszy i powojennych
Niemczech debiutuje w „TP” ks. Andrzej
Bardecki, późniejszy wieloletni (do roku 1990) asystent kościelny „Tygodnika”.
Oświadczenie
redakcji: „W związku z pochodzącymi z
zagranicznych źródeł (radio, prasa) wiadomościami na temat zamknięcia »TP« i
aresztowania jego współpracowników donosimy, że informacje dotyczące »TP« są fałszywe.
»TP« nie jest ani nie był zamknięty, a wszyscy członkowie jego redakcji, wraz z
wymienionymi imiennie ks. Janem Piwowarczykiem, Pawłem Jasienicą i Stefanem
Kisielewskim przebywają na wolności”. Ukazuje się ono po zamknięciu „Tygodnika
Warszawskiego” i aresztowaniu jego redaktorów (TP 39/48).
Umiera prymas
Polski, kard. August Hlond.
W „TP”
prezentacja kultury rosyjskiej: utwory Gorkiego, Błoka, Aleksandra
Twardowskiego. Czesław Zgorzelski
ogłasza tekst pt. „Wśród »przyjaciół Moskali«” (44/48).
1949
Prymasem Polski
zostaje ks. Stefan Wyszyński, dotąd
biskup lubelski.
W tekście „Kultura
i polityka” (TP 3/49) Turowicz
pisze: „Konsekwencją ustroju, w którym
żyjemy w Polsce, jest upolitycznienie całego życia. (...) Natomiast – powtarzamy – nie należy do
polityki treść kultury. (...) Jest
naszym zadaniem powtarzać choćby do znudzenia, że polityka nie jest
najważniejszą stroną ludzkiej rzeczywistości, że nie jest ona celem sama dla
siebie, że jej celem jest właśnie kultura”.
W „TP”
debiutuje Leopold Tyrmand (6/49).
„Nie pojechałem na Zjazd Literatów do
Szczecina, bo nie lubię gadać do lampy” – wyznaje Kisiel. Zjazd relacjonował Turowicz:
„Atak ze strony lewicy jest tym razem
dużo ostrzejszy (...) Pisarze
katoliccy nie mogą przyjąć postulatu realizmu socjalistycznego” (TP 7/49).
W „TP”
debiutuje ksiądz Karol Wojtyła; w
artykule „Mission de France” pisze o francuskim katolicyzmie i „księżach-robotnikach”
(nr 9 z 6 marca 1949).
1950
Podpisana
inicjałami J.G. recenzja z powieści Jana Wilczka „Nr 16 produkuje” – debiut Józefy Golmont (Hennelowej) (TP 2/50).
Turowicz w nocie „»Anno Santo« i
polityka” polemizuje z redakcją „Kuriera Codziennego”, który ogłoszony przez
Piusa XII Rok Święty 1950 określa mianem roku „wzmożonej działalności politycznej Watykanu”. „Oczywiście, że taki rok, dobrze przez katolików przeżyty, oznacza
niewątpliwy rozrost wewnętrzny i zwiększenie dynamiki Kościoła, oczywiście, że
cele do których Kościół dąży na ziemi, to nie tylko zbawienie dusz, ale także i
ciągłe budowanie królestwa bożego na ziemi, a więc przekształcanie także i
życia zbiorowego, by było zgodne z normami moralnymi (...). Ale to wszystko to jeszcze nie działalność
polityczna. Wszak Kościół ma dużo potężniejsze środki działania niż polityka”.
Wypowiedź Turowicza na temat antyaborcyjnej i
prorodzinnej publicystyki Walentego
Majdańskiego. „Zasadnicze cele,
którym Majdański poświęcił bez reszty swą działalność publicystyczną, są
niewątpliwie słuszne”. Niestety
swoje wywody przybiera on „w formę brutalną, drastyczną i agresywną”, a „w
obronie zdrowia moralnego rodziny proponuje niejednokrotnie stosowanie środków
totalistycznych i policyjnych, niezgodnych z szacunkiem dla ludzkiej osoby,
wysuwa projekty nierealne i absurdalne. (...) można o tych sprawach, o które walczy Majdański, pisać w sposób
przekonujący dla wszystkich katolików. I nie trzeba bynajmniej dlatego
rezygnować z absolutnej i nieugiętej bezkompromisowości wobec zła. Trzeba tylko
bardziej realistycznie i z większą miłością patrzeć na ludzką rzeczywistość, trzeba,
by idea, o którą się walczy, nie zasłaniała żywego człowieka i tragicznej
nieraz komplikacji jego życia, której nie można na ślepo rozcinać; trzeba
chrześcijaństwo interpretować bardziej humanistycznie” (TP 3/50).
Pięciolecie „Tygodnika”
Kisiel podsumowuje wierszykiem: „Jest Szczepański i Chrzanowski / Lem,
Hussarski i Twardowski / Poetów zastęp niemały / I Turowicz zbaraniały /
jeszcze Gawlik jest niebożę / I Sadkowski w złym humorze / Fura ludzi,
stwierdzić miło, / o których się wam nie śniło” (TP 13/50). Na pierwszej
stronie artykuł Turowicza „Nihilizm,
kultura i katolicyzm”: „Wobec zjawisk
duchowo obcych chrześcijaństwu, może zagrażających mu, katolicy mają często
pokusę odrzucenia ich w całości. Pokusa ta ma znów swe źródło w – może nieświadomym
– »nihilizmie« kulturalnym. Stanowisko obiektywne jest słuszniejsze i
skuteczniejsze. Obiektywizm rozładowuje niebezpieczeństwo, neutralizuje je.
Weźmy jakiś przykład: teoria Freuda. Freudowska interpretacja człowieka jest
niewątpliwie dla katolika nie do przyjęcia, a dla katolickiego światopoglądu
niebezpieczna. Stąd też pierwsza pokusa – odrzucić freudyzm w całości. Ale
potem przychodzi reakcja spokojniejsza, obiektywna: analiza wykazuje, że
freudyzm – teoria genialna – zawiera jednak część prawdy, że podświadomość
istotnie odgrywa w życiu ludzkim większą rolę niż się to przed Freudem
wydawało. Gdy się wykaże, co w teorii Freuda jest prawdziwe, a co fałszywe,
niebezpieczeństwo zostaje rozładowane, a freudyzm z wroga staje się w pewnym
sensie sprzymierzeńcem, bo zwiększa prawdziwą wiedzę o człowieku. Na tym
obiektywizmie opiera się uniwersalizm chrześcijaństwa. Katolik uważa, że
wszystko w dorobku ludzkim – w nauce czy sztuce – co prawdziwe, jest jego, da
się uzgodnić z katolickim światopoglądem, da się włączyć do jednej wielkiej
syntezy. Dlatego właśnie stojąc wobec niewątpliwego rozkładu tak zwanej
cywilizacji zachodniej i nie czując się bynajmniej związanym z nią w jakiś
konieczny sposób, katolicyzm, kierując się (...) – powiedzmy przenośnie – swego rodzaju »miłością bliźniego« w stosunku
do idei i prądów, do zjawisk kultury, wydobywa z nich, oczyszcza i przyswaja
sobie wszystko to, co jest jakoś prawdziwe i wielkie, czy to będzie
egzystencjalizm lub surrealizm, muzyka jazzowa czy powieść Tomasza Manna”. Tadeusz Żychiewicz debiutuje głosem w
dyskusji o sztuce religijnej.
„Tygodnik” drukuje fragmenty pamiętnika
duchowego Karola Ludwika Konińskiego
(zaznaczając, iż zawiera on „szereg sformułowań z punktu widzenia katolickiej
doktryny błędnych”) oraz cykl artykułów poświęconych teorii ewolucji.
Komunikat
Episkopatu Polski w sprawie porozumienia między Kościołem a Państwem. Jerzy Turowicz komentuje: „Porozumienie nie zwalnia (...) katolików od myślenia i działania we
wszelkich dziedzinach życia zgodnie z wytycznymi, jakie zawiera ich religia; od
troski o katolickie kryteria moralne w postępowaniu jednostkowym i społecznym;
od pracy nad katolickim wzorem kultury; od wkładu katolickich koncepcji w
sprawy socjalne i ekonomiczne” (TP 23/50).
Na pierwszej
stronie „Pieśń o blasku wody” Andrzeja
Jawienia – czyli ks. Karola Wojtyły
(TP 19/50).
Esejem
poświęconym Grahamowi Greene’owi debiutuje w „TP” Zygmunt Kubiak (32/50).
„Marksistami
ani socjalistami nie jesteśmy. Widzimy w socjalizmie wiele stron dodatnich.
Niemniej ideał socjalistyczny nie jest naszym ideałem. Dlatego nie możemy i nie
powinniśmy przyjmować na siebie odpowiedzialności za realizację tego ideału w
Polsce i świecie” – piszą Stomma i Turowicz w artykule „Katolicy w Polsce
Ludowej”.
Wierszem bez
tytułu [Palce wrzeciona dźwięków]
dedykowanym Jerzemu Zawieyskiemu debiutuje w „TP” Zbigniew Herbert (51-52/50).
1951
„Tygodnik” prezentuje sylwetkę Tomasza Mertona (TP 16/51). Wacław Rola
(Wacław Sadkowski) analizuje „Węgiel”,
socrealistyczną powieść Ścibora-Rylskiego (TP 17/51). Roman Ingarden wspomina Witkacego
(TP 20/51).
Po śmierci Tadeusza Borowskiego J.T. (czyli Turowicz) pisze: „Był naszym zdecydowanym przeciwnikiem ideowym, mimo to żegnamy go dziś z żalem, nie tylko jako świetnego pisarza,
którego śmierć stanowi niepowetowaną stratę dla polskiej kultury, ale i jako
człowieka, który z całą pasją i gwałtownością swego temperamentu szukał prawdy
i walczył o sprawy ludzkie, wierząc że ta właśnie walka uniemożliwi powrót
czasów pogardy” (TP 28/51).
„Pisaliśmy o tym, że w sprawach tak
zasadniczych jak kultura i wychowanie, koncepcje katolików są bardzo odmienne
od realizowanych dziś w Polsce koncepcji socjalistycznych. Tym bardziej jednak
podkreślić trzeba, że jeśli chodzi o rozbudowę kraju, o zmianę jego struktury
gospodarczej (...) – tego konfliktu
nie ma” – deklaruje Redaktor Naczelny w tekście „7 lat odbudowy” (TP
29/51).
Zmarł kard.
Adam Stefan Sapieha. „Odszedł po nagrodę
do Pana, Któremu wiernie służył. Zostanie, bo przemija postać człowieka, ale
nie przemijają Jego czyny” – pisze ks.
Piwowarczyk (TP 30/51). Numer 46. w całości poświęcony będzie Księciu
Metropolicie.
J.T. (Turowicz) o architekturze sakralnej: „Techniczna funkcjonalność architektury,
zespolona jak najściślej z funkcjonalnością liturgiczną budynku kościelnego,
daje doskonałe rezultaty plastyczne, artystyczne i przez to przyczynia się do
jak najpełniejszej służby Bożej. Boć kościół budowany przez ludzi dzisiejszych,
dla użytku ludzi dzisiejszych i jutrzejszych, winien wyrażać epokę dzisiejszą,
winien być wyrazem tego, co jest najlepsze w owej epoce, tak w dziedzinie
techniki, jak i sztuki” (TP 38/51).
Głosem w
dyskusji o powieści katolickiej debiutuje Jerzy Patkiewicz – czyli Marek Skwarnicki (nr 49).
„Od Ziemi
Lubuskiej po Nysę” – rozmowa Turowicza z Prymasem
Stefanem Wyszyńskim (TP 50/51).
1952
Stanisław Stomma i Jerzy Turowicz: „Zagadnienie
katolicyzm – komunizm mało nastręcza okazji do optymizmu. Ale znowuż wystrzegać
się należy fatalizmu i to fatalizmu negatywnego w patrzeniu na stające się
procesy historyczne. Mówi się o »chrzczeniu komunizmu« rozumiejąc przez to
połączenie socjalistycznego programu społecznego z moralnością i metafizyką
chrześcijańską. Koncepcję taką marksiści odrzucają z oburzeniem. My jej
natomiast nie odrzucamy, ale nie możemy sobie konstelacji takiej wyobrazić
inaczej, jak tylko produkt długoletniej ewolucji, trwającej co najmniej lat
dziesiątki”. I dalej: „Wolność
Kościoła to nie tylko swoboda odprawiania nabożeństw w murach świątyń, ale to
także – swoboda nieskrępowanej działalności nauczycielskiej. Chodzi o swobodę
tworzenia kultury chrześcijańskiej, czyli kształtowania człowieka i jego stylu
życia w myśl ideału chrześcijańskiego”
(TP 5/52).
Projekt nowej Konstytucji PRL. W komentarzu redakcja wyraża nadzieję „na możliwość pozytywnego ułożenia modus
vivendi między Kościołem i państwem w krajach demokracji ludowej”. Fragment
projektu: „Nadużywanie wolności słowa i
wyznania dla celów godzących w interesy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej jest
karane” (TP 11/51).
Numer w całości
poświęcony Tatrom i Podhalu. Szalejąca cenzura sprawia, że od dłuższego czasu
pojawiają się w „TP” teksty nieoczekiwane. Szczepański pisze o żubrach na
Turbaczu, a zamiast dyskusji o Kościele czy polityce rozpoczyna się „Dyskusja o
turystyce” (TP 13/52).
W numerze
wielkanocnym artykuł Silvestra (czyli s.
Teresy Landy z Lasek) o Jerzym Liebercie; Jan Drukarz (czyli Jacek Woźniakowski) pisze o Edycie
Stein.
„Nic, co polskie, nie jest nam obojętne”
– to tytuł redakcyjnego oświadczenia na temat nadchodzących wyborów, bieżącej
sytuacji politycznej i postawy wobec niej katolików (TP 38/52).
„Chrześcijaństwo
dla wielu ludzi – pisze Jerzy
Turowicz w szkicu „Uwagi o miłości bliźniego” – staje się pustą formą, przyzwyczajeniem, tradycją, zaciera się jego
żywa treść, chrześcijanie zapominają, co stanowi istotę chrześcijaństwa, co to
znaczy, że się jest chrześcijaninem. Tej właśnie dechrystianizacji objawem są
częste dziś nieporozumienia na temat pojęcia miłości bliźniego. A wszak pojęcie
to jest korzeniem, istotą chrześcijaństwa. W związanych ze sobą nakazach
miłości Boga i miłości bliźniego streszcza się cała Ewangelia. Święty Augustyn
mówi »kochaj i rób co chcesz«. Wystarczy, żeby człowiek kochał, ale trzeba, by
kochał naprawdę, by wiedział, co to znaczy kochać i by wiedział, co ma być
przedmiotem tej miłości” (TP 39/52).
Rozważania ks. Wojtyły o „Instynkcie, miłości,
małżeństwie”, inspirowane lekturą Maxa Schelera. W numerze również poemat Andrzeja Jawienia „Myśl jest
przestrzenią dziwną” (TP 42/52).
W grudniu Pius
XII wynosi ks. abpa Wyszyńskiego do godności kardynalskiej.
Z oświadczenia
Episkopatu: „Jak doniosła Polska Agencja
Prasowa, zostały ujawnione w kurii krakowskiej wykroczenia przeciwko
obowiązującym przepisom walutowym, i toczy się śledztwo o udział niektórych
pracowników kurii w działalności wrogiej interesom Polskiej Rzeczypospolitej
Ludowej” (nr 51-52/52).
1953
Recenzją z
książki Lichniaka o Liebercie debiutuje Bronisław
Mamoń (TP 3/53).
Pomiędzy
numerami czwartym i piątym trzytygodniowa przerwa, podczas której negocjowano z
władzami kształt redakcyjnego oświadczenia „Po procesie krakowskim” (nr 5): „W toku niedawnego procesu krakowskiego
zostało ujawnione, że niektórzy duchowni diecezji krakowskiej brali udział w
antypaństwowej działalności konspiracyjnej, a także współpracowali z wrogimi
dla interesów polskich ośrodkami wywiadu amerykańskiego. Ujawniono też
przestępstwa walutowe w Kurii krakowskiej. (...) Wymienione wyżej działania przestępcze szkodliwe dla interesów
państwa, wyrządziły też niezmierne szkody Kościołowi”.
W numerze 8
rozważania Zofii
Starowieyskiej-Morstinowej nad Bożą Opatrznością, a także m.in. wiersz Herberta „Arijon”. Następny numer już
się nie ukazuje; 5 marca umiera Stalin i rozpoczyna się najdłuższa przerwa w
historii pisma, spowodowana odmową publikacji redakcyjnego nekrologu dyktatora.
Kolejne numery, w tym wielkanocny, zawierający wywiad z Prymasem, wracają z
cenzury skreślone w całości. Podczas trwających kilka tygodni negocjacji władze
wysuwają żądanie usunięcia z redakcji Turowicza i Stommy, grożąc przy tym „drastycznymi
środkami”. W końcu czerwca Antoni Gołubiew wraca z ostatniej rozmowy z
sekretarzem KC Franciszkiem Mazurem ze słowami: „Rozbiłem »Tygodnik Powszechny«”.
30 VI 1953 lokal redakcyjny przy ul.
Wiślnej 12 zostaje zamknięty i opieczętowany. Wcześniej członkom redakcji
pozwolono zabrać swoje rzeczy. „Ten dzień
utonął w pamięci – pisze Jacek Żakowski. – Jedyna, która go sobie przypomina, Józefa Hennelowa, pamięta tylko
Turowicza, do ostatniej chwili nerwowo myszkującego po półkach i ogromny
wysiłek, żeby do końca trzymać fason...” Redaktorzy „Tygodnika” dostali
pensje za kilka miesięcy z góry. Jak wspominał Turowicz, „Episkopat przyznał wówczas pewną kwotę na pokrycie deficytu pisma”.
W lipcu 1953 ukazuje się pierwszy numer
„Tygodnika Powszechnego” wydawanego przez PAX i firmowanego przez zupełnie nową
redakcję, która zachowała winietę, szatę graficzną i ciągłość numeracji
poprzedniego pisma.
Członkowie
dotychczasowej redakcji szukają pracy. Dla wielu z nich (zwłaszcza dla
Naczelnego, uznanego przez władze za jednego z głównych „winowajców” konfliktu
wokół „Tygodnika”) okazuje się to zajęcie beznadziejne. W przypadku Turowicza
nawet objęcie przezeń funkcji redaktora technicznego w Ossolineum wymaga zgody
najwyższych władz politycznych, które tej zgody, pomimo życzliwości kierownika
Wydziału Kultury KC Stefana Żółkiewskiego, nie udzielają. „Turowicz szlifuje bruki” – pisał Leopold Tyrmand. On sam nie widział
tego aż tak dramatycznie: „Żyliśmy
skromnie, chociaż głodniśmy nie byli. (...) Korzystałem z tego czasu dla pracy intelektualnej”. Głównym źródłem
utrzymania Redaktora stają się rozmaite subwencje, przekazywane za
pośrednictwem ks. Andrzeja Bardeckiego (zobowiązanego do dyskrecji!) przez
duchownych, m.in. bpa Klepacza, ks. Ferdynanda Machaya, ks. Jana Popiela i ks.
Karola Wojtyłę. Ten ostatni, wspomina ks. Bardecki, „co miesiąc przynosił w kopercie 300-400 zł. Była to może jedna trzecia
albo jedna czwarta jego pensji”.
Redaktorzy spotykają
się regularnie u Antoniego Gołubiewa albo w
salonie Zofii Starowieyskiej-Morstinowej, gdzie przyjmowano też gości (np.
Jerzego Zawieyskiego, Eugeniusza Kwiatkowskiego) i dyskutowano o aktualnej
sytuacji, o Kościele i kulturze. Stefan Kisielewski wymyśla dla tych spotkań
nazwę Ka-Ka-Du (Katolicki Klub
Dyskusyjny).
W roku 1955 pomału zaczyna się „odwilż”.
Polskie Wydawnictwo Muzyczne zleca Turowiczowi tłumaczenie z francuskiego „Listów
o muzyce” Michała Ogińskiego (choć przekład firmuje kto inny), później Ars
Christiana proponuje mu opracowanie bibliografii powojennych wydawnictw
katolickich.
W maju 1956 przestaje się ukazywać
PAX-owska edycja „Tygodnika”. Redakcja kieruje list do premiera Józefa
Cyrankiewicza, postulując zwrot pisma i deklarując poparcie dla przemian
zachodzących w Polsce. List pozostaje bez odpowiedzi. We wrześniu dochodzi do
spotkania (Turowicz, Gołubiew, Stomma, Kisielewski i Woźniakowski) z Bolesławem
Piaseckim. Szef PAX-u proponuje „starej” redakcji wznowienie „Tygodnika” pod
jego polityczną kuratelą; Jacek Woźniakowski zrywa spotkanie.
21 października pierwszym sekretarzem
partii zostaje Władysław Gomułka. Następnego dnia w salonie Zofii
Starowieyskiej-Morstinowej podpisano oświadczenie wyrażające poparcie dla
Gomułki oraz „szczerą wolę, aby wspólnym
wysiłkiem i trudem współdziałać w dziele budowy w Polsce prawdziwej
sprawiedliwości społecznej opartej na wolności, prawdzie i uczciwości”.
Dokument, sygnowany przez ok. 20 intelektualistów katolickich, publikuje „Życie
Warszawy”, a Turowicz z kolegami przyjeżdżają do stolicy.
do 1956 |
1956–60 |
1961–65 |
1966–88 |
1989–99
|