KS. JÓZEF TISCHNER (1931 – 2000)

Sens dobroci

Adam Michnik

 
 

Był kapłanem dla wszystkich, jakby wziętym z Ewangelii. Nie było dla niego ni Greczyna, ni Żyda. Był więc ucieleśnieniem uniwersalizmu chrześcijańskiego. Jednocześnie był polski aż do szpiku kości, jak z Norwida. A jeszcze bardziej był góralski. Polską refleksję religijną i filozoficzną zastał drewnianą, a zostawił murowaną. Nie sposób zliczyć ludzi, którym wytłumaczył sens Kościoła i przybliżył esencję wiary chrześcijańskiej. Jeśli nawet pozostali tym, kim byli wcześniej, to każdy z nich myśli o Kościele katolickim i o religii w inny sposób. Własny naród nie szczędził mu aktów uznania, a chwilami także uwielbienia. Nie zaoszczędzono mu jednak upokorzeń i policzków. Myślę, że cała Polska opłakuje dziś księdza Józefa Tischnera, bo cała Polska i każdy Polak zawdzięcza mu coś, czego sam jeszcze dzisiaj nie potrafi nazwać: wiarę w sens dobroci.

 

 

Autor jest redaktorem naczelnym „Gazety Wyborczej”.

 

 

 

 

 


FOT. ELŻBIETA LEMPP

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl