Jerzy Giedroyc (1906 – 2000)

Testament

RYSZARD KAPUŚCIŃSKI

 
 

Nie miałem zbyt wielu okazji, by spotykać się z Jerzym Giedroyciem. Poznałem go na targach książki we Frankfurcie i wtedy odbyliśmy naszą jedyną dłuższą rozmowę. Dla mnie Giedroyc jest postacią wielką. Na trwale zapisał się w dziejach europejskiej myśli demokratycznej i antytotalitarnej. Cechował się wielkim instynktem politycznym i rozumieniem wszelkich zagrożeń dla Polski. Pochodził z kresów, rozumiał tym samym wagę dobrosąsiedzkich stosunków z naszymi wschodnimi sąsiadami i od tych stosunków uzależniał nasze bezpieczeństwo. Publikowane systematycznie w ,,Kulturze” kroniki rosyjskie, ukraińskie i białoruskie były arcyważnym źródłem informacji dla naszej opozycji demokratycznej i dla Zachodu.

Giedroyc bardzo wcześnie dostrzegł, że za wschodnią granicą rodzi się społeczeństwo obywatelskie. Myślę, że jednym z ważniejszych punktów testamentu Giedroycia powinna pozostać jego wizja polityki wschodniej. Wiedział dobrze, że na Wschodzie istnieją zagrożenia, ale był daleki od konfrontacji, pragnął kompromisu i szukał dialogu. Jak większość ludzi pochodzących z kresów, nie fascynował się Zachodem. Najważniejsza dla niego była Polska, a po niej Rosja. Byłem zdumiony jego ogromną wiedzą na tematy rosyjskie. Tę wiedzę umiał z kolei przełożyć na język działalności praktycznej. Uczynić ją żywą materią. Jego umysł nie znał odpoczynku, nie ustawał w wysiłku rozumienia i refleksji.

Jego miesięcznik poświęcony był jednak nie tylko polityce, bo przecież Giedroyc i jego środowisko pragnęli ocalić polską kulturę. To im się udało i nie powinniśmy nigdy o tym zapomnieć.

Ryszard Kapuściński

 

 

 

 

 

 

 


FOT.BOHDAN PACZOWSKI

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl