KS. JÓZEF TISCHNER (1931 – 2000)

Być księdzem

Maria Janion

 
 

Wmłodości czytałam kilkakrotnie powieści Bernanosa „Po słońcem Szatana” i „Pamiętnik wiejskiego proboszcza”, bo bardzo chciałam dowiedzieć się, jak można być księdzem. Gdy zobaczyłam po raz pierwszy księdza Tischnera (a było to parę lat temu), tamta młodzieńcza lektura wróciła do mnie, ale nie ze względu na możliwe podobieństwo losów bohatera powieściowego i Księdza Profesora, lecz z powodu ogólnej aury pytania. Pomyślałam, że on mi wytłumaczy tę kondycję, nie jakimiś mowami, lecz samym swym byciem. Niestety, ten pierwszy raz był ostatnim.

Teraz, gdy myślę o Tischnerze, sądzę, że żeby być księdzem – takim jak on – trzeba łączyć w najgłębszym sensie uniwersalność z lokalnością, ludzkość z konkretnymi ludźmi, mówiąc krótko: uniwersalność Greków z lokalnością Górali spod Łopusznej.

 

 

Autorka jest historykiem literatury, profesorem w Instytucie Badań Literackich PAN.

 

 

 

 

 


FOT. ELŻBIETA LEMPP

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl