|
JAK SIEBIE WIDZĄ POLSCY KSIĘŻA?
Kapłan Chrystusowy
KS. TADEUSZ PECOLT
Gdyby ktoś mnie zapytał, co sądzę o księżach, którzy
piszą o swoim kapłaństwie w ,,Tygodniku Powszechnym”,
pierwszą nagrodę przyznałbym właśnie ,,Tygodnikowi
Powszechnemu”, który przez zdjęcie powtarzane przy każdym
tekście, przedstawia typ nowoczesnego kapłana. Ten młody ksiądz
rozbiegany, z papierami pod pachą, spieszy się stale do szkoły,
do chorego, na zebrania, do kancelarii parafialnej. Trochę wewnętrznie
pusty, bo bardzo zmęczony. Podobny do kapłana powojennego,
kiedy z powodu braku księży jeden pracował za trzech. Inny był
ksiądz lat 60., kiedy władze komunistyczne zwalniały księży
ze szkół i utrudniały pracę duszpasterską poza Kościołem.
Obecnie Kościół w Polsce cieszy się wolnością i
powstaje coraz więcej nowoczesnych świątyń. Młodzi księża
są ruchliwi i gorliwi. Gorzej, jeśli przez nowoczesność
rozumieją niszczenie starego, jeśli skracają modlitwy na Mszy
św., powstałe przez to miejsce wypełniają sobą lub sprawami
świeckimi. Widać, że często rozbudowuje się to, co zewnętrzne,
widowiskowe, teatralne. Dużo tu pracy dla kapłanów
ruchliwych, organizujących, rozkazujących – jasełka,
stacje drogi krzyżowej, pielgrzymki. Gorzej, jeśli zapomina się
o właściwym celu pracy kapłańskiej, o pielęgnowaniu tego co
mniej widowiskowe – o modlitwie, o przeżywanej z
Chrystusem Mszy św., o Komunii św., o stałym zjednoczeniu z
Bogiem.
W swoich wypowiedziach księża często narzekają na różne
trudności – na brak odpoczynku i przemęczenie, na
niedocenianie ich pracy przez przełożonych, nawet na braki
materialne! Gdzie szukać pomocy?
Dla mnie, kapłana, Jezus Chrystus to moje wszystko. Nie ma
nic droższego nad Chrystusa. Chrystus-Kapłan najbardziej
zjednoczony ze swoimi kapłanami. Ten, który jest naszą Miłością,
Dobrem i Miłosierdziem. Ten, który żywy jest w nas, który
działa w nas i przez nas. Jego jesteśmy narzędziem. On w nas,
my w Nim.
To cudowna podstawowa nauka, tak łatwa dla mistyków. Nasz
ukochany Ojciec św., zakochany w Chrystusie, nie może nie mówić
o Nim. Takiego miłowania Chrystusa nam, kapłanom potrzeba.
Taki powinien być styl współczesnego kapłana. On Chrystus,
Ofiara we Mszy św. Ja kapłan daję Mu moje serce, ręce i
usta. I wierni obecni we wspólnej modlitwie, chwaląc Ojca. (Boże,
jak mi tego brak, mnie choremu starcowi.)
Chrystusa objawiającego się tak wyraźnie nie tylko w nas,
częściej w drugim człowieku, poznaję w naszym Ojcu Świętym,
w Janie XXIII, w Bracie Rogerze z Taizé, w Januszu Korczaku, w
Matce Teresie. Tam, gdzie Dobro i Miłość, tam jest Chrystus.
Tu poznaję Chrystusa bez teologii dogmatycznej i moralnej.
,,Chrystus stale w naszym wnętrzu, On zna nas lepiej niż my
siebie” (Jan Paweł II).
Trochę o sobie. W trzecim roku kapłaństwa czytałem już
regularnie Pismo św. Czytając 15 rozdział św. Jana zachwycałem
się przypowieścią o winnym szczepie i latoroślach. Nie tylko
zachwycałem się, ale zrozumiałem, że Chrystus jako żywy
szczep odkupił mnie, żyje we mnie Chrystus. Syn Boży odkupił
mnie przez swoje Człowieczeństwo, uświęcając człowieka. Bóg
Ojciec jest ogrodnikiem, uświęca Odkupieniem. ,,Żyję już
nie ja, żyje we mnie Chrystus”. Z tej prawdy wynika moja
głęboka wiara (zupełnie bez znaków zewnętrznych). Niczym
nie były już aresztowania, przesłuchiwanie przez gestapo,
ucieczka na Wschód. Chrystus jest ze mną, uratował moją wiarę
w Niego, mój Kościół i mój patriotyzm.
Na Podlasiu poznaję młodą dziewczynę, studentkę
medycyny. Uniwersytety zamknięte. Spotykamy się codziennie u
sióstr Zmartwychwstanek. Stale jeden i ten sam temat: Chrystus
w nas, zachwyt Chrystusem. Ona wkrótce wstępuje do Karmelu
poznańskiego, wysiedlonego do Warszawy. Ostatecznie dostaje
polecenie z Watykanu na pobyt w Karmelu na Górze Oliwnej. Cały
czas mamy kontakt listowny. Jest wciąż jeden temat: Chrystus w
nas. Jest wciąż codzienna modlitwa wzajemna. Przez przeszło
50 lat jesteśmy zjednoczeni w Chrystusie. Umiera na Górze
Oliwnej i tam jest pochowana. Umierała jak prawdziwa święta,
a ja mam pewność, że była mi dana przez Chrystusa, wciąż
odczuwam skuteczność Jej modlitwy, nawet dziś.
Chrystus dalej jest i działa we mnie, choć jestem
niesprawny, potrzebujący pomocy. Do 88 roku życia pracowałem
sam w kościele rektorskim. Bardzo szczęśliwe moje kapłaństwo,
bo wciąż zjednoczone z Chrystusem. Jemu zawdzięczam, że tyle
mam przyjaciół, że oni mnie kochają, a ja ich kocham. A ile
z tego radości! Mój były uczeń: ,,Ksiądz posiadł tajemnicę
Miłości”, moja była uczennica: ,,Ksiądz musi żyć, bo
pomaga nam żyć”.
Dziękuję Chrystusowi za tyle dobroci!
Przepraszam gorąco za wszystko. Za pismo, za chaos w słowach,
za zabieranie drogiego czasu. Tak postępują często zakochani
– musiałem to wszystko napisać, bo jestem zakochany w
Chrystusie. Przepraszam za kłopot. Proszę z tym postępować
według własnej woli. Mam przeszło 90 lat; może to już
ostatni raz.
Autor (ur. 1910) mieszka w Piotrkowie Trybunalskim..
|