WŚRÓD KSIĄŻEK
Lektor
Filologia, historia, etyka
Tomas Venclova: NIEZNISZCZALNY RYTM. ESEJE O LITERATURZE – rzecz dzieje się we wczesnych latach 50. w Wilnie pod rządami sowieckimi. W szkole wykłada się literaturę litewską oraz rosyjską. „Większość z nas, uczniów, nie bardzo paliła się do literatury rosyjskiej; uważaliśmy te lekcje, nie bez racji, za zamach na naszą własną tradycję”. Jednak dobry nauczyciel, mając przez rok przerobić czterech pisarzy radzieckich – Gorkiego, Majakowskiego, Szołochowa i Fadiejewa – skupia się na Majakowskim, i to głównie wczesnym. „A wczesny Majakowski – pisze Venclova – cokolwiek by się o nim myślało, był potężnym poetą”.
W jego wierszach pojawiają się nazwiska pisarzy nieobecnych w szkolnym programie: Błok, Jesienin, Pasternak. Ich książki młody Tomas znajduje w bibliotece ojca. Ojciec, Antanas Venclova, „był pisarzem płodnym, znanym i radzieckim”. Twórca hymnu radzieckiej Litwy skrycie szanował jednak pisarzy źle za stalinizmu widzianych. W jego bibliotece są także książki Achmatowej, którą towarzysz Żdanow nazwał „pół dziwką, pół zakonnicą”.
Tak zaczęła się przygoda Tomasa Venclovy z wielkimi Rosjanami. Przygoda, której etapami były przekłady i prace krytyczne, a także rozmowy z Achmatową (zrelacjonowane we wspomnieniowym szkicu) i przyjaźń z Josifem Brodskim. Venclova, wybitny poeta litewski od ćwierćwiecza mieszkający w Ameryce, wykłada literaturę rosyjską na uniwersytecie Yale. Zajmuje się także literaturą polską – jest autorem napisanej po angielsku monografii Aleksandra Wata. Właśnie „polskie” szkice otwierają wybór jego esejów literackich.
Wszyscy wiemy, że nasz narodowy arcypoemat rozpoczyna się od słów „Litwo, ojczyzno moja...”, ale niewielu chyba wie, że z pierwszego wersu „Pana Tadeusza” uczyniono, jak pisze Venclova, „swoiste motto dla całego ruchu narodowego na Litwie”, a jeden z przywódców tego ruchu, Vincas Kudirka, umieścił słowa Mickiewicza na początku litewskiego hymnu (zakazanego w czasach sowieckich). Tenże sam Kudirka, naśladowca polskich pozytywistów, miał jednak do polsko-litewskiego wieszcza stosunek ambiwalentny: w nielegalnym czasopiśmie czcił setną rocznicę jego urodzin, ale w niepublikowanej notatce nazwał Mickiewicza „obcym, nieważnym geniuszem”.
Venclova analizuje paradoksalną rolę, jaką odegrał „mit litewski” Mickiewicza: „Mickiewiczowskie proroctwa formowały zbiorową tożsamość nie jednego, lecz dwóch narodów – polskiego i litewskiego. Prorocy bywają omylni i również Mickiewicz nie przewidział pewnego doniosłego wydarzenia w swoich rodzinnych stronach – mam na myśli pojawienie się Litwy, nowoczesnego państwa sąsiadującego z Polską – mimo że niewątpliwie bardziej niż ktokolwiek inny przyczynił się do jego duchowej krystalizacji”.
Drugim z polskich bohaterów książki jest oczywiście Miłosz: jako pisarz i jako wilnianin, otwierający przed autorem nową perspektywę spojrzenia na własną tradycję. „Rodzinna Europa” dotarła w latach 50. do Wilna, wysyłana strona po stronie w listach z Zachodu. „Przeczytałem ją za jednym zamachem – wspomina Venclova – nie tylko dlatego, że była dobrze napisana, ale także dlatego, że mówiła o Litwie i o naszej epoce, i mówiła rzeczy niezmiernie istotne”.
Rosyjskimi bohaterami esejów Venclovy są Anna Achmatowa, Marina Cwietajewa, Boris Pasternak, Josif Brodski, Aleksander Sołżenicyn, a także Maksim Gorki. Część esejów to wedle słów autora „prace akademickie”, część – teksty skierowane do szerszego czytelnika, głównie amerykańskiego. Niezależnie jednak od różnic metody czy stylu, powracają w nich wspólne wątki.
Nie przypadkiem przedmiotem skrupulatnego rozbioru filologicznego stał się wiersz Achmatowej, w którym zaszyfrowany ślad znalazło wojenne spotkanie poetki z Józefem Czapskim. Nie przypadkiem też równie wiele uwagi poświęca Venclova poetyckiemu refleksowi innego spotkania: „Divertimento litewskie” Brodskiego zawiera odesłania do wiosennych dni 1971 roku, kiedy po Wilnie spacerowali razem trzej poeci: Brodski, jego polski tłumacz Wiktor Woroszylski i gospodarz, czyli Venclova, któremu poemat jest dedykowany. I Achmatowa, i Brodski uczynili realne wydarzenie punktem wyjścia poetyckiej syntezy, przenieśli je w rejon mitu.
Innym ważnym wątkiem esejów jest opozycja pomiędzy buntownikiem i tyranem, niezależnością i konformizmem. Stąd wycieczka w odległą przeszłość: analiza „przypadku Andrieja Kurbskiego”. Książę Kurbski, powinowaty cara Iwana Groźnego, w 1564 roku zbiegł z Rosji i osiadł jako uchodźca na Litwie. „Dla poddanego Iwana – pisze ironicznie Venclova – Litwa wyglądała wtedy podobnie jak Stany Zjednoczone dla dzisiejszego [tekst powstał w latach 80.] emigranta ze Związku Radzieckiego”. Na emigracji Kurbski rozwinął działalność pisarską, której najbardziej frapującą częścią stała się korespondencja z carem. Niektórzy badacze uważają, że to późniejszy apokryf, Venclova obstaje przy tezie o autentyczności listów Kurbskiego, widząc w nim „przodka wszystkich rosyjskich i nie tylko rosyjskich dysydentów i emigrantów”, a w jego losie – zapowiedź dramatów, które dotknąć miały buntowników następnych stuleci.
W tym samym nurcie mieści się fascynujący esej o literaturze łagrowej oraz dwa szkice o Sołżenicynie. Venclova, oddając sprawiedliwość autorowi „Archipelagu Gułag”, z rezerwą odnosi się do jego ewolucji ideowej i jego wizji dziejów Rosji. To jednak zastrzeżenia innego kalibru niż te, które budzi w nim Andriej Wozniesienski. Zdolny poeta, który zyskał rozgłos w dobie odwilży, sportretowany został jako figura dosyć odpychająca, „buntownik koncesjonowany”. Za konformizm pod maską kontestatora i chęć zdobycia pozycji „dyktatora mody” Wozniesienski zapłacił zdaniem Venclovy słoną cenę: cenę utraty poziomu artystycznego, zejścia na niziny „moskiewskiego półświatka”, pomieszania sztuki z show-businessem i autoreklamą. To zaś są dla Tomasa Venclovy grzechy niewybaczalne.
Literatura ma dlań bowiem także wymiar etyczny. Dlatego tak bliska jest mu Cwietajewa, o której napisze: „Z niezwykłą odwagą niszczyła wszelkie tabu, zarówno literackie, jak i społeczne. Ale jednego tabu nigdy nie przekroczyła, i to ją odróżnia od większości ludzi jej czasu. Zawsze była po stronie zwyciężonych... Była poetką ekstremów, czerni i bieli. Była także poetką czerwieni; ale jej czerwień nie była barwą rewolucji, była barwą niewinnie przelanej krwi”. (Fundacja Pogranicze i Zeszyty Literackie, Sejny 2002, s. 334, seria „Meridian”. Tłum.: Anna Barańczak, Stanisław Barańczak, Anna Brzezińska, H.C., Joanna Hyndle, Agata Kozak, Miryna Kutysz, Andrzej Mietkowski, Paulina Mokrzecka, Małgorzata Szubert, Cezary Wodziński, Małgorzata Wolanin, Wojciech Zajączkowski.)
|