|
KS. JÓZEF TISCHNER (1931 – 2000)
Artysta historii
Janina Ochojska
Umiał cieszyć się życiem. Jego mądrość, wiara w Boga,
miłość do ludzi były przepełnione radością, która udzielała się każdemu, kto z
Nim obcował. Pamiętam siebie – nieśmiałą, poszukującą wiary studentkę i lato
‘76 roku w Łopusznej. Nie wiedziałam, kim jest spotkany na szlaku dowcipny pan,
zaciekawiony, co osoba o kulach robi na drodze do Turbacza. Tego dnia
wieczorem, do chaty, gdzie nocowaliśmy z grupą studentów z Duszpasterstwa
Akademickiego Jezuitów z Torunia, miał przyjść sam ks. Tischner.
Przygotowywaliśmy się do spotkania z Wielkim Filozofem, stremowani
zastanawiając się, o czym będziemy z Nim rozmawiać. Kiedy wszedł do izby, ze
zdumieniem rozpoznałam tego miłego pana spod Turbacza. „Wielki” ks. Tischner
okazał się bardzo przystępny, rozmowa potoczyła się sama i była jakaś taka
„normalna”. Potem, któregoś wieczoru przyszliśmy do Jego bacówki, gdzie na
progu czytał nam jeden z rozdziałów „Polskiego kształtu dialogu”.
Później spotykałam Go wielokrotnie: przyjeżdżałam na wykłady
i przychodziłam na św. Marka, gdzie mieszkał, na rozmowy „o życiu”. Na pewno
nie byłam jedyna, takich rozmów o poszukiwaniu Boga, o wyborach życiowych, o
lęku, przeprowadził bardzo wiele. Za rozmowami szła konkretna pomoc: w moim
przypadku były to starania o znalezienie pieniędzy na operację kręgosłupa we
Francji.
Ale przede wszystkim zawdzięczam Księdzu Tischnerowi
lekcje wiary: prostej i akceptującej; wiary, która stara się przede wszystkim
dostrzegać dobro i na nim budować cały swój świat; wiary, która przemienia
świat na lepszy, na taki, jakiego pragniemy. Wciąż pamiętam słowa z „Polskiego
młyna”: „Wszystko to, co przeżywamy, może być potraktowane albo jako
nieszczęście, albo jako łaska. Przeżywając czas jako nieszczęście, giniemy pod
jego ciężarem. Przeżywając ten sam czas jako łaskę, stajemy się jakby artystami
historii”. Albo inne: „Nie sztuka się buntować przeciwko światu – przeciwko
deszczowi, kiedy leje, i słońcu, kiedy praży. Sztuka buntować się przeciwko
swoim ograniczeniom w imię przekroczenia własnych granic”.
Cierpienie, które stało się Jego udziałem, było
wstrząsającym sprawdzianem głoszonych przez Niego teorii. Jego heroizm w
umieraniu to świadectwo, że ból nie może zniszczyć tego, co w człowieku
twórcze. W tym właśnie czasie powstawały teksty, które są przepojone wiarą w
sens tego, co Go spotyka. Teksty o Bożym Miłosierdziu pisane przez człowieka
dotkniętego ogromnym cierpieniem mają być może największą moc ze wszystkich,
które napisał.
Autorka jest prezesem Polskiej Akcji Humanitarnej.
|