BILET DO RAJU

Testament Jerzego

BP BRONISŁAW DEMBOWSKI

 

Po smutku spowodowanym przez śmierć śp. Jerzego Turowicza małą, ale bardzo ważną, bo rodzącą chrześcijańską nadzieję pociechą, jest wydanie przez ZNAK wyboru Jego artykułów, zatytułowanego: „Bilet do raju”. Proszony przez Redaktorów „Tygodnika”, aby napisać parę słów na marginesie tej książki, postanowiłem przekazać uzupełnioną homilię, którą wygłosiłem w czasie Mszy Świętej za śp. Jerzego w warszawskim kościele św. Marcina, 7 lutego, w V niedzielę zwykłą roku kościelnego. Gorąco pragnę, aby publicystyka „Tygodnika Powszechnego” nadal uczyła postawy dialogu, nie wpadała nigdy w tonację walki z przeciwnikiem; by nadal ukazywała i kształtowała chrześcijańską postawę w życiu indywidualnym, rodzinnym, gospodarczym, społecznym i politycznym. Pogłębiona lektura „Biletu do raju” na pewno pomoże taką postawę kształtować.

 

Oto tekst homilii:

Umiłowani w Chrystusie Panu, drodzy Przyjaciele, Przyjaciele śp. Jerzego!

Wielokrotnie przekonywałem się o dziwnej mocy proroczej tekstów Pisma Świętego wybranych przez liturgię Kościoła na dany dzień. Przecież właściwie homilia moja mogłaby brzmieć: przeczytajcie jeszcze raz każdy z dzisiejszych fragmentów Pisma Świętego (Iz 58, 7-10; 1 Kor 2, 1-5; Mt 5, 13-16) i pomyślcie, jak te słowa odzwierciedlały się w życiu i w posłudze śp. Jerzego, poczynając od miłości bliźniego, o której mówił prorok Izajasz w pierwszym czytaniu. Zewnętrzny, konkretny wymiar miłości wygląda różnie. Ale w życiu Jerzego na pewno spełniały się słowa: jeśli (...) przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli (...) nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem”.

Dla bardzo wielu ludzi, a mówię przede wszystkim w imieniu mojego pokolenia, które w życie dorosłe wchodziło w 1945 roku (maturę zdałem w 1946), niezmiernie ważny dla kształtowania postawy chrześcijańskiej był „Tygodnik Powszechny”, wiecie o tym. Należałem do tych, którzy przyjęli Sobór Watykański II jako spełnienie wielu oczekiwań. Sobór przeżywałem już jako kapłan (święcenia otrzymałem w 1953 roku). Otrzymaliśmy teksty soborowe, wśród nich Konstytucję Duszpasterską o Kościele – „Gaudium et spes”. Można w niej przeczytać także takie słowa: „Tych, którzy w sprawach społecznych, politycznych lub nawet religijnych inaczej niż my myślą i postępują, należy również poważać i kochać; im bowiem bardziej dogłębnie w duchu uprzejmości i miłości pojmiemy ich sposób myślenia, tym łatwiej będziemy mogli z nimi nawiązać dialog” (KDK 28).

Czy te słowa nie były radością śp. Jerzego? Czyż nie wyrażały Jego postawy, która kazała Mu otwierać łamy „Tygodnika” dla inaczej myślących, przygotowywać nas do dialogu ekumenicznego i do dialogu z Żydami, a także prowadzić te dialogi? Za tę postawę bywał też niekiedy ostro krytykowany...

I jeszcze inne słowa tej Konstytucji, których zasadnicza treść w nieco innym brzmieniu weszła do Konkordatu: „Jest sprawą doniosłą, żeby zwłaszcza w społeczeństwach pluralistycznych doceniono właściwy stosunek między wspólnotą polityczną a Kościołem i by jasno rozróżniano to, co czynią wierni, czy to poszczególni, czy też stowarzyszeni, we własnym imieniu jako obywatele kierujący się głosem sumienia chrześcijańskiego, od tego, co czynią wraz ze swymi pasterzami w imieniu Kościoła. Kościół, który z racji swego zadania i kompetencji w żaden sposób nie utożsamia się ze wspólnotą polityczną ani nie wiąże się z żadnym systemem politycznym, jest zarazem znakiem i zabezpieczeniem transcendentnego charakteru osoby ludzkiej. Wspólnota polityczna i Kościół są w swoich dziedzinach od siebie niezależne i autonomiczne, obydwie jednak wspólnoty, choć z różnego tytułu, służą powołaniu jednostkowemu i społecznemu tych samych ludzi. Tym skuteczniej będą wykonywać tę służbę dla dobra wszystkich, im lepiej będą rozwijać między sobą zdrową współpracę uwzględniając także okoliczności miejsca i czasu” (KDK 76).

Tak więc katolik świecki na miarę swoich kompetencji winien dla dobra wspólnego angażować się w działalność społeczno-polityczną. Wtedy musi utożsamiać się z jakąś opcją, o ile jest to możliwe bez rezygnacji z zasad etycznych. Do opcji tej winien wprowadzać wartości moralne, ale nie powinien angażować w swoją działalność autorytetu Kościoła. Słusznie więc śp. Jerzy dokonał wyboru z chwilą, gdy możliwa stała się działalność polityczna. Tu trzeba przypomnieć słowa z adhortacji apostolskiej Jana Pawła II „Christifideles Laici, które wyraźnie kontynuują myśli dekretów soborowych:

Ani oskarżenia o karierowiczostwo, o kult władzy, o egoizm i korupcję, które nierzadko są kierowane pod adresem ludzi wchodzących w skład rządu, parlamentu, klasy panującej czy partii politycznej, ani dość rozpowszechniony pogląd, że polityka musi być terenem moralnego zagrożenia, bynajmniej nie usprawiedliwiają sceptycyzmu i nieobecności chrześcijan w sprawach publicznych.

Podstawowym kryterium polityki uprawianej na rzecz osoby i społeczeństwa, jest dążenie do wspólnego dobra jako dobra wszystkich ludzi i całego człowieka” (ChL 42).

Te słowa określają postawę Jerzego. W cytowanym wyżej fragmencie Konstytucji „Gaudium et spes” o politycznym zaangażowaniu katolików świeckich pragnę bardzo mocno podkreślić fundamentalne odróżnienie tego, „co czynią wierni (...) we własnym imieniu jako obywatele kierujący się głosem chrześcijańskiego sumienia, od tego, co czynią wraz ze swymi pasterzami w imieniu Kościoła”. Jerzy uczynił z „Tygodnika” pismo katolików, za które brał odpowiedzialność. Czynił to we własnym imieniu, nie nadużywając autorytetu Kościoła.

Spójrzmy na dalsze czytane dzisiaj słowa Pisma Świętego. Na pewno nie obrazi się św. Paweł, gdy powiem, że to, co on napisał do Koryntian, swoją postawą Jerzy Turowicz pisał do nas. „Nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością głosić wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni i z wielkim drżeniem. A moja mowa i moje głoszenie nauki nie miało nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej” (1 Kor 2, 1-5).

Rozumiemy św. Pawła. Jako historyk filozofii, a filosofija to umiłowanie mądrości, wiem, że św. Paweł polemizował z fałszywą mądrością, także z mądrością zadufania w sobie, z mądrością absolutnego przekonania, że tylko ja mam rację. To nie jest mądrość, chociaż św. Paweł kulturalnie to mądrością nazwał. Wybaczcie, ja to nazwę głupotą.

Kochani, jeszcze pytanie, które z konieczności staje przed nami: A co dalej z „Tygodnikiem Powszechnym”? Ufam, że „Tygodnik” będzie kontynuował tę postawę, którą prof. Swieżawski ujmował w streszczeniu, że Kościół posoborowy, a więc także katolików świeckich, winny cechować trzy bardzo ważne postawy: wspólnotowość, służebność i otwartość. Otwartość. Myli się ją czasem z tolerancją, ale nie o nią chodzi, zwłaszcza jeśli przez tolerancję rozumie się rozmywanie zasad moralnych. W czasie jubileuszu „Dzieła Lasek” mówiłem m.in., że postawa Matki Elżbiety Czackiej, której uczyła swoich współpracowników i której się od nich domagała, to bezkompromisowość w sprawach wiary i moralności w stosunku do siebie i otwartość na inaczej myślących kształtowana przez miłość. I tylko wtedy ktoś może zmienić swoją złą postawę. Tylko wtedy może się dokonywać prawdziwa ewangelizacja. Kard. Etchegaray w tym tygodniu w Warszawie powiedział: Nie tyle jest ważne, co będziemy mówić, ile ważne jest to, jak będziemy świadczyć.

Zawodem Jerzego było właśnie mówienie, a raczej pisanie, ale za jego mówieniem i pisaniem szło świadectwo. I tylko dlatego słuchaliśmy go, bo za tym, co mówił i pisał, szło świadectwo jego życia. Za moim przyjacielem ks. Adamem Bonieckim przytoczę taki oto cytat z tekstu Turowicza: „Artykuł swój pisałem nie jako polityk, za którego się nie uważam i może nie jako moralista, bo nie lubię tego terminu, lecz jako człowiek, który sądzi, że życie zbiorowe społeczności, a więc i polityka, podlega normom i ocenom moralnym”. Prof. Swieżawski napisał z kolei coś, co może być testamentem Jerzego Turowicza i wytyczeniem drogi dla jego spadkobierców duchowych: „Realizacja Soboru nie może się urzeczywistniać przez dekrety, decyzje synodów etc. One są bardzo potrzebne, ale realizacja Soboru musi dokonywać się przez metanoię, przez wewnętrzną przemianę, przez nawrócenie intelektualne i duchowe człowieka. Temu działaniu musi towarzyszyć odwaga mówienia prawdy, dyskusji także z hierarchią. Dzieło to winni prowadzić ludzie głęboko wierzący. Czasy wymagają połączenia wielkiego męstwa z wielką wiarą”.

Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5, 16). Tak się kończyła dzisiejsza Ewangelia. Byliśmy świadkami wypełniania się jej w życiu Jerzego Turowicza i dlatego można by zakończyć nimi to rozważanie. Zakończę jednak słowami Ojca Świętego, które napisał do nas, biskupów polskich, w zeszłym roku, mniej więcej o tej porze, w czasie wizyty ad limina apostolorum. Są to słowa niezmiernie ważne. Można by powiedzieć, że to również testament Jerzego: „Prawdziwa odnowa człowieka i społeczeństwa dokonuje się zawsze za sprawą odnowy sumień. Sama zmiana struktur społecznych, ekonomicznych i politycznych – choć ważna – może się jednak okazać nie wykorzystaną szansą, jeśli nie stoją za nią ludzie sumienia. Oni przecież przyczyniają się do tego, że całokształt życia społecznego formowany jest ostatecznie według reguł tego prawa, którego człowiek sam sobie nie nakłada, ale je odkrywa »w głębi sumienia jako głos, któremu winien być posłuszny« (por. »Gaudium et spes«, 16). Ten głos to wewnętrzne prawo wolności, które ukierunkowuje je na dobro i ostrzega przed czynieniem zła”.

I jeszcze jedno zdanie z tego samego przemówienia: „Jakże wiele wszyscy zawdzięczamy ludziom prawego sumienia – znanym i nieznanym!

Jakże wiele zawdzięczamy Jerzemu, człowiekowi prawego sumienia! Amen.

 

 

Jerzy Turowicz
„Bilet do raju”
wybór Michał Okoński
Znak 1999

 

 

 

 

 


FOT. DANUTA WĘGIEL

Kalendarium życia Jerzego Turowicza

Głosy po śmierci Jerzego Turowicza

Pierwsza rocznica śmierci

O „Bilecie do raju” – wyborze publicystyki Jerzego Turowicza

Archiwum Jerzego Turowicza

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl