|
KS. JÓZEF TISCHNER (1931 – 2000)
Józef Tischner
ur. 12 marca 1931 r. w Starym Sączu, w 1949
r. studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego (przerwane); od 1950
nauka w Krakowskim Seminarium Duchownym i studia na Wydziale Teologicznym UJ;
święcenia kapłańskie w 1955 r.; następnie studia na Wydziale Filozofii
Chrześcijańskiej Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie; w latach 1957-59
wikary w Chrzanowie; równocześnie studia na Wydziale Historyczno-Filozoficznym
UJ, 1959- 1966 wikary w Krakowie; w 1963 r. doktorat z fenomenologii Huserla u
prof. Romana Ingardena; od 1966 wykładowca na Papieskim Wydziale Teologicznym w
Krakowie; 1974 r. - habilitacja na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej ATK; od
1980 r. wykładowca UJ i Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie;
organizator, dziekan i profesor Wydziału Filozofii Papieskiej Akademii
Teologicznej; współzałożyciel i prezes Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu;
członek papieskiej Akademii Nauk i Sztuk; organizator i wielokrotny uczestnik
konferencji naukowych – spotkań intelektualistów pod auspicjami Jana Pawła II w
Castel Gandolfo; od 1961 r. współpracownik, a od 1995 r. członek zespołu
„Tygodnika Powszechnego”; członek zespołu miesięcznika „Znak”. Honorowy kapelan
Związku Podhalan. Członek Rady Fundacji Stefana Batorego.
Autor ponad 600 pozycji książkowych i
publicystycznych, m.in. „Świat ludzkiej nadziei’ (1975), „Polski kształt
dialogu” (1980), „Etyka solidarności (1981), „Myślenie według wartości” (1982),
„Polska jest Ojczyzną” (1985), „Filozofia dramatu” (1990), „Polski młyn” (1991),
„Nieszczęsny dar wolności” (1993), „Spowiedź rewolucjonisty” (1993), „Historia
filozofii po góralsku” (1997), „Spór o istnienie człowieka” (1998), „Ksiądz na
manowcach” (1999). Tłumacz.
Laureat wielu nagród m.in.: imienia
Jurzykowskiego, PEN Clubu (1993), im. K. Pruszyńskiego (1993), im. S.
Kisielewskiego (1993). Kawaler Orderu Orła Białego (1999). Doktor honoris causa
Uniwersytetu Łódzkiego i WSP Krakowie.
W latach 60. i 70. skupia się na studiach filozoficznych,
pracy duszpasterskiej i katechezie. Wspominał potem: „Złą twarz polityki odkrywałem, gdy jako ksiądz widziałem degradację
rodziny. Wszystko [system -KB] odbijało
się przecież na stosunku żony do męża, chłopaka do dziewczyny rodziców do
dzieci. Nie w samej polityce, ale właśnie tu widziałem najpoważniejszy problem
tamtej Polski. A za najlepsze
remedium uważałem pogłębianie religijności i wszczepianie moralności w ludzkie
serca”. W 1965 r. – za zgodą kard. Wojtyły - uczestniczy w seminarium
filozofów marksistowskich prof. Adama Schaffa. W 1968 r. po 7 latach starań
dostaje paszport. W Wiedniu słucha wykładów i spotyka się z najwybitniejszymi
współczesnymi filozofami.
Po powrocie głównym polem jego zainteresowań i publicystyki
staje się etyka pracy – zwraca uwagę m.in. na spowodowany przez komunizm upadek
etosu i sensu pracy oraz zniewolenie pracownika.
Publikuje przede wszystkim w „Tygodniku Powszechnym” i
„Znaku”. Nie angażuje się w bezpośrednią działalność polityczną („Kiedy w Krakowie powstawał niezależny ruch
studencki uważałem, że to jest absolutnie beznadziejny pomysł. Kiedy jeden
chłopak wyszedł na ulicę, demonstrował i go nie zwinęli, przeżywałem szok.
Działo się coś, co wedle mojej najlepszej wiedzy o marksizmie i realnym
komunizmie dziać się nie miało prawa” - tłumaczy).
W wydanej w II obiegu książce „Polski kształt dialogu”
(1980) opisuje historię sporu myśli chrześcijańskiej z filozofią marksistowską
w Polsce oraz analizuje polityczne skutki marksizmu. Pisze m.in.: „Marksizm może trwać w politycznym systemie
zwanym socjalizmem nawet wtedy, gdy w kraju nie będziemy mieli ani jednego
przekonanego marksisty. Ważniejsze od sporów na poziomie teorii są niepokoje
odnośnie całego ethosu tej filozofii. Marksizm w Polsce przestał być myślą
demaskującą wyzysk pracy i inspirującą przemiany społeczne w kierunku jego
zniesienia, a stał się myślą nastawioną na jeden główny cel – na
usprawiedliwienie aktualnego systemu i jego wad jako obiektywnych konieczności”.
I podsumowuje: „Obecnie narasta
świadomość pytania: po co i komu potrzebny jest jeszcze marksizm?”.
19 października 1980 roku wygłasza w Katedrze Wawelskiej
głośną homilię do przywódców NSZZ „Solidarność”. Mówi: „Słowo „solidarność” skupia w sobie nasze pełne niepokoju nadzieje,
pobudza do męstwa i myślenia, wiąże ze sobą ludzi, którzy jeszcze wczoraj stali
od siebie daleko. Historia wymyśla słowa, aby następnie słowa mogły kształtować
historię. Słowo „solidarność” przyłączyło się do innych, najbardziej polskich
słów, aby nadać nowy kształt naszym dniom. Jest kilka takich słów: „wolność”,
„niepodległość”, „godność człowieka” – a dziś „solidarność”. (...) Solidarność
ma jeszcze jedną stronę: solidarności nie potrzeba narzucać człowiekowi z
zewnątrz, przy użyciu przemocy. (...) Solidarność nie potrzebuje wroga lub
przeciwnika, aby się umacniać i rozwijać. Ona zwraca się do wszystkich, a nie
przeciwko komukolwiek. Podstawą i źródłem solidarności jest to, o co każdemu
człowiekowi naprawdę w życiu chodzi. Nam wszystkim idzie o to, by prawda prawdę znaczyła, a sprawiedliwość –
sprawiedliwość. Trzeba zrobić porządek w domu. Właśnie to, co trzeba zrobić,
zespala i pobudza do czynu. Zespala głębiej i trwalej niż strach przed wrogiem.
Chcemy być narodem zespolonym, ale nie zespolonym strachem. Chcemy, aby nas
jednoczył nasz najprostszy ludzki obowiązek. Przeżywamy dziś niezwykłe chwile.
Ludzie odrzucają maski, wychodzą z kryjówek, ukazują prawdziwe twarze. (...)
Jesteśmy dziś tacy, jacy naprawdę jesteśmy. Wierzący są wierzącymi, a
niewierzący niewierzącymi. Nie ma sensu grać cudzych ról. Każdy chce być nazwany
swoim własnym imieniem. To co przeżywamy jest wydarzeniem nie tylko społecznym
czy ekonomicznym, lecz przede wszystkim wydarzeniem duchowym”. Tekst ten
staje się zaczątkiem cyklu esejów ogłaszanych w TP, w których wyjaśnia
filozoficzne źródła podstawowych pojęć życia społecznego, takich jak „praca”,
„dialog”, „wspólnota”, „demokracja”, „zdrada”, „strajk” „gospodarowanie”,
„przeciwnik”, „ojczyzna” itd. Jesienią 1981 r. artykuły te ukazują się w formie
książki „Etyka solidarności”, po stanie wojennym wznawianej wielokrotnie w II
obiegu i tłumaczonej na wiele języków.
Jest gościem I zjazdu NSZZ „Solidarność”. Wygłasza tam cykl
homilii poświęconych rozkładowi etyki pracy oraz związanej z tym degradacji
struktur społeczeństwa i państwa. Uznawany za kapelana związku.
Po 13 grudnia 1981 r. odwiedza obozy internowanych, głosi
rekolekcje w Krakowie i innych miastach. („Nie
cierpiałem za „Solidarność”” – powie potem).
23 maja 1982 r. tekst Tischnera otwiera pierwszy po
zawieszeniu pisma w wyniku stanu wojennego numer TP. Umieszczony pod „żałobną”
winietą artykuł ,,Polska jest ojczyzną” zaczyna od cytatu z Norwida:
„Znicestwić narodu nikt nie podoła bez współdziałania obywateli tego narodu”.
Podkreśla etyczny wymiar takich pojęć jak „naród”, „Ojczyzna”, „polskość” i
„wolność” oraz – co ma szczególną wymowę – zauważa: „Źle rozumuje ten, kto sądzi, że sprzeciw jest aktem zerwania. Ileż to
razy Polska wyrażała wdzięczność tym, którzy się Polsce sprzeciwiali. Kresem
wzajemności jest dopiero zdrada (...). Kto się sprzeciwia aktualnej Polsce,
czyni to w imię polskiej nadziei i zawsze jakoś przygotowuje grunt pod Polskę
jutra”. Pisze też: „Ważny jest sposób
znoszenia przez naród nieszczęść, jakie nim wstrząsają. Pierwszą próbą
odpowiedzi na nieszczęście jest odwet. Pokonując ducha odwetu, tworzymy gmach
mądrości narodowej. (...) Mądrość nie polega na sprycie, ale na umiejętności
obstawania przy prawdach oczywistych. Ten przetrwa, kto wybrał świadczenie
prawdom oczywistym. Kto wybrał chwilową iluzję, by na niej zarobić, ten przeminie
wraz z iluzją”.
W latach 80 na łamach TP kontynuuje rozważania dotyczące
filozofii pracy – godności pracownika, wyzysku i zniewolenia, wspólnotowego
znaczenia pracy itd. W ogłoszonym w 1987 r. artykule „Własność prywatna i jej
wrogowie” (TP 35) stawia tezę, że należy zerwać z marksistowskim dogmatem
własności uspołecznionej, bowiem gwarancją odzyskania sensu pracy jest własność
prywatna.
W 1990 r. publikuje głośny tekst ,,Homo sovieticus między
Wawelem a Jasną Górą” (TP25), który staje się punktem wyjścia do dyskusji na
temat PRL oraz skutków komunizmu. Diagnozuje: ,,Przezwyciężanie komunizmu nie jest procesem zakończonym. Komunizm
wszedł w człowieka głębiej niż przypuszczaliśmy”.
|